10/03/2026
Część trzecia kulis mojego samorozwoju, wypełnioną goryczą rozczarowania i osiągnięciem szczytów, na które nawet w swoich myślach nie śmiałam wchodzić. To najdłuższa i najciekawsza część, dlatego zapraszam Cię do przeczytania jej w dogodnym momencie.
Poznasz mnie jeszcze bliżej i - na co liczę - może bardziej zrozumiesz swoją własną drogę.
Zapisz ten post na później, jeśli obecnie czytasz w biegu.
Czytasz mnie pierwszy raz? Zajmuję się zarządzaniem informacją w polu energetycznym i ciele fizycznym i opisuję, jak do tego doszłam.
Jestem już na etapie, gdzie utrwaliłam sobie refleksologię stóp. Wiem, że czuję emocje drugiej osoby, dotykając tych obszarów.
Co dalej?
Pierwsze rozczarowanie, ponieważ nadchodzi moment, w którym przestaje mi się chcieć. Było to mniej więcej przed zrobieniem prawa jazdy (tuż przed 30. urodzinami) a rozpoczęciem kursu trenerskiego z Emotional Freedom Technique.
I to ciekawa historia, w której pierwszy raz zobaczyłam, jak (stosunkowo) łatwo można przeprogramować swoje przekonania.
Long story short: odkąd zorientowałam się, jak dużej uwagi wymaga prowadzenie auta, wierzyłam, że sobie nigdy nie poradzę. Mimo namawiania mnie przez różne osoby na zrobienie kursu czułam niesamowity opór.
Przyszedł moment - nawet zgrał się z rozpędzającą się w Chinach pandemią - że poczułam gotowość.
Skończyłam teorię i przyszedł czas na jazdy. Totalny koszmar emocjonalny, z którym poradziłam sobie dzięki EFT, na swój sposób. Wiedziałam niezbędne minimum o tej technice. Już w połowie wyjeżdżonych godzin nastąpiła zmiana o 180 stopni. To był moment decyzji - chcę poznać lepiej tę metodę.
Podczas kursu trenerskiego połączyły mi się kropki: skoro przez ciało mam dostęp do informacji drugiej osoby, które zepchnęła głęboko do podświadomości, i wiem, jak je zmienić, to stworzę sposób pracy, który to umożliwi.
Tak powstało moje narzędzie Foot Therapy.
Jednocześnie zniechęciło mnie do refleksologii, czego kompletnie nie rozumiałam. Zanim wszystko sobie poukładałam, miałam w sobie duże poczucie straty.
Nie wiedziałam, że pojawi się jeszcze kilka razy, zanim uznam za normalne wypuszczanie ze swojego życia tego, co już niepotrzebne.
Pracowałam EFT i Foot Therapy.
Odpuszczałam EFT na rzecz Chirurgii Fantomowej.
Odpuszczałam Chirurgię Fantomową na rzecz swojego sposobu pracy z ciałem, przez zmianę w jego energetyce.
Odpuściłam swoje techniki na rzecz powięziowej pracy z ciałem, skoncentrowanej na uwalnianiu emocji.
Stworzyłam (’23 r.) kolejną technikę Body Channeling, rozbudowywaną w kolejnych latach do możliwości stosowania zdalnie, aż odrzuciłam wszystko inne.
To trwało kilka lat, a najważniejsza była właśnie ta droga.
Nieważne, czego się uczyłam i co robiłam.
Każde nowe doświadczenie nie było po to, żebym się w nim "zamknęła" i z nim utożsamiała. Było po to, żeby umożliwić mi sprawdzenie, co potrafię i do czego mam dostęp.
Gdybym trzymała się jednego zajęcia, bo "nie łapie się kilku srok za ogon" i "jak się zaczyna, wypada skończyć", straciłabym dużo czasu. Za dużo.
W tym tańcu wchodzenia w nowe i odpuszczania, kiedy przestawało mnie to pasjonować, zbudowałam ogromne zaufanie do siebie. To było wymagane do tak subtelnej formy pracy, jaką jest odbieranie i zarządzanie informacjami w polu energetycznym.
Dotarłam do miejsca, w którym zaczęłam zmieniać struktury tkanek, wypowiadając słowa (zmiana fundamentalnych informacji z energetyki tkanek).
Miałam wobec tego wielkie plany i oczekiwania, bo kiedy u klientek "same" znikają cellulit, zmarszczki, żylaki, długotrwałe napięcia, polipy, guzy, a skóra robi się jędrna, co nawet mężczyźni zauważają, to - umówmy się - miałam prawo je mieć.
Zaczęłam prowadzić badania i szukać powtarzalności. Byłam ciekawa, od czego konkretnie zależą efekty.
Oprócz wielu zaskakujących wglądów, najczęściej spotykałam się z… kolejnymi informacjami na temat historii życia danej osoby.
Szczerze? Byłam bardzo sfrustrowana.
Szukałam najszybszego sposobu zmiany ciała, a prowadziło mnie przez gęstość zamrożonych emocji i obrazy z odległej przeszłości.
W żaden sposób nie umiałam tego rozłączyć i nie rozumiałam, czemu. Wiedziałam dobrze, że można inaczej. Przecież jest na świecie wielu ludzi, którzy tylko przyłożą rękę do ciała, a to w jakiś sposób się zmienia.
Na szczęście zaczęli do mnie przychodzić fantastyczni ludzie z dużym potencjałem, jednak w swoistym utknięciu.
Dzięki Body Channelingowi zrozumiałam, że energetyka ciał takich osób działa nieco inaczej.
To właśnie tutaj korzystałam z tego, czego tak usilnie próbowałam się pozbyć. Ciało każdej takiej osoby trzymało dla niej informację, której potrzebowała, by uwolnić lub odkryć jej zasoby i cel.
To prowadziło do dużych transformacji, a realizacja moich klientów nabierała tempa. Ciało zmieniało się przy okazji, ponieważ kiedy działamy w zgodzie ze sobą, ciało zdrowieje i młodnieje.
Na początku tego roku zdecydowałam, że to właśnie z potencjałem sprawczych klientów będę pracować. Ze zmianą mechanizmów, które zbudowały zasoby, ale obecnie przynoszą wyczerpanie.
Ostatni proces Magazyn wymusił na mnie jednak aktualizację mojego kierunku.
Dało mi to do myślenia, stąd moje podsumowanie w trzech aktach.
Każda z tych osób zgłosiła się z ciałem lub ze zbudowaniem z nim głębszej relacji.
O ciele i jego energetyce wiem już dużo, dlatego to właśnie na nim się skupię, tłumacząc wszelkie wyzwania z nim związane.
Nawet pisząc to, czuję, jakbym się zatrzymała i osadzała w miejscu.
Tak właśnie staję na swoim miejscu jeszcze stabilniej i mam w sobie ogromną ulgę, kończąc to zdanie.
Dziękuję za każdą osobę, którą spotkałam w swoim stacjonarnym i wirtualnym gabinecie.
________
Karolina,
Twoja prawa ręka w obszarze tłumaczenia energetyki ciała.