06/11/2025
🇬🇧 Translated by Polish Psychologist & Life Coach in the UK — Justyna Romanowska
(Original text by Aleksandra Murphy — shared to raise awareness about psychological abuse and its hidden mechanisms)
Why do I stay with someone who’s destroying me?
💔 Because I’m afraid of what they’ll do if I leave.
😔 Because I’m afraid to live alone.
😣 Because I feel like I won’t make it on my own.
😢 Because I fear they’ll destroy me even more.
💸 Because I can’t afford to leave.
🛏️ Because I don’t even have the strength to get out of bed.
⏳ Let alone change everything.
😨 Because they say they’ll hurt themselves if I go.
🤷♀️ Because “it’s not that bad.”
🌤️ Because there are “good moments.”
👨👩👧👦 Because “children need a full family.”
😞 Because “I’m not perfect either.”
🪞 Maybe if I worked harder on myself, it would be different.
🙏 Because I’m a believer.
💍 Because marriage is “indissoluble.”
This is the inner dialogue of a victim of narcissistic abuse.
They’re not looking for a way out — they’re looking for a reason to stay.
They’re not chasing happiness — they’re surviving.
When your nervous system stays in survival mode (the sympathetic system — constant alertness, tension, and fear),
you simply can’t think long-term or creatively.
It’s biologically impossible to function normally next to a narcissistic abuser.
⚡ Chronic stress activates the amygdala — the brain’s fear center —
and deactivates the prefrontal cortex, responsible for planning, reasoning, and moral judgment.
🧠 Your brain starts burning massive amounts of energy just to keep you barely safe.
The hippocampus, which handles memory and time orientation, loses its ability to tell real danger from imagined danger.
“Chronic stress literally changes the structure of the brain.
Long-term activation of the sympathetic nervous system leads to the loss of neural connections in the prefrontal cortex —
the part responsible for planning, reasoning, and logical thinking.
The brain loses the ability to distinguish real threats from imagined ones.
Decisions are no longer made from logic — but from fear.”
(based on studies published in the National Library of Medicine, 2021)
That’s why people living in constant tension can’t think in terms of the future.
The brain switches from creation mode to survival mode.
💔 All the energy goes into surviving today.
Tiny escapes from pain.
Micro-hopes that “maybe tomorrow will be better” — even when it never is.
Many people still stay in abusive relationships because of the belief in the “indissolubility of marriage” —
one of the most harmful misconceptions that keeps people suffering.
It tells them to call abuse sacrifice.
⛓️ Others don’t call abuse “abuse” at all —
they call it “suffering that purifies.”
But that’s only an illusion of goodness that keeps evil alive.
🚫 Abuse is not a cross to carry.
💔 It’s a wound to heal.
“Victims believe that their endurance, patience, and love are proof of strength.
But in a toxic relationship, those same traits become a prison.
The victim tries to heal the abuser, believing that enough sacrifice will fix what’s broken.
In reality, it only deepens the wounds.”
(based on reflections by Prof. Sam Vaknin on narcissistic relationship psychology)
No matter where you are in this story —
if you live in constant contact with an abusive person,
remember: in the end, we have the power to choose whether we stay.
Taking responsibility is not the same as taking blame.
It’s the first step to freedom.
💫 There is a way out.
❤️ You deserve peace.
Dlaczego zostaję z osobą, która mnie niszczy?
Bo boję się, co zrobi, jeśli odejdę.
Bo boję się żyć sam.
Bo wydaje mi się, że sobie nie poradzę.
Bo boję się, że zniszczy mnie jeszcze bardziej.
Nie odejdę, bo mnie na to nie stać.
Nie mam siły teraz wstać z łóżka.
A co dopiero to wszystko zmieniać?
Bo mówi, że beze mnie sobie coś zrobi.
Bo w sumie nie jest źle.
Bo zdarzają się fajne momenty.
Bo dzieci muszą mieć „pełną rodzinę”.
Bo w sumie ja też nie jestem bez winy.
Może gdybym bardziej nad sobą pracował, byłoby inaczej.
Bo jestem wierzący.
Bo małżeństwo jest nierozerwalne.
Tak wygląda wewnętrzny dialog ofiary przemocy narcystycznej.
Nie szuka wyjścia. Szuka powodu, żeby zostać.
Nie interesuje jej szczęśliwe życie,
bo zbyt długo żyła w trybie przetrwania.
Kiedy układ nerwowy przez długi czas działa w trybie współczulnym
(czyli w stanie gotowości, napięcia i zagrożenia —
bo nie da się inaczej funkcjonować obok osoby narcystycznej,
jest to biologicznie niemożliwe),
człowiek przestaje myśleć kreatywnie, rozwojowo, długoterminowo.
Długotrwała aktywacja układu współczulnego — odpowiedzialnego za reakcję „walcz lub uciekaj” —
powoduje nadaktywność ciała migdałowatego, czyli centrum lęku i czujności,
oraz dezaktywację kory przedczołowej, która odpowiada za planowanie, ocenę ryzyka i decyzje moralne.
W tym stanie mózg zużywa ogromne ilości energii tylko na utrzymanie podstawowego poczucia bezpieczeństwa.
Hipokamp, odpowiedzialny za pamięć i orientację w czasie, traci zdolność odróżniania zagrożenia realnego od wyobrażonego.
„Przewlekły stres dosłownie zmienia strukturę mózgu.
W wyniku długotrwałej aktywacji układu współczulnego dochodzi do utraty połączeń nerwowych w korze przedczołowej — tej części mózgu, która odpowiada za planowanie, przewidywanie i logiczne myślenie.
Mózg traci zdolność rozróżniania między realnym zagrożeniem a wyobrażonym.
Wtedy decyzje nie są już podejmowane z poziomu rozsądku, lecz z poziomu lęku.”
(na podstawie badań opublikowanych w National Library of Medicine, 2021)
To dlatego osoba żyjąca w chronicznym napięciu nie potrafi już myśleć kategoriami przyszłości.
Mózg przełącza się z trybu tworzenia na tryb przetrwania.
Większość energii idzie na przetrwanie tu i teraz.
Na chwilowe ucieczki od bólu, na mikronadzieję, że jutro będzie lepiej — choć nigdy nie jest...
Wiele osób w dalszym ciągu do pozostania w przemocy
przekonuje argument o „nierozerwalności małżeństwa” —
który w istocie jest jednym z największych nieporozumień,
jakie wdarły się do wielu religii i systemów wartości.
Wciąż trzyma ludzi w niepotrzebnym cierpieniu,
nakazując im nazywać przemoc poświęceniem.
Wiele osób też nie nazywa przemocy przemocą,
tylko cierpieniem, które — w ich przekonaniu — uszlachetnia i daje poczucie moralnej wyższości.
A to niestety tylko iluzja dobra, która podtrzymuje zło.
Przemoc to nie krzyż, który trzeba nieść.
To rana, którą trzeba uleczyć.
„Ofiara myśli, że jej wytrwałość, cierpliwość i miłość są dowodem siły.
Ale prawda jest taka, że w toksycznej relacji te same cechy stają się więzieniem.
Ofiara próbuje uzdrowić oprawcę, wierząc, że jeśli wystarczająco się poświęci, naprawi to, co chore.
A tymczasem tylko pogłębia własne rany.”
(na podstawie refleksji prof. Sama Vaknina o psychologii relacji narcystycznych)
Nieważne, w którym punkcie jesteś.
Jeżeli żyjesz w stałym kontakcie z osobą przemocową,
warto przypominać sobie, że ostatecznie to my wybieramy
pozostawać w tym układzie
i stajemy się współautorami przemocy, której doświadczamy —
my i inni wokół.
Nie chodzi o wzięcie winy.
Chodzi o wzięcie odpowiedzialności.
Powodzenia. Jest wyjście...
❤️