30/12/2025
Dla niemowlaka mama jest całym światem 🤱Co się dzieje, gdy mama znika za drzwiami? Rozłąka może być stratą, a może być najważniejszą lekcją, jaką dziecko odbierze. Najpierw musimy poczuć bezpieczną więź, aby odważyć się na rozłąkę. Dlaczego dla jednych z nas puszczenie dłoni bliskiej osoby jest bramą do wolności, a dla innych porzuceniem?
"U dziecka pozbawionego matki mogą pojawić się reakcje będące skutkiem rozdzielenia, mogące trwać długo po tym jak dziecko i matka są znowu razem. Te reakcje to problemy z jedzeniem i snem, brak kontroli nad pracą pęcherza i jelit, a nawet zmniejszenie się zasobu słownictwa dziecka. Co więcej, już dziecko sześciomiesięczne może stać się nie tylko płaczliwe i smutne, ale popaść w poważne przygnębienie. Z symptomami opisanymi powyżej wiąże się bolesne uczucie określane jako lęk przed rozłąką, obejmujące zarówno strach przed niebezpieczeństwami, z którymi musi się zmierzyć dziecko, pozostawione samemu sobie, jak i strach - kiedy jest już z matką - przed tym, że znowu ją straci".
- Judith Viorst ("To, co musimy utracić").
Dzieci przechodzą drogę od "bycia jednością" z mamą, aż po odkrycie, że są osobnym bytem. Noworodek nie wie, gdzie kończy się on, a gdzie zaczyna mama - ten stan całkowitego zlania jest dla niego definicją bezpieczeństwa. Nie może on jednak trwać wiecznie - aby stać się odrębną jednostką, dziecko musi doświadczyć rozłąki.
Około 3 roku życia dziecko wykształca w umyśle stały obraz mamy. Nie musi już jej widzieć, słyszeć i dotykać, by czuć się bez niej bezpiecznie. Potrafi przywołać jej postać i samo się uspokoić. Dla trzylatka mama wychodząca do pracy jest po prostu w innym miejscu i zaraz wróci do domu (w przeciwieństwie do niemowlaka, dla którego mama, która wychodzi, przestaje istnieć). Trzylatek zaczyna rozumieć, że rozłąka jest tylko tymczasowa.
Jeżeli początkowe etapy oddzielenia maluszka od mamy odbywają się w poczuciu bezpieczeństwa, to rozłąka nie jest raną, a cennym treningiem. Uczy zaufania, buduje tożsamość. Mimo, że chwile separacji bywają bolesne, w bezpiecznej relacji nie pozostawiają skaz w świadomości maluszka. Są etapem budowania własnego "ja" i lekcją, że rozłąka nie oznacza końca miłości, a powroty są możliwe. Pozwala to nam na budowanie zdrowych, stabilnych relacji, związków w dorosłym życiu - bez lęku przed porzuceniem.
Jeżeli jednak fundamenty są chwiejne, nie jest bezpiecznie, to dziecko nie potrafi przywołać kojącego obrazu opiekuna. Żyje ono w ciągłym napięciu, nie potrafi regulować własnych emocji, świat postrzega jako wrogie miejsce. Zamiast uczyć się, że "rozłąka kończy się powrotem", maluch utożsamia każdą rozłąkę z porzuceniem. Zamiast uczyć się samodzielności, uczy się przetrwania. Reaguje wtedy: albo lękiem (dostaje histerii, ciężko jest je uspokoić po powrocie rodzica), albo unikaniem, całkowitą obojętnością - chociaż poziom stresu jest u niego wysoki. To drugie dziecko bywa często nazywane przez rodziców "idealnym". Potrafi samo zająć się sobą, nie prosi o pomoc, nie marudzi, nie płacze. Prawda jest jednak inna - to dziecko się poddało. Jego układ nerwowy, aby przetrwać lęk, wybrał strategię zamrożenia emocji. Ten mechanizm obronny, który ocalił je w dzieciństwie, w dorosłości staje się wiezieniem. Zbroja, która miała chronić przed zranieniem, w dorosłym życiu odcina od bliskości.
To, jak nauczyliśmy się puszczać dłoń mamy w dzieciństwie, staje się dla nas matrycą, którą nieświadomie przykładamy do każdej dorosłej relacji. Choć nasza świadomość nie pamięta konkretnych scen z bycia niemowlęciem, to nasze ciało i układ nerwowy pamiętają wszystko. Te wczesne doświadczenia tworzą style przywiązania - mapę naszych przyszłych automatycznych reakcji na bliskość, dystans.
Warto pamiętać, że rozłąka nie musi być raną i stratą, może być bramą do wolności i siły, która pozwoli nam budować siebie bez lęku o porzucenie, a z wiarą w bezpieczny powrót ❤️
Ale to nie koniec tej historii. Nasza przeszłość ma niezwykłą zdolność do powtarzania się w kolejnych pokoleniach - sposób w jaki byliśmy "żegnani i witani" w dzieciństwie staje się dla nas nieświadomą instrukcją obsługi, którą stosujemy wobec własnych dzieci. Ale o tym w kolejnym poście☺️