08/06/2025
https://www.facebook.com/share/p/1B2t2FvSNQ/
Faceci też tęsknią. Tylko nikt ich o to nie pyta.
Nikt nie siada obok nich i nie mówi:
„Hej, za czym Ty tak naprawdę tęsknisz?”
Bo przecież mężczyzna nie tęskni.
On ma „ogarniać”.
„Radzić sobie”.
Nie zawracać głowy swoimi uczuciami.
A więc tęsknią po cichu.
Za czułością, której nie umieją nazwać,
za spokojem, którego nigdy nie mieli,
za relacją, w której nie muszą być cały czas silni.
Tęsknią za ojcem, który nigdy nie przytulił.
Za matką, która kochała, ale wymagała bycia grzecznym, mądrym, „dzielnym chłopcem”.
Tęsknią za sobą z dzieciństwa – zanim nauczyli się, że emocje są niewygodne, słabe, niepotrzebne.
I tęsknią za kobietą, z którą mogliby być prawdziwi.
Nie tylko dobrzy w łóżku, nie tylko „zaradni”, nie tylko stabilni.
Tylko prawdziwi.
Z lękiem. Z wątpliwościami. Z cichym „nie wiem, czy dam radę”.
Ale większość z nich się nie przyznaje.
Bo kiedyś ktoś im powiedział, że „nie ma co się rozklejać”.
Albo że jak pokażą słabość – to nikt ich nie będzie szanował.
I teraz noszą w sobie cały ten głód.
Głód bycia zrozumianym.
Nie przez terapeutę.
Nie przez przypadkową kobietę z internetu.
Tylko przez tę jedną – najbliższą.
Której nie wiedzą, jak to powiedzieć,
bo od lat ćwiczyli jedynie milczenie.
Więc gdy ona pyta: „Co się z Tobą dzieje?” – on mówi: „Nic.”
A wewnątrz aż krzyczy:
„Tęsknię, k***a. Za czymś, czego nawet nie umiem nazwać. Za sobą. Za spokojem. Za tym, żeby ktoś mnie przytulił i powiedział: już możesz nie być silny.”
Ale nie mówi tego.
Bo boi się, że nie zostanie zrozumiany.
Bo nie wie, czy potrafi jeszcze czuć bez strachu.
A ona nie wie, że on tęskni.
Bo nie chce się narzucać.
Bo nie chce go zawstydzić.
Bo też się boi – że jak zapyta zbyt mocno, to on odejdzie.
I tak żyją obok siebie – pełni emocji, których nikt nie wypowiada.
A przecież to wszystko w nich jest.
Zaufajcie sobie, k***a.
Nie po to, żeby się rozpaść.
Tylko po to, żeby wreszcie zacząć być razem naprawdę.