Spauzowana

Spauzowana Prowadzę kampanię na rzecz wsparcia dla kobiet w okresie menopauzy. CEL - REWOLUCJA W MENOPAUZIE

01/02/2026

Ten etap życia to nie koniec. To początek nowej narracji — pisanej własnym głosem, bez redakcji cudzych oczekiwań.
Nie musimy już nikomu niczego udowadniać. Możemy po prostu być. I to bycie — uważne, głębokie, wolne — ma większą moc niż kiedykolwiek wcześniej.

Kiedy mijają lata pełne troski o innych, budzi się w nas miejsce dla siebie. Nie z egoizmu. Z dojrzałości. Przychodzi czas, w którym nie pytamy już „czy wolno mi?”, ale „co mnie porusza?”. Odpowiedź może być zaskakująca. Bo po menopauzie nie tylko ciało się zmienia. Zmienia się także apetyt na życie. I on wcale nie maleje — przeciwnie, staje się bardziej wyraźny.

To czas, by wrócić do pragnień, które kiedyś odłożyłyśmy na półkę. By budzić się nie z lękiem, ale z ciekawością. By tańczyć, pisać, podróżować, milczeć, mówić, zaczynać od nowa. Wszystko wolno. Już można.

Nie jesteśmy mniej. Jesteśmy więcej — bo z każdą linią na twarzy przybywa nam głosu, odwagi i jasności.
To nie jest faza zaniku. To faza rozkwitu.

Jak powiedziała Anne Lamott: „Wiekiem nie stajemy się przezroczyści. Stajemy się promienni.”
I naprawdę: jeśli pozwolicie sobie zajrzeć w siebie, zobaczycie tam nie pustkę — ale światło.

To światło dojrzewało w Was całe życie. Teraz jest Wasz czas, by je pokazać.

💚
Spauzowana

Codziennie pracuję z kobietami, którym powiedziano, że ich metabolizm jest „zepsuty” albo że „to po prostu menopauza”, k...
30/01/2026

Codziennie pracuję z kobietami, którym powiedziano, że ich metabolizm jest „zepsuty” albo że „to po prostu menopauza”, kiedy nie mogą schudnąć, robiąc dokładnie to, co działało przez lata.
Prawda jest inna.

System operacyjny naszego ciała dostaje dużą aktualizację, a my wciąż próbujemy działać na starym oprogramowaniu.

Menopauza zmienia zasady gry — także u kobiet, które nie mają spektakularnych objawów, nie tyją i „teoretycznie czują się dobrze”. Zmiany dzieją się głębiej: w mózgu, mięśniach, kościach, sercu i metabolizmie. To biologia, nie brak dyscypliny.

Zmienia się regulacja kortyzolu, stąd pobudki w nocy i uczucie stałego napięcia.
Spada wrażliwość na insulinę, dlatego jedzenie coraz mniej często przynosi odwrotny efekt.
Masa mięśniowa zaczyna ubywać szybciej, a bez niej metabolizm i siła słabną.
Mózg także przechodzi transformację — badania pokazują, że okres okołomenopauzalny to czas szczególnie wrażliwy dla pamięci, koncentracji i zdrowia neurologicznego.

Jednocześnie żyjemy dłużej niż mężczyźni, ale statystycznie w gorszym zdrowiu.
Więcej lat z chorobami serca, osteoporozą, insulinoopornością, zaburzeniami nastroju.
To nie jest nieuniknione, ale wymaga zmiany strategii.

Dlatego trening siłowy nie jest o wyglądzie, tylko o wysyłaniu komórkom sygnału: „działamy młodziej”.
Białko nie jest dodatkiem dla aktywnych — to podstawowy budulec, bez którego ciało nie ma z czego się regenerować.
Sen, spacery, regulacja stresu to nie banały, tylko realne narzędzia długowieczności.

Menopauza to moment, w którym warto się zatrzymać i zwrócić uwagę ku sobie.
Te 30–40 lat po niej mogą być samodzielne, silne, sprawcze i piękne — jeśli dziś podejmiemy decyzje, które ukształtują naszą przyszłość.

Ja planuję przeżyć jeszcze ponad 30 lat, w sumie ponad 40.
Przeżyć — nie przeczekać.
Samodzielnie, niezależnie, wolno.

Dołączajcie do mnie.
Szczęście jest w tej wolności.

💚
Spauzowana

30/01/2026

Przyrost masy ciała w okresie okołomenopauzalnym jest bardzo powszechny i zanim zaczniecie się za to obwiniać, chciałabym Wam napisać, że są pewne rzeczy, na które nie macie wpływu.

Kiedy poziom estrogenu i progesteronu spada w okresie okołomenopauzalnym, powoduje to kaskadę zmian metabolicznych

- nie metabolizujemy glukozy w ten sam sposób, co oznacza, że nasz organizm po prostu nie radzi sobie z cukrem we krwi tak dobrze, jak kiedyś
- stajemy się bardziej insulinooporne, co oznacza, że nie reagujemy na insulinę tak dobrze, jak wcześniej
- doświadczamy zaburzeń snu, co wpływa na inne hormony
- zmienia się nasz mikrobiom jelitowy
- wzrasta poziom kortyzolu
- wzrasta poziom cholesterolu
- spada poziom hormonów sytości, a rośnie poziom hormonów głodu
- tracimy mięśnie szkieletowe
- wzrasta stan zapalny w organizmie
i oczywiście spada poziome estrogenu zmieniając dosłownie wszystko

To skutkuje przybieraniem na wadze (zwykle w okolicy brzucha).

Co możecie zrobić?

1. Przestańcie obwiniać siebie 💚

2. Zacznijcie koncentrować się na zdrowiu, a nie na pozostaniu szczupłą lub na odchudzaniu

3. Zwiększcie spożycie białka (większość kobiet nie je wystarczająco dużo białka).
Dobrze osiągnąć 30 g białka na posiłek.
jak potrzebujecie odżywki dla kobiet, polecam: superpauza.pl

4. Zwiększcie spożycie błonnika. Ponownie, nie jemy wystarczająco dużo błonnika, a błonnik w tym momencie jest kluczowy dla metabolizmu cukru, zdrowia jelit, hormonów głodu i obniżenia cholesterolu. Dobre jest 7-8 g na posiłek.

5. Musimy budować mięśnie. Wiem, że już to wielokrotnie powtarzam. Ale to trudny temat, szczególnie, ze zacząć trzeba od małych ciężarów, ale już w głowi myśleć o większych. To ochroni Wasze kości, są wam siłę na starość, zwiększy metabolizm i uchroni prze wieloma chorobami, które teraz wyglądają na horyzoncie

6. Zwiększcie spożycie wody. Widać w badaniach, ze pijemy zdecydowanie za mało (polecam wodę z wapniem, nie musicie test sięgać po suplementację wapniem)

7. Ustawcie swój harmonogram snu - kładźcie się spać i wstawajcie o tej samej porze
Zdrowiem brzucha warto zająć się teraz – zanim ciało zacznie domagać się uwagi w trudniejszy sposób.

💚
Spauzowana

Są takie wybory, które wślizgują się w nasze życie cicho, ale zostają na zawsze.Nie pytają o zgodę.Są jak ścieżki, który...
29/01/2026

Są takie wybory, które wślizgują się w nasze życie cicho, ale zostają na zawsze.
Nie pytają o zgodę.
Są jak ścieżki, którymi zaczynamy chodzić codziennie, aż któregoś dnia okazuje się, że doprowadziły nas w miejsce, z którego trudno zawrócić.

Jest ból, który towarzyszy dyscyplinie.
Czasem wydaje się uciążliwy, ale niesie w sobie obietnicę. Ten ból pracuje dla nas – zmienia ciało, hartuje charakter, rodzi satysfakcję. Jest jak odcisk na dłoniach po pracy, która daje sens.

I jest inny ból. Ten, który przychodzi, kiedy rezygnujemy. Kiedy odkładamy siebie na później. To ból żalu – subtelny, ale wszechobecny. Nie ma w nim nagrody. Zostawia nas z poczuciem zmarnowanego czasu, z samotnością, która potrafi boleć bardziej niż mięśnie. To ból kanapy, kolejnego wieczoru, który nie wniósł nic nowego.
Ból ciała, które staje się coraz mniej nasze, i duszy, która coraz mniej wierzy w swoją siłę.

Przez lata znałam ten ból. Byłam zmęczona, obolała, cięższa o trzydzieści kilogramów. Szukałam dróg na skróty – trenowałam za dużo albo za mało, zrywałam się i opadałam z sił. Aż w końcu zrozumiałam, że ból żalu jest nieporównywalnie cięższy niż ten, który przynosi dyscyplina.

