25/11/2025
Rola ratownika.
Ratownik prędzej czy później doprowadzi się do zmęczenia, wyczerpania, wewnętrznego wypalenia, braku mocy i siły.
On musi. Musi komuś pomagać. Musi szukać rozwiązań.
Wchodzi w relacje tam gdzie może komuś pomagać.
Wtedy czuje, że żyje.
Czuje, że jest potrzebny.
Tak jakby to była jego misja w tym świecie.
Żyję by pomagać innym.
Chcę aby innym żyło się lżej.
Chcę usunąć cierpienie z życia innych ludzi.
Chcę aby ludzie wokół mnie byli szczęśliwi.
Potrafi wspaniale wczuć się w potrzeby innych ludzi.
Ktoś nawet jeszcze nie poprosi, a on już przynosi mu rozwiązanie i pomoc.
I bardzo dobrze, że są tacy ludzie bo są wspaniałymi terapeutami, psychologami czy uzdrowicielami.
Ale dopóki ratownik nie rozpozna swoich ran i motywów swojego działania może być mu bardzo trudno. I może sam siebie zajechać.
Program stojący za jego musem i presją do pomagania i wyręczania innych może doprowadzić do wyczerpania, a nawet poważnej choroby. Bo prędzej czy później nasze baterie zostaną wyczerpane kompletnie.
Bankiem naszej energii życiowej są nerki.
To tam mamy nasze zasoby i rezerwy energetyczne.
Ratownika możemy przyrównać do ratownika nad wodą.
Wyciąga tonącego.
Ratując tonącego trzeba zachować trzeźwy umysł i znać technikę na udzielenie pomocy aby osoba tonąca nie pociągnęła nas za sobą.
Często jest tak, że osoba ratująca tonącego sama się topi.
I tu już wchodzi temat poświęcania się dla drugiej osoby.
Zostaje bohaterem, umarł ratując drugą osobę.
Pięknie i honorowo.
Ale warto sobie zadać pytanie: czyje życie jest dla mnie ważniejsze?
Moje? Czy czyjeś?
Ten sam schemat można przełożyć na pomoc innym.
Gdy chcemy ulżyć innym w cierpieniu, chcemy pomóc, wyciągnąć z problemów czy chorób, a nie mamy ku temu odpowiedniego przygotowania i wiedzy, możemy dać się zatopić razem z tonącym.
Jeśli dodatkowo mamy takie tendencje do sklejania się z drugą osobą, współczucie tak mocne, że czujemy wręcz fizyczny i emocjonalny ból drugiego człowieka to już całkiem możemy popłynąć. Dużo lepiej jest najpierw zadbać o siebie, aby móc później skutecznie pomagać innym.
Nasze nerki reagują na równowagę w dawaniu i braniu. Jeśli wciąż dajesz, dajesz, a nie jest to dawanie wyrównywane otrzymywaniem to wówczas równowaga zostaje zachwiana.
Dodatkowo będąc ratownikiem bardzo trudno jest prosić o pomoc i przyjmować pomoc.
Drugi ważny temat do obejrzenia jest taki, czy ta ratowana przez Ciebie osoba w ogóle Cię o to prosiła?
Czy sama wprosiłaś się i weszłaś głęboko w czyjeś życie, czyjeś problemy, bo ty wiesz lepiej.
A może takie wchodzenie z butami bez zaproszenia w czyjeś życie to przekraczanie granic?
I weszłaś dokładnie tam gdzie ta druga osoba ma swoją ranę.
I wyszła z domu gdzie żyła pod dyktando mamy. To mama wiedziała co jest dla niej najlepsze, jaką ma wybrać szkołę, jakiego ma wybrać partnera i jak ma żyć.
I teraz w to miejsce wchodzi przyjaciółka, która wszystko wie najlepiej i teraz ona będzie jej udzielać rad i rozwiązywać jej problemy.
A co jeśli pomaganie na siłę też jest formą przekraczania granic?
Bo ja wiem lepiej co jest Ci potrzebne.
Ja Cię wyręczę.
Ja to zrobię lepiej.
I przez to nie ma równowagi w relacji.
Stajemy w roli rodzica, kogoś wyżej, zamiast być na równi w relacji. A przez to odbieramy moc i sprawczość do samodzielnego działania i życia tej drugiej osobie.
A później rodzi się niefajne uczucie u obu stron.
Strona dająca powie:
Ja tyle dałam, tyle dla Ciebie zrobiłam, a Ty tego nie doceniasz.
A strona otrzymująca:
Będzie miała poczucie winy, długu, że ktoś tyle jej ofiarował, a ja tego nie doceniłam, nie zauważyłam.
A zaraz jeszcze powie: Ale zaraz halo, ja Cię w ogóle o to nie prosiłam!
I tu mamy fajne przejście i obraz co może być źródłem takiej sytuacji:
Mama zachodzi z nami w ciążę.
Jest młoda, ma różne plany, marzenia, wyobrażenia jak może wyglądać jej życie.
Poznała naszego tatę. Była chemia, był ogień i jest dziecko.
Ale tak w głębi duszy to mama chciała innego życia.
Może chciała podróżować, zwiedzać świat. A teraz poczuła się uziemiona, proza zwykłego życia ją przygniotła.
Rodzi dziecko. Ma poczucie winy, że tak do końca nie chciała tego dziecka. Staje się nadopiekuńczą i zaborczą mamą.
Podstawia dziecku wszystko pod nos, wyręcza, nadskakuje, aby zmyć z siebie to poczucie winy, które nosi w głębi siebie.
Czas mija. Dziecko chce stać się samodzielne, chce zacząć żyć swoim własnym życiem.
A mama nie pozwala. Trzyma dziecko przy sobie.
I mówi: Jak to, ja tyle Ci dałam, tyle dla Ciebie poświęciłam, a Ty chcesz wyjechać?
Chcesz podróżować?
Chcesz się wyprowadzić?
Zapomniała już, że sama miała swoje marzenia i sama chciała podróżować i cieszyć się wolnością.
I w tym momencie dziecko jest od razu wbijane w poczucie winy. To odczucie, tyle dostałam i jestem niewdzięczna.
Ale zaraz może oprzytomnieć i powiedzieć:
Hola, ale ja Ciebie o to nie prosiłam.
I słynne słowa:
Ja się na ten świat nie prosiłam!
I czasami może się okazać, że te dwa światy żyją w nas.
Bo niesiemy w sobie uczucia mamy, taty i jeszcze mamy swoje odczucia.
Więc mając w sobie uczucia mamy, możemy mieć ten schemat poświęcania się dla innych, chęć pomocy, uchylenia komuś nieba, gdy ten ktoś w ogóle o to nie prosi.
A z drugiej strony możemy czuć bunt i nie zgodę na to, że ktoś chce nam dyktować warunki i narzucać swoją wolę co do tego jak mamy żyć. Ale nie umiemy tego wyrazić i rodzi się wewnętrzny konflikt w nas.
Dobrze jest zagłębić się w nasze początki.
Jak to było jak nasi rodzice się poznali?
Czy moim przyjściem na świat pokrzyżowałam/pokrzyżowałem komuś plany?
Czy któryś z rodziców miał poczucie winy i swoją nadopiekuńczością próbował je zmyć?
Czy któryś z rodziców chciał odejść, miał inne plany, marzenia, a Twoje przyjście na świat zatrzymało go w domu? W relacji?
Jakie były schematy, słowa używane przez rodziców?
Czy rozpoznajesz te schematy, powtarzające się słowa obecnie w swoim życiu, w relacjach z innymi ludźmi?
Sprawdź czy nie grasz tej samej sztuki, która była w rodzinnym domu, tylko aktorzy są inni?
Taki remake domu rodzinnego tylko nowy wystrój i nowi aktorzy.
Uświadomienie sobie powtarzających się wzorców, przyczyn i źródeł pozwala na wyjście z błędnego koła powtarzania starych schematów.
❤️
A jeśli potrzebujesz pomocy w odnalezieniu przyczyn swoich trudności, blokad czy dolegliwości zapraszam do kontaktu i umówienia konsultacji.
Jeszcze do 27.11. obowiązuje rabat 20% na konsultację psychobiologiczną.
Do zobaczenia
❤️
Olga Majda
Certyfikowany Facilitator Psychobiologii i Terapii Psychosomatycznej