06/10/2021
Dzień 2
Trasa:
Dzień jak zwykle rozpoczynam pobudką o 5, masaż nóg, dopakowanie plecaka i wyjście. Schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą polecam z całego serca. Pyszne jedzenie, warunki hotelowe fantastyczne. Spałem w 11 osobowym pokoju, ale ekipa do rozmów była kapitalna.
Wyspany, spakowany, zakładam czołówkę na czapkę, kurtkę przeciwdeszczową (i tym razem już z bólem kostek) zaczynam mozolną wspinaczkę na szczyt Baraniej Góry. Trasa trwa ok 1.5h po dużych, luźno rozsypanych kamieniach i to chyba sprawiało największy dyskomfort tego poranka.
Na szczycie zimno, mokro, kilka łyków izotonika i lecę do Węgierskiej Górki. To 4h ciągle w dół (wolę podchodzić niż schodzić - od zawsze).
Dotarłem do Węgierskiej Górki, gdzie w miejskiej toalecie za 2zł, przebrałem ciuchy, odsączyłem mokre buty ręcznikami papierowymi zakupionymi w lokalnej "żabce" i pomknąłem dalej przez Stację Turystyczną Abrahamów, do schroniska na Hali Rysianka.( Uwielbiam to schronisko i widok jaki oferuje - choć tego dnia pogoda nie pomagała). Mały odpoczynek i dalsza droga do schroniska na Hali Miziowej.
Dzień 2 zakończony. Wszystko co miałem na sobie nadawało się do generalnego suszenia. Na szczęście w takie dni zakładam na siebie niewiele ( bielizna, koszulka, przeciwdeszczówka, buty, skarpety i legginsy). Pozostały ekwipunek trzymam w plecaku w dodatkowym, nieprzemakalnym worku żeglarskim. To gwarantuje mi zawsze, że pozostałe 2 zestawy ubrań będą całkowicie suche.
Kolacja, suszenie, spanie (trafił się pokój jednoosobowy z łazienką) ... w oczekiwaniu na dzień 3.
Ps. Zostawiłem rano jedną parę skarpetek *suszyly się w łazience🙈
Odczucia:
Ekscytacja: 10 / 10
Sen: 10/10
Ból stawów : 6/10
Psycha : 9 / 10
Forma fizyczna: 10 / 10
Podsumowanie:
Ten odcinek to połączenie długiego skalistego podejścia i jeszcze dłuższego zejścia, które zmienia się w polne drogi i łąki. Wadą tego odcinka nie był sam dystans (prawie 40km) a dłużąca się droga z powodu 4h pierwszego zejścia... i pogody. Tak pogoda wiele zmienia:)