09/12/2025
❗ Autyzm czy trudności w przywiązaniu? Potrzeba nam refleksji bardziej niż (tylko)diagnozowania❗
💙W pracy z dziećmi i ich rodzinami bardzo często spotykam się z sytuacjami, które trudno wpisać w jeden schemat diagnostyczny. Rodzice przychodzą z niepokojem, kiedy widzą, że dziecko wycofuje się z relacji, nie radzi sobie z emocjami, izoluje się, reaguje gwałtownie lub „dziwnie”. Często pada pytanie: „czy to autyzm?”, czasem już przychodzą z konkretną diagnozą.
💙Choć diagnoza może przynieść ulgę i “porządkować” rzeczywistość, to nie zawsze przynosi zrozumienie doświadczeń każdego z członków rodziny, szczególnie dziecka. Zdarza się, że trudności, które przypisywane są autyzmowi, mają swoje źródło gdzie indziej, a mianowicie w doświadczeniach przywiązaniowych, w historii relacji, w pokoleniowym przekazie podchodzenia do emocji, które nie zostały rozpoznane ani zaopiekowane.
💙Dr Rebecca McKenzie i prof Rudi Dallos(2017) pokazują, że wiele objawów autyzmu i zaburzeń przywiązania może wyglądać bardzo podobnie: trudności w regulacji emocji, ograniczona komunikacja, wycofanie społeczne, sztywność zachowań. Co więcej dzieci, które nie otrzymały wystarczającego odzwierciedlenia emocji, doświadczyły zachowań przemocowych, licznych zmian opiekunów, bywają diagnozowane jako osoby w spektrum autyzmu. Tymczasem, jak pokazują badania, w bezpiecznym, wspierającym środowisku objawy te często ulegają znacznemu osłabieniu lub znikają.
Zdarza się, że dzieci z doświadczeniem zaniedbania, przemocy lub niestabilnych relacji opiekuńczych otrzymują diagnozę ze spektrum autyzmu, mimo że ich trudności wynikają przede wszystkim z zaburzeń przywiązania, takich jak RAD (reaktywne zaburzenie przywiązania). Objawy obu tych trudności m.in. wycofanie społeczne, brak reakcji na bliskość, trudności w regulacji emocji mogą być bardzo podobne, co prowadzi do błędnych diagnoz. Niestety, kiedy etykieta „autyzm” dominuje, relacyjne i traumatyczne uwarunkowania często pozostają niezauważone oraz niezaopiekowane
💚 A jak się ma spekturm autyzmu do rozwoju przywiązania i doświadczeń rodziców? Co trzeba wiedzieć?
💙Warto również podkreślić, że dzieci ze spektrum autyzmu są w sposób szczególny narażone na rozwój poza bezpiecznych strategii przywiązaniowych lub zdezorganizowanych wzorców przywiązania. Ma to uzasadnienie z wielu powodów, które nie mają nic wspólnego z winą czy brakiem miłości ze strony rodziców. Jak pokazują McKenzie i Dallos (2017), samo funkcjonowanie dziecka z ASD, trudności w komunikacji, ograniczona ekspresja emocji, brak typowych sygnałów przywiązaniowych, może utrudniać opiekunowi nawiązanie głębokiego, responsywnego kontaktu. Rodzic, nawet najbardziej zaangażowany, może doświadczać poczucia porażki, nie umieć “czytać” sygnałów dziecka, może popaść w bezradność i wypalenie. Dodatkowo, wielu rodziców dzieci z ASD zmaga się z obciążeniami emocjonalnymi, często związanych z własną historią relacyjną: depresją, traumą, brakiem dobrego wzorca przywiązania. To wszystko może prowadzić do błędnych kół: dziecko wycofuje się, rodzic traci dostęp do siebie i do dziecka, napięcie rośnie, a relacja słabnie. To zjawisko nie jest regułą, ale istotnym ryzykiem. Dobrą wiadomością jest to, że bezpieczne przywiązanie może się budować także w kontekście spekturm autyzmu, ale potrzebuje jednak czasu, wsparcia, zrozumienia i często, obecności terapeuty, który pomoże „przetłumaczyć” sygnały dziecka i emocje rodzica na język emocji, potrzeb i relacji.
💙W moim doświadczeniu rodzice, którzy przychodzą do gabinetu, niosą w sobie często więcej, niż pokazują na pierwszy rzut oka, bo mają też w sobie: zmęczenie, lęk, wątpliwości, bezradność, wstyd i zagubienie. Czasami też nadzieję, że diagnoza wreszcie coś wyjaśni, a czasami jest to zanikająca nadzieja, że już nic nie da się zrobić.
💗Chciałabym podkreślić coś bardzo ważnego:
Rodzic, który szuka pomocy, to rodzic, który kocha i troszczy się
Nie musi mieć wszystkich odpowiedzi. Wystarczy, że jest, chce zrozumieć i coś zrobić… Chociaż jeszcze nie wie co.
👋To nie znaczy, że autyzm da się „przepracować”. To znaczy, że bezpieczna, responsywna relacja potrafi realnie wpłynąć na sposób funkcjonowania dziecka niezależnie od diagnozy.
❤️🔥Dlatego właśnie rodzic jest osobą, którą należy wspierać i wzmacniać w pierwszej kolejności, bo rodzic, który otrzymał adekwatne wsparcie będzie umiał adekwatnie wesprzeć swoje dziecko.
🤓W swojej pracy sięgam po podejście oparte na “rozumieniu procesu” rodziny, czyli wspólnej próbie zrozumienia, co się wydarzyło w historii dziecka i jego rodziny. Co wpłynęło na to, jak dziś funkcjonują. Jak budowano relacje? Jak próbowano radzić sobie z emocjami? Zagrożeniami? Radością? Sukcesami i niepowodzeniami?
🫂Także, nie szukamy winnych! Szukamy nowych ścieżek wchodzenia w kontakt, nowych sposobów radzenia sobie z emocjami ich wyrażania, i opowiadania na potrzeby.
Każde zachowanie dziecka,nawet trudne, nawet „dziwne”, ma swoje uzasadnienie.
🙏To podejście pozwala uniknąć sztywnego myślenia diagnostycznego, a zamiast tego skupić się na realnym wsparciu, uwzględniającym zarówno indywidualne cechy dziecka, jak i kontekst relacyjny, emocjonalny, rozwojowy.
💗Pamiętajmy też, że rodzice, to przede wszystkim czujące osoby!
Praca z rodzinami dzieci w spektrum (lub podejrzeniem spektrum) pokazuje, jak często rodzice mierzą się z poczuciem winy, wstydu, bezsilności. Wielu z nich nosi własne, nieprzepracowane traumy, trudne doświadczenia wychowawcze, brak wzorców bezpiecznego przywiązania.
👦👧To wszystko może wpływać na sposób reagowania na dziecko, a dziecko, szczególnie wrażliwe lub “trudne” do odczytania, uruchamia te „niewidzialne historie”. Wówczas rodzi się błędne koło: dziecko funkcjonuje w bardziej wymagający sposób, rodzic traci zasoby, napięcie rośnie, relacja cierpi, a objawy dziecka się nasilają.
Zatrzymanie się nad tą dynamiką często przynosi ulgę. Daje rodzicom doświadczenie, że nie są „winni”, ale że mogą odzyskać poczucie wpływu i skuteczności rodzicielskiej, mogą kształtować relację, nawet jeśli nie da się zmienić wszystkiego.
Kilka myśli z praktyki:
Dla rodziców:
💚Zachowanie dziecka to język emocji.
Nie zawsze umie powiedzieć: „boję się”, „nie rozumiem”, „czuję się samotny”. Ale może to pokazać wybuchem, wycofaniem, agresją. Spróbuj najpierw zrozumieć, zanim zaczniesz reagować. Zrób stop-klatkę, zajrzyj w siebie i swoje emocje. Zapytaj co ja czuję, co moje dziecko czuje? Dopiero wtedy podejmij działanie.
💚Zadbaj o siebie, bo dbałość o sobie odpowiedzialności za siebie i tym samym za dziecko
Twoje zasoby są kluczowe. Jesteś ważny/a. Masz prawo być zmęczony/a i potrzebować wsparcia.
Dla profesjonalistów:
💙Nie patrzmy tylko na dziecko i jego zachowanie, zobaczmy rodzica jako czującą osobę oraz rodzinę jako organim
To, co się dzieje w relacji, może być tak samo ważne jak „objawy”.
Zacznij od słuchania, czucia, ciekawości i wejścia w świat emocji każdego członka rodziny.
💙Nie pytajmy tylko „czy to spektrum?”. Popatrzmy „przez co przechodzi każdy uczestnik interakcji, obecnie i historycznie?”
Czasem „diagnoza” przysłania sens emocji i zachowań. Pomoc, to też wrażliwość na subtelny świat przeżyć i emocji, czasem komunikowanych, a czasem tych cichych i niewyrażonych
💗,
Krzysiek