Medimat

Medimat Psycholog, Psycholog sportu, dietetyk sportowy

https://www.siepomaga.pl/oliwka-nowicka
01/12/2018

https://www.siepomaga.pl/oliwka-nowicka

Niewidzialny wróg niszczy zdrowie naszej Oliwki. Padaczka lekooporna od prawie 7 lat dręczy i torturuje córkę na moich oczach, a ja nie mogę w żaden sposób jej obronić. Próbowaliśmy wszystkiego, przebadaliśmy ją wzdłuż i wszerz - bez rezultatu. Wreszcie, dzięki pomocy wielu dobrych lu...

zapraszam do lektury
03/07/2018

zapraszam do lektury

Dziś Mateusz Kempiński przybliży Nam istotę psychologii w sporcie .

-Witaj 😊

M.K.
Cześć

-Od jak dawna zajmujesz się psychologią?

M.K.
Obronę pracy magisterskiej miałem w roku 2014, lecz już na 2-3 roku studiów robiłem pierwsze staże. Więc praktycznie można powiedzieć, że od roku 2011 – 2012. Aktualnie skupiam się na psychologii sportu. W swoim doświadczeniu mam współpracę z klubami piłkarskimi, futbolu amerykańskiego, piłki ręcznej, a także indywidualną współpracę z zawodnikami piłki nożnej, piłki ręcznej, koszykówki, siatkówki, tańca, jeździectwa, strzelectwa, również pracuję z pływakami. W ostatnim czasie najwięcej czasu poświęcam na współpracę z zawodnikami sztuk walki: takewondo, judo, zapasy, muay tai, mma, kickboxing, a przede wszystkim z bokserami. Ostatnio pomagałem w przygotowaniach kilku bokserom w ich powrotach po długiej przerwie, którzy bardzo chwalą sobie tę współpracę 

-Skąd taki pomysł na siebie ?

M.K.
Przez prawie 17 lat sam uprawiałem czynnie sport, jednak częste kontuzje postawiły przede mną pytanie, czy być przeciętnym sportowcem czy osiągnąć mistrzostwo w innej dziedzinie. Oczywiście chciałem pozostać w sporcie. Zastanawiałem się nad karierą trenerską studiując w tym samym czasie psychologię. W 2012 roku ówczesny Selekcjoner naszej Kadry przed samymi Mistrzostwami Europy, które były organizowane wspólnie przez Ukrainę i Polskę oświadczył, że psychologa w zespole narodowym nie będzie, ponieważ "w drużynie nie ma wariatów", po czym porażkę na tych mistrzostwach tłumaczył między innymi złym przygotowaniem mentalnym. To tak właściwie był przełom dla mnie i zamiast kariery trenerskiej poszedłem w psychologię sportu. Już kończąc psychologię w pracy magisterskiej zajmowałem się strukturą potrzeb, motywacją osiągnięć oraz emocjami wśród zawodników. Podyplomowe studia na AWFie tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że jest to właściwa decyzja. Broniąc pracę dyplomową zajmowałem się porównaniem profilów psychologicznych zawodników w Akademiach piłkarskich.

-Jak ważny jest to element w przygotowaniach sportowca do startu ?

M.K.
Przygotowanie sportowca składa się z przygotowania fizycznego, technicznego, taktycznego, dietetycznego oraz psychicznego. Pierwsze trzy są na bardzo wysokim poziomie, na całym świecie, czwarte również jest już doceniane przez sportowców. O tym ostatnim mówi się bardzo dużo, często możesz usłyszeć słowa wypowiadane przez trenerów, sportowców, komentatorów, że zawodnik, drużyna przegrali z presją, głowa nie wytrzymała obciążenia, czy po prostu mentalnie nie był zawodnik na coś przygotowany. Często porażki zrzucane są na mentalność, ale póki co niewiele robi się w tym kierunku by nad tym pracować. Jeżeli przygotowanie fizyczne, techniczne, taktyczne oraz dietetyka są wszędzie na wysokim poziomie, warto również zadbać o to przygotowanie psychiczne, aby doprowadzić zawodnika do mistrzostwa.
Psychologia sportu bardzo się rozwinęła i wypracowała specjalistyczne metody diagnozy, monitoringu oraz treningu psychologicznego, uwzględniając różnice indywidualne zawodników oraz specyfikę danej dyscypliny czy konkurencji. Właśnie dlatego przygotowanie mentalne do startu odgrywa bardzo ważną rolę. Chodzi o to, by sportowiec mógł zaprezentować pełnię swoich możliwości w określonym miejscu i czasie w sposób powtarzalny. To jest właśnie mistrzostwo.
Fachowe wsparcie psychologiczne potrzebne jest sportowcom na co dzień, ale też w czasie treningów, leczenia urazów fizycznych czy też radzenia sobie z innymi sytuacjami trudnymi, związanymi zarówno z uprawianiem sportu, jak też funkcjonowania poza nim. Żeby dobrze funkcjonować w obszarze sportu, należy zachować pewien stan równowagi pomiędzy funkcjonowaniem w strefie sportu oraz życiem prywatnym.
Na pewno błędnym myśleniem będzie, że psycholog jest potrzebny tylko wtedy gdy zawodnik jest w dołku. Wręcz przeciwnie, psycholog pracując z zawodnikiem pracuje nad tym by z dobrego zawodnika zrobić jeszcze lepszego, tak samo jak trener.

-Jakie korzyści z takiej współpracy wynikają?

M.K.
Obszary pracy w psychologii sportu to, między innymi: praca na celach i ich prawidłowe wyznaczanie, radzenie sobie ze stresem, umiejętność koncentrowania się na „tu i teraz”, wzmacnianie pewności siebie, poprawa komunikacji miedzy zawodnikami i trenerami, praca nad poprawą motywacji. Często w przygotowaniach np. w sportach walki, gdzie trzeba poświęcić 3 – 4 miesiące na przygotowania do jednej walki, gdzieś w końcowym etapie tych przygotowań brakuje już tej motywacji i wtedy właśnie zawodnicy szukają jakiejś dodatkowej pomocy.
Dużą rolę również odgrywa praca z ciałem. Zawodnik uczy się technik relaksacji mięśniowej, rozluźniania poszczególnych partii mięśniowych, które z czasem stają nawykowe. Są też ćwiczenia oddechowe. Często w początkowym etapie zawodnik nie rozumie w jaki sposób to może mu pomóc, sam jestem tego przykładem, jednak w miarę upływu czasu te techniki naprawdę są w stanie dać zawodnikowi przewagę nad przeciwnikiem.
Największą korzyścią jest wyciągnięcie z zawodnika drzemiących w nim rezerw, które pomogą mu osiągnąć wyznaczone przez niego cele i dojść do mistrzostwa.

-Na świecie oficjalne się już mówi o istotnej roli psychologa w życiu sportowca. Dlaczego w Polsce to nadal temat tabu ?

M.K.
W Polsce pierwszym zawodnikiem, który opowiedział o korzyściach współpracy z psychologiem sportu był Adam Małysz. Dzięki niemu sportowcy są otwarci na współpracę. Jednak błędne przekonanie społeczeństwa, że psycholog jest potrzebny, gdy coś się dzieje złego z człowiekiem oraz fakt iż często psycholog mylony jest z psychiatrą powoduje, że o tym mało się mówi, a i niektórzy sportowcy albo boją się o tym mówić, albo nie chcą podjąć współpracy. Zdarza się również, że przychodzą sportowcy i chcą efektów na już, a niestety tak się nie da. Praca z psychologiem sportu, żeby przynieść efekty, musi być oparta na zaufaniu, a zaufanie budowane jest długo, więc i sama współpraca powinna być długofalowa. Nie idziemy na trening np. bokserski i nie wymagamy od trenera by podczas jednego treningu zrobił z nas mistrza świata. Jest to wieloletnia praca.

-Jak można zmienić tę mentalność wśród sportowców?

