Spauzowana

Spauzowana Prowadzę kampanię na rzecz wsparcia dla kobiet w okresie menopauzy. CEL - REWOLUCJA W MENOPAUZIE

04/01/2026

Codziennik 4.01.2026

Macie prawo nie wiedzieć, czym właściwie jest wdzięczność.
Nikt nas tego nie uczył. A jednak to jedna z tych rzeczy, które potrafią naprawdę zmienić codzienność — nie spektakularnie, tylko po cichu, od środka. I właśnie dlatego działa.

Wdzięczność nie polega na zachwycie nad życiem ani na ignorowaniu bólu.
Polega na przesunięciu uwagi.
Nasz umysł z natury skupia się na zagrożeniu, braku, zmęczeniu — bo tak miał nas chronić.
Problem w tym, że żyjąc tylko w tym trybie, ciało i głowa są cały czas w napięciu.
Praktykowanie wdzięczności daje układowi nerwowemu sygnał: „na chwilę jest bezpiecznie”.
A to obniża stres, uspokaja oddech, poprawia sen, zmniejsza wewnętrzne rozedrganie.

Jak to robić naprawdę — bez wielkich idei? Najprościej.
Wieczorem, tuż przed snem, nie analizujcie całego dnia.
Wybierzcie jedną rzecz.
Jedno zdanie, które dało ulgę.
Jedną chwilę, w której poczułyście spokój.
Jeden gest drugiego człowieka.
Niech to będzie konkret.
Ciało zapamiętuje konkrety. Rano możecie zadać sobie jedno pytanie: „co dziś może mnie podeprzeć?”. Nie „co musi się udać”, tylko co może być wsparciem.

Wdzięczność z czasem zmienia percepcję.
Zaczynamy widzieć więcej dobra, nie dlatego, że świat się nagle zmienił, ale dlatego, że my przestajemy go oglądać wyłącznie przez pryzmat zmęczenia. Pojawia się więcej czułości do siebie. Więcej zgody. Więcej chęci, by o siebie zadbać — zjeść spokojnie, położyć się wcześniej, nie pchać się ponad siły.

Wdzięczność nie rozwiązuje problemów. Ale daje siłę, by je unieść. I często właśnie od niej zaczyna się realna zmiana.
Cicha. Prawdziwa. Wasza.

💚
Spauzowana

Perimenopauza to nie „kaprys hormonów”, ale proces głębokiej przebudowy układu neuro-endokrynnego.Zmiana zaczyna się wcz...
03/01/2026

Perimenopauza to nie „kaprys hormonów”, ale proces głębokiej przebudowy układu neuro-endokrynnego.
Zmiana zaczyna się wcześniej, niż wiele z nas przypuszcza.
Najpierw rozchwiewa się progesteron – spada nieregularnie, skokowo, co odbija się na śnie, napięciu i poczuciu wewnętrznego niepokoju. Z czasem obniża się estrogen (estradiol) – hormon, który oddziałuje niemal na każdą komórkę ciała: mózg, serce, kości, mięśnie, skórę, naczynia krwionośne. To dlatego objawy bywają tak różnorodne: od uderzeń gorąca i bezsenności, przez kołatania serca, aż po mgłę mózgową, spadek koncentracji czy wrażliwość stawów.

Jak się sobą zaopiekować w tym czasie?

• Lekarz – warto poszukać ginekologa lub ginekologa-endokrynologa, który pracuje z menopauzą. Rzetelna diagnostyka, dobry wywiad i różnicowanie przyczyn objawów są fundamentem dalszych decyzji.
• HTM (terapia menopauzalna) – u wielu kobiet skutecznie łagodzi objawy i wspiera zdrowie kości, serca oraz daje siły na przyszłość. Nie jest rozwiązaniem dla wszystkich; przeciwwskazania (np. nowotwory hormonozależne, zaburzenia krzepnięcia) zawsze omawiamy z lekarzem. Kluczowe znaczenie mają czas rozpoczęcia, forma (transdermalna, doustna, miejscowa) i dawka.
• Styl życia – regularny sen (stałe pory, chłodna sypialnia), połączenie treningu siłowego i aerobowego (mięśnie, kości, mózg), dieta śródziemnomorska (warzywa, strączki, pełne ziarna, omega-3, polifenole), higiena stresu (oddech, krótkie pauzy w ciągu dnia) oraz ograniczenie alkoholu i nikotyny.
• Relacje i praca – nazwanie tego, przez co przechodzimy, i powiedzenie o tym bliskim obniża lęk, porządkuje emocje i ułatwia realne wsparcie.

Perimenopauza bywa wymagająca, ale jest też okresem wpływu, wolności i możliwości.
To moment, w którym możemy działać świadomie, łącząc medycynę z codziennymi nawykami.
To nie jest utrata siebie. To etap, w którym kształtujemy nową równowagę — dla ciała, mózgu i przyszłości zdrowia.

Pamiętajcie: wiedza przynosi wytchnienie. Szukajcie wiedzy.
Po menopauzie wiele z nas zyskuje coś bardzo cennego — większą świadomość siebie, większą pewność i większą wolność w byciu sobą.

💚
Spauzowana

03/01/2026

Po czterdziestce głód bardzo rzadko jest prostym komunikatem: „zjedz więcej”.
Znacznie częściej to sygnał, że system regulacji przestał działać tak precyzyjnie jak kiedyś.

Ciekawostka, o której prawie się nie mówi: już jedna krótsza noc, potrafi zwiększyć dzienne spożycie energii średnio o 300–400 kcal – nie dlatego, że organizm ich „potrzebuje”, ale dlatego, że rośnie hormon apetytu, a spada hormon sytości.
Inna liczba: u kobiet po 40. roku życia uczucie głodu nawet w 60% przypadków nie koreluje z realnym deficytem energetycznym, tylko z napięciem układu nerwowego i składem posiłku.

I tu pojawia się kluczowy element: białko.
To jedyny makroskładnik, który realnie „wycisza” apetyt.
Posiłek bogatszy w białko może zmniejszyć spontaniczne podjadanie nawet o 20–30% w ciągu dnia.
Działa wolniej niż cukier, ale skuteczniej.
Daje uczucie wypełnienia, stabilizuje energię i sprawia, że jedzenie przestaje być tematem numer jeden w głowie.

Mało kto wie, że gdy w diecie jest za mało białka, organizm będzie domagał się jedzenia… nawet jeśli kalorii jest już wystarczająco. To dlatego można być „najedzoną”, a jednocześnie ciągle czegoś szukać. Nie słodyczy. Nie przekąsek. Domknięcia.

Po czterdziestce zmiana nie polega więc na tym, by jeść mniej.
Polega na tym, by jeść mądrzej: budować posiłki tak, żeby naprawdę uspokajały organizm.
A tam, gdzie trudno to zrobić na co dzień, dobre odżywki białkowe mogą być bardzo sensownym uzupełnieniem – dopasowanym do celu: redukcji masy ciała, wsparcia hormonów, regeneracji czy budowania mięśni.

Jeśli szukacie białek zaprojektowanych specjalnie dla kobiet i ich różnych potrzeb, zajrzyjcie do Super Pauza.
Znajdziecie tam produkty opisane jasno, bez obietnic bez pokrycia.

👉 Do 7 stycznia: kupując dowolne białko, możecie dodać do koszyka program „Aktywna i silna po czterdziestce” za 50% ceny.

Bo po czterdziestce nie chodzi o kontrolowanie siebie.
Chodzi o to, żeby wreszcie przestać walczyć z własnym ciałem.

Badania

PMID: 21715510
PMID: 11070333
PMID: 32768415

💚
Spauzowana

02/01/2026

Codziennik – 2 stycznia 2026

Jeśli w piątki macie wrażenie, że wszystko, co robiłyście przez tydzień, nagle się rozmywa – to nie jest Wasza wina. Naprawdę.
Koniec tygodnia jest dla mózgu momentem szczególnym. Badania nad zachowaniami pokazują, że gdy zmienia się rytm dnia, nasz układ nerwowy automatycznie „odpuszcza czujność”. Nie dlatego, że jesteśmy słabsze. Tylko dlatego, że mózg lubi upraszczać.

