24/11/2020
OCET JABŁKOWY CZĘŚĆ II, PRZEPIS+DOKŁADNY OPIS!
Ten sklepowy jest pasteryzowany, a zatem pozbawiony tego, co najcenniejsze – życia.
Zrobienie własnego, domowego octu jabłkowego jest na prawdę proste i nie wymaga wiele zachodu, a satysfakcja gwarantowana.
Przepis:
🍏--> skórki, gniazda nasienne, kawałki miąższu (jabłka mogą być lekko obite, nadgniecione z naturalnymi przerostami, ale nie nadgniłe, nie pryskane, nie woskowane)
🍏--> woda (przegotowana lub przefiltrowana, lekko ciepła)
🍏--> cukier (4 łużki na 1 litr wody)
Do dużego słoja (najlepiej szklanego), do połowy jego wysokości wrzucamy nasze części jabłek.
Wlewamy tyle wody, aby pozostało około 10 cm wolnej przestrzeni.
Dodajemy odmierzoną ilość cukru i mieszamy do jego całkowitego rozpuszczenia. Przykrywamy czystą ściereczką kuchenną mocując ją gumką recepturką i odstawiamy na około 5-6 tygodni, w miejsce, gdzie będziemy mieć fermentację na oku.
Cały proces dzielę na trzy fazy:
I FAZA – drożdże rozkładają węglowodany na etanol i dwutlenek węgla. Już po kilku godzinach widzimy jak nastaw zaczyna pracować, po 1-2 dobach dość często jak oszalały (bąbelki się mnożą i tańczą unosząc się ku górze).
Ten proces trwa około 14 dni.
Na powierzchni może wytwarzać się piana. Zapach jest winny, przyjemny, słodkawy i orzeźwiający. W smaku jak delikatne wino (cydr), które z dnia na dzień traci na słodkości, nabiera wytrawności i kwaśności.
Każdego dnia, dwa razy dziennie mieszamy nastaw drewnianą łyżką. Dzięki temu mają większą szansę rozwijać się właściwe bakterie, które nie dopuszczą do rozwoju peśni.
Także mieszamy, natleniamy, kontrolujemy zapach, smak i podziwiamy jak pracują dla nas drożdże.
II FAZA – w kolejnych tygodniach górę biorą pożyteczne bakterie z rodziny Acetobacter. Nastaw się już "wyszumiał" z dwutlenku węgla, zaczyna pachnieć i smakować coraz bardziej kwaśno (octowo) niż słodko i winnie. W dalszym ciągu mieszamy drewnianą łyżką, ale już raz dziennie.
W około czwartym tygodniu na powierzchni może się wytwarzać jednolita, jakby gumowato-galaretowata warstewka – to tak zwana matka octowa. To znak, że do tej pory cały proces przebiega prawidłowo, i że zbliża się ku końcowi. Matki octowej nie wyciągamy.
W niektórych przepisach podają, że jeśli na wierzchu wytworzy się matka octowa, to już nie trzeba nastawu mieszać, ponieważ ta wystarczająco go ochrania przed niechcianą pleśnią. Ja jestem innego zdania i z doświadczenia wiem, że i na tym etapie warto od czasu do czasu, tj. raz na dwa trzy dni ocet lekko przemieszać i mieć pod kontrolą.
III FAZA - w piątym lub szóstym tygodniu wsad jabłkowy powinien opaść na dno, ocet pachnie i smakuje wyraźnie kwaśno, octowo, ale przyjemnie jabłkowo. W zależności od użytej odmiany jabłek, ocet przyjmuje kolor od słomkowego po żółto-brązowy.
Czas przecedzić ocet przez gazę do butelek. Na początku będzie mętny i to w niczym nie przeszkadza, ponieważ sam się wyklaruje. Na dnie butelki zbierze się osad – to pozostałości po miąższu. Dokładnie zakręcamy naczynia z octem i wstawiamy do piwniczki/spiżarki.
I już! Mamy swój żywy, domowy, naturalny ocet jabłkowy. Sam w sobie jest konserwantem i nie potrzebuje dodatkowych zabiegów zabezpieczających go.
Na koniec jeszcze taka cenna rada, moim zdaniem, zwłaszcza dla osób, które robią ocet po raz pierwszy, albo tylko tyle, aby wystarczyło na okres zimowo-wiosenny. Warto zostawić sobie troszkę octu jabłkowego na kolejny sezon octowania dla zaszczepienia nastawu w początkowej fazie. Przyspieszy to nieco proces i zwiększy szansę na powodzenie dobroczynnych bakterii, które zabezpieczą przed pleśnią.
Cukier, który dodajemy na początku jest całkowicie przejadany przez drożdże, więc nie ma obawy, że to my będziemy ostatecznymi jego konsumentami.
Uwaga na pleśń!
Pleśń najczęściej pojawia się na jabłkach, które wystają ponad poziom wody, dlatego tak ważne jest mieszanie nastawu, zwłaszcza w pierwszej fazie, tj. dwa razy dziennie, później raz dziennie.
Jeśli pleśń się pojawi, to niestety – cały nastaw nadaje się jedynie do wyrzucenia.
Jeśli masz jakieś pytania – pisz w komentarzu, chętnie odpowiem.
Jeśli spodobał Ci się mój wpis – udostępnij, pozostaw komentarz lub daj serducho – będzie mi bardzo miło :)
Po_zdrówko! :)
🍏🍏🍏