Karolina Gadzińska

Karolina Gadzińska Ciała liderów pracują inaczej

Pomagam ekspertom zrozumieć ich dolegliwości fizyczne i pogłębić kontakt z ciałem.
🧬Autorka techniki Body Channeling.

Dla mentorów, terapeutów, przedsiębiorców.
👇
www.karolinagadzinska.pl

30/03/2026

👇 rozwiń 👇

Zaczyna się niewinnie.
Siedzimy, każda w swoim wygodnym fotelu, we własnych czterech ścianach. Łączymy się online i rozmawiamy.

Jest konkretnie.
Jasny temat, pełen przepływ informacji. Wiadomo, co z czego wynika i dlaczego akurat teraz się wydarza.
Mamy to.

Przechodzimy do Body Channelingu, by trochę uporządkować energetykę. "Trochę" - bo to tylko taka kosmetyczna zmiana na głębszych poziomach.

Wchodzę głębiej w pole, widzę sceny z życia, a słowa płyną tak, że ledwo nadążam je wypowiadać.
I nagle wyłania się coś, co na ułamek sekundy mnie zatrzymuje. Rozpoznaję to - moja analiza zaczyna się uruchamiać, bo sprawdzam, co tu się dzieje. Ułamek sekundy.

To taki moment, jakbym była świadkiem ukazania się duszy osoby, z którą właśnie pracuję. Daleka jestem od wzniosłych, duchowych uniesień, bo mój świat energii to struktura algorytmów. Ale to zawsze mnie dogłębnie porusza.
Czasem widzę światło, wymowny symbol, a czasem to wszechogarniające uczucie, wypełniające płuca do granic możliwości.
I nie ja jedna to wszystko czuję.

Kiedy to doświadczenie ma miejsce, jest ono o poszerzeniu. O integracji na każdym poziomie. O domknięciu jednego etapu i wejściu w kolejny, ale inaczej. O większym osadzeniu w sobie tego, czym w istocie jesteśmy.

Kończymy poruszone i wdzięczne sobie za ten wspólny kawałek razem.
Życie zaczyna się w pewien sposób na nowo.

Karolina

ciało • energia • Body Channeling • Chirurgia Informacyjna • sesja

Wspominałam ostatnio w poście o lekarzu, który polecił mi psychiatrę na wysoki kortyzol.Wolne żarty.Zabrałam się za jego...
27/03/2026

Wspominałam ostatnio w poście o lekarzu, który polecił mi psychiatrę na wysoki kortyzol.

Wolne żarty.
Zabrałam się za jego regulację sama.

Oprócz tego, że wygrzebałam ze swojej pamięci źródło tego stanu, to wzięłam się za suplementację dla układu nerwowego.
Nieistotne, jak wysoko latam w przestworzach, nogi mam ciągle na ziemi, a i rozum spełnia na niej swoją funkcję.
Informacje, co i jak brać, znalazłam, nie szukając.

Po dwóch dniach przyjmowania glicynianu magnezu, mimo 8 h snu, obudziłam się rano dziwnie zmęczona.
Czemu dziwnie?
Moje pierwsze skojarzenie.

Od dawna pierwsze, co robię, zanim jeszcze otworzę oczy po przebudzeniu, to skanuję swoje samopoczucie.
Poczułam nietypowy, acz delikatny ciężar w okolicy mostka, a kiedy wstałam, miałam wrażenie, że ruszam się w slow motion.
W emocjach stabilnie.

Zaczęłam analizować, co się dzieje - czy to znowu jakaś pie*rzona retrogradacja, czy zjadłam coś wieczorem i nadal trawię, a może coś zbyt angażującego mi się śniło.
Zaświeciła mi się żarówka, omiatając wzrokiem kuchenny blat - magnez. Czy to możliwe, żebym miała takie skutki?

Siadłam z poranną kawą do dr GPT i zaczęłam szukać wyjaśnienia.
Tak - jeśli żyje się w napięciu przez długi czas, moment rozluźnienia wygląda jak zmęczenie.

W jakim napięciu? - zapytałam samą siebie. A potem przeanalizowałam ostatnie 10 lat.

Mam mega analityczny umysł i widzę jednocześnie wiele stron i warstw jednej sytuacji.
Z jednej strony przez dekadę zrobiłam ogromny skok rozwojowy, zarówno emocjonalnie, świadomościowo, jak i zawodowo. To wymagało konkretnej struktury, nie mówiąc o konsekwencji.

Z drugiej strony, to wszystko, co zaczęło się 15 lat temu (źródłowa sytuacja kortyzolowa), zaczęło pełnić dla mnie pewną funkcję, zawężającą uważność (chodzi o napięciowy sposób funkcjonowania). Bez tego nie doszłabym tak szybko tu, gdzie jestem.
A że "zadanie stało wykonane", jest teraz odpowiedni czas na puszczenie go. Stąd właśnie wyniknęła świadomość sytuacji hormonalnej.

Moje poranne slow motion wynikało z tego, że układ nerwowy zaczął się przestrajać z ciągłej uważności na luz i relaks.
To całkiem poważna zmiana, pozwalająca wreszcie zwolnić.

A z czego wynika Twoja skuteczność?

Karo

Wracamy do historii mojej klientki, która zaszła w ciążę po naszej współpracy.Jeśli ominęła Cię część pierwsza, znajdzie...
26/03/2026

Wracamy do historii mojej klientki, która zaszła w ciążę po naszej współpracy.
Jeśli ominęła Cię część pierwsza, znajdziesz ją w poprzednim poście. Warto przeczytać całość, szczególnie jeśli mierzysz się z trudnością realizacji swojego pragnienia zostania mamą.

Uregulowana temperatura ciała i zmiany w nim zachodzące, o których pisałam, to jedno.
Równolegle zaczęły zachodzić zmiany w jej psychice.
O. zaczęła z większą łatwością wyrażać siebie.
Z osoby, która była niepewna i bała się mówić o tym, co czuje, stała się odważną, dbającą o swoje potrzeby kobietą.
Uwierz mi - naprawdę nie trzeba dużo czasu, by dokonać takiej zmiany. Wiele zależy m.in. od głębokości procesu, w który się wchodzi.

Pewnego dnia, podczas codziennej pracy energetycznej, siedząc jak zawsze w moim bezpiecznym miejscu, miałam zaskakującą wizję.
Zobaczyłam, że O. jest w ciąży, a przy tym obrazie pojawiła się cyfra 7.
Odczytałam to jako informację, że za 7 miesięcy moja klientka zajdzie w oczekiwaną ciążę.

Nie wiedziałam jeszcze, że się pomyliłam.

Byłam w tej entuzjastycznej świadomości bardzo ostrożna, szczególnie w trakcie rozmowy z O. Nie chciałam jej robić nadziei, bo wiedziałam, jak bardzo potrafi ona wywoływać presję.

Proces mijał, moja klientka zyskiwała na wzroście poczucia własnej wartości, a jej ciało dostrajało się wedle bieżących potrzeb.
Kiedy minęło 7 tygodni, dostałam wiadomość od O.
Zgadnij, jaką…

Tak, napisała mi, że jest w ciąży!

Radość była przeogromna.
Uświadomiłyśmy sobie, że nie chodziło o miesiące, a o tygodnie.

Dziś, z perspektywy czasu, myślę o tym, że moja interpretacja była właściwa na tamten czas, aby właśnie nie wywoływać presji.
Byłam i jestem bardzo precyzyjna w odczytach informacji z pola i ciała.
Dzięki tej "pomyłce", wszystko nadal toczyło się spokojnym rytmem.

Wczoraj, po pierwszej części tej historii, dostałam zdjęcie od O. - jej miesięcznej, zdrowej i pięknej córeczki 💓

Takie doświadczenia dogłębnie mnie poruszają i cieszę się, że mogę być ich częścią.

Karolina

PS takich historii mam o wiele więcej.
Daj znać w komentarzu, jeśli chcesz o nich czytać.
One pokazują, jak wiele rzeczy jest możliwych, choć wydaje się czasem, że to koniec.

To jedna z tych kobiecych historii, które są po ludzku trudne, wypełnione żalem i tęsknotą.Napisała do mnie pod koniec w...
25/03/2026

To jedna z tych kobiecych historii, które są po ludzku trudne, wypełnione żalem i tęsknotą.

Napisała do mnie pod koniec wakacji, 3 lata temu. Przyjmowałam jeszcze stacjonarnie na warszawskim Ursynowie i pracowałam z uwalnianiem emocji poprzez masaż powięziowy.
Korzystała potem z różnych warsztatów online, które prowadziłam.

Blisko rok temu zgłosiła się do mnie, kiedy tylko ogłosiłam, że wykonuję dłuższe procesy energetyczne (wtedy trwały od 2 do 4 tygodni).
Była w trudnym życiowym momencie, gdzie wszystko nałożyło się na raz, odbierając siły i chęci do życia.

Przytłaczająca sytuacja zawodowa to tylko ułamek. Straciła swoją wyczekiwaną ciążę. Pierwsze dziecko, które miało być częścią nowego etapu jej życia.
Ich życia.
Fizycznie jej ciało nie było w dobrej kondycji. Mierzyła się z endometriozą, która przynosiła ból. Z torbielami jajników, osteoporozą i odpornością na niskim poziomie. Jej organizm był wychłodzony. Brakowało w nim życia - jak mógł więc rozwijać nowe?

Starali się o kolejną ciążę, ale bez rezultatów.

Kiedy napisała do mnie z pytaniem, czy mogłabym pomóc w przywróceniu równowagi w jej ciele, myśl o dziecku była jeszcze nieśmiała.
Zaczęłyśmy, kiedy wykonała wszystkie badania, które zamierzała zrobić.