M.K.
Trend już się zmienia. Sportowcy bardzo chętnie podejmują współpracę. Coraz więcej sportowców też o tym mówi. Myślę, że im więcej znanych sportowców będzie mówiło o takiej współpracy to zachęcą tych młodych.

-Czy jest to ciężka praca ?

M.K.
Nie jest to praca, która da efekt w ciągu jednego spotkania, więc na pewno jest to praca mozolna, bo na efekty trzeba chwilę poczekać. Praca nad samoświadomością, nad panowaniem nad własnym ciałem, obserwacją siebie jest czasochłonna, ale najważniejsze jest to, że często słyszę od swoich zawodników po walce słowa typu: „wszedłem do ringu na pełnym luzie” , „w ogóle nie czułem presji” , „czułem się znakomicie” , „byłem w swoim flow” , „nikt nie był w stanie wyprowadzić mnie z równowagi” , „czułem luz psychiczny”.

-Jak dużo czasu pochłania ?

M.K.
Ja osobiście staram się być na jak największej ilości treningów u swoich zawodników, współpracuję z trenerami więc sporo takich zagadnień mentalnych wplatamy w treningi. Praca indywidualna z zawodnikiem często jest po treningu, innego dnia. Na przygotowanie psychologiczne powinno poświęcić się podobną ilość czasu jak na każdy inny trening.

-Jakie trzeba mieć cechy charakteru by pracować w tym zawodzie?

M.K.
Trzeba być nastawionym na ciągły rozwój, empatycznym i przede wszystkim cierpliwym i myślę, że skromnym.

-Czy lubisz swoją swoją pracę?

M.K.
Pewnie, robię to z czystej pasji i wielu moich zawodników może to potwierdzić  Jestem dumny z każdego z nich. Zawsze miło się robi jak dziękują i doceniają pracę i czas który im się poświęca. Ostatnie miesiące były bardzo intensywne, ale dały wiele satysfakcji, bo jeden z zawodników z którym pracuję zdobył mistrzostwo świata w K1, jak sam twierdzi, w głównej mierze dzięki przygotowaniu mentalnemu. Trzech bokserów z którymi pracuje wróciło z sukcesem na ring, jedni po dłuższej inni po nieco krótszej przerwie. W kwietniu jeden z zawodników stoczył walkę życia w USA i dzięki temu otworzył sobie drzwi na duże walki. Każdy z nich podkreśla w swoich wypowiedziach czy też na portalach społecznościowych jak wiele daje im praca z psychologiem.

-Na koniec chciałaby Cie poprosić raz jeszcze podał korzyści płynące z takiej współpracy.

M.K.
Największą korzyścią jest wyciągnięcie z zawodnika drzemiących w nim rezerw, które pomogą mu osiągnąć wyznaczone przez niego cele i dojść do mistrzostwa. Wprowadzenie spokoju i równowagi pomiędzy życiem sportowym a prywatnym, a także odnalezienie balansu pomiędzy aspektem wydolnościowym a psychicznym. Ważnym również aspektem jest umiejętność przeniesienia umiejętności treningowych na czas startu/zawodów/walki, aby nie być tylko mistrzem treningu.

-Dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów.

Mateusz Kempiński
Dziękuję bardzo i oczywiście zapraszam do współpracy i śledzenia mnie na portalach społecznościowych. 

Anna Kalinowicz

Jeden z moich zawodników 12.05 zdobył pas Mistrza Świata w formule K1 🔝🔝🔝🥇🏆
14/05/2018

Jeden z moich zawodników 12.05 zdobył pas Mistrza Świata w formule K1 🔝🔝🔝🥇🏆

Polski zawodnik Mateusz Duczmal pokonał Holendra Raymonda Bonte i zdobył pas mistrza świata WKA w formule K-1

03/05/2018

Parentyfikacja. O dramacie dzielnych dzieci - dziecisawazne.pl - opiniotwórczy magazyn dla rodziców

30/04/2018

Wywiad z Maćkiem Sulęckim zaraz po powrocie z USA. Kilka słów o emocjonującej walce z Danielem Jacobsem i planach na przyszłość.

30/04/2018

Maciej Sulęcki powrócił do Polski po gali bokserskiej w Nowym Jorku, gdzie przegrał na punkty z Danielem Jacobsem. Zapowiada jednak, że jest przygotowany, by walczyć z najlepszymi, a w najbliższej przyszłości liczy na pojedynek z Rosjaninem Giennadijem Gołowkinem.

25/04/2018

W sobotę 21 kwietnia 2018 w Hali Sportowej w Częstochowie odbyła się walka Damiana Jonaka- jednego z najlepszych pięściarzy w historii polskiego boksu. Na gali Polsat Boxing Night brawurowo pokonał on Argentyńczyka Marcosa Jesusa Cornejo. Damian Jonak zapewnił nam walkę pełną emocji i ws...

21/04/2018

Pierwszą zawodową walkę skończył szybciej niż zaczął. Z drugą było podobnie. To po niej niektórzy nazwali go królem nokautu. W trzeciej scenariusz się nie powtórzył. Przegrał. Raz na górze, raz na dole; zupełnie jak w dzieciństwie, które wspomina jako “kolejkę górską”. Dzi...

12/04/2018
08/04/2018

W końcu rozpoczynają się pierwsze ciepłe dni ☀️, a wraz z nimi dokonujemy przeglądu naszej sylwetki. Gdy stwierdzamy, że nasze ubrania być może i są gotowe na lato – ale nasz brzuch i pośladki nie - zaczynamy przetrząsać Internet 🧐. Szukamy broni, mającej na celu spalić zbędny tłuszcz z naszego ciała. Zaczyna się problem. Każda strona w sieci, każdy fanpage mówi coś zupełnie innego. Jedni piszą o zmianie tłuszczów na węglowodany, inni posądzają insulinę. Radzą podążać głodówkową dietą o zawartości 1500 kcal i wykonywać wiele godzin cardio w tygodniu, mówiąc, że tylko deficyt energetyczny oraz wysiłki wytrzymałościowe doprowadzą do spalenia tkanki tłuszczowej. Inni zaś mówią, aby nie wykonywać biegania, a skupić się jedynie na treningu z ciężarami i dobrze (i dużo) zjeść. Oszaleć idzie. Gdzie więc leży prawda?

Jak zwykle, po środku. Jak mawiał Layne Norton: „Wszyscy mamy rację i jednocześnie wszyscy jesteśmy w błędzie.” Oznacza to, że każdy ma po trochu racji i nie ma uniwersalnej metody pozwalającej zbudować szczupłą, wyrzeźbioną sylwetkę. Możemy jednak postarać się rozbić ten proces w podobny sposób, co drzewko decyzyjne. W ten sposób powstanie spójny plan, łączący metodykę treningu z dopasowanym systemem żywieniowo-suplementacyjnym. Dlaczego właśnie tak?

Po pierwsze dlatego, że plany różnią się w zależności od celu. Odmienny realizować będzie osoba, która chce dostosować cały limit wagowy dla swojej dyscypliny sportu, a jeszcze inny zwykła osoba, która nie chce skończyć jako „skinny fat” (osoba, która nie jest zadowolona z efektu odchudzania, który zawsze jest związany z całkowitym spadkiem masy ciała - utraconą masą mięśniową, tkanką tłuszczową i wodą.). Dzieje się tak dlatego, ponieważ nasza masa mięśniowa jest w pewnym sensie „złodziejem energetycznym”. Cytując dr Williama Evansa: „Utrata kilogramów nigdy nie jest dobrym założeniem. Należy zapomnieć o masie ciała i skupić się na rekompozycji – spalaniu tkanki tłuszczowej i budowaniu masy mięśniowej.”. To cenna wskazówka. Utrzymywanie sporej liczby mięśni podniesie taki parametr, jak PPM – podstawowa przemiana materii. Gdybyśmy porównali dwie osoby o identycznym BMI (indeks masy ciała, wyrażany ze wzoru kg/m2), okaże się, że osoba o tym samym wzroście i masie ciała, ale atletycznej sylwetce, ma zdecydowanie wyższy PPM, niż osoba nieaktywna fizycznie. Oznacza to, że mięśnie generują pobór energii, niezależnie od tego, czy akurat ciężko pracowały podczas treningu, czy nie.

No dobrze, ale jak w takim razie można spalić tłuszcz, skoro mięśnie do anabolizmu potrzebują dużych pokładów energii?

Pierwszą część macie już podaną na tacy – skoro każdy kilogram masy mięśni potrafi generować „koszty utrzymania” w postaci zwiększonej PPM, to na pewno nie możemy zejść z poziomem kaloryczności tak nisko, aby organizm doszedł do wniosku, że „nie stać” go na ich utrzymanie. Rozsądne ograniczanie kaloryczności pozwoli zachować nam cenną masę mięśniową i stworzyć w ten sposób naturalnie ujemny bilans energetyczny, ponieważ podwyższamy nasze codzienne koszty energetyczne. Kolejnym z elementów będzie generowany EPOC, o którym wspomnę w późniejszej części. Przejdźmy teraz do procesów spalania tkanki tłuszczowej. Jednym z ważniejszych elementów jest utrzymywanie ujemnego bilansu energetycznego, drugim – kontrolowanie takich hormonów jak: grelina, leptyna, insulina i glukagon. Hormony tarczycy i nadnerczy też są w tym układzie bardzo ważne. Zbyt mała ilość dostarczanych kalorii zaburza funkcjonowanie nadnerczy, skutkiem czego będzie nadprodukcja kortyzolu i przedłużające się stany zapalne. Niedomiar kaloryczny powoduje również wzrost wartości TSH i spadek wolnej trijodotyroniny (ft3), kosztem zwiększenia nieaktywnej puli (rt3). Mniejsza liczba kalorii dostarczana na przestrzeni tygodnia będzie jednak wymagana, aby aktywować AMPK i pozwolić na spalanie zasobów tłuszczu. Jak więc tego dokonać, aby „wilk był syty i owca cała”?

W tym momencie na pomoc przychodzi rotacja węglowodanowa albo rotacja węglowodanowo-tłuszczowa, gdzie manipulujemy dwoma składnikami energetycznymi. W uproszczeniu - w dni pozbawione treningu lub w dni lekkich treningów, zjadamy mniejszą ilość węglowodanów i tłuszczów, a więc nie tylko kalorii, ale także składników, które decydują o wrażliwości tkankowej na działanie insuliny, poziomie leptyny oraz ilości krążących trójglicerydów, co w istotny sposób wpływa na zachowanie ciała wobec ilości tkanki tłuszczowej. W dni ciężkich treningów z kolei, celem zachowania odpowiedniej ilości rezerw energetycznych przed treningiem, ale także zwiększeniem regeneracji zasobów glikogenu, p**a energii z węglowodanów (i tłuszczów) rośnie. W ten sposób dbamy o to, aby zachować jednocześnie anaboliczny charakter pAKT i mTOR, karmiąc w ten sposób nasze mięśnie i nie doprowadzając ich do katabolizmu, a także usprawniamy anaboliczny charakter insuliny dla osoby trenującej siłowo, w tym poprawiamy ilość wolnego testosteronu, poprzez utrzymywanie w ryzach kortyzolu.

Jak przełożyć to na praktykę? W dni pozbawione treningu obcinaj całkowitą podaż kalorii o nie więcej niż 20-30%, a w dni treningu niech deficyt sięgnie góra 10% lub wskazuje na oszacowaną całkowitą liczbę spożytych kalorii. Oczywistym jest, że żywienie powinno być niskoprzetworzone. Pozwoli to zbudować większą porcję jedzenia o niższej kaloryczności, a więc nawet w dni o deficycie energetycznym porcje będą sycące. Nieprzetworzona żywność to zatem większa objętość, więcej błonnika do zachowania perystaltyki jelit oraz odżywiania bakterii jelitowych, a także wolniejsze przechodzenie mleczka pokarmowego do krwiobiegu, czyli wolniej rosnący poziom glukozy i mniejsze skoki insuliny. Mamy dni, gdzie ciężki trening wymusza na ciele zwiększone potrzeby regeneracji i aktywacji anabolizmu, ale także dysponujemy dniami, gdzie ilość energii przyjętej z pożywienia może być niższa o 300-800 kcal na każdy z nich. Czy to wszystko? Absolutnie nie. Mamy jeszcze EPOC.

Dlaczego lepiej wybrać ciężkie, wielostawowe ćwiczenia atletyczne niż nudne biegi o stałym zakresie 60-70% tętna maksymalnego?

Po pierwsze, takie wysiłki doskonale spalają glikogen mięśniowy, co umożliwia jego odpowiednią regenerację w dni o wysokiej zawartości kalorii. Kolokwialnie mówiąc, energia idzie w mięśnie, a nie tkankę tłuszczową – pozwala nam to najeść się do syta, co można porównać do zalania baku paliwa do pełna. Następnie wybieramy się w trasę (trening) i ponownie uzupełniamy paliwo w formie glikogenu. Po drugie, ciężkie treningi powodują aktywację wspomnianego wyżej długu tlenowego, który powoduje zwiększone spalanie kalorii nawet w zakresie 14-72 godzin od zakończonej jednostki treningowej. Oznacza to, że spalamy ekstra 200-1100 kcal w tym czasie, co wraz z deficytem energetycznym z diety stanowi naprawdę sporą pulę i można stworzyć całkowity deficyt o wartości 5000 kcal, bez uszczerbku na zdrowiu oraz samopoczuciu.

Całkowite dzienne zapotrzebowanie kaloryczne oszacowuje się indywidualnie, biorąc pod uwagę skład ciała, rodzaj aktywności fizycznej oraz jej częstotliwość, objętość i intensywność na przestrzeni tygodnia. Warto wziąć pod uwagę również NEAT, a więc im więcej poruszamy się w pracy i na co dzień, tym więcej kalorii spalamy nawet pomimo dnia „bez treningu”. Ostatecznie, nasze zdrowie metaboliczne również decyduje o tempie przemiany materii – brak przewlekłych stanów zapalnych powoduje lepszą pracę mitochondriów, a więc naszych pieców energetycznych. Najważniejszym elementem w skutecznej redukcji tkanki tłuszczowej jest wiedzieć, że wcale nie musisz jeść mniej, musisz zacząć jeść właściwie – w nawiązaniu do stylu życia, zdrowia metabolicznego i obciążeń treningowych.

Podstawową aktywnością fizyczną powinien być trening o charakterze wzmacniającym, taki jak ćwiczenia na siłowni 💪, crossfit, kalistenika oraz kettle, a jako doskonałe uzupełnienie zastosuj trening interwałowy o wysokiej intensywności. Aeroby mogą być delikatnym uzupełnieniem, ale bardziej potraktujcie je jako relaksujący jogging 🏃‍♂️ po lesie, a nie smutny obowiązek 2 razy dziennie po 60 minut.

Jeśli chcecie rozszerzyć swoją wiedzę w zakresie EPOC, HIIT i rotacji tłuszczowo-węglowodanowej, zapraszamy na II poziom szkolenia z dietetyki i suplementacji. Poniżej, w komentarzu, znajdziecie również całą bibliografię.

Święta Świętami lecz dziś ważna walka 🥊🥊🥊
31/03/2018

Święta Świętami lecz dziś ważna walka 🥊🥊🥊

Transmisja NA ŻYWO walki ⚡⚡⚡ pod tym linkiem na Youtube 💪💪💪

➡➡➡ https://youtu.be/bfZ0UEsiZ-A

Już w najbliższą sobotę Mateusz Duczmal zmierzy się z Cristianem Ristea! Przede wszystkim ciesz się walką i baw się dobr...
22/03/2018

Już w najbliższą sobotę Mateusz Duczmal zmierzy się z Cristianem Ristea! Przede wszystkim ciesz się walką i baw się dobrze 🔥🔥🔥 transmisja gali a
www.enfusionlive.com

Adres

Żoliborz
01-547

Telefon

781205470

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Medimat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Medimat:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria