AmberWell Therapy

AmberWell Therapy Codependency, Loss, Grief, Bereavement, Challenges of Living Abroad

Wsparcie Psychologiczne
Wzmocnij swoją wewnętrzną siłę
Współuzależnienie, Strata, Żałoba, Wyzwania związane z życiem za granicą, Life Coaching, Sound Baths (Kąpiele Dźwiękowe).

23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją — dzień, który ma nam przypominać, że depresja to nie „gorszy t...
23/02/2026

23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją — dzień, który ma nam przypominać, że depresja to nie „gorszy tydzień”, „lenistwo” ani „brak silnej woli”. To realna, poważna choroba, która dotyka coraz więcej osób, bez względu na wiek, płeć czy styl życia. I co ważne — choroba, którą można leczyć.
Piszę dziś do Ciebie jako counsellor, ale też jako osoba, która wielokrotnie słyszała w gabinecie ogromny ciężar skrywany przez długi czas. Często latami. Depresja bywa cicha. Elegancko przykryta uśmiechem, obowiązkowością, pomocą innym. Niekiedy pojawia się tam, gdzie z zewnątrz „wszystko wygląda dobrze”. Dlatego tak ważne jest, abyśmy mówili o niej głośno — szczerze, bez tabu i bez oceniania.
Dlaczego ten dzień jest ważny? Bo depresja nadal bywa nierozumiana. Nadal zdarza się usłyszeć:
„Weź się w garść”,
„Wyjdź do ludzi, przejdzie”,
„Każdy czasem ma doła”.
A przecież depresja to choroba, która wpływa na sposób myślenia, odczuwania, energię, sen, koncentrację, apetyt, relacje i codzienne funkcjonowanie. To stan, który wymaga wsparcia — nie bagatelizowania.
Dziś chcę zaprosić Cię do chwili refleksji nad swoim nastrojem, nad troską o siebie i nad tym, jak możesz delikatnie wspierać swój układ nerwowy na co dzień. Nie po to, by „naprawiać się samodzielnie”, ale by nauczyć się reagować wcześniej, zanim trudne emocje przerodzą się w coś większego.

Mam dla Ciebie trzy porady i ćwiczenia wspierające dobrostan psychiczny:

1. Zatrzymaj się i nazwij to, co czujesz
Nazwanie emocji to pierwszy krok do ich regulacji.
Spróbuj dziś zatrzymać się na 3 minuty i zadać sobie pytanie:
„Jak naprawdę się czuję?”

Ćwiczenie:
Usiądź wygodnie.
Weź trzy spokojne, głębokie oddechy.
Wybierz z listy jedną emocję, która pasuje najbardziej: smutek, napięcie, zmęczenie, bezradność, lęk, złość, przygnębienie.
Zauważ, gdzie w ciele ją czujesz.
Nie oceniaj. Tylko obserwuj.

To proste ćwiczenie zwiększa samoświadomość i obniża napięcie. Regularnie wykonywane pozwala wcześniej zauważać, kiedy zaczyna robić się trudniej.

2. Ustal małe, realne kroki — nie wielkie rewolucje
Depresja (a nawet stan obniżonego nastroju) często odbiera energię i sprawia, że nawet proste czynności wydają się przytłaczające. Dlatego kluczowe jest zmniejszanie celów.

Ćwiczenie:
Wybierz dziś jedną drobną rzecz, która jest:
mała (zajmuje do 5–10 minut),
neutralna emocjonalnie,
wykonalna.

Przykłady:

krótki spacer wokół bloku,
wypicie szklanki wody,
otwarcie okna i kilka głębokich oddechów,
włączenie lampki zamiast siedzenia w ciemności,
ułożenie jednej rzeczy na miejsce.

To nie są „głupoty”. To mikro-kroki, które aktywują poczucie sprawczości, a ono jest jednym z fundamentów wychodzenia z obniżonego nastroju.

3. Wprowadź 5 minut uważności dla układu nerwowego
Uważność nie musi oznaczać godzin medytacji. Często zaczynamy od czegoś prostszego — i to w pełni wystarcza.
Ćwiczenie 5-4-3-2-1 (na uziemienie):

nazwij 5 rzeczy, które widzisz wokół siebie,
nazwij 4 rzeczy, których możesz dotknąć,
nazwij 3 dźwięki, które słyszysz,
nazwij 2 zapachy, które czujesz lub pamiętasz,
nazwij 1 smak, który pamiętasz.

To szybki sposób na zmniejszenie natłoku myśli i powrotu do „tu i teraz”. Świetnie sprawdza się w momentach lęku, napięcia lub poczucia przytłoczenia.

Pamiętaj, że te ćwiczenia są wskazane w czasie, kiedy czujemy się trochę zdołowani, przygnębieni, kiedy życie już daje znać o sobie. Nie są pomocne wtedy, gdy już zmagamy się z ciężką depresją. Wtedy należy już szukać pomocy u profesjonalistów

Kiedy warto zgłosić się po pomoc?
Jeśli zauważasz u siebie:

przewlekły smutek,
utratę energii,
problemy ze snem,
brak radości z rzeczy, które kiedyś były ważne,
poczucie pustki,
spadek motywacji,
wycofanie społeczne,
trudności z koncentracją —

to nie jest sygnał, że „coś z Tobą nie tak”.
To jest sygnał, że potrzebujesz wsparcia — i masz do niego pełne prawo.
Jeśli chcesz porozmawiać, przyjrzeć się swojemu nastrojowi lub sprawdzić, czy to, czego doświadczasz, wymaga głębszej pracy terapeutycznej, możesz odezwać się do mnie w AmberWell Therapy.
Jestem tu, aby pomóc Ci przejść przez to z troską i bezpieczeństwem — bez ocen, presji i pośpiechu.

17 lutego 2026 — Rok Ognistego KoniaDziś chcę opowiedzieć Wam historię, która nie jest tylko o energii dnia, o astrologi...
17/02/2026

17 lutego 2026 — Rok Ognistego Konia

Dziś chcę opowiedzieć Wam historię, która nie jest tylko o energii dnia, o astrologicznych przepływach czy o kosmicznych rytmach.
To jest historia… o mnie.
A może — bardziej precyzyjnie — o części mnie, którą dopiero zaczynam odzyskiwać.
Bo ja sama urodziłam się w znaku Konia.
I kiedy weszliśmy w Rok Ognistego Konia, poczułam coś, czego nie potrafię logicznie wyjaśnić — jakby ten rok patrzył mi prosto w oczy i szeptał:
„To czas wrócić do siebie.”
Nie była to obietnica wielkich rewolucji.
To raczej spokojne, ale stanowcze zaproszenie, żeby zauważyć, jak bardzo w ostatnich latach zgubiłam własny rytm.
Jak długo próbowałam się dopasować.
Jak często odkładałam siebie „na później”.
I może dlatego właśnie dziś, 17 lutego, ta energia porusza mnie tak głęboko.
Jakby otwierała drzwi, na które długo patrzyłam, ale nie miałam odwagi ich nacisnąć.
Rok Konia ma to do siebie, że niczego nie da się już odłożyć „na potem”.
Koniowi nie chodzi o pęd.
Chodzi o prawdę.
O kierunek.
O to, co w nas autentyczne.
A Ognisty Koń — ten, który patronuje temu roku — wprowadza jeszcze jeden element:
oczyszczenie przez ogień.
Ale nie taki, który pali do gołej ziemi.
Bardziej taki, który rozjaśnia, rozpuszcza, ogrzewa, przypomina.
I powiem Wam szczerze:
ja naprawdę chcę zmian.
Nie wypowiadam tego z lękiem, ale z lekkim drżeniem nadziei, które noszę w środku od dawna.
Mam w sobie gotowość— nawet jeśli nie spektakularną, nie heroiczną, ale cichą i szczerą.
Bo ten rok to mój żywioł.
Nie muszę niczego udowadniać.
Nie muszę nikogo przekonywać.
To energia, którą po prostu znam.
Którą pamięta moje ciało.
Która budzi we mnie wspomnienie ruchu, wolności, lekkości.
Ale prawdziwa zmiana — ta, która zakorzenia się na lata — zaczyna się nie od planów, list celów czy wielkich manifestacji.
Zaczyna się od jednej uważnej, uczciwej chwili, kiedy pytasz siebie:
„Czego już naprawdę nie jestem w stanie w swoim życiu dłużej tolerować?”
I ja ostatnio pozwalam sobie zadawać to pytanie częściej.
W ciszy.
Bez presji.
Bez oceniania odpowiedzi, które przychodzą.
Bo energie tego roku nie są tu po to, by zmuszać.
Są po to, by wspierać.
By rozpinać przestrzeń.
By prowadzić tam, gdzie dusza od dłuższego czasu pukała, ale nie miała głosu.
Dlatego dzielę się tym z Wami — bo może którejś z Was też w sercu pali się ten sam ogień.
Może też czujecie napięcie pod skórą, bezsenność, poruszenie, które trudno nazwać.
Może macie poczucie, że „coś” dojrzewa.
I chcę Wam powiedzieć jedno:
to jest dobry znak.
To jest sygnał, że stare w Was zaczyna się domykać.
Że nowa wersja już stoi pod drzwiami.
Nie musicie jej wpuścić na siłę.
Wystarczy… nie zamykać zamka.
Rok Ognistego Konia przynosi impuls, ale to my same wybieramy kierunek.
To my decydujemy, co zostawiamy za sobą.
To my uznajemy:
„To już nie moje.”
„Czas na więcej.”
„Czas, żeby wrócić do siebie.”
A ja — jako kobieta spod znaku Konia i w roku Konia — biorę to do serca podwójnie.
Mam nadzieję.
Mam gotowość.
I mam odwagę, która dopiero się budzi, ale już ją czuję.
Jeśli to czytasz i coś w Tobie drgnęło — to znaczy, że ta historia jest też o Tobie.

AmberWell Therapy

14/02/2026

With Valentine’s Day approaching, it’s the perfect moment to examine your attachment style and understand why you might fall into destructive, codependent patterns. Building a secure attachment starts with recognizing your anxiety triggers and choosing clear communication over the urge to control. Real work on love begins with creating a 'secure base' within yourself, ensuring you no longer settle for relationships that compromise your peace.Hashtags:

Opowiem Wam dziś pewną historię, którą przeczytałam w sieci:"Nie rozstałam się z mężem dlatego, że mnie zdradził.Odeszła...
11/02/2026

Opowiem Wam dziś pewną historię, którą przeczytałam w sieci:

"Nie rozstałam się z mężem dlatego, że mnie zdradził.
Odeszłam, bo w niedzielny wieczór słuchał pomeczowych wywiadów, kiedy nasz pies dostawał ataku padaczki na dywanie w salonie.
I dlatego, że kiedy wszystko się skończyło, powiedział mi, że „powinnam była mu lepiej o tym przypomnieć”.

Nie rozwodzę się z przemocowym mężczyzną.
Odchodzę od „porządnego faceta”. Takiego, o którym wszyscy mówią: dobry człowiek.
Zwalniam z życia dorosłego mężczyznę, który przez dwadzieścia lat konsekwentnie unikał prawdziwej odpowiedzialności.

Mam na imię Linda, mam 52 lata.
Z zewnątrz mój mąż to ideał: wita się z sąsiadami na klatce, pomaga, gdy komuś nie odpala samochód, latem rozpala grilla, przynosi wino na kolacje. Pracuje, nie pije za dużo, nie robi awantur.

„Przecież cię nie bije” — mówiła moja matka.
„To dobry człowiek. Przecież kocha tego psa”.

Ale jednej nocy, siedząc na plastikowym krześle w całodobowej klinice weterynaryjnej, zrozumiałam coś bardzo ważnego:
miłość to nie mówienie „ja się tym zajmę”.
Miłość to pamiętanie o tym, co utrzymuje przy życiu tych, których kochasz.

Pies ma na imię Roki.

Roki nie jest rasowy. To stary kundel z chorymi biodrami, wielkim sercem i ciężką epilepsją. Żeby żyć normalnie, potrzebuje jednej tabletki codziennie o 19:00.
Nie o wpół do ósmej.
Nie „jak się skończy”.
O siódmej.

Przez lata byłam systemem operacyjnym tego domu.
Wiem, kiedy są rachunki.
Wiem, do jakiego lekarza zadzwonić.
Wiem, gdzie są dokumenty.
Wiem, jaki lek bierze Roki i o której.

Mój mąż „pomaga”.
Jak mu powiem, żeby wyniósł śmieci — wyniesie.
Jak dam listę — zrobi zakupy.
Ale to ja myślę, planuję i pamiętam.
To ja noszę cały mentalny ciężar.

W zeszłą niedzielę miałam dyżur w szpitalu. Oddział był pełen, nie mogłam wyjść. O 17:30 zadzwoniłam do niego.

— Nie zdążę na kolację. Coś jest w lodówce. Ale posłuchaj uważnie: o 19:00 daj Rokiemu tabletkę. Jest w niebieskim pojemniku na stole. Ustaw sobie alarm.

— Jasne, spokojnie — odpowiedział. W tle leciała audycja sportowa.

O 18:45 napisałam SMS-a:
Roki — tabletka za 15 minut.

Odpisał: „ok”.

Wróciłam do domu o 21:30.
Cisza. Roki nie czekał przy drzwiach.

Mąż siedział w fotelu, radio grało, na stoliku leżało pudełko po pizzy.

— Gdzie jest Roki?
— No… dziwnie się zachowywał.

Serce mi zapadło się w żołądek.

Znalazłam go zakleszczonego między krzesłem a ścianą. Sztywny, z pianą na pysku, łapy drżały bez kontroli. Trwał atak. Jak długo — nie wiem. Może godzinę. Może dłużej.

Nie krzyczałam. Zrobiłam to, co zawsze: rozwiązałam problem.
Zapakowałam go do auta, pojechałam do nocnego weterynarza, z panicznym strachem, że będzie za późno. Godziny czekania. Strach. Wysoki rachunek. Roki przeżył — na środkach uspokajających.

Kiedy wróciłam do domu o trzeciej nad ranem, mąż stał w drzwiach.

— I co? Wszystko dobrze?

A potem powiedział zdanie, które zakończyło nasze małżeństwo:
— Słuchałem wywiadów po meczu, rozproszyłem się. Powinnaś była zadzwonić dokładnie o siódmej.

Wtedy zrozumiałam wszystko.

Nie chodziło o tabletkę.
Chodziło o to, że odpowiedzialność nigdy nie była jego.
Jeśli coś szło nie tak, to dlatego, że ja „nie dopilnowałam”.

Spojrzałam na niego i powiedziałam spokojnie, aż sama siebie nie poznałam:
— Nie jestem twoją matką. Nie jestem twoją sekretarką. Zadzwoniłam. Napisałam. Jedyny sposób, żebym miała pewność, to wrócić ze szpitala i sama włożyć mu tabletkę do pyska. A jeśli mam robić nawet to — powiedz mi, po co ty tu jesteś?

Próbował się bronić.
— Przecież robię dużo rzeczy. Dzisiaj nawet skosiłem trawę.

— Nie — odpowiedziałam.
— Ty wykonujesz polecenia. Ja noszę ciężar. A dzisiaj twoje „rozproszenie” prawie zabiło kogoś, kogo kocham.

Dziś pakuję kartony.

Roki leży przy drzwiach. Jest jeszcze słaby, ale wie, że wyjeżdżamy. Nie potrzebuje wyjaśnień.

Odchodzę nie dlatego, że przestałam kochać męża.
Odchodzę, bo nie chcę już być jedyną dorosłą osobą w pokoju.
Bo partner to nie ktoś, kto „pomaga, kiedy się go poprosi”.

Partner widzi.
Pamięta.
Troszczy się.

Otworzyłam drzwi samochodu.
— Chodź, Roki.

Wszedł powoli. Bez przypominania.

Ja natomiast w końcu przestałam prowadzić całe życie, podczas gdy ktoś inny spał na tylnym siedzeniu."

Brzmi znajomo, prawda? My, kobiety, często niesiemy ciężar utrzymania domu na naszych barkach. Ale czy to nie jest nasz wybór? Ile razy, patrząc na męża, który myje naczynia, myślisz: „Ja bym to zrobiła lepiej”? I następnym razem już sama myjesz te naczynia. To często tzw. „matczyny gatekeeping” – mechanizm przejmowania kontroli, który same czasem nieświadomie nakręcamy. Jednak historia Lindy pokazuje punkt krytyczny, w którym nie chodzi już o naczynia, ale o fundamentalne bezpieczeństwo i szacunek. Jeśli partner jedynie „pomaga”, zdejmuje z siebie ciężar mentalny, czyli planowanie i realną odpowiedzialność za wspólne życie. Linda zrozumiała, że dla jej męża opieka nad chorym psem była tylko zadaniem do odhaczenia, a nie osobistym zobowiązaniem.
Dopóki nieustannie przypominasz o obowiązkach, dajesz partnerowi przyzwolenie na trwanie w wyuczonej bezradności. Mąż bohaterki, mimo dojrzałego wieku, pozostał w roli dziecka czekającego na instrukcję obsługi rzeczywistości. W dorosłym życiu bywają jednak sytuacje, w których „rozproszenie się” ma nieodwracalne i tragiczne skutki. Linda przestała być „systemem operacyjnym” rodziny nie z braku uczuć, lecz z totalnego wyczerpania psychicznego.
Dojrzała relacja to pewność, że gdy Ty zamkniesz na chwilę oczy, druga osoba nadal będzie czuwać nad całością. Jeśli partner tylko wykonuje polecenia, przestaje używać własnych zasobów do dbania o Wasz wspólny świat. Związek nie powinien przypominać relacji dyrektora z pracownikiem, lecz dwóch świadomych, dorosłych osób. Partnerstwo to wspólna wiedza o tym, co utrzymuje Waszych bliskich przy życiu i zdrowiu. Linda nie rozbiła rodziny, lecz po prostu przestała pełnić funkcję, która nigdy nie powinna spoczywać na jednej osobie. Czasem jedynym sposobem na odzyskanie siebie jest rezygnacja z roli jedynego dorosłego w pokoju.
Jeśli czujesz, że niesiesz zbyt wiele, mogę pomóc Ci w wyznaczeniu zdrowych granic i nauce odpuszczania robienia wszystkiego za wszystkich. Skontaktuj się ze mną, jeśli potrzebujesz wsparcia.

W niedzielę miałam ogromną przyjemność zorganizowania z Monika Glawdzin pierwszego w Southend polskojęzycznego Kręgu Kob...
10/02/2026

W niedzielę miałam ogromną przyjemność zorganizowania z Monika Glawdzin pierwszego w Southend polskojęzycznego Kręgu Kobiet. Było to cudowne doświadczenie bliskości, dzielenia się swoimi myślami, uczuciami z innymi kobietami przy akompaniamencie medytacji prowadzonej przez Monikę i dźwięku mis kryształowych, które miałam okazję zaprezentować. Całość miała na nas terapeutyczny wpływ i pozwoliło na odrobinę odpoczynku, spokoju i oddechu od codzienności. To spotkanie otwiera cały cykl spotkań kobiecych, które mamy nadzieję przyciągną te dziewczyny, które już były, jak i nowe uczestniczki. Już teraz zapraszamy na następny krąg
Z miłością
Kasia 🩷🩷

I have just received my beautiful business cards 🥰😊🤩Aren’t they gorgeous?
05/02/2026

I have just received my beautiful business cards 🥰😊🤩Aren’t they gorgeous?

04/02/2026

Support for grief, life abroad & emotional overwhelm 🌿

03/02/2026

Support doesn’t mean weakness — it means choosing care.Therapy can help you feel less alone with what you’re going throu...
31/01/2026

Support doesn’t mean weakness — it means choosing care.
Therapy can help you feel less alone with what you’re going through.

If you struggle in this moment, you’re welcome to contact me on
amberwelltherapy@gmail.com
Please also visit my website
www.amberwelltherapy.com

29/01/2026
24/01/2026

A moment to slow down.
Crystal singing bowls create gentle vibrations that invite the body and mind into deeper rest, grounding, and calm.
Let the sound wash over you and bring you back to yourself.

Address

2 Lonsdale Court
Southend-on-Sea
SS24NA

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when AmberWell Therapy posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to AmberWell Therapy:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Category