14/07/2025
Wspomnienia ....
Czternaście lat temu odebrałam telefon od przyjaciela.
- Karo znalazłem w ogrodzie dwa maleńkie jężyki, jeden żyje, drugi nie, pomożesz?
Wtedy mieszkałam w Krakowie, ale w tamtych czasach nie bylo tylu.cudownych miejsc i opcji jak teraz. Wisząc na telefonie ze schroniskiem w którym byłam wolontariuszem słucham rad ale nie przyjmą go tam, więc jadę z zarysem planu ratunkowego do najbliższego weta bo liczy się dosłownie każda sekunda.Przyjmuje mnie lekarz o dobrym sercu,lecz nie daje maluszkowi szans na przeżycie. Jest jakis czlowiek co zajmuje sie jeżami, ale takiego małego to nie ma jak teraz wziąć,jak podrośnie,jak przeżyje to wtedy. Jestem w szoku po co mam jeża oddawać do niewoli jak przecież powinna być wypuszczona?! A że ja uparta jestem to kupuje puszkę mleka zastępczego dla kociąt i obiecuje tej Malince ze bedzie jeszcze tuptać nocą na wolności Zaczynam matkowanie,niezła wprawka przed dziećmi własnymi ;) co 2 h karmienie,masaże brzuszka, przemywanie pupki,wymiana wody w termoforze...mało snu, duzo kawy, w pracy też ze mną moje dziecko,bo macierzyńskiego odmówiono XD A Malinka rosła, z białych miękkich igiełek powstały czarne, otworzyła swoje piękne jak koraliki oczy i całkiem przepadłam... a na balkonie zagroda przygotowana, trzeba dać dziecku dorastać, tak chce się utulić ale cel mam jeden - zdziczyć jeżową, nauczyc jeść samodzielnie i ograniczyć kontakt do wrzucania robali i wody i kontroli wagi. Koło połowy lipca ma 800gram i jest gotowa ruszyć w naszą ostatnią przejażdżkę do cudownej Pani biolog, mieszkającej w ptoczeniu łąk i lasów. Telepie nas na kamiennej drodze, tłumik bije o kamienie a ja coraz spokojniejsza że tu to nikt nie rozjedzie mojej córci. Pani profesor chce ją jeszcze obejrzeć wiec ostatni raz biorę ją na ręce. W jej małym domku jest pies, który jak zapewnia jest przyzwyczajony do jeży i mam małą puścić na podłogę. Pies nie wykazuje zainteresowania a Malinka tupta sobie, wchodzi do psiego legowiska i układa się do snu... musimy ją przenieść na zewnątrz gdzie ma przygotowany domek i gdzie będzie dokarmiana w razie potrzeby. Zostawiam ją pod doświadczonym okiem miłośniczki tuptusiów. Moje zadanie zakończone, po kilku tygodniach mała pojawia się raz na kilka dni sprawdzić z kumplami czy coś ekstra podano w menu,ale jest wolna, radzi sobie