09/09/2022
to już rok.
Rok temu szykowałem się do przeszczepienia wątroby.
9 września 2021 roku równo z teleexpresem poszedłem na salę operacyjną, podpięli mnie pod całą aparaturę, pogadałem z anestezjologami i zapadłem w sen.
O północy skończyli mnie zszywać. Obudzili 10 września jakoś około 2-3 w nocy i powiedzieli, że wszystko się udało. Wątroba podjęła pracę.
Na pewno ten rok nie był łatwy. Na pewno nie był lekki.
Częste wizyty kontrolne w Warszawie. Aktywacja wirusa przekazanego mi po cichu przez Dawcę. Kilkukrotna walka z wirusem - szczęśliwie wygrana.
Nauka nowego harmonogramu łykania leków. Sterydy, immunosupresja, mierzenie cukru, ciśnienia, wagi....
Milion myśli " nie dam rady, nie chcę tego, po co mi to było!" w momencie gdy ból nie pozwalał nawet spać, a drżenie rąk utrudniało życie.
Ból pleców z podejrzeniem kompresyjnego złamania kręgosłupa ze względu na przyjmowane leki.
Pierwsze próby powrotu do normalnego życia, uprawiania jakiegoś sportu. Próba chodzenia z kijami czyli nordic walking, lekki trucht, powrót na rower! Powrót do kettli, a później odważne wejście w dźwiganie ciężarów. Pozwolenie na pływanie w basenie! Odkopanie z zakamarków głowy pomysłów na start w triathlonie.
Mówią - rok nie wyrok. Ale to był rok wyroku. Czy przeżyję i jak przeżyję ten rok.
Spuchłem, przytyłem, zmienił się mój wygląd tym samym i garderoba. PSC tak dawało popalić, że mimo pękatego brzucha z powodu chorych jelit ubierałem się w ciuchy rozmiaru S....
A teraz czas świętować!
Czas na Bieg po Nowe Życie, na który zostałem zaproszony. Bieg odbędzie się jutro czyli prawie idealnie w rocznicę przeszczepu!
Jeśli przeżyję ( wiadomo, że przeżyję 🙂 ) to za tydzień start w Jura Triathlon, nie ma miękkiej gry!
Jeśli wracać to na całego!
Dzięki Wam wszystkim za dobre słowa, za ciepłe myśli, za słowa pogardy gdy dawałem do zrozumienia, że mam dość!
Pamiętajcie - jutra może nie być! Żyjemy dziś!