Bajki-Borajki

  • Home
  • Bajki-Borajki

Bajki-Borajki BLISKO CIEBIE przy herbatce lub kawce.
❤️ Tu serce siada spokojnie na ławce.

Każdej historii wysłucham cierpliwie, a ciszę potrzymam za rękę – łagodnie, prawdziwie.
🌿 Spokojnie, bez presji, bez pośpiechu, wystarczy być… i widzieć człowieka w człowieku.

Systemowa Psychosomatyczna Terapia / Recall Healing® Ciało nie reaguje bez powodu.❣️"Dopóki nie uczynisz nieświadomego ś...
27/01/2026

Systemowa Psychosomatyczna Terapia / Recall Healing®

Ciało nie reaguje bez powodu.❣️

"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem". Carl Gustav Jung

Wyobraź sobie to w ten sposób:Ktoś wyciąga do Ciebie dłoń z paczką pełną jadu.Ty po prostu nie wyciągasz ręki.Paczka zos...
24/01/2026

Wyobraź sobie to w ten sposób:

Ktoś wyciąga do Ciebie dłoń z paczką pełną jadu.

Ty po prostu nie wyciągasz ręki.

Paczka zostaje w jego rękach.

To Ty decydujesz, co wpuszczasz do swojego wnętrza. Nie masz wpływu na to, co inni chcą Ci „podarować”, ale masz pełną kontrolę nad tym, co stanie się Twoją własnością. 🛡️✨

22/01/2026

ONLIFE

Kilku w domu, setki w kieszeni,
bliskość na niby, cisza w przestrzeni.
Telefon w dłoni jak kroplówka dnia,
karmi obrazem, co nie ma dna.

Świat spłaszczony, przesuwany palcem,
ból można zamknąć w kolejnym slajdzie.
Klik — cisza, klik — nic,
emocje bez ciała, życie jak glitch.

Dorośli biegną, nie patrzą w oczy,
kupują jutro, tracą dziś w nocy.
A dzieci niosą napięcie w ciele,
którego nazwać nikt ich nie uczy.

Samotność rośnie, samoocena krucha,
ból bywa krzykiem, gdy nikt nie słucha.
Bo łatwiej czasem zranić skórę
niż powiedzieć: jestem, pomóż mi, czuję.

To nie ich kryzys — to nasz obraz w tle.
Świat pyta przez nich: czy jest tu sens?

Wchodzisz do pokoju, pytasz: jak minął dzień?
Najpewniej usłyszysz: normalnie.
Wychodzisz cicho. Zamykasz drzwi.
Myślisz: to etap, to minie, to nic.

Nie wiesz, że wcześniej, w tej samej ciszy,
padła odpowiedź, której nie usłyszysz:
chcę zniknąć.

Nie było krzyku, nie było łez,
tylko myśl mała jak cienki kres.
Znikła w przewijaniu, kliknięta w dół,
jakby nie było jej wcale tu.

To nie ich kryzys.
To nasze tło.
Świat bez pauzy,
który pędzi wciąż.

▪️▪️▪️










21/01/2026

🌀 Wiem, że się powtarzam 😁, ale idę za łacińską sentencją
📜 repetitio est mater studiorum — powtarzanie jest Matką Nauki ☘️🫶

📖 Ten cytat:

„Aby zrozumieć doświadczenia drugiego człowieka, trzeba rozmontować świat oglądany z własnego punktu widzenia i zbudować go na nowo, tym razem z perspektywy tamtej osoby.”

John Berger, A Seventh Man, 1975

✨ będzie mi towarzyszył na dalszą drogę.

Aby prawdziwie pomóc drugiej osobie, musimy:
👓 zdjąć swoje okulary przekonań,
🔍 odłożyć filtry poznawcze, przez które patrzymy na świat,
⚖️ zawiesić na kołku własne osądy i światopoglądy,
📦 schować do szuflady „dobre rady” i wyniesione ze swojego doświadczenia powinności.