I wtedy zaczęło się odwracanie perspektywy. Odkryłam, że ból ćwiczenia nie jest wrogiem, lecz sprzymierzeńcem. Że można go oswoić, a nawet polubić. Że dyscyplina nie odbiera wolności – przeciwnie, daje ją. To właśnie dzięki niej dziś, po pięćdziesiątce, jestem silniejsza niż w wieku dwudziestu pięciu lat. Mam więcej mięśni, więcej odwagi, więcej nadziei.

Może właśnie na tym polega ten wielki, krytyczny wybór wieku średniego: cierpienie i tak nas spotka. Ale to od nas zależy, które wybierzemy. Dyscyplina boli na chwilę, ale zostawia ślad w postaci siły i poczucia sprawczości. Żal boli przez lata, coraz głębiej, coraz bardziej rozkładając nasze ciało i ducha.

Życie po pięćdziesiątce może być wspaniałe.
Można być na nowo sobą, można stanąć w szeregu najinspirujących kobiet swojego pokolenia. Można odnaleźć w sobie potencjał, który kiedyś wydawał się stracony. Wszystko jest możliwe – pod warunkiem, że nie wybierzemy milczenia i rezygnacji.

💚 Spauzowana

Substancja chemiczna w mózgu, o której prawie nikt nam nie opowiada, a która ma ogromny wpływ na to, jak myślimy, czujem...
29/01/2026

Substancja chemiczna w mózgu, o której prawie nikt nam nie opowiada, a która ma ogromny wpływ na to, jak myślimy, czujemy i decydujemy, nazywa się glutaminian.
Kiedy mówimy „jestem zmęczona”, bardzo często nie chodzi o ciało. Chodzi o mózg.
O ten moment, w którym nawet drobne wybory zaczynają ciążyć, a głowa staje się ciężka, zamglona, jakby przegrzana od środka. Każde „co dalej?”, „jak?”, „czy dobrze?” kosztuje więcej, niż powinno.
Glutaminian jest podstawowym neuroprzekaźnikiem pobudzającym. Dzięki niemu myślimy, uczymy się, zapamiętujemy, analizujemy. Bez niego mózg nie działa. Ale właśnie dlatego jego nadmiar bywa tak wyczerpujący.

Glutaminian zamiast pomagać, zaczyna przeciążać układ nerwowy.
Pojawia się zmęczenie poznawcze, spadek koncentracji, drażliwość, poczucie mentalnego przeciążenia.
Mózg nie potrzebuje wtedy kolejnej motywacji. Potrzebuje ulgi.
Zmniejszanie tego obciążenia nie polega na „ogarnięciu się”.
Polega na odzyskiwaniu przestrzeni. Na świadomym upraszczaniu decyzji, na powtarzalnych rytuałach, na odpoczynku, który naprawdę wycisza układ nerwowy. Na śnie, który nie jest luksusem, tylko regulatorem neurochemii. Na chwilach ciszy, w których nie musimy niczego oceniać ani udowadniać.
I jest jeszcze jeden ważny element. Uwalnianie się od ego. Od wewnętrznego przymusu, by wszystko robić dobrze, szybko, perfekcyjnie. Ego kocha napięcie i ciągłe „jeszcze”. Mózg za to kocha bezpieczeństwo i przewidywalność. Kiedy przestajemy nieustannie siebie kontrolować, kiedy pozwalamy sobie nie wiedzieć, nie decydować, nie reagować natychmiast, glutaminian opada. Dosłownie.
To nie słabość zwolnić. To dojrzałość biologiczna. Nasze mózgi nie zostały stworzone do nieustannego pobudzenia. Zostały stworzone do rytmu. Do fal. Do ciszy po myśli. I właśnie tam zaczyna się prawdziwa regeneracja.

💚
Spauzowana

28/01/2026

Późna menopauza, czyli ostatnia miesiączka po 55. roku życia, to zjawisko, które może wynikać z genetyki, stylu życia lub czynników środowiskowych. Co oznacza dla naszego zdrowia? Przyjrzyjmy się najważniejszym faktom.

Zdrowie serca i kości
Dłuższa obecność estrogenów w organizmie działa ochronnie. Kobiety z późną menopauzą rzadziej cierpią na osteoporozę i choroby sercowo-naczyniowe. Jak wynika z badań opublikowanych w Journal of Women’s Health, ryzyko złamań kości zmniejsza się nawet o 20% w porównaniu do kobiet, które przeszły menopauzę wcześniej. To ważny atut późnego zakończenia funkcji hormonalnych.

Ryzyko nowotworów hormonozależnych
Z drugiej strony, przedłużony wpływ estrogenów wiąże się z większym ryzykiem nowotworów, takich jak rak piersi czy endometrium. Badania American Cancer Society wskazują, że kobiety z późną menopauzą są o 30% bardziej narażone na raka endometrium. Regularne badania, takie jak mammografia czy cytologia, to w tym przypadku absolutna konieczność.

Genetyka i styl życia
Późna menopauza może mieć podłoże genetyczne — jeśli matka lub babka miały późną menopauzę, jest większe prawdopodobieństwo, że dotyczy to również nas. Jednak styl życia również ma znaczenie. Zdrowa dieta, aktywność fizyczna i unikanie palenia mogą przesunąć moment ostatniej miesiączki na późniejsze lata.

Czy późna menopauza to powód do niepokoju?
Nie zawsze. Jak mówi prof. Deborah Anderson z Harvard Medical School: „Moment menopauzy to kluczowy wskaźnik zdrowia metabolicznego. To, kiedy występuje, odzwierciedla kondycję całego organizmu.” Warto jednak podejść do niej świadomie i regularnie kontrolować swoje zdrowie.

Późna menopauza to naturalne zjawisko, ale wymaga większej uwagi. Jej pozytywne skutki, takie jak ochrona serca, muszą być równoważone dbałością o profilaktykę nowotworową. To czas, by wsłuchać się w swoje ciało i zadbać o siebie z troską i świadomością.

💚
Spauzowana

Im dłużej rozmawiam z kobietami o menopauzie, tym wyraźniej widzę, że nie istnieje jedna opowieść. I nie dotyczy to tylk...
27/01/2026

Im dłużej rozmawiam z kobietami o menopauzie, tym wyraźniej widzę, że nie istnieje jedna opowieść.
I nie dotyczy to tylko nas, Polek.
Kiedy czytam wypowiedzi kobiet kultury, sztuki i życia publicznego, widzę dokładnie to samo pęknięcie.
Jedne mówią o wolności. Inne o stracie. Jedne o uldze. Inne o lęku.
I coraz bardziej czuję, że wszystkie te narracje są prawdziwe jednocześnie.

Menopauza jest procesem hormonalnym, ale jej ciężar wykracza daleko poza biologię.
Spadek estrogenów dotyka każdej komórki ciała. Mózgu, skóry, kości, układu krążenia, emocji.
To zmiana, która ma konsekwencje na całe życie.
Nie da się jej zignorować ani zagadać hasłem o sile.
I nie da się też sprowadzić jej wyłącznie do cierpienia.

Michelle Obama mówiła otwarcie, że kobiety w pewnym wieku tracą wartość w oczach społeczeństwa.
To zdanie boli, bo wiele z nas zna je z doświadczenia.
Whoopi Goldberg z kolei mówiła o menopauzie jako o momencie, w którym można powiedzieć światu „to wyzwalające”, a Salma Hayek przyznała, że jej menopauza zaczęła się wcześnie i przyniosła zmiany, które były zaskakujące, ale też uczące uważności na ciało. Trzy kobiety, trzy różne głosy. Żaden nie jest nieprawdziwy.

Rozmawiając, szkoląc setki kobiet, widzę w ich oczach wszystko naraz.
Szczęście i strach. Dezorientację i ulgę. Poczucie końca i ogromną nadzieję.
I coraz bardziej wierzę, że menopauza nie jest po to, by ją oceniać.
Jest po to, by się zatrzymać.
By zrozumieć, że to, co dzieje się w ciele, wpływa na nasze decyzje, relacje, granice i sposób przeżywania świata.

Chciałabym, żeby menopauza ważyła na czymś jeszcze.
Na decyzji o zadbaniu o zdrowie. O kości, serce, mózg.
Na decyzji, by przestać być ważną dla wszystkich, a zacząć być ważną dla siebie.
Bo choć próbujemy to upraszczać, prawda jest taka, że hormony naprawdę rządzą światem.
I naszym zdrowiem. Możemy to wykorzystać, albo delikatnie mówiąc zmarnować.

Zróbcie sobie pauzę, dla siebie.

💚
Spauzowana

27/01/2026

Kiedy rozmawiamy o śnie, bardzo często szukamy szybkich rozwiązań. Tymczasem sen jest procesem biologicznym, który zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie, gdy gasimy światło. To rytm dobowy, neuroprzekaźniki, napięcie układu nerwowego i to, jak wygląda nasz wieczór. I właśnie w tym kontekście owoc kiwi jest wyjątkowo ciekawy.

Nie dlatego, że „usypia”, ale dlatego, że wpisuje się w fizjologię snu. W badaniach klinicznych wykazano, że zjedzenie dwóch owoców kiwi na około godzinę przed snem przez kilka tygodni poprawia jakość snu. Skraca czas zasypiania, zmniejsza liczbę nocnych wybudzeń i wydłuża całkowity czas snu. To ogromna różnica dla kobiet, które nie tyle mają problem z pójściem spać, ile z utrzymaniem ciągłego, regenerującego snu.

Dlaczego kiwi działa w taki sposób. Owoc kiwi zawiera naturalnie występującą serotoninę, czyli neuroprzekaźnik, z którego nocą powstaje melatonina. To jeden z kluczowych hormonów regulujących rytm dobowy. Kiwi dostarcza również dużej ilości witaminy C oraz związków polifenolowych, które obniżają stres oksydacyjny. A im mniej obciążenia zapalnego w organizmie, tym łatwiej układ nerwowy przechodzi w tryb nocnego wyciszenia. Do tego dochodzą potas i magnez, wspierające rozluźnienie mięśni i stabilność układu nerwowego.

Co ciekawe, badania pokazują, że podobne korzyści mogą dawać zarówno świeże, jak i suszone owoce kiwi. Różnią się składem, ale w obu przypadkach obserwuje się poprawę parametrów snu i jego subiektywnej jakości. To ważne, bo pokazuje, że nie chodzi o jedną magiczną formę, tylko o realne działanie biologiczne.

Jednocześnie warto powiedzieć jasno. Kiwi nie działa w oderwaniu od rytmu dobowego. Sen potrzebuje porannego światła, wieczornego wyciszenia, powtarzalności posiłków i regularnych godzin snu. Kiwi może być elementem wieczornego rytuału, sygnałem dla organizmu, że noc jest czasem regeneracji. Prostym, dostępnym i dobrze przebadanym.

To właśnie takie małe decyzje żywieniowe, podejmowane konsekwentnie, robią największą różnicę w jakości snu.

💚
Spauzowana

Badania naukowe:
PMID: 21669584
PMID: 36998905

Zimą szczególnie mocno opieram swoją dietę na jedzeniu, które realnie wspiera nastrój. Nie na poziomie obietnic, lecz bi...
26/01/2026

Zimą szczególnie mocno opieram swoją dietę na jedzeniu, które realnie wspiera nastrój. Nie na poziomie obietnic, lecz biologii. To, jak się czujemy psychicznie, zaczyna się dużo niżej niż w głowie; w jelitach, w stanie zapalnym, w pracy neuroprzekaźników.

🍊 Cytrusy i owoce jagodowe
Borówki, maliny i porzeczki dostarczają polifenoli, które chronią neurony przed stresem oksydacyjnym i wspierają produkcję serotoniny. Do tego witamina C, która bierze udział w syntezie dopaminy, czyli neuroprzekaźnika energii i motywacji. To konkretna chemia nastroju, a nie modne hasła.

🍄 Grzyby
To zimowy skarb. Zawierają beta glukany, które modulują odporność i pomagają wyciszać przewlekły stan zapalny. Dostarczają też ergotioneiny, silnego antyoksydantu chroniącego układ nerwowy. Dla mnie to jedno z najbardziej niedocenianych jedzeń wspierających psychikę w miesiącach bez światła.

🥛 Fermentowany nabiał
Kefir i jogurt naturalny to mój codzienny rytuał. Bakterie jelitowe produkują krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe i wpływają na oś jelita mózg. Dobre jelita oznaczają stabilniejszy nastrój, mniejsze napięcie i lepszą odporność na stres.

🥬 Zielone warzywa liściaste
Jarmuż, szpinak i rukola dostarczają folianów i magnezu, kluczowych dla pracy układu nerwowego. Jarmuż najlepiej masować z oliwą lub dodawać do ciepłych dań; wtedy jest łagodniejszy i lepiej przyswajalny.

🐟 Tłuste ryby
To źródło DHA i EPA, które są budulcem mózgu i regulatorami procesów zapalnych. Bez nich trudno o równowagę emocjonalną.

Tak właśnie jem zimą. Prosto, regularnie, korzystając z produktów, które widzę przed oczami i których działanie rozumiem. Jutro pokażę Wam e book, który pięknie wykorzystuje wiele z tych składników. Może ja się nim zachwyciłam; może Wy też będziecie.

💚

Adres

Wrocław
Wrocław

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Spauzowana umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Spauzowana:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram