Strefa Początek

Strefa Początek Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Strefa Początek, Witryna poświęcona zdrowiu i dobremu samopoczuciu, Poznań, Komorniki.

Ciało i somatyka traumy | psychotraumatologia | praktyk TSR | poliwagalna
👉Zapytaj o bezpłatną konsultację wprowadzającą.
🏡 9 miesieczny Proces Powrotu do Siebie
💆‍♀️Terapia Czaszkowo - Krzyżowa
🎶 dźwiękoterapia

24%dorosłych Polaków spełnia kryteria prawdopodobnego PTSD. Globalna średnia: 1–8%.Najsilniej z ryzykiem PTSD powiązane ...
12/04/2026

24%dorosłych Polaków spełnia kryteria prawdopodobnego PTSD. Globalna średnia: 1–8%.
Najsilniej z ryzykiem PTSD powiązane było zaniedbanie emocjonalne. nie krzyk, nie cios. Nieobecność.
Rzeszutek i in. (2025), Scientific Reports, Uniwersytet Warszawski

„Rodziny się nie wybiera.
Jest w tym zdaniu coś, co brzmi jak mądrość. Coś starego jak piaski pustyni, coś głęboko zakorzenionego, prawdziwego. Coś, co było tu od zawsze jak ocean i zostanie na wieczność. Jest jak monument upamiętniający niepisaną umowę: to jest większe od ciebie, to było przed tobą i będzie po tobie, więc nie kwestionuj.”

To nie jest tekst o rodzinie.
To jest tekst o tym, co dzieje się z ciałem, kiedy lojalność jest ważniejsza niż prawda.

„Rodziny się nie wybiera” brzmi jak mądrość.
A często działa jak mechanizm uciszania tego, co boli i domaga się nazwania.

Ten artykuł rozkłada to zdanie na części.
Pokazuje, kiedy wspiera więź, a kiedy staje się narzędziem kontroli, które zostaje w układzie nerwowym na lata.

🌱Link do artykułu w komentarzu.

Jaga

…………
konsultacje 1:1 jaga.baczynska@gmail.com, tel/whatsapp 722132888

Dobre rady nie działają tak, jak chcielibyśmy wierzyć.Nie dlatego, że są złe. Nie dlatego, że ktoś nie chce ich usłyszeć...
10/04/2026

Dobre rady nie działają tak, jak chcielibyśmy wierzyć.
Nie dlatego, że są złe. Nie dlatego, że ktoś nie chce ich usłyszeć. Ale dlatego, że trafiają do miejsca, które w chwili stresu jest chwilowo niedostępne.
Kiedy układ nerwowy jest w dysregulacji, ciało nie szuka rozwiązań. Szuka bezpieczeństwa.
W tym stanie kora przedczołowa, ta część mózgu, która rozumie, analizuje, planuje i potrafi przyjąć radę, schodzi na dalszy plan. Pierwszeństwo przejmuje coś starszego. Głębszego. System, który nie pyta „co zrobić?”, tylko „czy jestem bezpieczna?”.
I to pytanie nie jest zadawane słowami.
Odpowiedź przychodzi przez ciało.
Zanim nauczyliśmy się mówić, regulowaliśmy się dzięki drugiemu człowiekowi. Przez ton głosu. Przez tempo oddechu. Przez napięcie albo jego brak w ciele obok nas. Przez spojrzenie, które nie ocenia i nie odwraca się w pośpiechu. Przez obecność, która nie ucieka i nie próbuje nas naprawić.
Dlatego osoba w silnym stresie nie „ignoruje” rady. Jej układ nerwowy po prostu nie ma teraz dostępu do miejsca, które mogłoby z niej skorzystać.
A teraz ten fragment, który rzadko chcemy zobaczyć.
Kiedy widzimy kogoś w kryzysie, w nas samych bardzo często uruchamia się napięcie. Lęk. Bezradność. Potrzeba, żeby coś zrobić. Żeby to się skończyło. Żeby było lepiej, najlepiej od razu.
I z tego miejsca zaczynamy mówić.
Dajemy rady. Szukamy rozwiązań. Próbujemy pomóc.
Ale ciało drugiej osoby nie słyszy naszych słów tak, jak myślimy. Ono słyszy napięcie pod tymi słowami. Słyszy pośpiech. Słyszy potrzebę kontroli. Słyszy to ciche: „to jest dla mnie za dużo”.
I wtedy dzieje się coś bardzo bolesnego.
Pomoc zaczyna być odczytywana jako kolejny sygnał zagrożenia.
„Mój stan niepokoi tego człowieka.” „Przytłaczam go.” „Muszę się pozbierać albo zniknąć.”
Paradoks polega na tym, że im bardziej próbujemy pomóc z miejsca własnego napięcia, tym mniej regulujące jest nasze działanie. Bo bardzo często nie regulujemy wtedy drugiej osoby. Regulujemy siebie. Nieświadomie próbujemy jak najszybciej zakończyć jej dyskomfort, żeby przestać czuć własny.
Dlatego to, co naprawdę pomaga, jest dużo prostsze i dużo trudniejsze jednocześnie.
Obecność bez agendy.
Bycie z kimś bez potrzeby natychmiastowego rozwiązania. Bez przymusu, żeby coś naprawić. Bez presji, żeby było już dobrze.
Obecność, w której ciało komunikuje: nie uciekam, nie naprawiam cię, jestem tutaj i wytrzymuję.
To jest rzadki dar. I układ nerwowy rozpoznaje go natychmiast.
Następnym razem, kiedy ktoś bliski będzie w kryzysie, możesz na chwilę zatrzymać się nie przy słowach, tylko przy sobie. I zapytać:
czy moje ciało jest teraz miejscem, w którym można poczuć się bezpiecznie?
Nie: czy wiem, co powiedzieć. Nie: czy mam dobrą radę.
Tylko: w jakim stanie ja jestem, kiedy tu jestem.
Bo nie uspokajamy się wtedy, kiedy ktoś mówi właściwe rzeczy. Uspokajamy się wtedy, kiedy nasz układ nerwowy odczyta w drugim człowieku coś, czego nie trzeba tłumaczyć:
tu jestem bezpieczna, tu mogę przestać się bronić, tu mogę wrócić do siebie.​​​​​​​​​​​​​​​​

Jaga

……………….
sesje 1:1 tel/what’s app 722132888, jaga.baczynska@gmail.com

Są treści, które brzmią jak duchowość, a w praktyce uczą, jak wytrzymywać przemoc.To nie jest głębia, nie ma w tym żadne...
05/04/2026

Są treści, które brzmią jak duchowość, a w praktyce uczą, jak wytrzymywać przemoc.
To nie jest głębia, nie ma w tym żadnej poezji, to często język, który odcina od odczuwania własnych granic i utrwala zostawanie w przemocy.

To jest jeden z tych tekstów (ten fragmencik printscreenu), które brzmią jak prawda, ale działają jak tresura.

„Wielka Sobota nie daje pocieszenia. Daje wybór: zostać albo odejść.”
Na poziomie słów jest wybór.
Na poziomie emocji wybór jest już ustawiony.

Bo dalej nagradzane jest tylko jedno: zostanie.

Zostań przy grobie, który niczego nie tłumaczy.
Zostań przy Bogu, który nie odpowiada.

Zostań w miejscu, gdzie nie ma sensu, nie ma odpowiedzi, nie ma kontaktu.

To nie jest niewinne.
To jest trening.

To jest uczenie układu nerwowego, że
brak odpowiedzi nie jest sygnałem ostrzegawczym,
tylko próbą, którą trzeba wytrzymać.

Że cisza nie oznacza braku relacji,
tylko jej „głębię”.

Że im bardziej boli, tym bardziej masz zostać.

I potem przychodzi zdanie, które zamyka pętlę:

„Prawdziwa wiara rodzi się wtedy, gdy mimo wszystko nie odchodzisz.”

Czyli
twoja wartość mierzy się tym, ile jesteś w stanie znieść.
Twoja siła to zdolność do wytrzymywania bólu.
Odejście staje się porażką.

To jest dokładnie ten sam mechanizm, który działa w przemocy.

W relacjach, w których
nie ma odpowiedzi,
nie ma wyjaśnienia,
nie ma wzajemności.

A jednak ktoś zostaje, bo nauczył się, że zostawanie jest cnotą.

Ten tekst nie mówi wprost: „zgadzaj się na krzywdę”.
On robi coś bardziej subtelnego i przez to groźniejszego:

odbiera znaczenie sygnałom, które mają cię chronić.

Bo jeśli brak odpowiedzi nie jest problemem,
jeśli chaos nie jest sygnałem,
jeśli ból nie jest informacją,
to na jakiej podstawie masz odejść?

Dla osoby po traumie to nie jest metafora.
To jest znajomy krajobraz.

Czekanie.
Zamrożenie.
Nadzieja, że coś się w końcu wyjaśni.

I lojalność wobec miejsca, które nie daje nic w zamian.

Prawda jest mniej poetycka, ale bardziej uczciwa:

brak odpowiedzi też jest odpowiedzią.
brak kontaktu też jest formą relacji.
chroniczny ból nie jest drogą, tylko sygnałem.

Zostawanie nie zawsze jest siłą.
Czasem jest skutkiem tego, że ktoś nauczył cię ignorować siebie.

I czasem to właśnie odejście
nie jest brakiem wiary,
tylko pierwszym momentem, w którym zaczynasz być po swojej stronie.

Spokojnych Świąt

Jaga

„Piszę to kilka dni po równonocy. Natura ogłosiła już początek. Bez pytania o zgodę, bez ceremonii. Słońce wstaje wcześn...
03/04/2026

„Piszę to kilka dni po równonocy. Natura ogłosiła już początek. Bez pytania o zgodę, bez ceremonii. Słońce wstaje wcześniej. Ziemia robi się miększa, bardziej wilgotna. Gdzieś pod skórą, poza zasięgiem wzroku, coś tworzy. Za chwilę wyda na świat.
Nasze ciała, jak ziemia, rozpuszczają napięcia, które zimą trzymały wszystko w ryzach. Chcą się odkrywać. Wystawiać na słońce. Budzi się chęć, wrze potrzeba. To ten moment, kiedy człowiek przegląda zasoby, budzi to, co hibernował przez ostatnie miesiące, odwija to, co okrył chochołem i wychodzi.
Takie proste. Takie naturalne.
A jednak…”

Całość pod linkiem w komentarzu.

Wszystkiego dobrego,
Jaga

Kwiecień nie jest spokojnym miesiącem.To miesiąc, w którym układ nerwowy zaczyna się rozmrażać.Nagle czujesz więcej niż ...
01/04/2026

Kwiecień nie jest spokojnym miesiącem.
To miesiąc, w którym układ nerwowy zaczyna się rozmrażać.

Nagle czujesz więcej niż zimą:
więcej złości
więcej niepokoju
więcej impulsów
więcej potrzeby zmiany
więcej prawdy w ciele
więcej pomysłów, inspiracji, możliwości

Skanujesz przestrzeń i szukasz otwartych drzwi. Sprawdzasz czy są, ile ich jest. Denerwujesz się, że tylko tyle, albo aż tyle. Że przez któreś trzeba będzie przejść. A jeżeli nie masz ochoty, to co?

Pierwszą reakcją na wiosnę wcale nie musi być podekscytowanie, może nią być: niepokój.

Po okresie uśpienia i zamrożenia organizm wchodzi w mobilizację.
Rośnie pobudzenie układu współczulnego, rośnie energia, zaangażowanie, rośnie napięcie.
Dla zdrowego systemu to oznacza ruch, ekscytację i ciekawość.
Dla straumatyzowanego systemu to może oznaczać zagrożenie.

Dlatego w tym miesiącu wiele osób myli:
pobudzenie z niebezpieczeństwem
zmianę z utratą kontroli
impuls z błędem
złość z czymś, co trzeba zatrzymać

Kwiecień nie pyta, czy jesteś gotowa, czy umiesz wyjść do świata z tym wszystkim, co masz w sobie najpiękniejsze.
Kwiecień sprawdza, czy potrafisz czuć i nie uciec.

Zatrzymaj się i sprawdź w ciele:

— czy to, co słyszę, jest faktem, czy czyimś lękiem i niepokojem o przyszłość
— czy to napięcie oznacza zagrożenie, czy tylko więcej energii
— czy naprawdę chcę to zatrzymać, czy tylko się boję, co się stanie, jeśli pójdę za tym ruchem
— co daje mi teraz poczucie bezpieczeństwa w ciele, nie w głowie

Ten miesiąc pracuje w brzuchu, gardle i przeponie.
Dlatego tyle osób chce mówić prawdę i jednocześnie się boi. Ma się ochotę słowem przewracać wszystkie domki z kart i jest się tym przerażonym.

Ta energia jest jak „pozwolenie od Boga na wywracanie stołów w świątyniach”

To nie jest chaos.
To układ nerwowy wychodzi z zimy.

I nie da się tego zrobić „na luzie”, „na chłodno” i bez emocji

Jeśli czujesz, że coś się w Tobie budzi
ale nie wiesz, czy to zagrożenie czy życie, zatrzymaj się i poczuj.

Jaga

🌿





To, że funkcjonujesz, radzisz sobie z życiem, nie oznacza, że jesteś obecna/y.Nieobecność w ciele bardzo często wygląda ...
30/03/2026

To, że funkcjonujesz, radzisz sobie z życiem, nie oznacza, że jesteś obecna/y.

Nieobecność w ciele bardzo często wygląda jak coś „dobrego”, pożądanego: spokój, profesjonalizm, odporność.
Jak równowaga.
Jak dojrzałość.

Ale prawda jest mniej wygodna. Tak często wygląda zamrożenie.

W pracy z traumą mówi się jasno: wiele tego, co nazywamy „kompetencją”, jest w rzeczywistości strategią przetrwania.
To, że jesteś ogarnięta/y, wydajna/y, silna/y —
nie zawsze jest Twoją naturą.
Często jest adaptacją do przeciążenia.

Świat to kocha.
Nagradza.
Promuje.

Bo jesteś funkcjonalna/y.
Nie komplikujesz.
Nie czujesz „za dużo”.
Nie pokazujesz, że czujesz.

Jesteś wygodna/y.

Tylko że ta wygoda Świata ma cenę, którą płacisz ty.

Nieobecność w ciele nie jest Twoją winą.
Ona kiedyś Cię uratowała.
Pozwoliła przetrwać w świecie, który Ci nie służył.

Ale pozostanie w niej kosztuje:
Twoje relacje.
Twoje decyzje.
Twoją tożsamość.
Twój niezrealizowany potencjał.
Twoje zdrowie.

Bo kiedy wracasz do ciała — wszystko się zmienia.

Przestajesz pasować.
Czujesz więcej.
Widzisz więcej.
Odmawiasz częściej.

I nagle nie jesteś już „dojrzała/y”.
Mówi się, że brakuje ci równowagi.
Sam/a o sobie tak myślisz, prawda?
Coś ze mną nie tak.
Stajesz się trudna/y.

Ale to nie jest regres.
To nie jest zatrzymanie w rozwoju.
To nie brak równowagi.

To moment, w którym ciało przestaje milczeć,
bo w końcu zaczyna być zamieszkane.

Obecność w ciele nie zawsze jest przyjemna.
Czasem jest niewygodna.
Czasem jest bolesna.
Czasem jest nie do zniesienia.

Ale to właśnie ona sprawia,
że przestajesz dopasowywać się do świata, który Cię rani i zaczynasz tworzyć taki, który naprawdę Ci służy.

Taki, od którego nie potrzebujesz uciekać.
Taki, od którego nie potrzebujesz wakacji.

Bo kiedy naprawdę wracasz do siebie,
prędzej czy później przestajesz próbować dopasować się do świata i zaczynasz go zmieniać.

Obecność w ciele nie pozwala ci być bierną/nym.

Jaga
……………………….
konsultacje 1:1 jaga.baczynska@gmail.com, sms/whats app 722132888

Są momenty, w których człowiek patrzy na swoje życie i nie rozumie, jak do niego doszło.Z zewnątrz wszystko wygląda logi...
26/03/2026

Są momenty, w których człowiek patrzy na swoje życie i nie rozumie, jak do niego doszło.

Z zewnątrz wszystko wygląda logicznie.Decyzje wydawały się rozsądne.Relacje wyglądały na bezpieczne.Droga miała sens.

A jednak w środku pojawia się uczucie, że coś zostało po drodze oddane.Głos.Ciało.Radość.Poczucie prawdy.Autentyczność.

I wtedy pojawia się pytanie:dlaczego zostałam w czymś, co mnie niszczyło?dlaczego wybrałem bezpieczeństwo zamiast życia?

Bardzo często to nie był świadomy wybór.To był wybór układu nerwowego.

Układ nerwowy nie wybiera tego, co dobre.Wybiera to, co pozwala przetrwać.

Jeśli w dzieciństwie bezpieczeństwo zależało od tego, żeby nie protestować,nie mieć potrzeb,nie denerwować dorosłych,być grzecznym,dostosowywać się —

to ciało zapamiętuje:przetrwam tylko wtedy, gdy się dopasuję.

To nie jest przekonanie, które można zmienić argumentem.To jest zapis somatyczny.

Dlatego posłuszeństwo bardzo często nie jest cechą charakteru.Jest reakcją obronną.

Jeśli kiedyś sprzeciw oznaczał karę, zawstydzenie, odrzucenie albo utratę miłości,to układ nerwowy zaczyna reagować tak, jakby sprzeciw był zagrożeniem życia.

I wtedy człowiek może latami zostawać w relacji, która boli.W pracy, która niszczy.W systemie, który go tłumi.

I jednocześnie czuć, że nie potrafi odejść.

To nie zawsze jest brak odwagi.Czasem to jest zamrożona reakcja obronna.

Człowiek nie zawsze oddaje wolność świadomie.Czasem oddaje ją, bo jego układ nerwowy nauczył się, żebezpieczeństwo to dostosowanie,bezpieczeństwo to milczenie,bezpieczeństwo to lojalność wobec systemu,bezpieczeństwo to brak sprzeciwu.

I w pewnym momencie to, co miało chronić, zaczyna być klatką.

Wtedy często pojawiają się objawy.Ciało przestaje współpracować z życiem, które nie jest prawdziwe.

Napięcie przekracza możliwości regulacji.Konflikt między tym, co czujesz, a tym, jak żyjesz, staje się zbyt duży.

Pojawiają się choroby somatyczne.Migreny.Wypalenie.Dysocjacja.Nagłe załamania.

To nie zawsze jest przypadek.Czasem to próba odzyskania kontaktu z prawdą.

Układ nerwowy może bardzo długo podtrzymywać życie, które nie jest Twoje.Ale w pewnym momencie przestaje.

I wtedy zaczynasz widzieć,że to, co nazywałaś bezpieczeństwem,było tylko sposobem przetrwania.

Prawdziwe bezpieczeństwo nie polega na tym, że nie ma konfliktu.Nie polega na tym, że nie ma strachu.Nie polega na tym, że nie ma napięcia.

Prawdziwe bezpieczeństwo jest wtedy, gdy możesz mówić prawdę i nie tracisz relacji.Gdy możesz się bać i nie jesteś sam.Gdy możesz mieć potrzeby i nie jesteś zawstydzany.Gdy możesz się nie zgadzać i więź się nie rozpada.

Dopiero wtedy układ nerwowy przestaje wybierać przetrwanie zamiast życia

Jaga

………………..
Konsultacje 1:1 jaga.baczynska@gmail.com SMS/whats app 722132888

25/03/2026

Nie wszystko, co nazywasz poczuciem bezpieczeństwa, komfortem, jest bezpieczne dla twojego ciała, duszy… dla tego wszystkiego cudownego z czym przyszłaś, przyszedłeś na świat.

Czasem, informacja o bezpieczeństwie zapisana w układzie nerwowym znaczy:
nie sprzeciwiaj się
nie czuj
nie mów
nie używaj głosu
dostosuj się
wytrzymaj
nie wychylaj się
nie pytaj
nie protestuj
nie konfrontuj
zamiataj pod dywan

Jeśli kiedyś od tego protokołu, zależała więź, układ nerwowy zapamiętał, że to sposób na przetrwanie. Tylko tak można przeżyć.

Tak zbudowała się klatka, w której wchodzi się w życie. Z przerażenia, że się nie przetrwa, jeżeli nie poświęci się swojej autentyczności.

Ciało długo wytrzymuje w tym kłamstwie.

Aż pewnego dnia mówi: wystarczy.

Dlatego objawy somatyczne nie zawsze są działaniem przeciwko Tobie i Twojemu dobrostanowi.
Czasem są sygnałem, że nie jesteś sobą, że nie widzisz prawdy, są pierwszą próbą wyjścia z klatki.

Próbą zawalczenia o Ciebie i twoją wolność. O to wszystko, co nie może rozwijać się, choć świat na to czeka.

Jaga



traumarelacyjna psychotraumatologia
ciałopamięta regulacja
granice bezpieczeństwo
healingtrauma nervoussystem
attachmenttrauma selfregulation
świadomośćciała emocje
terapiasomatyczna zdrowienie

Style przywiązania nie są stałą cechą osobowości.Nie istnieją w oderwaniu od relacji.Powstają w kontakcie z konkretną os...
23/03/2026

Style przywiązania nie są stałą cechą osobowości.
Nie istnieją w oderwaniu od relacji.
Powstają w kontakcie z konkretną osobą, konkretnym doświadczeniem, sposobem wychowania przez konkretnych ludzi i zmieniają się w zależności od tego, czy czujemy się widziani, słuchani i bezpieczni.

Kiedy używa się teorii o stylach przywiązania bezrefleksyjnie, łatwo zamienić ją w narzędzie obwiniania — szczególnie wobec kobiet.
Zamiast zapytać, czy relacja jest stabilna i bezpieczna, mówi się:
„to twój lękowy styl przywiązania”.

A przecież niepewność w relacji, która nie daje bezpieczeństwa, nie jest zaburzeniem.
Jest zdrową reakcją układu nerwowego na brak poczucia bezpieczeństwa.

Badania pokazują, że wzorce przywiązania mogą zmieniać się w ciągu całego życia.
Ludzie tworzą nowe relacje.
Doświadczają bezpieczeństwa tam, gdzie wcześniej było zagrożenie.
Uczą się ufać w kontekstach, w których wcześniej było to niemożliwe.
Przystosowują się — raz za razem — do nowych ludzi i nowych środowisk.

Nie mamy jednego stylu przywiązania.
Mamy wiele w zależności od tego, z kim wchodzimy w relację.

Potwierdzają to badania:

Chris Fraley (2002)
Attachment stability from infancy to adulthood: Meta-analysis and dynamic modeling of developmental mechanisms
Developmental Psychology
DOI: https://doi.org/10.1037/0012-1649.38.4.615

styl przywiązania może się zmieniać wraz z doświadczeniami relacyjnymi. nowe relacje wpływają na reorganizację wzorców przywiązania

Waters et al. (2000)
Attachment security in infancy and early adulthood: A twenty-year longitudinal study
Child Development
https://doi.org/10.1111/1467-8624.00176

część osób zmieniła styl przywiązania. zmiany były związane z doświadczeniami życiowymi (rozwód, trauma, wsparcie, relacje)

Davila, Karney, Bradbury (1999)
Attachment change processes in the early years of marriage
Journal of Personality and Social Psychology
https://doi.org/10.1037/0022-3514.76.5.783

styl przywiązania zmienia się w zależności od partnera. jakość relacji wpływa na poczucie bezpieczeństwa

Baldwin et al. (1996)
Social-cognitive conceptualization of attachment working models
Journal of Personality and Social Psychology
https://doi.org/10.1037/0022-3514.71.1.94

ludzie mają różne modele przywiązania wobec różnych osób. przywiązanie nie jest jedną strukturą

Fraley & Roisman (2019)
The Development of Adult Attachment Styles: Four Lessons
https://doi.org/10.1016/j.copsyc.2018.04.008

przywiązanie jest plastyczne, zmienia się przez całe życie, zależy od doświadczeń relacyjnych

Elizabeth Meins (2017)
Sensitivity, security and internal working models: Bridging the transmission gap
Attachment & Human Development
https://doi.org/10.1080/14616734.2017.1332181

Meins wielokrotnie podkreśla, że koncepcja stylów przywiązania jest przeceniana, używa się jej zbyt szeroko, zbyt łatwo patologizuje się dzieci.

Jaga






toksycznerelacje
psychologiarelacji
układnerwowy
regulacjaukładunerwowego
traumabond

10/03/2026

CHAOS TRIANGULACJI, CZYLI JAK MANIPULATOR ODWRACA UWAGĘ OD ŹRÓDŁA PROBLEMU, KTÓRY SAM TWORZY. W wielu rodzinach konflikt nigdy nie dotyczy tego, co naprawdę się wydarzyło.

Dotyczy ludzi wciągniętych w konflikt.

Jedno dziecko zostaje nazwane „problemem”.
Drugie zostaje „tym dobrym”.
Ktoś jest wciągany w rolę mediatora.
Ktoś w rolę winnego.

Wszyscy zaczynają reagować na siebie nawzajem.

A zachowanie osoby, która wytwarza napięcie w systemie, pozostaje poza uwagą.

To mechanizm znany w psychologii systemowej jako triangulacja.

W triangulacji napięcie jest przekierowywane pomiędzy ludźmi, żeby prawdziwy problem nie został nazwany.

I bardzo często ciało rozpoznaje tę dynamikę szybciej niż umysł.

Układ nerwowy zaczyna skanować napięcie w pomieszczeniu.
Pojawia się ścisk w brzuchu.
Napięcie w klatce piersiowej.
Czujność na najmniejszą zmianę tonu głosu.
Ciało może zareagować dysocjacją, bo przebywanie w zmanipulowanej rzeczywistości staje się dla układu nerwowego nie do zniesienia nawet jeżeli nie zdajemy sobie z niej sprawy.
Znam przypadek narkolepsji - jako potrzebę układu nerwowego do resetu gdy łączenie kropek poplątanej rzeczywistości staje się zbyt męczące.

To nie jest „nadwrażliwość”.

To neurocepcja – pojęcie wprowadzone przez neurofizjologa Stephena Porgesa, twórcę teorii poliwagalnej.
Neurocepcja opisuje sposób, w jaki układ nerwowy automatycznie wykrywa sygnały bezpieczeństwa lub zagrożenia w relacjach – zanim pojawi się świadoma myśl.

Źródło:
Stephen W. Porges – The Polyvagal Theory: Neurophysiological Foundations of Emotions, Attachment, Communication and Self-Regulation, W.W. Norton, 2011.

W rodzinach, w których triangulacja jest stałym wzorcem, dzieci często uczą się bardzo wcześnie:

czytać napięcie między ludźmi
uspokajać emocje innych
przewidywać konflikty zanim wybuchną

To sposób przetrwania.

Dlatego wiele osób z CPTSD (Complex PTSD – złożonym zespołem stresu pourazowego) mówi później:

„Zawsze czuję napięcie w pomieszczeniu zanim ktokolwiek coś powie”.

Ciało rozpoznaje wzorzec.

Dopiero później pojawia się język, który pozwala go nazwać.

I często pierwszym momentem zmiany jest chwila, w której ktoś zaczyna widzieć:

nie tylko kto z kim się kłóci
ale jaki system tworzy ten konflikt.

Bo kiedy wzorzec staje się widoczny,
systemowi dużo trudniej jest dalej działać w ten sam sposób.








To się nawet ładnie nazywa:  Internalized misogyny (uwewnętrzniona mizoginia) Pojęcie opisujące sytuację, w której kobie...
08/03/2026

To się nawet ładnie nazywa: Internalized misogyny (uwewnętrzniona mizoginia) Pojęcie opisujące sytuację, w której kobiety – wychowane w kulturze patriarchalnej – zaczynają powielać jej przekonania wobec innych kobiet.

Jednym z efektów jest krytykowanie kobiet, które przekraczają normy posłuszeństwa, skromności czy uległości.

Kiedy kobieta zaczyna się wyplątywać z posłuszeństwa, z bycia „miłą”, z tłumienia swojego gniewu – dzieje się coś bardzo charakterystycznego.

Inne kobiety próbują ją sprowadzić z powrotem do szeregu.
Pojawia się ironia.Podważanie.Małe ukłucia.

„Przesadzasz.”„Nie tylko kobietom jest ciężko.”„Mężczyźni też mają trudno.”

To nie jest przypadek.To jest wewnętrzny strażnik patriarchatu, którego system zainstalował w kobietach.

Przez setki lat kobiety były uczone, że bezpieczeństwo daje tylko jedno:nie wychylać się.

Więc kiedy jedna z nas zaczyna mówić prawdę o przemocy, zmęczeniu, nierówności –u innych kobiet uruchamia się lęk.

Bo jej wolność pokazuje coś niewygodnego: że można było żyć inaczej.

A to by oznaczało zobaczyć własne straty.

Dlatego łatwiej jest ją umniejszyć.Sprowadzić do żartu.Zrównoważyć narracją:„ale przecież mężczyźni też cierpią”.

Oczywiście że cierpią.Patriarchat krzywdzi również ich.

Ale zauważ:kiedy kobieta mówi o swoim bólu, natychmiast pojawia się potrzeba zrównoważenia rozmowy.

Jakby kobiece doświadczenie nie mogło istnieć samo.
Jakby trzeba było je natychmiast rozcieńczyć.

To jest właśnie jeden z najbardziej niewidzialnych mechanizmów systemu.
Kobiety pilnujące innych kobiet.
Bo wolna kobieta jest lustrem.A lustra bywają niebezpieczne.
Pokazują prawdę.

Jaga






kobiecaglosa
kobiecasiła
kobiecaperspektywa

8 marca.Dla wielu kobiet to nie są kwiaty i życzenia.To ciało, które przez lata uczyło się przetrwać. Taki prezent od Św...
08/03/2026

8 marca.

Dla wielu kobiet to nie są kwiaty i życzenia.To ciało, które przez lata uczyło się przetrwać. Taki prezent od Świata, który porusza się po torach patriarchatu.

Ciało, które zamierało, gdy trzeba było być miłą, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Ciało, które zaciskało szczękę, żeby nie krzyczeć z wściekłości, bo to źle i przede wszystkim brzydko. Ciało, które nauczyło się oddychać płytko, żeby nie czuć za dużo, bo wtedy po prostu można byłoby oszaleć.

CPTSD nie jest „słabością”.To zapis historii w układzie nerwowym.

W mięśniach.W oddechu.W sposobie, w jaki ciało reaguje na bliskość, konflikt, ciszę.

Dlatego pracuję z somatyką.Z energią życia, która wraca do ciała, kiedy przestaje ono być w stanie ciągłego zagrożenia.

Bioenergia nie jest czymś mistycznym.To puls życia w układzie nerwowym, który zaczyna znów płynąć, kiedy ciało odzyskuje bezpieczeństwo.

Dzień Kobiet to dla mnie nie święto idealności.To moment, w którym przypominam sobie i innym kobietom:

Twoje ciało nie jest zepsute.Twoje reakcje nie świadczą o zaburzeniu.

Twoje ciało zrobiło wszystko, żebyś przetrwała.

I właśnie dlatego zasługuje na czułość, prawdę i powrót do siebie.

Zasługuje na głos.

Zasługuje na widoczność.

Niech to piękni, które masz w sobie zmienia świat.

Kochanie, już wystarczy.

Jaga

układnerwowy przemocpsychiczna powrótdosiebie

Adres

Poznań
Komorniki

Telefon

+48722132888

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Strefa Początek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Strefa Początek:

Udostępnij