Jeśli tego nie zrobimy, nałożymy swój świat na świat osoby, której chcemy pomóc, a mamy podejść z 🌱 z ciekawością, 👂 z uważnością, 🧭 z gotowością wejścia w świat drugiego człowieka.













Dzisiaj sobie myślałam o definicji ZDROWIA PSYCHICZNEGO 🔹🔸🔹Kiedy mamy katar, boli nas gardło i głowa, to sprawa jest pro...
19/01/2026

Dzisiaj sobie myślałam o definicji ZDROWIA PSYCHICZNEGO 🔹🔸🔹

Kiedy mamy katar, boli nas gardło i głowa, to sprawa jest prosta - jesteśmy chorzy 🤧🤒

Jak myśleć o zdrowiu psychicznym?

Przemawia do mnie definicja KONTINUUM ↔️ oś, po której poruszamy się przez całe życie. Od pełnego dobrostanu, równowagi i poczucia sensu, przez momenty przeciążenia, kryzysu, wyczerpania,
aż po zaburzenia zdrowia psychicznego.

Zmieniają nas wydarzenia, relacje, strata, trauma, choroba, stres, brak wsparcia.
Ale też: odpoczynek, bezpieczna relacja, terapia, zrozumienie siebie, czas.

Nie jesteśmy „chorzy” albo „zdrowi” raz na zawsze. Ta perspektywa pozwala rozumieć proces. Każdy z nas jeździ sobie po takiej osi suwaczkiem. Raz bardziej w lewo…⬅️ innym razem bardziej w prawo ➡️ jutro bliżej środka i tak sobie ta podróż trwa. 🫶☘️

🩶Żałoba jest jedną z najbardziej ludzkich dróg, jakie przychodzi nam przejść. Nie wybiera czasu ani momentu. Nie pyta, c...
17/01/2026

🩶Żałoba jest jedną z najbardziej ludzkich dróg, jakie przychodzi nam przejść.
Nie wybiera czasu ani momentu. Nie pyta, czy jesteśmy gotowi.
Przychodzi wtedy, gdy tracimy kogoś lub coś, co było dla nas światem.
▪️▪️▪️
Nie ma jednej mapy żałoby.
Dla jednych to łzy, dla innych cisza.
Dla jednych gniew, dla innych odrętwienie.
▪️▪️▪️
To odpowiedź serca na stratę i miłość, która wciąż trwa.
Nie trzeba być silnym — wystarczy pozwolić sobie czuć.

“Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
Gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
Przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić…”

Skorzystanie z pomocy psychologa nie jest oznaką słabości.
Jest troską o siebie wtedy, gdy ból jest zbyt ciężki, by nieść go w pojedynkę 🩶🫶










Ewa Woydyłło ma 86 lat i mówi, że to najlepszy moment jej życia. Pisze książki, nagrywa podcasty, spotyka się z ludźmi. ...
31/12/2025

Ewa Woydyłło ma 86 lat i mówi, że to najlepszy moment jej życia. Pisze książki, nagrywa podcasty, spotyka się z ludźmi. Pełna werwy, humoru i dystansu — intelektualnie brzytwa. Trudno jej nie podziwiać.

Nie ze wszystkim, co mówi, zgadzam się do końca. I to też jest w porządku. Od tego mamy własny rozum, własne doświadczenia i własne pojęcie świata, żeby mieć swoje zdanie. Inspiracja nie musi oznaczać bezkrytycznej zgody.

Urodziła się w 1939 roku — roku dla mnie bardzo osobistym, bo właśnie wtedy urodził się mój tata. Dosłownie kilka dni przed Panią Ewą. Może dlatego od razu ją lubię. 🫶

Współczesna pielgrzymka ☘️Tekst powstał na podstawie refleksji inspirowanych książką Sheldona Koopa „Jeśli spotkasz Budd...
27/12/2025

Współczesna pielgrzymka ☘️

Tekst powstał na podstawie refleksji inspirowanych książką Sheldona Koopa „Jeśli spotkasz Buddę, zabij go!”

„Zabicie Buddy” nie oznacza destrukcji ani odrzucenia duchowości. Oznacza wyzbycie się nadziei, że pokieruje nami cokolwiek, co nie leży w naszym własnym wnętrzu. To rezygnacja z oczekiwania, że odpowiedzi przyjdą z zewnątrz — od autorytetu, mistrza, systemu, idei czy drugiego człowieka. To moment, w którym odpowiedzialność wraca do właściciela. Do siebie. Do własnego doświadczenia, wyborów i konsekwencji. Dopiero wtedy możliwe staje się prawdziwe spotkanie z wolnością.

W każdej epoce ludzie wyruszali na osobiste, duchowe poszukiwania. Popychani bólem egzystencjalnym, pytaniami o sens, cierpieniem i wewnętrznym niepokojem, szukali oświecenia, mocy, odpowiedzi. Zmieniał się kontekst kulturowy, religie i język symboli, lecz nie zmieniała się potrzeba zrozumienia siebie.

Dziś emocjonalny pielgrzym rzadziej wyrusza w drogę fizyczną. Częściej przekracza próg gabinetu psychoterapeuty.

Psychoterapeuta nie jest uzdrowicielem ani posiadaczem tajemnej wiedzy. Nie dysponuje mocą, która „naprawia” drugiego człowieka. Jest obserwatorem i katalizatorem — kimś, kto towarzyszy procesowi samouzdrowienia, który rozgrywa się na jego oczach. Leczenie nie dzieje się przez psychoterapeutę, lecz w pacjencie.

Do psychoterapii zgłaszamy się zazwyczaj wtedy, gdy w naszym życiu zaczyna dominować chaos i niepokój. Dopóki wszystko „jakoś funkcjonuje”, wolimy trwać przy tym, co znane — nawet jeśli jest to bezbarwne, bolesne lub ograniczające. Znane daje bowiem złudne poczucie bezpieczeństwa. Nieznane przeraża.

Nic więc dziwnego, że osoba rozpoczynająca psychoterapię często deklaruje chęć zmiany. W rzeczywistości jednak pragnie jedynie poprawy samopoczucia — bez konieczności wprowadzania realnych zmian. Człowiek, by uchronić się przed konfrontacją z nieznanym, bywa gotów znosić własny los przez długie lata.

A jednak czasem wystarczy opowiedzenie własnej historii, by poczuć się bardziej wolnym. Nazwanie doświadczeń, uporządkowanie ich, usłyszenie siebie w obecności drugiego człowieka — to bywa pierwszym krokiem ku zmianie.

W psychoterapii opieramy się na własnych osądach: subiektywnych, często omylnych, ukształtowanych przez wcześniejsze doświadczenia i mechanizmy obronne. Dlatego poznanie siebie staje się jednym z najważniejszych celów procesu. Wszystkie istotne bitwy toczą się bowiem we wnętrzu naszego „ja”. A gdy zostaną rozpoznane i przeżyte — potrzeba walki stopniowo ustaje.

W każdym z nas istnieje cień, przed którym uciekamy. Każdego z nas prześladuje zjawisko sobowtóra — figury reprezentującej wszystko to, czemu chcielibyśmy zaprzeczyć. To, co wyparte, nie znika. Negowanie tej ukrytej, bliźniaczej jaźni prowadzi do zniekształcenia osobowości, do jej groteskowej karykatury.
Psychoterapia staje się miejscem spotkania z własnym sobowtórem. Człowiek silny spotyka w nim swoją bezsilność. Człowiek chłodny emocjonalnie — delikatność i wrażliwość. Człowiek uległy, nadmiernie uczynny — własną bezwzględność i wewnętrzną wściekłość.

Jednym z podstawowych faktów każdego życia jest śmierć. Gdy mamy odwagę spojrzeć jej w twarz, hierarchia wartości staje się nagle oczywista. Odpada to, co pozorne. Zostaje tylko to, co istotne.

To, co w sposób szczególny łączy pacjenta i psychoterapeutę, to czas. Ten sam czas. Każda godzina spędzona razem jest godziną z życia pacjenta i psychoterapeuty. W tym sensie psychoterapeuta również pozostaje człowiekiem w procesie — kimś, kto zna własną historię, własną kruchość i własne zmagania.
Pacjent zawsze wie, od czego zacząć sesję — nawet jeśli nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Psychoterapia nie polega na realizowaniu planu, lecz na uważnym byciu przy tym, co w danym momencie domaga się uwagi.

W psychoterapii stopniowo wyzbywamy się ról. Roli kochającej żony, grzecznego dziecka, córeczki tatusia,cudownej matki. Przestajemy definiować siebie poprzez funkcje, które pełnimy wobec innych. Odnajdujemy własną twarz. Własną tożsamość. Rezygnujemy z bycia dodatkiem do czyjegoś życia. Pozwalamy dojść do głosu istocie, której dotąd nikt nie słyszał — czasem nawet my sami. Wyciągamy ręce po wolność.

U niektórych ludzi paradoks zaczyna się bardzo wcześnie. Już w dzieciństwie. Jako dzieci byli bezsilni, a jednocześnie zmuszeni do siły. Potrzebowali opieki, a sami stawali się opiekunami. Zamiast przeżywać dzieciństwo — uczyli się przetrwania.

Aby dziecko mogło się rozwijać, potrzebuje nie tylko zaspokojenia podstawowych potrzeb fizycznych, lecz także emocjonalnej obecności. Bezpiecznego kontaktu. Ciepła. Gdy tego zabraknie, dziecko dojrzewa przedwcześnie. Nie dlatego, że jest gotowe — lecz dlatego, że musi.

W takich warunkach odpowiedzialność zostaje odwrócona. To dziecko zaczyna troszczyć się o rodziców. O ich emocje, napięcia, potrzeby. Uczy się być „dzielne”, „rozsądne”, „pomocne”. Uczy się nie potrzebować. A raczej — nie okazywać, że potrzebuje.

Cena tej iluzji ujawnia się później. W dorosłym życiu. W nadmiernym poczuciu odpowiedzialności. W trudności z odpuszczaniem kontroli. W nieustannym wysiłku, by zasłużyć na bliskość.

Psychoterapia staje się wtedy przestrzenią cofnięcia tego odwrócenia. Miejscem, w którym można przestać być silnym. Przestać być odpowiedzialnym za wszystkich. Pozwolić sobie na zależność — bez wstydu i bez winy.

Niektórzy zostają psychoterapeutami z własnej bezsilności i samotności. Skoro sami nie doświadczyli wystarczająco dobrego rodzica, próbują nim zostać dla innych. Gdy czują w sobie głód, karmią wewnętrzne dziecko — swoje i cudze. Udzielają nauk, stają się nauczycielami, a pacjentów czynią uczniami. Na tym etapie łatwo pomylić pomoc z władzą.
Psychoterapeuta staje się naprawdę psychoterapeutą dopiero wtedy, gdy wychodzi poza ten schemat. Gdy przestaje karmić zależność, a zaczyna rozbudzać w pacjencie ciekawość. Gdy nie chce być przewodnikiem na zawsze, lecz pomaga drugiemu człowiekowi stać się własnym nauczycielem. Wtedy może dołączyć do pacjenta w pielgrzymce — nie jako ten, który wie, lecz jako ten, który towarzyszy.

Psychoterapia nie polega na grzebaniu w przeszłości bez bólu. Nie da się jej dotknąć bez żałoby. Człowiek musi zobaczyć, jak głęboko ugrzązł w swojej dawnej opowieści — tej, którą tworzył, by przetrwać. Musi zrezygnować z iluzji doskonałości i z przekonania, że wysiłek, dostosowanie i poświęcenie mogły zagwarantować miłość lub szczęście innych.

Jedyną realną możliwością zmiany jest skorzystanie z okazji, by wreszcie dać się poznać. Odsłonić swoje arcyludzkie „ja” — jednocześnie niedoskonałe i spójne, dobre i złe, słabe i silne. Takie, które nie musi już zasługiwać.

Być może właśnie dlatego psychoterapia stała się współczesną formą pielgrzymki: nie po gotowe odpowiedzi, lecz po głębsze spotkanie z samym sobą. Istnieje wtedy tylko jedno — tu i teraz.

Kasia Borajkiewicz 🫶










🧘‍♀️ Paradoks uważności - w starej zeinistycznej przypowieści.Mistrz zen polecił trzem uczniom zachować całkowite milcze...
14/12/2025

🧘‍♀️ Paradoks uważności - w starej zeinistycznej przypowieści.

Mistrz zen polecił trzem uczniom zachować całkowite milczenie.
Pierwszy powiedział: „Nie powiem ani słowa”.
Drugi skomentował: „Ale z ciebie głupiec”.
Trzeci dodał: „Tylko ja naprawdę milczałem”.

I nikt nie milczał.

Uważność nie polega na robieniu czegoś, lecz na byciu z tym, co jest.
W tej opowieści każdy z uczniów myśli o milczeniu, ale żaden go nie praktykuje.

🫶 Czasem najwięcej zmienia się wtedy, gdy po prostu jesteś.







11/12/2025

“Niezależnie od wieku, dla bliskich śmierć samobójcza ukochanej osoby to Mount Everest bólu. W romantycznej wizji odebrania sobie życia nie ma miejsca na konstatację, że odchodząc, najczęściej niszczymy bliskim życie. Ludzie nie odbierają sobie życia dlatego, że pragną śmierci. Oni popełniają samobójstwo, bo nie są w stanie dłużej znieść bólu psychicznego, który im towarzyszy. Problem w tym, że samobójstwo nie usuwa tego bólu. Ono po prostu przenosi go na inne osoby.”

Link do pełnego artykułu poniżej 👇 w komentarzu.

🌿 Abbraccio di Pace –  czy obciążenie daje ukojenie?Właśnie próbuję jak działa kołnierz obciążeniowy i nadałam mu robocz...
03/12/2025

🌿 Abbraccio di Pace – czy obciążenie daje ukojenie?

Właśnie próbuję jak działa kołnierz obciążeniowy i nadałam mu roboczo nazwę „Abbraccio di Pace” – włoski brzmi dla mnie jak spokój, harmonia jak melodia dla zmysłów. Mój kołnierz waży 3,5 kg. Idealnie dobrany do mojej wagi. Dla dzieci są mniejsze, ze zwierzaczkami, czy w fajnych kształtach, ale działanie jest takie samo.

Zastanawiam się:
• Czy pozwoli mi się wyciszyć?
• Czy pomoże usadowić mózg w tu i teraz, bez zbędnego trzepotania lękiem?
• Czy napięcia w ciele puszczą, a głowa zwolni tempo?
• Czy stanie się moim codziennym rytuałem relaksu?

Sposób działania jest prosty i bezpieczny: kołnierz stymuluje układ proprioceptywny – czucie głębokie. Ten delikatny nacisk wysyła mózgowi sygnał: „Jesteś bezpieczna. Możesz przestać patrolować.”

Dam znać za jakiś czas, czy działa 🫶🤲

✨ A Ty którym kafelkiem jesteś teraz?Może żadnym? 😉Ja dzisiaj jestem tym czwartym 💛
27/09/2025

✨ A Ty którym kafelkiem jesteś teraz?
Może żadnym? 😉
Ja dzisiaj jestem tym czwartym 💛

Address


96-100

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Bajki-Borajki posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Bajki-Borajki:

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram