Ciałomyśli

Ciałomyśli Jeśli będę inspiracją dla choćby jednej osoby, która zmieni swoje życie na lepsze...to wystarczy��

26/11/2021

Jest u mnie💪❤

Dzień 5 i 6Trasa dnia 5: Schronisko PTTK na Maciejowej - Studzionki (Nocleg - Dom nad Smrekami). W założeniu ten dzień m...
18/10/2021

Dzień 5 i 6
Trasa dnia 5: Schronisko PTTK na Maciejowej - Studzionki (Nocleg - Dom nad Smrekami).

W założeniu ten dzień miał być dniem odpoczynku. Już planując GSB miałem rozpisane dwie wersje. 13 dniowa z 5 dniem 22.5km i 6 dniem 32.5km lub 5 dniem bardzo mocnym na ponad 50km.

Zdecydowałem jednak, że do 500km szaku należy podejść z szacunkiem i mierzyć siły na zamiary. Wszystko "się da" tylko pytanie co przyniosą kolejne dni:)

Trasy w Gorcach znam bardzo dobrze a ten odcinek przechodziłem wcześniej dziesiątki razy.

Pobudka w Schronisku na Maciejowej, dalej krótka wpinaczka do Schroniska na Starych Wierchach. 5min przerwy i kolejny etap do Schroniska na Turbaczu. Idąc od Starych Wierchów trafiamy najpierw na szczyt który zwieńczony jest murowanym obeliskiem, a po 15min spokojnego marszu możemy zjeść posiłek w schronisku. Ja wypiłem kakao i zjadłem ciepły rosół, ponieważ na szczycie Turbacza było bardzo wilgotno i wiał mocny wiatr.

Pozostała część dnia to spokojny, widokowy marsz przez Długą Halę, Trzy Kopcę i Kiczorę aż do przełęczy Knurowskiej gdzie po 15min przerwie łapiąc promyki słońca ruszyłem do samych Studzionek.

Dzień krótki, ale idealny, aby zwyczajnie odpocząć i nacieszyć się szlakiem i widokami.

Tego dnia odwiedziła mnie na trasie Daria dzięki czemu wspólnie mogliśmy zjeść obiad i porozmawiać o minionym etapie i planach na kolejne dni.

Dzień 6.
Trasa: Studzionki - Schronisko PTTK na Prehybie.

Poranek dnia 6 okazał się dniem kryzysu. Nie wiem czy ze względu na ogromny ból kostek czy ze względu na fakt, że miałem okazję wsiąść do auta i wrócić do domu. Biłem się z myślami. Miałem z jednej strony dosyć walki z bólem a z drugiej powiedziałem sobie, że nie chcę po raz kolejny się poddać ...

Ruszyłem więc w dalszą drogę mocno podpierając się na kijach. Kolejnym miejscem na mojej mapie była baza namiotowa na Lubaniu. Odchodząc 2min niebieskim szlakiem uzupełniam wodę ze źródełka.

Idąc do Krościenka spotykam 2 osoby, z którymi rozmawiając o GSB zatraciliśmy poczucie czasu dzięki czemu jak za sprawą magicznej różdżki teleportowaliśmy się na sam dół.
Małe zakupy i długa, mozolna, momentami stroma wspinaczka do schroniska na Prehybie. Na tym fragmencie moja głowa myślała o wszystkim i o niczym, przez co nawet nie wiem kiedy dotarłem na szczyt.

To bardzo popularne miejace na 1 dniowe rodzinne wypady, więc jem obiadokolację w towarzystwie dziesiątek ludzi, po czym udaję się do 1 osobowego pokoju z piekną panoramą. To były całkiem dobre 2 dni

Odczucia:
Ekscytacja: 8/ 10
Sen: 8/10
Ból stawów : 8/10
Psycha : 7 / 10
Forma fizyczna: 8 / 10

Podsumowanie:

Te dwa dni to emocjonalny rollercoaster. To co ważne, następny dzień to połowa mojego GSB! Jak sie okazało, miało to dla mnie kolosalne znaczenie, ale o tym w kolejnej relacji:)

Maciej Rauer

Dzień 4Trasa: Schronisko PTTK na Hali Krupowej - Schronisko PTTK na MaciejowejTego dnia obudziłem się kilka razy w ciągu...
13/10/2021

Dzień 4
Trasa: Schronisko PTTK na Hali Krupowej - Schronisko PTTK na Maciejowej

Tego dnia obudziłem się kilka razy w ciągu nocy. Nie wiem czy tylko ze względu na ból kostek, czy ze względu na padający deszcz który uderzał z impetem w dach i parapety.
W pokoju bylem z jedna osobą. Tak się złożyło że obydwoje wstaliśmy o 5.30 więc nie musiałem kombinować jak pakować się po ciemku, aby nie obudzić współlokatorów.

Schronisko na Hali Krupowej nie ma gniazdek z prądem w pokojach. Buty zostawiłem więc do suszenia w łazience. I wszystko super bo buty wyschły, ale niebo postanowiło pierwsze 2h dnia zaserwować w zestawie z wodą.
Trasa dzisiejszego dnia nie należała do trudnych pod względem przewyższeń a pogoda w drugiej części dnia dopisywała.

Bystra Podhalańska, dalej Jordanów i Rabka z której na koniec dnia trzeba było podejść do schroniska na Maciejowej.

Niemniej jednak ten dzień obfitował w kilka ciekawych momentów.

Po 1 spotkałem na trasie pierwszy raz osobę, która szła GSB w calości - tylko w przeciwnym kierunku. Zamieniliśmy kilka słów, omówiliśmy nawzajem trudności które nas czekają i ruszyliśmy dalej - każdy w swoją stronę.

Po 2 zmieniona trasa czerwonego szlaku, prowadziła tego dnia pod filarami nowej nitki " Zakopianki". Muszę przyznać, że robi wrażenie z tej perspektywy i ciesze się, że idzie tedy szlak. To naprawde warto zobaczyć na żywo:)

Po 3 na zejściu do Rabki, mijam ogromne stado owiec, z których wiekszość jest czarna! Rozmawiam z panem który opiekuje się tą wełnianą ekipą i jak sie okazuje "większa dotacja za czarne Panie .. więcej Piniendzy a praca ta sama". I super ... też bym latał za czarnymi🤷‍♂️

W Rabce małe zakupy, chwila oddechu i spokojny spacer do schroniska, które również posiada piekną panoramę na Tatry, aczkolwiek bardzo często mgła i chmury nie pozwalają na jej podziwianie.

Ja trafiam na piekny zachód słońca i kończę kolejny dzień zmagań z trasą i samym sobą.

Odczucia:
Ekscytacja: 6 / 10
Sen: 7/10
Ból stawów : 7/10
Psycha : 7 / 10
Forma fizyczna: 10 / 10

Podsumowanie:
Ten odcinek to taki pierwszy moment na GSB idąc od Ustronia, gdzie zwyczajnie masz długi dzień spokojnego spaceru bez większych emocji. Docierasz do nowego pasma jakim są "Gorce" i czeka Cię w kolejnych dniach dużo wiecej widokowych emocji.... chociaż ta ZAKOPIANKA od dołu... woow:)

Dzień 3Pobudka 5.00, masowanie, pakowanie, wyjście. Nowy zestaw skarpet na nogach, poprzedni zostawiam w łazience dla ko...
08/10/2021

Dzień 3

Pobudka 5.00, masowanie, pakowanie, wyjście. Nowy zestaw skarpet na nogach, poprzedni zostawiam w łazience dla kolejnych gości. Trzeba wspierać turystykę, może ktoś nie ma ze sobą zapasowych🤦‍♂️ no trudno ... zostaje z dwoma zestawami.

Wychodzę ze schroniska po cichutku, niezauważony. Przeciwdeszczówka przyjmuje pierwsze krople deszczu a czołówka oświetla mi drogę w gęstej porannej mgle. Dziś trasa zaczyna się od 1.5h zejścia na przełęcz Glinne. Cała trasa biegnie pośród lasu i co chwile przecina górskie strumyki. Na przełęczy stoi ławeczka, tuż przy asfaltowej drodze, którą trzeba pokonać, aby zaczać się wspinać na dalszej części trasy. Sciągam plecak, siadam i ogarnia mnie smutek połączony z ekscytacją. Dziwne uczucie. To tutaj, na tej ławce zakonczyłem moją poprzednią próbę ledwo idąc i mając ogromne pęcherze na stopach. To tu polały się łzy połączone z ogromną frustracją, słabością i zrezygnowaniem. To w tym miejscu nastąpiła jedna z największych porażek sportowych ... i to tutaj coś we mnie pękło.

Tym razem jednak, po 10minutach odpoczynku, poprawiłem wiązanie butów i otworzyłem nowy etap. Pokonałem to co siedziało we mnie od poprzedniej próby i ruszyłem w długą i spokojną wspinaczkę w kierunku bazy namiotowej "Głuchaczki". Czas zleciał szybko więc powędrowałem dalej w stronę schroniska na Markowych Szczawinach u stóp Królowej Beskidów - Babiej Górze. Mały posiłek i wspinaczka na szczyt, na którym bywałem już dziesiatki razy. Wieje jak zawsze a temperatura spada do ok 3 stopni. Kilka zdjęć na górze i szybkie zejście na przełęcz Krowiarki gdzie wbijam kolejną pieczątkę do książeczki, która będzie potwierdzeniem przejścia trasy:)

Końcówka tego dnia jest mało ciekawa. Z przełęczy Krowiarki przez Cyl Hali Śmietanowej oraz zbocza Policy docieram do schroniska na Hali Krupowej. Nie przepadam za tym odcinkiem (a mialem okazję przejść go już wcześniej). Długi i poza zboczami Policy gdzie mamy widok na Tatry, to mało atrakcyjny widokowo. Samo schronisko, ma jednak panoramę Tatr tak przepiękną, że zawsze będę tu wracał z dużą chęcią:)

Odczucia:
Ekscytacja: 8 / 10
Sen: 9/10
Ból stawów : 6/10
Psycha : 7 / 10
Forma fizyczna: 10 / 10

Podsumowanie:
Ten odcinek to pokonanie w głowie poprzedniej porażki. Ale to tylko bitwa, wojna trwała dalej i miałem zamiar walczyć do końca. Wspaniała Babia Góra i super schronisko pod koniec dnia - to był dobry choć męczacy dzień:)

Dzień 2Trasa:Dzień jak zwykle rozpoczynam pobudką o 5, masaż nóg, dopakowanie plecaka i wyjście. Schronisko PTTK Przysło...
06/10/2021

Dzień 2
Trasa:
Dzień jak zwykle rozpoczynam pobudką o 5, masaż nóg, dopakowanie plecaka i wyjście. Schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą polecam z całego serca. Pyszne jedzenie, warunki hotelowe fantastyczne. Spałem w 11 osobowym pokoju, ale ekipa do rozmów była kapitalna.

Wyspany, spakowany, zakładam czołówkę na czapkę, kurtkę przeciwdeszczową (i tym razem już z bólem kostek) zaczynam mozolną wspinaczkę na szczyt Baraniej Góry. Trasa trwa ok 1.5h po dużych, luźno rozsypanych kamieniach i to chyba sprawiało największy dyskomfort tego poranka.

Na szczycie zimno, mokro, kilka łyków izotonika i lecę do Węgierskiej Górki. To 4h ciągle w dół (wolę podchodzić niż schodzić - od zawsze).
Dotarłem do Węgierskiej Górki, gdzie w miejskiej toalecie za 2zł, przebrałem ciuchy, odsączyłem mokre buty ręcznikami papierowymi zakupionymi w lokalnej "żabce" i pomknąłem dalej przez Stację Turystyczną Abrahamów, do schroniska na Hali Rysianka.( Uwielbiam to schronisko i widok jaki oferuje - choć tego dnia pogoda nie pomagała). Mały odpoczynek i dalsza droga do schroniska na Hali Miziowej.

Dzień 2 zakończony. Wszystko co miałem na sobie nadawało się do generalnego suszenia. Na szczęście w takie dni zakładam na siebie niewiele ( bielizna, koszulka, przeciwdeszczówka, buty, skarpety i legginsy). Pozostały ekwipunek trzymam w plecaku w dodatkowym, nieprzemakalnym worku żeglarskim. To gwarantuje mi zawsze, że pozostałe 2 zestawy ubrań będą całkowicie suche.

Kolacja, suszenie, spanie (trafił się pokój jednoosobowy z łazienką) ... w oczekiwaniu na dzień 3.

Ps. Zostawiłem rano jedną parę skarpetek *suszyly się w łazience🙈

Odczucia:
Ekscytacja: 10 / 10
Sen: 10/10
Ból stawów : 6/10
Psycha : 9 / 10
Forma fizyczna: 10 / 10

Podsumowanie:
Ten odcinek to połączenie długiego skalistego podejścia i jeszcze dłuższego zejścia, które zmienia się w polne drogi i łąki. Wadą tego odcinka nie był sam dystans (prawie 40km) a dłużąca się droga z powodu 4h pierwszego zejścia... i pogody. Tak pogoda wiele zmienia:)

Dzień 1 Trasa:Dzień zaczął się od zdjęcia pod rozpoczynającą szlak czerwoną kropką w Ustroniu. Pierwszy szczyt na trasie...
05/10/2021

Dzień 1
Trasa:
Dzień zaczął się od zdjęcia pod rozpoczynającą szlak czerwoną kropką w Ustroniu. Pierwszy szczyt na trasie to Równica, której nazwa jest jak rozumiem dowcipem autora, ponieważ podejście momentami bywa strome - aczkolwiek do długich nie należy.

Po zejściu z Równicy zaczynamy wspinaczkę na najwyższy szczyt tego dnia czyli Czantorię Wielką.
Trasa wiedzie wzdłuż trasy narciarskiej gdzie cyklicznie odbywa się słynny bieg "Eliminator" - 4x trasa góra/dół może wyeliminować wszystko, łacznie z miłoscią do gór🤣

Dalej mijałem takie miejsca jak "Soszów", "Stożek" czy "Kubalonka" aby docelowo dotrzeć na nocleg do Schroniska PTTK Przysłop pod szczytem Baraniej Góry.

Dzień pierwszy był jedynym dniem kiedy moje ciało bylo wypoczęte w związku z tym nie odczuwałem dyskomfortu związanego z bólem stawow skokowych czy nadgarstķów które towarzyszą mi podczas aktywności fizycznych a są związane ze zdiagnozowanym Łuszczycowym Zapaleniem Stawów (choć diagnostyka właściwie trwa cały czas🤷‍♂️).

Dopiero po wysiłku, w nocy, stawy sztywnieją, stają się bolesne i potrzebują kilku dni odpoczynku, aby nie dawać objawów bólowych - a tu jeszcze w planie 12 kolejnych dni.

Zjedzony posiłek, nocleg w pokoju wielosobowym - kilka przyjemnych rozmów i spakowanie plecaka, aby rano nie budząc nikogo wyjść na trasę o 6 rano (prawie codziennie zaczynałem o 6 rano idąc 30 minut z czołówką - aby kończyć dzień przy naturalnym świetle).

Odczucia:
Ekscytacja: 10 / 10
Sen: 8/10
Ból stawów : 1/10
Psycha : 10 / 10
Forma fizyczna: 10 / 10

Podsumowanie:
Ten odcinek to połączenie skalisto/leśnego podłoża, trasy narciarskiej (mokre trawy o poranku we wrzesniu), asfaltu oraz kamienistej szutrówki. Dla przeciętnego piechura może być wymagąjący ze względu na poziom nachylenia niektórych podejść, ale ponieważ jest to pierwszy dzień - sił powinno wystarczyć.

WIĘKSZOŚC OSÓB NOCUJE NA SOSZOWIE LUB STOŻKU, niektórzy ciut dalej na przełęczy Kubalonka.

🦋🍀

Tak kształtowały się odcinki w trakcie pokonywania GSB. 🔥3 dni z deszczem w tym 10 dzień 14h w ulewie.🌧🌧2 dni w pełnym s...
04/10/2021

Tak kształtowały się odcinki w trakcie pokonywania GSB. 🔥

3 dni z deszczem
w tym 10 dzień 14h w ulewie.🌧🌧

2 dni w pełnym słońcu☀️

Pozostałe dni w zachmurzeniu - neutralne☁️⛅

Trener personalny Kraków - Maciej Rauer

GŁÓWNY SZLAK BESKIDZKI❤KIERUNEK : USTROŃ->WOŁOSATEPONAD 500KM🙈3 PRÓBA (tym razem szlak i choroba pokonane👏)WYSZŁO 13 DNI...
03/10/2021

GŁÓWNY SZLAK BESKIDZKI❤
KIERUNEK : USTROŃ->WOŁOSATE
PONAD 500KM🙈
3 PRÓBA (tym razem szlak i choroba pokonane👏)

WYSZŁO 13 DNI!
JA SIĘ NIGDY NIE PODDAJĘ!💪

ZMĘCZONY ALE SZCZĘŚLIWY WRÓCIŁEM DO DOMU. JAK OCHŁONĘ ZDAM RELACJĘ🙏

DZIĘKUJĘ🍀
Fot: A. STANI
Maciej Rauer

Dobrze.Nogi opanowane. DZIEKUJĘ Ola za pomoc.❤Stan na dziś jest taki, że wszystkie rany zostały ładnie zabezpieczone, al...
21/07/2021

Dobrze.
Nogi opanowane.
DZIEKUJĘ Ola za pomoc.❤

Stan na dziś jest taki, że wszystkie rany zostały ładnie zabezpieczone, ale to nie one są problemem.🏕

Dziś nie jestem w stanie stanąć na nogach. Nawet o kulach które mam w domu nie mogę chodzić bo jakikolwiek ciężar, który pojawi się na stopach powoduje tak duży ból stawów skokowych, że nogi same się uginają.😰

Nie pytajcie jak poruszam sie po domu, bo i tak nikt by nie uwierzył.

Ponownie zarejestrowałem się do lekarzy i znów przejdę długą drogę diagnostyki, aczkolwiek po wszystkich poprzednich spotkaniach z reumatologami czy ortopedami mam mieszane uczucia (co nie oznacza, że nie wierze w głębi duszy w poprawę).🤞

CIAŁO: Sponiewierane, wróci do siebie👣
MYŚLI: 🦽 mniej wiecej wyglądają tak.
Bo jak Ciało źle się czuje, to jak mają czuć sie myśli🤷‍♂️
MOTYLE: Łapanie odkładam na inny czas🦋
SERCE: Popękane, w trakcie sklejania💔

Dziękuję Wszystkim za wsparcie przed w trakcie i teraz po całej przerwanej walce.🙋‍♂️🙏
DOBRZE ŻE JESTEŚCIE🍀

Potrzebuję czasu, żeby poukladać to w głowie, ale i tak nie ma wyjścia - trzeba iść naprzód.
Miały być 2 tygodnie urlopu w górach, będą w domu i w pracy 🤷‍♂️ ale cóż - jak mawia klasyk ŻYCIE.

Kiedys wrócę na ten szlak a tymczasem, może urodzą się inne projekty - w szczególności te, które pozwolą zmieniać Wasze życie na lepsze . To chyba wychodzi mi lepiej niż ogarnianie swojego😅

M.

Kochani to koniec.Kostki zesztywniały całkiem i dodatkowo pękło mocno na pięcie.Nigdy pewnie już nie spełnie tego marzen...
20/07/2021

Kochani to koniec.
Kostki zesztywniały całkiem i dodatkowo pękło mocno na pięcie.

Nigdy pewnie już nie spełnie tego marzenia😭
Przepraszam wszystkich że zawiodłem.

Teraz czas na kolejny rok diagnostyki tego całego gowna:(

Napisze coś jak ochlonę 😪😪😪

20/07/2021

Walczymy💪

Dzień 1 (oby nie ostatni)Ustroń - Węgierska Górka - 55kmDzień zaczął się świetnie. POMKNĄŁEM na Równicę, następnie polec...
19/07/2021

Dzień 1 (oby nie ostatni)

Ustroń - Węgierska Górka - 55km
Dzień zaczął się świetnie. POMKNĄŁEM na Równicę, następnie poleciałem w dół by w 31min wyjść na Czantorię. Powiedziałem sobie, że złapię równy rytm i nie zatrzymam się ani razu co udało się zrealizować💪

Po 3h byłem w Schronisku na Soszowie. SUPER MIŁA OBSŁUGA i smaczne naleśniki.🙈
Pieczątka do książeczki i naklejka na pamiątkową ścianę. Szukajcie jak będziecie:)

Po konsumpcji atak na Stożek i tu po raz kolejny to powiem ... podejście na końcu strome, ale krótkie - mimo tego nigdy się nie pokochamy😅 pieczątunia, naklejka i ...

zejście do Kubalonki ... dłuży się niesamowicie. Moje kostki miały dosyć tych kamienistych zejść. W koncu udało się dotrzeć i uzupełnić napoje u miłej Pani w kiosku (pozdrawiam). 🍀

Po Kubalonce marsz asfaltem, potem lasem i kamieniatymi drogami (bleee) aż do schroniska Przysłop pod Barania Górą. Uzupełnione płyny, wbita pieczątka, zjedzony obiadek i mozolna wspinaczka na Baranią Górę.🌲

I teraz zaczynaja się problemy. Do Węgierskiej Górki ponad 4h w dół. Stawy zaczynają sztywnieć, stopy układaja się pod złym kątem i pojawia się masa pęcherzy. Po drodze musiałem z nimi walczyć przekłówać zabezpieczać bo nie dało się iść.😓

Ledwo dotoczyłem się kulawy do Węgierskiej Górki.

CO BĘDZIE JUTRO? NIE WIEM:(
MOGĘ NIE WSTAĆ NA NOGI JAK MA TO CZĘSTO MIEJSCE:(

Staram się o tym nie myśleć. Jutro rano sie zobaczy. NARAZIE HAMACZEK I DO SPANIA:)🖐👣

DO JUTRA❤
M.

Address

Lekarska 1/lok. 2

31-207

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Ciałomyśli posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Ciałomyśli:

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram