14/09/2025
W tym miesiącu kolekcjonuje dobre chwile, tylko tyle i aż tyle.
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Skupiam uwagę na małych codziennych cudach i tym, co cieszy wzrok z wdzięcznością stawiam kolejny krok.
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Konfrontuje się też z wyzwaniami, nowe życie często przychodzi wraz z niepewnością i "bólami".
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Dziękuję za wszystkich ludzi, co na mojej drodze się pojawiają i nowe ścieżki, szersze horyzonty odsłaniają.
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Ja poprzez zabiegi chcę dawać chwile pełne spokoju i uwagi, zabierać Was w lekką przestrzeń ciszy, by to co ma być usłyszane usłyszeć.
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Gdy zrelaksowane ciało, umysł i serce, chce nam się żyć bardziej i czuć możemy więcej.
☀️💦🌤️🌊 📸☀️💦🌤️🌊 📸
Zapraszam na Refleksologię& Masaż do gabinetu "Moja Droga" położonego w cichym zakątku Sopotu.
🏵️ Emi
☎️ 503 734 936 (poproszę o sms-y)
⚛️ https://mojadrogadoodnowy.pl
📸 z morza: 😇 Joanna S-Grzybowska - Photography Love
📸 z drogi: 🍀Maciej
Ps. Taką opowieść jeszcze z kolekcji Wiedźmowej wyszperałam. Może obudzi "dziwaków" w nas, cieszmy się życiem póki czas😉:
"Siwe włosy splecione w warkocz podskakiwały wesoło na plecach Dziwaka. Co chwilę sięgał do kieszeni błękitnych spodni, wyciągał z nich ziarna i rozsypywał ptakom, a z czeluści czerwonej sakwy wydobywał słodycze dla dzieci. I ptactwo, i dzieciarnię traktował z jednakową sympatią.
Czasem można go było spotkać nad rzeką, gdzie rozstawiał sztalugi i malował obrazki, których nigdy nikt nie chciał kupić, więc rozdawał je później każdemu, kogo oczarowały zielone pszczoły, różowe drzewa i złocista toń wody.
Czasem biegał po osadzie z piłką, zachęcając do gry tych, którzy marnotrawili czas siedząc na werandach swoich domów. Jego własna chatka stała chyba tylko siłą woli, remontował ją każdej jesieni i wiosny, ozdabiając wówczas okiennice i drzwi tabliczkami z napisami zachęcającymi do odwiedzin.
- Cóż ludziom po takim Dziwaku – Znajomy wskazał palcem staruszka. – Nie robi nic, co mogłoby przynosić chlubę Osadzie, traci czas bazgrząc po płótnie, bawiąc się z dziećmi, opowiadając historyjki, które może i są śmieszne, ale niczego nie uczą. Nie pracuje, nie uprawia pola, niczego po sobie nie zostawi.
Wiedźma spojrzała na Znajomego zdumiona.
- Naprawdę tak sądzisz? Wydaje mi się, że to po większości z nas nic nie zostanie. Mieszkańcy Osady każdego dnia wykonują te same czynności, noszą podobne szaty, kryją się za szarością bojąc się, że ktoś zwróci na nich nadmierną uwagę. Nie mają odwagi by malować, bo są przekonani, że wolno to robić tylko tym, co mają wielki talent. Nie ganiają za piłką, bo to przystoi dzieciom, nie biegają też ze swoimi dziećmi, bo są zmęczeni pracą. Na płocie żadnego z domów nie widziałam zachęty, by przechodząc zajrzeć na chwilę. Po wielu latach nikt nie będzie pamiętał imion tych, co tu mieszkali, nawet ich praprawnukowie będą się nad nimi zastanawiać. A Dziwak pozostanie w opowieściach. Będzie w nich trwał karmiąc dzikie ptaki nad złotą rzeką.
Znajomy zamyślił się.
- Sądzisz, że lepiej byłoby być takim Dziwakiem? - spytał.
- Uważam, że czasem warto go z siebie wydobyć. Kto wie, może to właśnie za tę odrobinę szaleństwa zapamiętają nas potomni? - uśmiechnęła się Wiedźma.
Dziwak podszedł do płotu. W wyciągniętej dłoni trzymał zakurzoną aureolę, której Skrzydlaty szukał od rana. Kot spojrzał na niego z sympatią i trącił łapą srebrzysty warkocz staruszka, a ten roześmiał się dźwięcznie i podrzucił wysoko anielską zgubę. Skrzydlaty chwycił ją w locie, nasunął krzywo na czoło i ruszył z Dziwakiem nad rzekę, aby szukać w niej barw niewidocznych dla większości ludzi." Agnieszka Sawicz