Pracowałyśmy zdalnie - energia nie potrzebuje fizycznego kontaktu. Stosowałam swoją procedurę każdego dnia.
Efekty?
Były widoczne od razu.

Nie mówimy o wizjach, które się ma albo się nie ma, ale o realnym odbiorze w ciele.
O. czuła, jak jej ciało się rozgrzewa. To ciepło było odczuwalne szczególnie w nerkach, a to właśnie one odpowiadają za energię życiową
I płodność.

Opowiadała mi również o tym, że zaczęła mieć głębokie i intensywne, mało przyjemne sny. Jej podświadomość przerabiała w nich trudne wydarzenia z przeszłości. Psychika zaczęła się układać na nowo.
O. zauważyła, że bezwysiłkowo zaczyna inaczej reagować w schematycznych sytuacjach. To zaczęło zmieniać jakość jej życia.
Najciekawsze było jednak przed nami.

Zostań ze mną i sprawdź, co będzie dalej.
Część druga już jutro.

Zostaw komentarz pod tym postem, jeśli nie chcesz niczego przegapić.
Oznaczę Cię pod kolejną częścią historii O.

Mam przyjemność pracować z ludźmi z pasją i dużym potencjałem.Z ludźmi, którym się chcewłożyć wysiłek,zaangażować,skonfr...
24/03/2026

Mam przyjemność pracować z ludźmi z pasją i dużym potencjałem.

Z ludźmi, którym się chce
włożyć wysiłek,
zaangażować,
skonfrontować,
sprawdzić,
podważyć,
działać,
przeskoczyć granice własnego umysłu i ciała.

Wspieram osoby na top stanowiskach w dużych korporacjach i małych przedsiębiorców.
Psychologów i tych, którzy wciąż szukają siebie. Lekarzy i pacjentów.
Osoby znane i te, o których nikt jeszcze nie usłyszał.

Wspieram ciało i umysł tak samo, jak globalne wizje i osobiste pragnienia.

Świat Cię potrzebuje w swojej zmianie.
_________
Historia tego zdjęcia sięga ’23 r.
Stefano Terrazzino.

Wyobraź sobie salę operacyjną.Chłodną w odczuciu i bardzo sterylną.Wymagane jest w niej niezbędne minimum do pracy.To mi...
22/03/2026

Wyobraź sobie salę operacyjną.
Chłodną w odczuciu i bardzo sterylną.
Wymagane jest w niej niezbędne minimum do pracy.
To miejsce styku między dwoma światami - żywych i martwych. Fizycznego ciała i ducha.
Najważniejsze spotkanie w tym danym ułamku życia dwóch osób - pacjenta i lekarza.

Wiedza, przygotowanie techniczne i precyzja chirurga to wszystko, co wprowadza zmianę w ciele człowieka pod jego dłońmi.
Tu i teraz.
Cięcie skalpela odkrywa tkanki, zrywa połączenia. Otwiera to, co ciąg życia zszył samoistnie.
To, co wymagało korekty, modeluje się pod nim na nowo.
Ciało pod wpływem zmiany zaczyna sprawniej funkcjonować i zdrowieć.

A teraz salę operacyjną zastąp wygodnym łóżkiem w bezpiecznym miejscu. Chirurgiczny skalpel - słowami pojawiającymi się w polu ciała pacjenta.

Ciało, które trzyma napięcie, trzyma zignorowane przez umysł informacje.
Ciało, które choruje, kumuluje niedożyte emocje.
Ciało, które boli, daje znać o prawdzie, za którą głęboko się tęskni.
Każda najmniejsza fizyczna forma budująca powłokę fizyczną jest pakietem podświadomych danych.

Chirurgia informacyjna umożliwia wprowadzanie zmian w informacjach (emocjach, przekonaniach, wzorcach), których nośnikiem są komórki fizycznego ciała.
Wymaga ona innego zestawu umiejętności niż te, które posiada lekarz.
Jedno pozostaje bez zmian - precyzja.

Moim narzędziem nie jest skalpel. Jest nim słowo i świadomość przenikająca tkanki.
Odrywam, zrywam, otwieram i zszywam na nowo, ale nie fizyczne powłoki.
Ich energię.

Dla swoich umiejętności stworzyłam narzędzie - Body Channeling.
Umożliwia mi namierzenie obecnego stanu oraz wprowadzenie zmian na poziomie energii, które wpływają na ciało i umysł.

Ulga, spokój, inny sposób myślenia, inny sposób działania, nowe decyzje, odwaga, kreatywność, pewność siebie, asertywność, porządek, odpuszczenie, zdrowienie, ciąża, samorealizacja, odmłodzenie - to tylko część efektów, które uzyskałam z moimi klientami na bazie tego, co potrafię. Słowem i energią.

Rozwiązania, które proponuję, nie przyniosą ulgi każdemu, jestem tego świadoma.
Życie - niezawodny asystent - prowadzi do mojej operacyjnej sali tylko tych, którzy właśnie takich rozwiązań potrzebują.

