06/11/2025
Wczoraj jeden z uczestników, mówiąc o swoich doświadczeniach poruszył temat, który dotyczy większości z nas, jeśli nie prawi wszystkich - w różnym stopniu i z użyciem różnych narzędzi, ale jednak.
„Kiedy skończyłem z używkami poczułem, że to był lęk i wstyd. To te uczucia chciałem stłumić, by ich nie czuć”
Jako mężczyźni mamy bardzo dużo ról do odegrania. Wiele z nich jest potrzebnych i pożytecznych, inne zaś ewidentnie nie są nasze, ani nas nie budują, ani nie wzmacniają, a wręcz odwrotnie, eksploatując nas aż do granic wytrzymałości.
Od wczesnego dzieciństwa jesteśmy przysposabiani do tego by - NIE CZUĆ. Nie czuć, ani emocji, ani ciała.
Kto z Was pamięta taki banalny zwrot - „nie płacz”. Albo „nią mazgaj się”, „nie bądź pipa”. Czy „dzieci i ryby głosu nie mają”.
A kto z Was, na odwrót, był uczony - przez rodziców, rodzinę, nauczycielki, otoczenie, kogokolwiek - że „to co co właśnie czujesz jest prawdziwe, dobre i możesz tak się czuć”.
Nie prowadziłem badań, ale od kiedy pracuję również jako nauczyciel mindfulness nie spotkałem ani jednej osoby, która wspomniałaby, że od dzieciństwa miała przyzwolenie na wszystkie pojawiające się emocje.
Ani jednej - wśród mężczyzn i również kobiet.
A czemu to ma służyć? Nie mam pewności. Mogę tylko domyślać się, że NIE CZUCIE ma nam „ułatwić” wypełnianie wszelkich zobowiązań i ról społecznych.
Na pewnym etapie życia, aby ułatwić sobie NIE CZUCIE sięgamy po różne środki zaradcze. Alkohol, dragi, praca, hazard, telewizja, social media, treningi...
Mnie trudno jest jednoznacznie stwierdzić, w przeciwieństwie do tego co zauważył w swoim życiu uczestnik Kręgu, jakie emocje i uczucia ja chciałem zagłuszyć, ponieważ ja chciałem stłamsić coś więcej.
BLISKOŚĆ I OBECNOŚĆ i wszystko co jest z tym związane.
A było tego tak dużo, że proces oczyszczania trwał 17 lat.
Najpierw poszły w odstawkę dragi, potem telewizja, papierosy, a 3 lata temu alkohol.
Czy to pomogło? Tak, chociaż początki były trudne, bo nie wiedziałem co zrobić z tym co czułem. I w ogóle jak tego doświadczać?
Ale dziś mam już więcej przestrzeni i własnego przyzwolenia na to, by czuć to czego właśnie doświadczam - włączając w to ból emocjonalny, lęk, obawy, bezsilność.
Nie jest to łatwe, ale wartościowe.
A Wy co próbujecie schować za zasłoną w NIE CZUCIA?