06/03/2026
Czy naprawdę przestajemy myśleć sami?
Przeglądałam dziś SoMe i znowu uderzyło mnie coś, co widzę coraz częściej - posty napisane przez AI, kopiowane jakby bez zastanowienia.
Mam takie poczucie, że social media coraz bardziej wypełniają się generowanymi, kopiowanymi treściami, które są pozbawione prawdziwego głosu człowieka.
Nie chodzi mi o narzędzie, sama z niego korzystam. AI może być pomocne jako redaktor czy do porządkowania myśli. Problem pojawia się wtedy, gdy ludzie oddają mu całe myślenie i bezrefleksyjnie publikują gotowe treści.
Widzę w internecie dużo sztucznie napompowanych postów, marketingowego języka czy pogoni za followersami i lajkami. Te treści mają wyglądać dobrze, ale nie mają w sobie prawdy. A ja mam wrażenie, że w tym wszystkim łatwo zgubić sens i człowieczeństwo.
To, co mnie naprawdę drażni, to utrata autentyczności. Dla mnie nie znajduje się ona w algorytmach ani w zasięgach. Znajduję ją w swoim wewnętrznym dialogu, w rozmowach z mężem i dziećmi, w relacjach z przyjaciółmi i w naturze. Autentyczność dla mnie jest w prawdziwej rozmowie z drugim człowiekiem, tam gdzie jest obecność i relacja, a nie tylko komunikat.
Pomimo całej frustracji chcę wierzyć, że autentyczność w jakiś sposób się obroni.
Ale mam też przeczucie, że zanim to się stanie, świat może potrzebować jakiegoś wstrząsu.
Niekoniecznie katastrofy, ale momentu, w którym ludzie zobaczą, jak bardzo oddalili się od siebie i od sensu.
Dlatego chcę tworzyć miejsca, gdzie jest inaczej. Przestrzenie, w których ludzie mogą rozmawiać naprawdę, wspierać się i odnajdywać swoją „iskrę”.
Nie przez wielkie wszechobecne w SoMe hasła, ale przez ciepło, rozmowę i obecność.
Świat może robić się coraz bardziej sztuczny, ale autentyczność nadal istnieje tam, gdzie ludzie naprawdę się spotykają. Wierzę, że to właśnie od takich małych, prawdziwych miejsc zaczyna się zmiana.