Karolina

Na początku roku stałam się pacjentką pewnego lekarza, który - tak mi się przynajmniej wydawało - miał dojść do źródła m...
21/03/2026

Na początku roku stałam się pacjentką pewnego lekarza, który - tak mi się przynajmniej wydawało - miał dojść do źródła moich wahań hormonalnych.
Wywiad lekarski, badania, konsultacje - klasyk.
Koniec końców stwierdził, że to stres i każdy tak ma.

Jako osoba dość dobrze ogarniająca rzeczywistość, a tym bardziej swoje emocje i wszelkie stresy, zapytałam otwarcie, czy mogą być inne przyczyny, gdyż potrafię się regulować i o to dbam.
Nie padła żadna odpowiedź, poza wymownym, badawczym spojrzeniem zza okularów 🧐 i podpowiedzią, że może jednak psychiatra.

Tak, tego mi jeszcze trzeba.
Ostatnio to psychiatra konsultował ze mną swoją pacjentkę z nagłym schorzeniem. Podziękuję.
W duchu wybuchłam śmiechem, fizycznie uśmiechnęłam się i stwierdziłam, że się obejdzie bez, ale z pasującą do mojego poziomu elokwencją.

Po powrocie do domu zaczęłam o tym myśleć: skoro podwyższony kortyzol nie wynika z obecnego stresu, bo takiego nie mam, to znaczy, że coś w moim ciele działa tak, jakby on jednak był.
Postanowiłam sprawdzić, o co chodzi, i zajrzałam w energetyczną przyczynę tego stanu.

Sprawdziłam sama, sprawdziłam z przyjaciółką, aby jeszcze potwierdzić swój wgląd, i odpowiedź była jednoznaczna.
W wieku 20/21 lat miałam pewne stresujące i trudne doświadczenie, które zostawiło swój ślad. I to ten ślad powodował zmiany hormonalne. Obecnie mam 36 lat. Czy to oznacza, że ten stan utrzymywał się we mnie cały czas? I tak, i nie.

Jestem teraz w takim miejscu swojego życia, gdzie w bardziej osobistych tematach potrzebuję sobie zrewidować pewne rzeczy. Dlatego ta kortyzolowa kwestia wypłynęła teraz.
Już to wyjaśniam.

Pracując z klientami, zauważyłam, że choroba, dolegliwość, zaburzenie prawidłowości pracy w organizmie pojawia się we właściwym czasie.
Ono może mieć swoje źródło w przeszłym doświadczeniu (osobistym lub nie), może nie dawać o sobie znać żadnymi objawami, ale kiedy jesteśmy "gotowi", urzeczywistnia się w tym właściwym momencie.
❓Na co ta gotowość, możesz zapytać. Gotowość na integrację informacji, które daje choroba, a która jest WYMAGANA do życiowej zmiany.

Jak ostatnio wspominałam, wszelkie dolegliwości fizyczne są dla mnie paczką informacyjną. To ukryta w chorobie świadomość o Tobie samej - Twojej prawdzie, ograniczeniu mentalnym, iluzorycznym przekonaniu. I kiedy się pojawia, to czas do niej stanąć, bo dłużej nie da się tak żyć i coś ewidentnie skręca w złą stronę.

To niezły ewenement, bo np. długotrwałe napięcia mięśni, którym nie ulżył np. fizjoterapeuta czy masażysta, puszczały OD RAZU, kiedy informacja została odczytana i zintegrowana w świadomości.
Od razu.

Najważniejsze, co należy wiedzieć - to nie będzie działało dla każdego, ponieważ nie każdy tego potrzebuje.
Lekarz spokojnie wyleczy choroby, masażysta nadzwyczajnie ulży fizycznym napięciom, dietetyk wyprowadzi swoich podopiecznych z nadwagi.
Są jednak tacy, może nawet zaliczasz się do tej grupy ludzi, którzy byli po pomoc wszędzie, ale nic nie pomogło. Nic nie rozwiązało ich problemu.
Ci właśnie NIE POTRZEBUJĄ uzdrowienia, a informacji.

I ja jestem tym szczególnej kategorii specjalistą, który potrafi wejść swoją świadomością w energetykę ciała i niczym rentgen prześwietlić informacyjnie pasmo po paśmie organicznej tkanki.

Odczytam dla ciebie informacje, której potrzebujesz,
Karolina.

Od czasu do czasu na social mediach pojawiają mi się reklamy firm ceramicznych. Pękate kubki z nieadekwatnie dużym uchem...
19/03/2026

Od czasu do czasu na social mediach pojawiają mi się reklamy firm ceramicznych. Pękate kubki z nieadekwatnie dużym uchem, w pastelowym kolorze i z soczystym napisem.

Napisy bawią mnie najbardziej 🥹
Bywają prostackie, typu "nie zesraj się". Jak sobie włożysz to hasło w kontekst i scenę w swojej głowie, robi robotę i poprawia nastrój.

Inne, trafnie oddające rzeczywistość, to "brzmi jak nie mój problem".
I właśnie dzisiaj mi się przypomniało, kiedy kwestionowałam swoje myśli.

Od paru dni to właśnie sugeruję moim klientom, którzy uczestniczą w Magazynie*: KWESTIONUJ swój umysł i te durne, krytyczne myśli na swój temat.
ZATRZYMAJ ciąg automatycznych analiz jednym pytaniem: "co ja naprawdę o tym myślę?".
A potem pozwól na ciszę.
Nawet nie oczekuj natychmiastowej odpowiedzi z innych warstw siebie. Sama cisza wybija Cię ze schematu destrukcji.

Siedzę więc sobie dziś przed komputerem, po rozmowie z księgową, kiedy przed chwilą obie ubolewałyśmy nad podatkami niszczącymi marzenia o bogactwie. Aż pomyślałam: "to nie mój problem, ja mam". I szok.

Czy to wyrwało moją głowę z poczucia niesprawiedliwości z tytułu chorego systemu? Jeszcze jak!
Energia się podniosła, zrobiło się lżej i poczułam się scalona.

Słyszałaś i czytałaś o tym wielokrotnie, tu Cię nie zaskoczę: Twoje myśli generują emocje. Emocje generują częstotliwość. Częstotliwość, w której jesteś, generuje zdarzenia, które z nią rezonują.

Dlatego jeśli chcesz znaleźć rozwiązanie, musisz wyjść poza swój problem.
Jak najłatwiej?
Zakwestionuj go!

Owocnego kwestionowania i wyjścia z utartych schematów!
Karolina.

*Magazyn to 45-dniowy proces transformujący energetykę, który prowadzę dla przedsiębiorców, liderów, mentorów.

A konkretniej - pełnią inną funkcję informacyjną.Ale od początku:Od kiedy zaczęłam świadomiej pracować z energetyką ciał...
16/03/2026

A konkretniej - pełnią inną funkcję informacyjną.
Ale od początku:

Od kiedy zaczęłam świadomiej pracować z energetyką ciała, zauważyłam, że przychodzą do mnie po pomoc dwa rodzaje ludzi.
W obu przypadkach chodzi o dolegliwości fizyczne (chorobę).

👉 Pierwsi potrzebują czasem tylko jednego spotkania i dolegliwość znika (mam takie doświadczenie z objawami menopauzy, polipem w macicy, długotrwałymi napięciami ciała, bólami, regulacją pracy tarczycy, poprawą jędrności skóry itp.).

👉 Drudzy nie potrzebują wyleczyć ciała.
Potrzebują zrozumieć siebie.

Jeśli nie zaliczasz się do pierwszej grupy i mimo usilnych prób np. schudnięcia czy "wyleczenia swojej choroby" nic do tej pory nie pomogło - sugeruję zmienić sposób myślenia o swoim ciele.

Ciało jest podświadomością.
Z jednej strony niesie w sobie wzorce, przekonania, pamięć kolektywną i systemów rodzinnych.
Wszystko, dzięki czemu funkcjonujesz i przejawiasz się w materii, jest wgrane w taką powłokę fizyczną.
Z drugiej strony reaguje na konflikty emocjonalne, które przeżywasz na bieżąco.

Choroba to dla mnie swojego rodzaju pakiet informacyjny. A jeśli pojawia się u osoby sprawczej, odpowiedzialnej za siebie, wnoszącej wartość swoim życiem czy pracującej dla ludzi, to jest po to, by lepiej poznać siebie i stanąć w swojej prawdzie. Na swoim miejscu.

Dlaczego?

Ci, o których piszę, mający moc wnoszenia wartościowych zmian, bardzo często ciosali swoje jakości w kawałkach kamieni, którymi byli obrzucani.
*Odpowiedzialność zrodziła się z nadodpowiedzialności za rodzinę, empatia z kontroli otoczenia i troski o mamę, kiedy tata krzyczał na nią po alkoholu, a sprawczość stała się wynikiem konieczności działania, by przeżyć.
(*to tylko przykłady, za to często spotykane w moim gabinecie)

U tych osób przychodzi w końcu moment zmiany.

Zmiana polega na pozostawieniu za sobą wszelkich napięć i trybów przetrwania, które były żyzną glebą dla największego potencjału, i życiu w zgodzie z tym, kim naprawdę się jest.
Dalsza droga zwyczajnie nie jest dłużej możliwa.

To właśnie dlatego spotykam ludzi w ich punktach zwrotnych. Widzę je, rozumiem i pomagam przez nie przejść.

Czasem wystarczy tylko 45 dni.
________
W kolejnym poście o ciele, kontynuując temat chorób, napiszę o swojej perspektywie pojawiania się ich.

Tymczasem jestem ciekawa, czy moje postrzeganie z Tobą rezonuje.
Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz.

Część trzecia kulis mojego samorozwoju, wypełnioną goryczą rozczarowania i osiągnięciem szczytów, na które nawet w swoic...
10/03/2026

Część trzecia kulis mojego samorozwoju, wypełnioną goryczą rozczarowania i osiągnięciem szczytów, na które nawet w swoich myślach nie śmiałam wchodzić. To najdłuższa i najciekawsza część, dlatego zapraszam Cię do przeczytania jej w dogodnym momencie.

Poznasz mnie jeszcze bliżej i - na co liczę - może bardziej zrozumiesz swoją własną drogę.

Zapisz ten post na później, jeśli obecnie czytasz w biegu.

Czytasz mnie pierwszy raz? Zajmuję się zarządzaniem informacją w polu energetycznym i ciele fizycznym i opisuję, jak do tego doszłam.

Jestem już na etapie, gdzie utrwaliłam sobie refleksologię stóp. Wiem, że czuję emocje drugiej osoby, dotykając tych obszarów.

Co dalej?

Pierwsze rozczarowanie, ponieważ nadchodzi moment, w którym przestaje mi się chcieć. Było to mniej więcej przed zrobieniem prawa jazdy (tuż przed 30. urodzinami) a rozpoczęciem kursu trenerskiego z Emotional Freedom Technique.

I to ciekawa historia, w której pierwszy raz zobaczyłam, jak (stosunkowo) łatwo można przeprogramować swoje przekonania.

Long story short: odkąd zorientowałam się, jak dużej uwagi wymaga prowadzenie auta, wierzyłam, że sobie nigdy nie poradzę. Mimo namawiania mnie przez różne osoby na zrobienie kursu czułam niesamowity opór.

Przyszedł moment - nawet zgrał się z rozpędzającą się w Chinach pandemią - że poczułam gotowość.

Skończyłam teorię i przyszedł czas na jazdy. Totalny koszmar emocjonalny, z którym poradziłam sobie dzięki EFT, na swój sposób. Wiedziałam niezbędne minimum o tej technice. Już w połowie wyjeżdżonych godzin nastąpiła zmiana o 180 stopni. To był moment decyzji - chcę poznać lepiej tę metodę.

Podczas kursu trenerskiego połączyły mi się kropki: skoro przez ciało mam dostęp do informacji drugiej osoby, które zepchnęła głęboko do podświadomości, i wiem, jak je zmienić, to stworzę sposób pracy, który to umożliwi.

Tak powstało moje narzędzie Foot Therapy.

Jednocześnie zniechęciło mnie do refleksologii, czego kompletnie nie rozumiałam. Zanim wszystko sobie poukładałam, miałam w sobie duże poczucie straty.

Nie wiedziałam, że pojawi się jeszcze kilka razy, zanim uznam za normalne wypuszczanie ze swojego życia tego, co już niepotrzebne.

Pracowałam EFT i Foot Therapy.
Odpuszczałam EFT na rzecz Chirurgii Fantomowej.
Odpuszczałam Chirurgię Fantomową na rzecz swojego sposobu pracy z ciałem, przez zmianę w jego energetyce.
Odpuściłam swoje techniki na rzecz powięziowej pracy z ciałem, skoncentrowanej na uwalnianiu emocji.
Stworzyłam (’23 r.) kolejną technikę Body Channeling, rozbudowywaną w kolejnych latach do możliwości stosowania zdalnie, aż odrzuciłam wszystko inne.

To trwało kilka lat, a najważniejsza była właśnie ta droga.
Nieważne, czego się uczyłam i co robiłam.
Każde nowe doświadczenie nie było po to, żebym się w nim "zamknęła" i z nim utożsamiała. Było po to, żeby umożliwić mi sprawdzenie, co potrafię i do czego mam dostęp.
Gdybym trzymała się jednego zajęcia, bo "nie łapie się kilku srok za ogon" i "jak się zaczyna, wypada skończyć", straciłabym dużo czasu. Za dużo.

W tym tańcu wchodzenia w nowe i odpuszczania, kiedy przestawało mnie to pasjonować, zbudowałam ogromne zaufanie do siebie. To było wymagane do tak subtelnej formy pracy, jaką jest odbieranie i zarządzanie informacjami w polu energetycznym.

Dotarłam do miejsca, w którym zaczęłam zmieniać struktury tkanek, wypowiadając słowa (zmiana fundamentalnych informacji z energetyki tkanek).

Miałam wobec tego wielkie plany i oczekiwania, bo kiedy u klientek "same" znikają cellulit, zmarszczki, żylaki, długotrwałe napięcia, polipy, guzy, a skóra robi się jędrna, co nawet mężczyźni zauważają, to - umówmy się - miałam prawo je mieć.

Zaczęłam prowadzić badania i szukać powtarzalności. Byłam ciekawa, od czego konkretnie zależą efekty.
Oprócz wielu zaskakujących wglądów, najczęściej spotykałam się z… kolejnymi informacjami na temat historii życia danej osoby.

Szczerze? Byłam bardzo sfrustrowana.
Szukałam najszybszego sposobu zmiany ciała, a prowadziło mnie przez gęstość zamrożonych emocji i obrazy z odległej przeszłości.
W żaden sposób nie umiałam tego rozłączyć i nie rozumiałam, czemu. Wiedziałam dobrze, że można inaczej. Przecież jest na świecie wielu ludzi, którzy tylko przyłożą rękę do ciała, a to w jakiś sposób się zmienia.

Na szczęście zaczęli do mnie przychodzić fantastyczni ludzie z dużym potencjałem, jednak w swoistym utknięciu.
Dzięki Body Channelingowi zrozumiałam, że energetyka ciał takich osób działa nieco inaczej.
To właśnie tutaj korzystałam z tego, czego tak usilnie próbowałam się pozbyć. Ciało każdej takiej osoby trzymało dla niej informację, której potrzebowała, by uwolnić lub odkryć jej zasoby i cel.

To prowadziło do dużych transformacji, a realizacja moich klientów nabierała tempa. Ciało zmieniało się przy okazji, ponieważ kiedy działamy w zgodzie ze sobą, ciało zdrowieje i młodnieje.

Na początku tego roku zdecydowałam, że to właśnie z potencjałem sprawczych klientów będę pracować. Ze zmianą mechanizmów, które zbudowały zasoby, ale obecnie przynoszą wyczerpanie.

Ostatni proces Magazyn wymusił na mnie jednak aktualizację mojego kierunku.
Dało mi to do myślenia, stąd moje podsumowanie w trzech aktach.
Każda z tych osób zgłosiła się z ciałem lub ze zbudowaniem z nim głębszej relacji.

O ciele i jego energetyce wiem już dużo, dlatego to właśnie na nim się skupię, tłumacząc wszelkie wyzwania z nim związane.
Nawet pisząc to, czuję, jakbym się zatrzymała i osadzała w miejscu.

Tak właśnie staję na swoim miejscu jeszcze stabilniej i mam w sobie ogromną ulgę, kończąc to zdanie.

Dziękuję za każdą osobę, którą spotkałam w swoim stacjonarnym i wirtualnym gabinecie.
________
Karolina,
Twoja prawa ręka w obszarze tłumaczenia energetyki ciała.

Mam dla Ciebie zagadkę. Sprawdź, czy ją rozwiążesz. Moja odpowiedź na końcu.Gdy trzymasz mnie mocno - nie ruszysz z miej...
09/03/2026

Mam dla Ciebie zagadkę. Sprawdź, czy ją rozwiążesz.
Moja odpowiedź na końcu.

Gdy trzymasz mnie mocno - nie ruszysz z miejsca,
choć droga przed tobą szeroka jak przestrzeń.
Gdy puścisz mnie lekko - otwieram ci drzwi,
i nagle się okazuje, że możesz tam iść.

Nie jestem kluczem, choć zamki otwieram,
nie jestem wiatrem, a skrzydła rozbieram.
Im częściej mnie dajesz samemu sobie,
tym lżej stawiasz kroki na każdej drodze.

Wiesz, o co chodzi?
Co jest tym CZYMŚ, co nie pozwala ruszyć z miejsca, kiedy przed sobą ma się dostęp do wielu możliwości?

Podpowiem Ci.

Każda osoba, z którą pracowałam - a sama też się do tego grona zaliczam - w pewnym momencie życia staje zatrzymana tym oporem.
Nieważne, co już zrobiła ze swoim życiem dotychczas.

Najczęściej (ten opór) bywa nieuświadomiony, a w ciele przejawia się swoistą gęstością energii. Fizycznie da się odczuć jako napięcie i zamrożenie.

A to, moi mili, jest właśnie NIEPOZWALANIE SOBIE.

Nieważne, co się działo w przeszłości. Ważne, że tam stworzył się algorytm, który wyprowadził bardzo konkretną ścieżkę życia. Tam często trzeba było się mierzyć z wieloma wyzwaniami: nie poproszę o pomoc, wytrzymam, dam radę, udowodnię, doskoczę.

To otworzyło drogę do wyćwiczenia zaradności, sprawczości, odporności, samodzielności i wielu innych jakości.
Dziś ci ludzie to właściciele biznesów, mentorzy, liderzy - indywidualiści, przekraczający granice, a często zmieniający świat (nawet jeśli to póki co ich podwórko).

Co ważne, zawsze dochodzi się do takiego punktu, w którym czas przebudować logikę algorytmu.
Polega to na puszczeniu starych, ciągle aktywnych napięć. Z nimi po prostu nie ma szans zrobić kolejnego kroku do przodu.

Wtedy właśnie każdy z nas, w sobie tylko znany sposób, staje do pozwolenia sobie:
- na przyjęcie miłości,
- na poproszenie o pomoc,
- na odpoczynek,
- na odpuszczenie,
- na słabość i bezradność,
- na sukces,
- na szczęście,
- na posiadanie,
- na lekkość i łatwość.

Logika wyjaśni wszystko. I doskonale wiesz, że zasługujesz.
Ale prawda o tym ukryta jest w najdalszych zakamarkach ciała.

Napisz w komentarzu:
Na co TOBIE było najtrudniej sobie pozwolić?

Czy zmiana tego wpłynęła znacząco na Twoje życie?
A może nadal sobie na coś nie pozwalasz, choć wiesz, że zasługujesz?
_______
Karolina,
Twoja prawa ręka w obszarze samorealizacji 🚀

Cześć!Postanowiłam ostatnio wprowadzić Was w kuluary drogi, która doprowadziła do odkrycia moich talentów.(Czytasz mnie ...
07/03/2026

Cześć!
Postanowiłam ostatnio wprowadzić Was w kuluary drogi, która doprowadziła do odkrycia moich talentów.
(Czytasz mnie pierwszy raz? Zajmuję się zarządzaniem informacją w polu energetycznym i ciele fizycznym)
Dziś druga część historii mojej samorealizacji:

Wróciłam z Anglii w 2011 r., a życie toczyło się dalej.

Kiedy tak szukałam tego, w czym jestem dobra, byłam już po latach pracy w gastro (szkoła życia, potwierdzam), wielu kiepskich próbach działania w marketingu sieciowym i po dwóch latach studiów, które rzuciłam, bo przestały mnie interesować (kierunek: zarządzanie - psychologia w biznesie).

Dotarłam do 2014, który był bardzo przełomowym rokiem. Doświadczałam głębszych wewnętrznych podróży i poznałam swojego obecnego partnera.

Pamiętasz ten post, w którym pisałam o trudności w budowaniu relacji i komunikacji? Dziwnym trafem komunikacja i trudność w samorealizacji zaczęły zmieniać się w tym samym czasie.
Myślę, że próba naprawienia pierwszego poprzez moją pracę nad sobą wpłynęła na coraz większą świadomość tego, kim jestem i w czym jestem mocna.
2016 to początek pierwszych warsztatów i autoterapii.

Nie wiem, jak na to trafiłam, ale w 2018 r. przyciągnęła mnie refleksologia stóp.

Iiii to była jakaś porażka.

Nie chodzi o sam kurs, ale o moje podejście, którego się nie spodziewałam. Żeby utrwalić wiedzę i warsztat, miałam ćwiczyć w domu, normalka. Jednak kiedy zasiadałam do ćwiczeń, a coś mi nie szło, zapominałam etapów pracy na stopach, poddawałam się. Żyłam w przeświadczeniu, że od razu powinnam wszystko umieć.
Nie umiem? = Nie nadaję się.

Poległam z ogromnym poczuciem straty.
Dziś patrzę na to z politowaniem, ale wtedy to było nie do przejścia dla mojej głowy, że potrzebuję dać sobie czas i zwyczajnie powtarzać praktykę. Wewnętrzna presja mnie wtedy pokonała, ale rok później przystąpiłam do kursu ponownie.

Całe szczęście, że coś mnie do tego pchnęło, bo to właśnie dzięki refleksologii odkryłam swoją największą zdolność - odbieranie informacji poprzez ciało.

Zaczęłam zauważać, że kiedy opracowuję palucha lewej stopy, on przejawia konkretne cechy. Patrzę na palec i widzę, że jest zły albo smutny. To było tak absurdalne, że nie przywiązywałam do tego wagi.
Tylko to powtarzało się za każdym razem, więc zaczęłam zadawać pytania. Każdy, kto był przeze mnie masowany, potwierdzał odbierane przeze mnie emocje. Byli zaskoczeni, czasem przestraszeni, ale potwierdzali.
Pojawiały się też obrazy i konkretne sceny z życia osób, które widziałam pierwszy raz na oczy.

Skoro mi się nie wydawało, że to, co widzę i czuję, to prawda, a ciało ze mną rozmawia, uznałam to.
Kiedy to zrobiłam, podczas kolejnych zabiegów odbierałam emocje już nie z palucha lewej stopy, ale z całego obszaru ich obu.

Czasem to, co wydaje się być absurdem nagromadzonym w niewielkiej objętości, jest tylko po to, by zwrócić naszą uwagę na coś bardzo ważnego.

Robiłam zabiegi refleksologii i wsłuchiwałam się w stopy wielu, wielu ludzi. Udrożniłam sobie kanał przepływu informacji i budowałam tym samym zaufanie do samej siebie. Nie miałam wtedy pojęcia, że tworzę fundamenty czegoś, co pozwoli mi zmieniać życie innych ludzi.

W części trzeciej napiszę o kolejnych etapach, wielu stratach i miejscu, w którym zdecydowałam się zostawić niemal wszystko, co poznałam.
_________
Karolina,
Twoja prawa ręka w obszarze samorealizacji 🚀

Adres

Warszawa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Karolina Gadzińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Karolina Gadzińska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram