30/11/2025
Listopadowe szaleństwo przypieczętowane! Z przytupem wchodzę w grudzień. Powoli wchodzą momenty zmęczenia, zniechęcenia. Ten czas w roku jest jednocześnie ekscytujący, radosny i trudny, pełen wyzwań. W grudniu z reguły kumulują się zobowiązania, których się podjęłam we wrześniu mając jeszcze świeżą głowę i energię, jak zwykle 😂 nie biorąc pod uwagę tego, że w grudniu będę inną osobą, zmęczoną, zawaloną pracą i pół roku po urlopie 🙈
I tak co roku sobie robię, mówiąc jednocześnie, że to ostatni raz. Kiedy nadejdzie? Gdzie robię błąd?
Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ja chyba znalazłam sposób na robienie tego cyklicznie.
Mistrz planowania, nie ma co 😎
Jaki macie poziom energii na tej końcówce maratonu?