16/09/2023
„Prawdziwa terapia według mnie ma miejsce, kiedy terapeuta jest pusty, kiedy cała jego obecność i uwaga są przy pacjencie, tak, że wytwarza się rzadka i budująca bliskość, wynikająca z prawdziwego zrozumienia. Tylko wtedy, gdy terapeuta przez chwilę jest wolny od swoich potrzeb, a zwłaszcza potrzeby bycia „dobrym terapeutą” czy wyższą istotą ludzką, może być w kontakcie z pacjentem i ze współrzędnymi psychoterapii – uczuciami, myślami i wyobrażeniami, które budzi w nim klient.
O tym, że byłem w pełnym kontakcie z klientem, wnioskuję później, odtwarzając z pamięci przebieg spotkania. Oznacza to, że muszę przekroczyć dualizm przedmiotowo-podmiotowy. W takich chwilach nie ma bowiem świadomości „ja” oddzielonego od drugiego człowieka. Osoba jest cała tutaj dla mnie. Rzadka chwila pełnego kontaktu. Nic nie robię. Pojawia się kilka słów – wydaje się, że przepływają przeze mnie. Klient jest wzruszony, czasem płacze – chwila wglądu, znaczące uwolnienie i integracja. Klient nie musi reagować w żaden szczególny sposób. Jednak ja wiem, że „to” się wydarzyło Chwytam się radośnie tego wydarzenia. Osiągnąłem to, do czego nieustannie dążyłem. „Poczułem” jedność z klientem, która – przekonany jestem – stanowi istotę dobrej terapii.
Natomiast, gdy nie jestem obecny w tej właśnie chwili i całkowicie w kontakcie z klientem, gdy oceniam sytuację, związek terapeutyczny kończy się – kończy się, ponieważ tak bardzo potrzebuję myśleć o sobie jako o „dobrym terapeucie” i mieć jeszcze jeden dowód, że jestem tak wartościowy i zintegrowany, że inni rosną i rozwijają się przez sam kontakt ze mną.”
Karl Sperber „Materializm psychoterapeutyczny” w: Psychoterapia i zen. Antologia pod redakcją Jerzego Dmuchowskiego.
fot Fabrizio Chigano