08/01/2016
Dziś kilka słów o noworocznych postanowieniach i chęci przemiany :)
Jedno z najczęściej słyszanych postanowień noworocznych to: "SCHUDNĘ .... kg w tym roku" (w miejscu kropek przeważnie znajdują się całkiem pokaźne liczby - słyszałam nawet 50 kg). Nie ukrywam, że to postanowienie towarzyszyło mi przez większość życia... Niestety, gdy bazowałam na "dietach-cud" i innych głodówkach, odchudzałam się przez pierwsze kilka tygodni nowego roku, a potem, zniechęcona, rozdrażniona i ...bardzo, bardzo, bardzo głodna, po prostu odpuszczałam. Oczywiście po fazie tamtego "odchudzania" przychodziło totalne obżarstwo, bo przecież musiałam sobie zrekompensować te katorgi głodówki.
Dopiero na drugim roku studiów pomyślałam, że czas skończyć z głupimi dietami z gazety i trzeba wreszcie zacząć dbać o siebie i o swoje zdrowie. Wtedy właśnie przestałam myśleć o diecie jako o torturach, które trzeba zacząć od poniedziałku/nowego miesiąca/nowego roku/urodzin/czegokolwiek. Stwierdziłam, że mogę zacząć od razu, tak po prostu, bez okresu "objadania przed dietą". Było to trudne, efektów nie widziałam tak szybko, jak chciałam, ale... małymi kroczkami się udało!
Myślę, że postanowienia noworoczne są ważne, ale nie możemy robić czegoś za wszelką cenę - a na pewno nie za cenę naszego zdrowia, które naprawdę strasznie cierpi na "dietach-cud".
Po sobie i po moich Pacjentach widzę, że odchudzanie wcale nie jest katorgą i że lepiej zacząć ten proces z głową i trochę dłużej poczekać na prawdziwe efekty, niż stosując głodówkę cieszyć się z pozornej utraty masy ciała (tak naprawdę na "diecie-cud" schodzi woda, a nie tłuszcz).
Już niedługo konkurs - obserwujcie :)