TUSI i ZORI Świat

TUSI i ZORI Świat Życie Tusi i Zori adoptowanych z fundacji Załoga Bulldoga.

Jednak nie zapominamy o prekursorce tego miejsca, czyli Zośce, a także reszcie ferajny, czyli Bejrutku, Tolci, Mikim i Telmusi, które to na zawsze pozostaną w naszych sercach.

Tak mnie naszło na tabelkę z datami, z wiekiem zaczyna nam się mylić... tak to wygląda i wyglądało z psami pod naszym da...
02/03/2026

Tak mnie naszło na tabelkę z datami, z wiekiem zaczyna nam się mylić... tak to wygląda i wyglądało z psami pod naszym dachem, przy śmierci wszystkich "uczestniczyła" Konsjerżówna, Miki był pierwszy z tej całej bandy, a młoda miała prawie 5 lat, pamiętam jakby to było wczoraj, a za rok minie 10 lat...

Wleciała szyneczka 🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰
02/03/2026

Wleciała szyneczka 🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰

Bardzo potrzebny i wartościowy tekst.A u nas wszystko ok, pobudka o 4:15 :)
02/03/2026

Bardzo potrzebny i wartościowy tekst.
A u nas wszystko ok, pobudka o 4:15 :)

Są rozmowy, które zaczynają się jeszcze zanim padnie pierwsze słowo.
Ta wydarzyła się w zeszłą środe.

Monika siedzi naprzeciwko mnie i trzyma Romę za obrożę tak, jakby mogła ją w ten sposób ochronić. Na moim monitorze wciąż świecą obrazy z tomografii. Dla mnie jednoznaczne. Dla niej jeszcze nie.

Romę znam od szczeniaka. Goldenka z wiecznie rozbawionym spojrzeniem. Szczepienia, drobne zabiegi, kontrolne badania. Mieszkamy na jednej ulicy. Mijamy się czasem na spacerach. Przez dziesięć lat przy okazji konsultacji mówiłem Monice, że wszystko jest w porządku.

Kilka lat temu Monika ciężko chorowała. Roma spała przy jej łóżku. Czekała pod drzwiami łazienki. Była cicha, wierna, obecna. „To ona mnie wtedy trzymała” – mówiła Monika.

Dziś role się odwróciły.

Zdiagnozowalismy u Romy nowotwór żuchwy. Agresywny. Szybko rosnący. Bardzo bolesny. Biologia nie pozostawia złudzeń.

Mówię spokojnie o rokowaniu. O tym, że czasu nie cofniemy. O leczeniu paliatywnym. Wspominam, że operacja jest możliwa, ale nie zmieni natury choroby.

Monika słucha w ciszy. Potem mówi:
– Ona była przy mnie, kiedy ja walczyłam. Teraz ja muszę zawalczyć o nią.

W tym zdaniu mieści się cała nadzieja.

Nadzieja jest jednym z najbardziej subtelnych narzędzi, jakimi operujemy w medycynie weterynaryjnej. Rzadko wypowiadamy ją wprost. Częściej pojawia się między zdaniami. W zawieszeniu głosu. W pytaniu: „czy możemy zrobić jeszcze coś?”.

Problem zaczyna się nie wtedy, gdy nadzieja istnieje. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna zastępować rokowanie kliniczne.

W ostatnich dekadach weterynaria przeszła ogromną transformację. Onkologia, chemioterapia, radioterapia, zaawansowana diagnostyka obrazowa, intensywna terapia. Zwierzęta żyją dłużej. Właściciele są gotowi inwestować więcej. Granice możliwości przesuwają się szybciej niż nasze etyczne refleksje.
W tym kontekście nadzieja staje się walutą.

Bo ja naprawdę mogę operować. Mogę zaproponować zaawansowaną procedurę. Mogę „zrobić wszystko”. I tu właśnie zaczyna się najtrudniejszy moment tej pracy.
Nieprecyzyjny język wystarczy. „Zobaczymy, jak zareaguje”. „Są jeszcze opcje”. „Możemy spróbować”. Dla lekarza to bywa komunikat o niskim prawdopodobieństwie sukcesu. Dla opiekuna –brzmi jak obietnica.

Międzynarodowe badania i wytyczne BVA/ RCVS nad decyzjami onkologicznymi pokazują, że właściciele systematycznie przeszacowują potencjalne korzyści terapii i niedoszacowują jej obciążeń.
To nie jest naiwność. To mechanizm obronny. W obliczu utraty człowiek chwyta się możliwości działania.

Ale to my lekarze nadajemy tej możliwości sens.

W literaturze bioetycznej od lat opisuje się zjawisko”nadmiernej terapii”. Leczenie przekraczające moment proporcjonalnej korzyści dla pacjenta. W weterynarii nabiera ono szczególnego wymiaru, bo pacjent nie wyraża zgody. Decyzja jest wypadkową emocji opiekuna, możliwości finansowych i rekomendacji lekarza.

Roma nie wie, że operacja jest możliwa. Ona wie tylko, czy boli.

Jest jeszcze jedna warstwa, o której rzadko mówimy głośno.
Weterynaria jest dziś systemem usługowym. Zaawansowana diagnostyka, blok operacyjny, sprzęt, personel – to wszystko kosztuje. Kliniki funkcjonują w realiach ekonomicznych. I trzeba mieć odwagę przyznać: czasem balansujemy na granicy nadziei również dlatego, że finansowo jest to możliwe.

Nie zawsze z wyrachowania. Często w dobrej wierze. Ale kultura „robienia wszystkiego” sprzyja eskalacji. Skoro można, skoro są środki, skoro klient chce – łatwo przesunąć granicę o krok. Potem o kolejny.
To nie jest wyłącznie problem kliniczny. To problem moralny.

Badania nad “moralnym stresem” wśród lekarzy weterynarii pokazują, że jednym z jego źródeł jest uczestniczenie w terapiach, które w naszej ocenie nie przynoszą realnej korzyści zwierzęciu. Moralny ciężar nie wynika tylko z eutanazji. Często wynika z jej odwlekania. Z poczucia, że cierpienie jest przedłużane, bo system, klient albo my sami nie potrafimy jasno nazwać granicy.

Paradoks polega na tym, że całkowite odebranie nadziei może być formą przemocy komunikacyjnej. Tak jak inni, i Monika z mojej historii potrzebuje przestrzeni adaptacyjnej. Nadzieja jest częścią jej procesu. Gdybym brutalnie powiedział „nie ma już nic”, zamknąłbym dialog.

Kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy nadzieja jest dobra czy zła. Pytanie brzmi, jaką nadzieję podtrzymujemy.

W medycynie ludzkiej od lat mówi się o realistycznej nadziei. Nie musi dotyczyć wyleczenia. Może dotyczyć kontroli bólu, jakości czasu, możliwości pożegnania, zachowania godności.
W weterynarii potrzebujemy podobnej redefinicji. Nadzieja nie musi oznaczać kolejnej operacji. Może oznaczać spokojny miesiąc bez cierpienia. Może oznaczać wspólnie ustalony moment, w którym walka ustępuje trosce.
Manipulacja nadzieją zaczyna się tam, gdzie przestajemy różnicować te poziomy. Gdy wszystkie opcje przedstawiamy jako równoważne. Gdy nie porządkujemy ich według realnej korzyści dla pacjenta. Gdy język maskuje brak proporcji między interwencją a spodziewanym efektem.

Kiedy Monika mówi, że chce się jej odwdzięczyć, wiem, że jej decyzja nie dotyczy tylko medycyny. Dotyczy miłości. Wdzięczności. Poczucia, że nie zawiodła.

Moim zadaniem w jej historii nie jest podtrzymać każdą możliwość. Moim zadaniem jest chronić Romę. Nawet jeśli oznacza to ograniczenie nadziei.

Bo ostatecznie sposób, w jaki mówimy o rokowaniu, jest aktem etycznym. Nie tylko informacyjnym.

Nadzieja nie powinna być narzędziem podtrzymywania terapii za wszelką cenę. Powinna być przestrzenią, w której możliwa jest dobra decyzja.
Czasem będzie to decyzja o leczeniu. Czasem o zaprzestaniu.
A czasem o tym, że największym aktem troski nie jest zrobienie wszystkiego, lecz zrobienie wystarczająco dużo.

Dziś rano dostałem od Moniki wiadomość.

„Kuba, podjęłam decyzję.
Czwartek. W domu.
Chcę, żeby odeszła spokojnie.
Dziękuję.”

Patrzyłem w ekran dłużej, niż powinienem.

I pomyślałem, że czasem nadzieja nie polega na tym, że będziemy walczyć do końca.Czasem polega na tym, że umiemy ten koniec wyznaczyc.

K.
------------------------------------
⚠Jeśli stoisz dziś przed podobną decyzją, zapytaj wprost o rokowanie, o realne korzyści i o jakość życia, nie tylko o dostępne procedury.

⚠Jeśli jesteś lekarzem, miej odwagę jasno nazwać proporcję między możliwością a sensem.

Nadzieja powinna wspierać dobrą decyzję, a nie ją zastępować.

❤Jeśli ten tekst poruszył Cię choć przez chwilę, udostępnij go dalej bo byc może komuś pomoże podjąć trudną, ale dobrą decyzję, w trosce o tych, którzy sami podjąć jej nie mogą. Dziekuje.

Dziś chłodniej, ale też fajnie
01/03/2026

Dziś chłodniej, ale też fajnie

3:15 Dzień dobry!!! Konsjerżowie mieli wczoraj dzień wyjazdowy, wrócili zmęczeni, poszli spać chwilę po 21. Co to oznacz...
01/03/2026

3:15 Dzień dobry!!! Konsjerżowie mieli wczoraj dzień wyjazdowy, wrócili zmęczeni, poszli spać chwilę po 21. Co to oznacza? Pracują w branży księgowej, zatem zamiast zrobić pobudkę po 4 zaczęłam szczekać po 3 (bo poszli spać wcześniej), a bilans snu musi się zgadzać! Ciężkie jest życie psa i pilnowanie tego wszystkiego, oj ciężkie 🤦‍♂️🤷‍♂️😱🤣🥰👌

Dreptamy
28/02/2026

Dreptamy

Się wyłaniam 🥰🥰🥰🥰🥰
27/02/2026

Się wyłaniam 🥰🥰🥰🥰🥰

Takie tam po obiedzie 🥰🥰🥰
27/02/2026

Takie tam po obiedzie 🥰🥰🥰

4:18 obudziłam się4:20 położyłam się4:30 panie konsjerżu, podglądaczu zasrany, czy za zaoszczędzony podkład i zlanie się...
27/02/2026

4:18 obudziłam się
4:20 położyłam się
4:30 panie konsjerżu, podglądaczu zasrany, czy za zaoszczędzony podkład i zlanie się przy łazience w grę wchodzi jakaś rekompensata, szyneczka czy coś, wczoraj z Lidla przyjechała bo widziałam?
4:32 Jest kawa? Jest kawa! Jest szyneczka? Jest szyneczka! Można iść na przydomowy „Sralny plac”
CDN…
P.S. Konsjerż się wyspał… uff

Przekazuję wam znak radości i spokoju 🥰🤣👌
26/02/2026

Przekazuję wam znak radości i spokoju 🥰🤣👌

A czillujemy tak…
26/02/2026

A czillujemy tak…

4:33 konsjerż wstał zaniepokojony 4:35 okazało się, że budzikowa zaspała4:37 konsjerż przywitał się z porcelanką, a budz...
26/02/2026

4:33 konsjerż wstał zaniepokojony
4:35 okazało się, że budzikowa zaspała
4:37 konsjerż przywitał się z porcelanką, a budzikowa dotaśtała się do wychodka
4:40 konsjerż po umyciu twarzy i odkryciu w lustrze swojego fabrycznego piękna poszedł zrobić napój bogów
4:42 rozsiadł się w fotelu z widokiem na zlany podkład
4:43 nie ma siedzenia, jak budzikowa chce odwiedzić taras
4:45 to jest idealna godzina, żeby szczekać na lecący nisko samolot wojskowy prawdopodobnie z pobliskiej bazy w Krzesinach
4:50 powrót do bazy (budzikowej a nie samolotu)
4:52 leżę i w sumie liżę łapę i zabieram się za powrót w objęcia Morfeusza
CDN…

Adres

Plac Sokoła 7, Złotniki
Suchy Las
62-002

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy TUSI i ZORI Świat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram