02/08/2014
Drodzy rodzice szczepcie swoje dzieci: Zapraszam do lektury
Amerykańska, niezależna organizacja polityczna "Council on Foreign Relations" opublikowała dane dotyczące chorób zakaźnych, które kiedyś dziesiątkowały ludzkość. Na mapie wyraźnie widać wzrost zachorowań na odrę, świnkę, różyczkę, polio i krztusiec w miejscach, gdzie notuje się największy spadek liczby szczepień przeciwko tym chorobom.
Groźne choroby powracają przez ruchy antyszczepionkowe
123RF
Zobacz, gdzie są największe skupiska chorób zakaźnych
Ataki wirusa odry od kilku lat obserwuje się w Stanach Zjednoczonych i Europie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. W Polsce występuje odra i różyczka. W ubiegłym roku polskich rodziców zaniepokoiła informacja o szalejącym wśród dzieci krztuścu (koklusz), który od dawna był uznawany za chorobę wymarłą. Niestety krztusiec i inne dawne choroby będą powracać, jeśli spadek szczepień nadal będzie notowany.
Wystarczy zwrócić uwagę na sytuację w krajach rozwijających się, gdzie wirus odry zabija dzieci, ze względu na brak dostępu do szczepień.
W Europie szczepionka skojarzona, chroniąca przed odrą, różyczką i świnką (MMR) jest dostępna od dawna. Za sprawą dr. Andrew Wakefielda, który rozpowszechnił teorię o związku szczepionki z autyzmem, MMR zaczęła być traktowana przez niektórych rodziców niemal jak trucizna.
Jak podkreślają specjaliści z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, nie ma żadnych dowodów na związek autyzmu ze szczepieniem MMR. Dr Andrew Wakefield, który propagował tę teorię, sfałszował swoje badania, przez co został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Naukowcy tłumaczą, że zbieżność może wynikać z wieku, w którym dziecko zostaje zaszczepione i w którym równocześnie ujawnia się choroba.
Niestety tezy Wakefielda wciąż żyją chociażby w internecie, podsycane nieprawdziwymi historiami, budząc strach rodziców. Głównym winowajcą wywołującym autyzm ma być tiomersal - substancja pomocnicza, dodawana w minimalnych i zatwierdzonych ilościach do niektórych szczepionek, co do której ruchy antyszczepionkowe utrwalają wiele nieprawdziwych informacji. Tymczasem, jak podkreśla prof. dr hab. Andrzej Zieliński z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, jest to nietoksyczna etylowa pochodną rtęci, która nie kumuluje się w organizmie. Dostępne, dobrze metodologicznie przeprowadzone badania nie potwierdziły toksyczności ani innych negatywnych skutków zdrowotnych tiomersalu w szczepionkach dla dzieci. Co więcej, ze względu na rozbudzony niepokój rodziców tiomersal został przed większość producentów profilaktycznie usunięty ze składu większości szczepionek dostępnych na rynku.
- Później są jeszcze dawki przypominające szczepienia przeciwko błonicy i tężcowi w wieku czternastu i dziewiętnastu lat. W innych aktualnie dostępnych w Polsce tego konserwantu nie ma. - podkreśla dr hab. Ewa Augustynowicz z Zakładu Badania Surowic i Szczepionek Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Natomiast chcę podkreślić, że używanie nazwy "rtęć" jest tu bardzo mylące i szkodliwe. Do konserwacji szczepionek używa się etylowej pochodnej rtęci (tiomersalu), która - mówiąc w uproszczeniu i obrazowo - tak się ma do metylortęci (czyli substancji, którą kojarzymy jako niebezpieczną rtęć, występującą w starych termometrach czy niektórych gatunkach drapieżnych ryb morskich z zanieczyszczonych wód) - jak alkohol etylowy (jest np. w winie) do metylowego (wchodzi w skład denaturatu). Przypominam także, że efekt działania takiego związku zależy przede wszystkim od przyjętej dawki, a tiomersal jest dodawany do szczepionek - i to tylko niektórych - w minimalnej, dopuszczonej przez agencje rejestrujące leki dawce. Z kolei metylortęć rzeczywiście powoduje u ludzi ostre i przewlekłe zatrucia, ale jej w szczepionkach nie ma!
Sporo wątpliwości narosło również wokół coraz bardziej popularnych szczepionek wysoce skojarzonych przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis, Haemophilus influenzae typu B oraz wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Zawierają one inaktywowane lub wysoce oczyszczone białka pełniące rolę antygenów. W Polsce dostępne są dwa rodzaje szczepionek wysoce skojarzonych: pięcio- i sześcio-składnikowe. Przeciwnicy uważają, że to zbyt wiele jak na mały organizm dziecka.
- Podanie szczepionki wysoce skojarzonej zapewnia jednoczasową indukcję ochrony przed większą liczbą chorób zakaźnych i pozwala na ograniczenie liczby wstrzyknięć oraz wizyt lekarskich koniecznych do realizacji szczepień w pierwszych dwóch latach życia dziecka. - wyjaśnia dr hab. Ewa Augustynowicz - W ich składzie są oczyszczone antygeny pałeczki krztuśca, co powoduje, że są lepiej tolerowane niż szczepionki starszej generacji, zawierające w całe komórki bakterii wywołujących krztuśca. Po podaniu szczepionek wysoce skojarzonych, podobnie jak po podaniu innych szczepionek czy leków mogą wystąpić odczyny niepożądane. Zdecydowana większość z nich to odczyny łagodne, w miejscu wstrzyknięcia: obrzęk, bolesność, zaczerwienienie. Rzadziej dochodzi do odczynów ogólnych jak gorączka, drażliwość, senność czy płacz.