Po czterdziestce to widać jeszcze wyraźniej.
Hormony nie amortyzują już tak dobrze zmęczenia, stresu i napięcia.
Dlatego wszystko, co wymaga dodatkowej decyzji, zaczyna być trudniejsze.
I właśnie wtedy najłatwiej wypaść z rytmu, który tak dobrze budowałyśmy od poniedziałku.

To, co naprawdę pomaga, nie jest wielkie ani spektakularne.
Naukowcy mówią dziś jasno: najlepiej działają małe, powtarzalne działania, które robimy niezależnie od dnia tygodnia i nastroju. Takie, które nie wymagają planowania ani energii. Jedna prosta rzecz, która podtrzymuje ciąg.

Dlatego wracamy do tego, co znamy. Do przysiadów. Do krótkiego ruchu.
Do sygnału wysyłanego ciału: dbam o siebie nawet wtedy, gdy tydzień się kończy.
To właśnie takie drobne rzeczy budują nawyk. A nawyk to coś, co zostaje z nami na długo.

Jeśli chcecie pójść krok dalej, to właśnie teraz jest dobry moment, żeby zrobić to mądrze i bez presji.
W tym tygodniu w Super Pauzie każda kobieta, która wrzuci do koszyka dowolne białko, może dokupić ćwiczenia dla kobiet po 40. roku życia za połowę ceny. Rabat nalicza się automatycznie w koszyku – nie trzeba nic wpisywać ani kombinować.

Jeśli chcecie zacząć ćwiczyć albo wrócić do ruchu w swoim tempie, to jest dobry moment.
Bo pamiętajcie: działania, które da się powtórzyć jutro, naprawdę budują naszą siłę na później.

💚
Spauzowana

01/01/2026

Cieszę się, że jesteście na starcie, że chcecie coś dla siebie zrobić na początku roku.
Nie spektakularnie, nie na pokaz, tylko sensownie — tak, żeby to miało szansę zostać z Wami na dłużej.

Dlatego proponuję Wam jedno z najważniejszych ćwiczeń siłowych. Jeśli nie najważniejsze.
Proponuję Wam przysiady.

Pierwszy raz zaproponowałam je rok temu, w styczniu.
Zaczęło je wtedy robić ze mną kilka tysięcy kobiet.
Do dziś dostaję wiadomości, że dla wielu z Was stały się częścią dnia.
Jedne dziewczyny robią je przed poranną kawą, inne wieczorem, jeszcze inne wtedy, kiedy po prostu znajdują chwilę.
Przysiady dość łatwo wpisują się w codzienność.

Zasada jest prosta: w ciągu dnia robicie tyle przysiadów, ile macie lat.
Ta liczba na początku potrafi onieśmielać.
Bo im więcej lat, tym więcej przysiadów. Ale właśnie dlatego to ćwiczenie ma sens.
Z wiekiem potrzebujemy więcej siły nóg, a nie mniej.

Możecie zrobić je naraz — pięćdziesiąt przysiadów to dla wielu z Was dwie minuty, choćby podczas mycia zębów.
Możecie też rozłożyć je na dzień. Tak, jak Wam wygodnie, ile macie siły, jaką startową wytrzymałość.
Ważne jest jedno: żeby domknąć swoją liczbę.

W zeszłym roku robiłam tak codziennie.
W sumie wyszło z tego ponad 20 tysięcy przysiadów.

Nie dlatego, że jestem wyjątkowo zdyscyplinowana.
Tylko dlatego, że wiedziałam, że to jest moje ważne postanowienie.

Przysiady wzmacniają uda, pośladki, biodra, stabilność. To mięśnie, które decydują o tym, jak chodzimy, jak wstajemy z krzesła, jak długo zachowujemy sprawność i samodzielność. I to nie jest intuicja — to są dane.

Badania pokazują, że siła mięśni nóg jest jednym z najsilniejszych predyktorów długowieczności: im większa siła mięśni ud, tym niższe ryzyko przedwczesnej śmierci, niezależnie od innych czynników zdrowotnych (PMID: 26551663)
Inne badania wskazują, że silniejsze nogi wiążą się także z wolniejszym starzeniem się mózgu.

Dlatego nie proponuję karnetów na siłownię.
Proponuję Wam konsekwencję w jednym prostym ćwiczeniu.

Zróbcie to ze mną.
Gwarantuję zmiany, zadowolenie, siłę i satysfakcję,
To daje chęć na więcej.

💚
Spauzowana

Moment, w którym decydujemy się zadbać o formę, zdrowie i ciało, jest jednym z najważniejszych momentów w życiu. Nie dla...
31/12/2025

Moment, w którym decydujemy się zadbać o formę, zdrowie i ciało, jest jednym z najważniejszych momentów w życiu.
Nie dlatego, że coś dramatycznego się wydarza.
Właśnie przeciwnie — często wszystko z zewnątrz wygląda całkiem dobrze.
Pracujemy, funkcjonujemy, śmiejemy się, planujemy przyszłość.
Wciąż wierzymy, że „jeszcze zdążymy”. Że ciało jakoś samo da radę.

A jednak gdzieś pod spodem zaczyna pojawiać się niepokój. Subtelny, ale uporczywy.
Zmęczenie, które nie mija.
Słabość, której wcześniej nie było.
To moment, w którym ciało przestaje być przezroczyste — zaczyna się domagać uwagi.

Wiele z nas żyje w świecie, w którym niemal wszystko można kupić, poprawić albo ukryć.
Można zmienić wygląd, dobudować przestrzeń, ulepszyć to, co widać.
Ale zdrowia nie da się zamówić.
Wydolności nie da się dokupić.
Sprawności nie da się nadrobić jedną decyzją podjętą „od poniedziałku”.

Piękno człowieka nie ujawnia się w tym, co posiada, ani w tym, jak bardzo potrafi to maskować.
Objawia się w sile mięśni, w gęstości kości, w zdolności do ruchu.
W tym, czy potrafimy wejść po schodach bez zadyszki.
Czy możemy pobiec, podskoczyć, utrzymać równowagę.
Czy jesteśmy — i będziemy — samodzielne.

Po wielu trudnych przejściiach w życiu, teraz po 50 bardzo serio traktuję ciało.
Nie urodę, nie modę, nie trendy - tylko ciało.

Bo jedno wiem na pewno:
można udawać wiele rzeczy.
Nie da się udawać zdrowego, sprawnego ciała.

Ono powstaje z codziennych wyborów. Z nawyków. Z cierpliwości.
Nie czekajcie, aż będzie bolało. Zacznijcie od małych rzeczy.
Pijcie wodę.
Jedzcie dobre jedzenie i dbajcie o białko.
Uczcie się spać.
Ruszajcie się codziennie.
Podnoście ciężary, jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiało.
I dajcie sobie czas.

Nie zmieniamy się z dnia na dzień.
Ale jeśli wytrwacie — zmienicie swoje życie.

Ja mogłam.
Wy też możecie.

Dobrego roku, pełnego dobrych nawyków z uwagą na siebie.

💚
Spauzowana

31/12/2025

Codziennik
31.12.2025

Dla mnie ten wieczór nie będzie głośny.
Wiem, że na zewnątrz będzie inaczej — światło, hałas, odliczanie, fajerwerki. Ale we mnie nie będzie się nic odpalać. I nie musi. Nie potrzebuję fajerwerków ani w głowie, ani w sercu. Nie lubię ich też za oknem — straszą zwierzęta, często prowadzą do tragedii. Po prostu to jest zło.

Mając refleksję na koniec roku, myślę, że ....
My, kobiety, często wchodzimy w koniec roku z napięciem.
Jakby to był moment rozliczeń.
Jakby trzeba było sprawdzić, co wyszło, a co nie. A ja naprawdę myślę, że my nie musimy się dziś z niczego rozliczać.

Ten rok był różny. Były chwile jasne, ale były też takie, które były trudne, ciche, męczące. Takie, które zabierały więcej, niż chciałyśmy oddać. I to też jest część życia. Nie wszystko musiało się udać. Nie wszystko musiało wyglądać ładnie z zewnątrz.

Dlatego bardzo chciałabym, żebyście dziś spróbowały popatrzeć na ten rok inaczej. Nie przez pryzmat tego, co nie wyszło, ale tego, co się jednak wydarzyło. Za co możecie być wdzięczne. Za momenty, w których się nie poddałyście. Za decyzje, które były dobre dla Was — nawet jeśli były małe i zupełnie niezauważalne dla świata.

I kiedy myślicie o nowym roku, nie postanawiajcie za dużo.
Zamiast tego zadajcie sobie kilka prostych pytań.
Co chcę pielęgnować dalej?
Co mi służy?
Co daje ulgę?
Co daje poczucie bezpieczeństwa i spokój?

Nowe rzeczy bardzo często zaczynają się cicho. I właśnie wtedy najlepiej wychodzą. Zaczynają się w momencie, kiedy przestajemy na siebie naciskać. Kiedy pozwalamy sobie na odrobinę swobody. Kiedy robimy coś dla siebie nie po to, żeby coś udowodnić. Nie po to, żeby się do kogoś dopasować. Tylko po to, żeby było nam odrobinę lepiej.

Z taką myślą wejdźcie w ten kolejny czas.
Bez ciężaru.
Bez nadmiaru oczekiwań wobec siebie i innych.
Z wdzięcznością za to, co było.
I z czułością na to, co może przyjść.

Dobrego roku.
💚
Spauzowana

Ten rok przyniósł mi ludzi. I to jest coś, za co czuję ogromną wdzięczność.Ludzi, których spotyka się nieprzypadkowo – w...
30/12/2025

Ten rok przyniósł mi ludzi. I to jest coś, za co czuję ogromną wdzięczność.
Ludzi, których spotyka się nieprzypadkowo – w pracy, we współpracy, w rozmowach, w codzienności. Ludzi, od których uczyłam się więcej, niż czasem potrafię nazwać.

To osoby, które robią rzeczy nieprzeciętne. Które uczą innych, leczą, przywracają zdrowie, dają nadzieję, spokój, siłę. Które pomagają – często kosztem własnego czasu, energii, komfortu. Które pracują więcej niż przeciętnie, bo wiedzą, że to, co robią, ma sens. I ma znaczenie dla drugiego człowieka.

Wielu z nich żyje dla innych. Z uważnością, odpowiedzialnością, z głębokim poczuciem misji. Nie dla braw, nie dla rozgłosu, ale dlatego, że tak wybrali. Bo wierzą, że świat można zmieniać małymi, ale konsekwentnymi krokami.

Każde takie spotkanie zostawiło we mnie ślad. Dało mi siłę wtedy, kiedy jej potrzebowałam. Pokazało kierunek, kiedy pojawiały się wątpliwości. Uczyło pokory, cierpliwości i zaufania do drogi, którą idę. Dzięki tym ludziom wiem, że kolejne lata mają sens. Że mam po co żyć, po co pracować i po co dalej robić to, co robię. Razem z nimi.

Nie sposób wymienić wszystkich. Ale każdego noszę w sobie z wdzięcznością. Za obecność. Za mądrość. Za dobro, które niosą. Za to, że mogłam ich spotkać i iść kawałek drogi obok.

Dziękuję.



menopauza






I wielu innym cudownym ❤️

Po 40. (a często już po 30.) ciało przestaje „wybaczać” dietę na skróty. Mięśnie i mózg wciąż mogą być silne, ale potrze...
30/12/2025

Po 40. (a często już po 30.) ciało przestaje „wybaczać” dietę na skróty.
Mięśnie i mózg wciąż mogą być silne, ale potrzebują dwóch rzeczy, które naprawdę robią różnicę: wystarczającej podaży białka oraz kreatyny – i trzeciej, której nic nie zastąpi: regularnego ruchu (najlepiej także siłowego), bo to on uruchamia adaptacje.

Białko to nie tylko „budulec”.
To aminokwasy dla mięśni, enzymów, neuroprzekaźników i elementów odporności.
Badania pokazują, że u dorosłych i starszych lepsze wsparcie masy i funkcji mięśni daje wyższe spożycie białka niż minimum: zwykle okolice 1,2–1,6 g/kg mc./dobę, szczególnie gdy ćwiczycie.
W praktyce oznacza to białko w każdym posiłku (często 25–35 g na porcję), bo „nadrabianie” raz dziennie rzadko domyka temat – a organizm nie buduje z tego, czego nie dostaje.

Kreatyna (najlepiej przebadany monohydrat) działa jak bufor energii: wspiera szybkie odtwarzanie ATP w mięśniach, ułatwia pracę o wyższej jakości i regenerację. Coraz więcej danych dotyczy też mózgu: potencjalnego wsparcia koncentracji, pamięci i „jasności myślenia”, szczególnie w okresie okołomenopauzalnym, przy zmęczeniu i niedosypianiu. I tu jest haczyk: z jedzenia trudno zebrać dawkę używaną w badaniach (najczęściej 3–5 g dziennie), dlatego suplement ma sens.

Najprościej: mięśnie są „ubezpieczeniem” dla kości, stawów i samodzielności.
Gdy siła spada, spada też aktywność – a to uruchamia efekt domina.
Dlatego białko + kreatyna mają sens tylko razem z ruchem: treningiem, spacerem, codzienną pracą mięśni.

Jeśli chcecie domknąć białko wygodnie: w Super Pauzie są mieszanki roślinne oparte na kilku źródłach (m.in. groch, ryż, dynia, słonecznik, drożdże, soja) – także wersje neutralne – oraz białko serwatkowe WPC-80.
Kreatyny są zarówno bezsmakowe „czyste”, jak i smakowe, także z dodatkami (np. adaptogeny) – pod różne cele: siła, regeneracja, koncentracja.

Do końca roku (dziś i jutro do 23:59) mamy kod rabatowy na białka i kreatyny.

Wpiszcie w komentarzu słowo: ROK – podeślę link i kod rabatowy.

Badania: 23867520, 35187864, 28615996, 33800439, 39070254, 40854087.

💚
Spauzowana

30/12/2025

Codziennik
30 grudnia 2025

Końcówka roku nie zawsze domaga się podsumowań. Czasem prosi o coś znacznie subtelniejszego: o zrozumienie, że nie wszystko musi zostać poprawione, doprowadzone do ideału, domknięte. Są momenty, w których największą mądrością nie jest kolejny wysiłek, lecz rezygnacja z nadmiaru.
Filozofowie pisali, że człowiek nie gubi sensu dlatego, że robi za mało, ale dlatego, że robi za dużo – często wbrew sobie. Że przeciążenie rodzi się nie z braku ambicji, lecz z ich nadmiaru. Z prób bycia wciąż lepszą wersją siebie, zamiast być wystarczająco obecną w tej, którą już jesteśmy.
30 grudnia sprzyja myśleniu o odejmowaniu. O zdejmowaniu z siebie cudzych oczekiwań. O porzucaniu wewnętrznych kontraktów, które dawno przestały być aktualne. O odstawieniu na bok ról, które kiedyś były potrzebne, ale dziś kosztują zbyt wiele.
Myślę dziś o tym, że zmiana nie zawsze polega na ruchu do przodu. Krok do przodu, może być czasem zatrzymania się i powiedzenia: tego już nie niosę. Tego nie poprawiam. Tego nie muszę udowadniać. Tego nie biorę ze sobą dalej.

W świecie, który nagradza wysiłek, odpuszczanie bywa postrzegane jako słabość. A przecież to właśnie ono bywa aktem największej odwagi. Wymaga uważności, zgody na niedoskonałość i zaufania, że życie nie rozpada się wtedy, gdy przestajemy je kontrolować.
Nie wszystkie zmiany rodzą się z nowych postanowień. Wiele z nich zaczyna się w ciszy – w momencie, gdy robimy miejsce. Gdy pozwalamy sobie nie wiedzieć jeszcze, co dalej. Gdy wybieramy ulgę zamiast presji.
Ten dzień nie jest o planowaniu przyszłości. Jest o lekkim pochyleniu się nad sobą i zapytaniu: co mogę zostawić tutaj, żeby kolejny krok był lżejszy?
Na koniec zostawiam zdanie, które warto dziś mieć blisko:
„Mierz siły na zamiary, lecz nie realizuj zamiarów na siłę.” — J. Gołdyn

Niech to będzie dzień świadomego odpuszczania.
💚
Spauzowana

Adres

Wrocław
Wrocław

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Spauzowana umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Spauzowana:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram