Lawendowe Wsparcie

Lawendowe Wsparcie Julianna Mońka -
Doula, instruktorka hipnoporodu, promotorka karmienia piersią, Śląsk, Orzesze, Mikołów

Trzeci tydzień połogu zaczynami niedzielnymi przygotowaniami do Chrztu świętego mojej bratanicy, która urodziła się 5dni...
25/11/2025

Trzeci tydzień połogu zaczynami niedzielnymi przygotowaniami do Chrztu świętego mojej bratanicy, która urodziła się 5dni przed Tadziem.

Budzę się i od razu jestem nastawiona na działanie. Mózg mi podpowiada, ze dwa tygodnie dawałam sobie luz, a teraz już czas działać. Racjonalnie wiem, że przecież połóg jeszcze trwa i dalej powinnam wiele odpuszczać ale odzywają się moje złe przyzwyczajenia : „ja sama” i „ja muszę”. Obawiam się, jak będzie wyglądało nasze pierwsze wyjście „do ludzi” w piątkę. Zaczynami się ogarniać ponad 2h przed wyjazdem. Sukcesem jest to, że obeszło się bez afer, ale nie dowierzam, że aż tak długo się zbieraliśmy. Na przyjęciu jest rodzinnie i sympatycznie. Powrót do domu też przebiega zwięźle.

Ten tydzień to pierwsze moje wyjście z samym Tadziem, a także z Tadziem i Ignacym. Bobo niestety średnio lubi być w foteliku i w nim płacze. Zaliczamy także wizytę u lekarza i ostatnią wizytę położnej. Przyjeżdża do nas również moja przyjaciółka z dzieciństwa.
Po rozmowach z najstarszym synem, postanawiamy, zostawić maluchy u moich rodziców, a go zabieramy do knapy, żeby poświęcić mu więcej uwagi. Potem Ignaś zostaje u dziadków na noc, a my możemy trochę bardziej się wyspać.

Tadeusz jest ciągle spokojny, chociaż widzimy, że mając już prawie 3 tygodnie, ma dłuższe aktywności- mniej śpi w dzień i wodzi wzrokiem za przedmiotami i naszym głosem.Gdyby nie to, że dalej mam krwawienia mogłabym zapomnieć, że jestem jeszcze w połogu. Pozwalam sobie jeszcze na odpoczynek. Dużo siedzę i czytam książkę Mroza- Kasacja.

W piątek udaje nam się w końcu ogarnąć catering na chrzest. Przed nami ostatni tydzień kiedy Tadzio jest noworodkiem, a mój mąż jest w domu. Mam wiele obaw, jak to będzie gdy mój mąż wróci do pracy.

Myślę, jak opracować plan dnia i zorganizować życie, żeby sobie jakoś poradzić. Dochodzę do wniosku, że koniecznie muszę zredukować ilość czasu spędzanych na social mediach, ponieważ, zżerają mi za dużo czasu a dzieci widzą mnie zbyt często z telefonem w ręku.

Takim sposobem to ostatni post z serii „Dziennik połogu”. Fajnie było dzielić się z Wami moimi odczuciami :)





Połóg tydzień 2W niedzielę nie wybieram się do Kościoła na mszę, mimo, że normalnie jest to dla mnie oczywiste. Mąż zabi...
16/11/2025

Połóg tydzień 2

W niedzielę nie wybieram się do Kościoła na mszę, mimo, że normalnie jest to dla mnie oczywiste. Mąż zabiera najstarszego, a ja zostaję z młodszymi w domu. Po południu wpadają na kawę moi rodzice. Nie są długo, ale Hubert zaczyna łapać zły humor. Dziadkowie proponują, że wezmą go na nockę. Hubert jedzie z nimi do domu na jakieś 3h, ale na noc wraca do Nas. Już jest spokojniejszy. Chyba dwójka młodszych, głośnych braci go czasem przerasta i potrzebuje czasu bez nich.

Poniedziałek, przed świętem niepodległości wybieram się na pierwsze po porodzie zakupy do Lidla. Już wysiadając z auta, stwierdzam, że czuję dużą ulgę, że nie jestem już w ciąży. Brzuch nie przeszkadza, łatwo prowadzi mi się i wychodzi z samochodu. W sklepie nie jestem ociężała. Miały być szybkie zakupy, ale spotykam dwie znajome i chwilę z nimi gadam. Wracając do domu myślę, że wcale nie martwię się, jak ma się noworodek i czy mój mąż sobie radzi z trójką. Jestem trochę zaskoczona swoimi odczuciami, bo przy dwóch poprzednich synach, każde samotne wyjście było dla mnie stresujące.

11 listopada mąż zabiera najstarszego na miejscowe obchody święta niepodległości. Ja zostaję w domu. Robię ciasto i przygotowuję składniki na sałatkę, bo po południu mamy mieć pierwszych gości po porodzie. Jest trochę rozgardiasz, ale fajnie widzieć jak nasi bliscy cieszą się z Tadzika. Dzieciaki bawią się razem, a ja mogę porozmawiać z przyjaciółką. Wieczorem dzieci odreagowują. Kiedy w końcu zasypiają, ja zakładam słuchawki na uszy, słucham Essexa i innej elektronicznej muzyki oraz sprzątam i relaksuję się w jednym.

W środę Hubert idzie pierwszy raz po przerwie do przedszkola. Do nas przychodzi położna, potem idziemy z Wojtkiem i maluchami na krótki spacer i przyjeżdża na godzinkę moja mama, która pomaga mi z prasowaniem. Czas leci szybciej, kiedy starszak jest w placówce. Wieczorem łapią mnie jakieś stresy, a noc jest trudna.
C.d. w komentarzu 👇






Pierwsza noc z trojką dzieci w domu jest ciężka. Tadzio budzi Ignasia, jest trochę zamieszania Jest mi gorąco i jestem c...
13/11/2025

Pierwsza noc z trojką dzieci w domu jest ciężka. Tadzio budzi Ignasia, jest trochę zamieszania Jest mi gorąco i jestem cała spocona. Chyba schodzi ze mnie wieczorna gorączka. Wstajemy o 6 rano i ogarniamy dom, bo po wieczorze mamy okropny bałagan. Staram się robić jak najmniej i uważać na każdy ruch, ale całkiem odpuścić nie potrafię. Przyjeżdża położna. Z dzidzią wszystko ok. Starszaki kręcą się obok. Czekam na wizytę moich rodziców, jednak okazuje się, że wirus dopadł moją mamę, więc nie przyjadą. Ignaś jest obojętny wobec brata, za to kiedy ma okazję, być ze mną sam na sam, mocno się do mnie tuli. Tego dnia czuję, że dalej lecę na porodowym haju. Jakby wszystko było filmem. Tadzio nie lubi się przebierać i płacze za każdym razem. Staram się być cierpliwa i działać na automacie. Po południu, nawet nie wiem kiedy- zasypiam na drzemkę. Budzi mnie moja teściowa, która wróciła do domu po tygodniowej wizycie w szpitalu. Wita się z wnukiem, starszaki cieszą się, że babcia wróciła. Czuję że chyba za dużo dziś zrobiłam, wieczorem jestem zmęczona.

W środę wstajemy po ciężkiej nocy. O 2 w nocy płaczący Tadzio obudził Ignacego, a ten zrobił sobie w nocy prawie 3h przerwy. W pokoju w którym zwykle bawi się w nocy, spał najstarszy, więc mój mąż ma trudne zadanie, żeby zająć go tam czymś cichym. Próbowałam przejąć nad nim opiekę, ale szybko się denerwowałam, ponieważ nie miałam dla niego siły. Rano mój mąż kupuje smoczek, żeby ratować się w niektórych sytuacjach… Uczymy się żyć w piątkę. Wieczorem gdy Tadzio zaczyna płakać, Ignaś wchodzi mi na kolana i zaczyna się tulić. Mąż przejmuje maluszka, a ja zaczynam turlać się po łóżku i wygłupiać z średnim. Widzę, jak bardzo się cieszy mając mnie 1:1. Gaszę światło, a On po chwili zasypia na środku łóżka. I tak zaczyna się nowa rutyna wieczorna naszego Ignasia- zasypianie z mamą, po wcześniejszych przytulasach. Sutki już bolą mniej, tylko czasem.

Rano budzę się z myślą, że to była dobra noc. Najstarszy nie budzi się wcale, średni, który został przeniesiony do innego pokoju, budzi się parę razy, ale zasypia z powrotem. Tadzio ma w nocy krótką przerwę, jednak czuwanie przy noworodku to dla mnie przyjemność. Cd. w komentarzu 👇

Wiem, że wiele osób, czeka na moją historię domowego porodu, jednak na nią jeszcze poczekacie. Teraz na świeżo, spisuję,...
08/11/2025

Wiem, że wiele osób, czeka na moją historię domowego porodu, jednak na nią jeszcze poczekacie. Teraz na świeżo, spisuję, wspomnienia z połogu. Dla niektórych, może są to zbyt prywatne i intymne sprawy. Ja jednak stwierdziłam, że chcę się nimi podzielić, ponieważ wiem, że wiele kobiet szuka prawdziwych historii okołoporodowych. Myślę, że te szczere relacje są ważne.

Połóg tydzień pierwszy.

Tadzio urodził się w sobotę o 17:43. Starszaki były już pół dnia u moich rodziców. Miały zostać tam na dwie noce. Planowo tyle, ile minimum nocy byłabym w szpitalu.
Połóg rozpoczynam z przytupem, bo gdy położne jadą do domu, mój mąż zaczyna mieć rewolucje żołądkowe i stety niestety wymioty nie są wywołane spadkiem adrenaliny po porodzie, tylko wirusem, który krąży w naszej rodzinie od jakiegoś tygodnia.
Także pierwsza noc z noworodkiem i jesteśmy jak ślepy z kulawym. Ja wymęczona porodem, on z gorączką i bólem brzucha. W nocy jest mi ciepło i zimno równocześnie. Przystawiam noworodka do piersi, który na moje oko za często się budzi (pierwszą dobę powinien przespać c’nie?) Jestem słaba, obolała, czuję się lepka z potu i krwi. Mimo to, czuję się błogo. Przed snem i w nocy powiadamiam najbliższe koleżanki o tym, że urodziłam. Że w domu i że wszystko dobrze.

Rano myślę o tym, że powinnam coś zjeść. Jak zawsze po porodzie nie mam apetytu. W końcu według planu, mąż robi mi pyszny habermus-orkisz z bakaliami i przyprawami.

W domu jest cicho. Leniwie odpoczywamy. Mój mąż pojechał do moich rodziców na obiad i przywiózł też dla mnie. Dalej nie chce mi się jeść, ale zjadam, bo wiem, że muszę. W kubku termicznym ciągle mam ciepłą herbatę lub zioła. Martwię się najstarszym synkiem, bo go też dopadł wirus, ale wiem też, że jest pod dobrą opieką moich rodziców. Tadzio w dzień śpi i pije. Jesteśmy głównie w łóżku

Po drugiej nocy budzę się bardzo obolała i słaba. W południe mąż pojechał po chłopców, a do mnie przyjechała położna. Cieszy się, że widzi mnie w łóżku, a ja kompletnie nie czuję potrzeby z niego wychodzić. Mile spędzam z nią czas. Ona jedzie do domu, a za chwilę wracają moje chłopaki.
Ciąg dalszy w komentarzu...👇

Dzień dobry, dzień dobry. Od paru dni odnajdujemy się w nowej rzeczywistości. 1 listopada o 17:43 urodził się Nasz trzec...
04/11/2025

Dzień dobry, dzień dobry.
Od paru dni odnajdujemy się w nowej rzeczywistości.

1 listopada o 17:43 urodził się Nasz trzeci syn- Tadeusz 🥹

Tadzio urodził się w naszym domu, przy wsparciu wspaniałych położnych i

Teraz czas na życie w piątkę 💜

Jakieś pół godziny temu, wykonując codzienne czynności uświadomiłam sobie, że dziś zaczynam 3 trymestr ciąży!  😱 Większo...
13/08/2025

Jakieś pół godziny temu, wykonując codzienne czynności uświadomiłam sobie, że dziś zaczynam 3 trymestr ciąży! 😱 Większość kobiet mówi, że każda kolejna ciąża mija szybciej i ja też się pod tym podpisuję.
Paradoksalnie w tej ciąży, kiedy na stanie mam już dwójkę dzieci, pozwalam sobie na dużo więcej odpoczynku i odpuszczania niż w poprzednich ciążach. Doświadczenie nauczyło mnie, że więcej czasu dla siebie już mieć nie będę (no, chyba, że w dalekiej przyszłości) i jak mam dbać o siebie to teraz. Dlatego jak mogę to korzystam z drzemek, leżenia czy pomocy np mojej mamy ;) Nie jest tego dużo, ale ważne że jest.
Myślę coraz częściej o tym, kiedy wyciągnąć te wszystkie małe słodkie ubranka i zrobić segregację oraz dokupić jakieś rzeczy, które przydają się przy porodzie i w połogu. Chyba jeszcze mam parę tygodni czasu, ale syndrom wicią gniazda zaczyna się uruchamiać 😅

Jestem ciekawa kiedy Ty zabrałaś się za organizowanie wyprawki i czy z kolejnymi dziećmi było to później niż przy pierwszym? A może lubisz to robić i nie mogłaś się doczekać? :D

Nawet jeśli nie trzeba za dużo kupować, to jednak trzeba to wyciągnąć, wyprać, przygotować...

Za sprawą pewnego projektanta mody temat karmienia piersią w miejscach publicznych  został odgrzany po raz kolejny, nicz...
27/07/2025

Za sprawą pewnego projektanta mody temat karmienia piersią w miejscach publicznych
został odgrzany po raz kolejny, niczym schabowy po rodzinnej imprezie, gdzie jedzenia było znów za dużo.
Nie chciałam nic na ten temat pisać, bo już tyle trafnych wpisów widziałam, ale stwierdziłam, że ja też się jednak wypowiem 😁
Miałam te szczęście, że do mnie osobiście przykre komentarze dotyczące tego, że karmię piersią dziecko nigdy nie trafiły. A karmiłam w różnych miejscach.
Moje sprawne oko douli również w najrozmaitszych miejscówkach kobiety karmiące zauważa i nigdy nie widziałam żeby ktoś robił to "ostentacyjnie".
Myślę, że karmiąc dziecko, szczególnie w jego pierwszych miesiącach życia, kobieta raczej powinna skupiać się na tym, żeby dziecko się dobrze przystawiło i spokojnie zjadło, a nie na tym, żeby czasem kogoś nie urazić tym, że daje pożywienie swojemu dziecku.
Powinna, ale właśnie przez takie wypowiedzi i komentarz które można usłyszeć w mediach lub przeczytać w komentarzach, mamy karmiące zamiast skupić się na karmieniu mogą niestety niepotrzebnie stresować się tą naturalną czynnością lub po prostu wyjściem z domu. Temat tego, że według niektórych matki małych dzieci i same dzieci nie powinny wychodzić z domu to inna sprawa 🙄

Jak to jest, że z jednej strony, jest las celebrytów krzyczących o ochronie środowiska, ociepleniu klimatu itd, a z drugiej piętnuje się właśnie to co naturalne i ekologiczne? Jak to jest jest, że bilbordy reklamujące bieliznę lub sukienki z dekoltem są okej i w ogóle "niech każdy nosi co chce", a widok kobiety z dzieckiem przy piersi jest dla niektórych nie do zniesienia?
Przypomnę, że wlansie dlatego kobiece piersi różnią się od męskich- ponieważ są stworzone do karmienia małych ssaków. Nie do podziwiania.

Uch, to tyle. A jeśli któraś mama chce mieć pamiątkę z czasu karmienia w postaci pięknych zdjęć, zapraszam do na sesję dla mam, która odbędzie się w przyszły weekend w Mikołowie 🥰

Za parę dni zaczynamy Tydzień Karmienia Piersią, więc pewnie temat mleka kobiecego będzie do Was często wracał ;)

Jestem ciekawa, jakie są Twoje doświadczenia z karmieniem w miejscach publicznych. Podzielisz się nimi e komentarzu?

Adres

Traugutta
Orzesze
43-180

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Lawendowe Wsparcie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Lawendowe Wsparcie:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram