23/02/2024
Na pierwszą depresję cierpiałam, gdy miałam 14 lat.
Codziennie po szkole wciskałam się w ciasny kąt między szafką nocną, a biurkiem i opierałam plecami o kaloryfer. Tak bardzo potrzebowałam ciepła, a to było jedyne na jakie mogłam wtedy liczyć. Trwało to całą zimę. Nikt się nie zorientował. Samo przeszło, gdy w szkole zmieniła się sytuacja.
Druga depresja dopadła mnie w okolicy 20 roku życia. Studiowałam, angażowałam się w działalność międzynarodowej organizacji studenckiej, miałam znajomych i robiłam mnóstwo fajnych rzeczy ale...
kiedy o 3 w nocy nie było już z kim rozmawiać na gadu gadu i wszystkie rzeczy były zrobione, nic już nie potrafiło odciągnąć uwagi od rozdzierającej pustki, jaką w sobie nosiłam. Stałam na balkonie paląc papierosa i zastanawiałam się, czy kiedyś jeszcze będzie mi się chciało żyć.
Mimo, że studiowałam psychologię, nie wiedziałam co mi jest. Przeszło dopiero, gdy zaczęłam chodzić na cotygodniowe spotkania terapii tańcem i ruchem, prowadzone w Gestaltowskim duchu. Tak zaczęła się moja fascynacja do psychoterapią Gestal i pracą poprzez ciało. Po studiach poszłam na szkołę psychoterapii.
Na trzecią depresję zapadłam po porodzie drugiego dziecka. Dopiero wtedy poszłam na (3 już w życiu) terapię, która m.in. pozwoliła odkryć mi, co powodowało wszystkie poprzednie depresje.
Dwa i pół roku sprzątałam w sobie i w życiu, by zlikwidować przyczyny, a nie skutki.
A przyczyny depresji mogą być różne. Bywa, że są biologiczne i wynikają z zaburzeń pracy mózgu czy hormonów.
Bywa, że psychologiczne. Depresję od smutku czy żalu odróżnia fakt, że jest jak korek, który sprawia, że uczucia nie przepływają tylko się gromadzą. Człowiek zaś mniej lub bardziej stara się nie utonąć.
Depresja nie omija nikogo.
Nie jest wstydem ją mieć.
Nie jest wstydem sięgać wtedy po fachową pomoc.
Nie jest wstydem prosić o wsparcie.
W tym stanie nie da się po prostu wziąć w garść. Korek trzeba usunąć by przywrócić przepływ życia.
̨ ̇ycie