26/08/2021
Siema,
Wracam po wielu miesiącach powodzeń i niepowodzeń (z naciskiem na to drugie). Aktualnie ważę 121.2kg chociaż ten post nie jest żeby wam się "pochwalić" jak to nieudolnie się odchudzam.
Najcięższym dniem mojego życia był 01.08.2021 wtedy wchodząc na wagę zobaczyłem 126.1kg i szczerze muszę przyznać ze mnie to przeraziło. Tak ciężki jeszcze nigdy nie byłem a uświadamiając sobie że tak na prawdę mam na sobie jakieś 36-37kg czystego tłuszczu to o zgrozo tragedia dla osoby w moim wieku. Zacząłem patrzeć na to wszystko pod kątem że jak tak dalej pójdzie to za kilka lat będzie i 150kg. Wtedy nie tylko wygląd czy samopoczucie będzie złe ale wręcz zagrożone będzie moje zdrowie czy życie. Dlatego postanowiłem ze diametralnie zmieniam dietę, zmieniam nawyki co do snu i zmieniam ilośc sportu/ruchu jaki codziennie będzie gościł w moim życiu.
No i oto jestem, po 4 tyg lżejszy o prawie 5kg I w o niebo lepszym nastroju i z jakąś taką nadzieją że to się jeszcze da ogarnąć. Bo przez chile rozumiałem wszystkich tych "grubasków" jakim ja też bylem że przecież prawdopodobnie ja już jestem na takim etapie na którym woła się już kapłana a nie trenera ale na szczęście nie. Na szczęście tu się myliłem.
Dlatego jeszcze raz moi drodzy: Dieta, Sen i ruch (w takiej kolejności jeżeli chodzi o ważność).
Pozdrawiam,