Totalnie w górach - Aleksandra Perz-Pieron

Totalnie w górach - Aleksandra Perz-Pieron Certyfikowana konsultantka Totalnej Biologii ® / Recall Healling®. Zafascynowana psychogenealogią i psycholingwistyką. Zaprasza na konsultacje!

"Wyssać coś z mlekiem matki.”Tak mówimy, gdy coś jest w nas bardzo wcześnie. Zanim pojawiły się słowa, poglądy i świadom...
28/01/2026

"Wyssać coś z mlekiem matki.”

Tak mówimy, gdy coś jest w nas bardzo wcześnie. Zanim pojawiły się słowa, poglądy i świadome wybory.

I to zdanie – stare, potoczne, niby niewinne – jest zaskakująco bliskie temu, co dziś mówi biologia.
Bo mleko matki to nie tylko pokarm.
To informacja.

Amerykańska badaczka laktacji, Katie Hinde, pokazuje w swoich pracach coś, co dla wielu matek jest intuicyjnie oczywiste, a dla nauki przez lata było „zbyt miękkie”: mleko zmienia się, reaguje, dostosowuje.Zależnie od etapu laktacji, pory dnia, potrzeb dziecka, a nawet jego płci – ma inny skład, inne proporcje, inny „akcent”.

To nie jest proszek odmierzany łyżką.
To żywy system.

W mleku są nie tylko kalorie, ale też hormony, czynniki immunologiczne, substancje wspierające mikrobiotę jelit. Są sygnały regulujące dojrzewanie układów: nerwowego, odpornościowego, metabolicznego.

I jest coś jeszcze, czego nie da się zważyć ani zapisać w tabeli: kontakt.

Karmienie piersią to moment, w którym ciało dziecka uczy się świata bardzo pierwotnie:

– że głód spotyka odpowiedź,
– że napięcie może opaść w ramionach,
– że bliskość reguluje.

Z tej pierwszej relacji – cielesnej, rytmicznej, ciepłej – wyrastają później sposoby radzenia sobie z brakiem.

Bo jeśli regulacja była możliwa wcześnie, łatwiej jest jej szukać także w dorosłości.
I tu pojawia się temat trudny, wymagający delikatności.

Badania populacyjne pokazują, że osoby karmione piersią krócej lub wcale mogą częściej doświadczać w dorosłym życiu problemów związanych z samoregulacją: nadwagą, kompulsywnym jedzeniem, sięganiem po używki, chorobami metabolicznymi czy problemami skórnymi. Czasem pojawiają się też trudności w relacjach – głód bliskości, który trudno nazwać.

Ale to nie jest wyrok.
To są tendencje statystyczne, a nie etykieta przyklejona do człowieka.

Bo życie nie składa się z jednego czynnika.
Na zdrowie i psychikę wpływa cały krajobraz: geny, stres, relacje, bezpieczeństwo, historia rodu.
A brak lub krótki czas karmienia piersią bardzo często nie jest „wyborem”, tylko konsekwencją: choroby, traumy, presji, braku wsparcia, doświadczeń poprzednich pokoleń.

I tu warto powiedzieć jasno: poczucie winy nie leczy niczego.
Jeśli matka nie karmiła piersią albo karmiła krótko – to nie znaczy, że „zabrała” dziecku coś nieodwracalnie.

Miłość, regulacja i poczucie bezpieczeństwa mogą być przekazywane wieloma drogami.
Czasem karmienie butelką było jedyną możliwą formą przetrwania – psychiczną albo fizyczną. I to też jest mądrość ciała.

W perspektywie Totalnej Biologii warto spojrzeć jeszcze szerzej: historia karmienia bardzo często należy do programu rodowego.
Kobieta nie karmi, bo jej ciało „wie” coś o braku, stracie, przeciążeniu, które przyszły wcześniej.
To nie bunt. To pamięć.

Dlatego zamiast pytać:
„Czy karmiłam wystarczająco długo?”
czasem lepiej zapytać:
„Jakiej historii moje ciało było nośnikiem?”

A związek frazeologiczny „wyssać coś z mlekiem matki” przestaje być wtedy oceną.
Staje się zaproszeniem do zrozumienia.
Bo nawet jeśli czegoś nie wyssaliśmy – możemy to odkarmić później.

Świadomością. Relacją. Czułością wobec siebie.
I to też jest biologia.

Tylko już ta bardzo ludzka.

Jeśli masz poczucie, że temat karmienia piersią, relacji lub „ciągłego braku” wraca w Twoim życiu – bardzo często to nie jest tylko Twoja historia.
Na sesjach indywidualnych popracujemy z tym w ujęciu Totalnej Biologii, szukając sensu, a nie winy.

Dziś rano, w siarczystym mrozie ❄️ szłam do pracy. Było pięknie — co widać na załączonym obrazku.W słuchawkach leciała p...
09/01/2026

Dziś rano, w siarczystym mrozie ❄️ szłam do pracy. Było pięknie — co widać na załączonym obrazku.

W słuchawkach leciała piosenka Damiana SyjonFama (polecam twórczość tego pana!) i nagle przyszła mi myśl, że my… potrafimy mówić o sobie naprawdę okrutnie.

„Jestem głupia / -i.”
„Jestem beznadziejna / -y.”
„Jestem słaba / -y.”

Jakby to było imię. Jakby to było nazwisko. Jakby to była prawda, której nie da się już odkręcić.

Najtrudniejsze jest to, że te raniące słowa często nie powstały w nas.
Zostały w nas zasiane w dzieciństwie — przez tych, którzy mieli być wsparciem. Te etykiety zasłyszane dawno temu — od rodziców, nauczycieli, dorosłych, którzy sami nie umieli inaczej. Nosimy je latami, nie kwestionujemy ich prawdziwości, aż w końcu stają się naszym własnym głosem.

A przecież to, co mówimy po cichu do siebie, nie zostaje tylko w głowie.

Schodzi niżej. Do brzucha. Do gardła. Do barków.
Ciało słucha. I wierzy.

I w tej piosence „jestem” nie jest biczem. Jest mostem.
Nie etykietą, tylko ruchem.
Nie wyrokiem, tylko procesem.

Więc dziś jestem uważna na to, jak o sobie myślę i mówię.

Ty też spróbuj:

Zamiast: „jestem do niczego” - "jestem w drodze".

Zamiast: „jestem za słaba /-y” - "jestem zmęczona / -y i potrzebuję troski.

Zamiast: „jestem niewystarczająca /-y”, - : "jestem — i to już jest dużo".

A Ty?
Jakie słowo najczęściej stawiasz po „jestem”… gdy nikt nie słyszy?

(Zdjęcie własne)

Koniec roku zwykle skłania do podsumowań.Liczymy sukcesy i straty.Sprawdzamy, jak bardzo daliśmy radę.Pod koniec grudnia...
06/01/2026

Koniec roku zwykle skłania do podsumowań.
Liczymy sukcesy i straty.
Sprawdzamy, jak bardzo daliśmy radę.

Pod koniec grudnia zachorowałam.
I dziś, widzę to wyraźnie, to też było podsumowanie.
Tyle, że nie w głowie – a w ciele.

Przez cały rok nie chorowałam.
Trzymałam się.
Funkcjonowałam.
Bez urlopu. Bez prawdziwego zatrzymania.
Była operacja męża.
Były stresy w pracy.
Było ciągłe napięcie, które odkłada się w tkankach.

I w końcu organizm zrobił coś, na co ja sama nie dawałam sobie prawa:
powiedział: STOP.
Położył mnie do łóżka.
Kazał odpocząć.
Pozwolił puścić.

Wysoka gorączka przyszła jak ogień.
A ogień – choć bywa niszczący – jest też oczyszczający.
Wypala to, co zbędne.
Z rudy zostaje cenny metal.

Biologia dotyczy przecież także mnie.
Moje ciało podlega tym samym prawom, o których mówię swoim klientom.

Moja diagnoza: zapalenie tkanki tłuszczowej wokół nerki…
W języku Totalnej Biologii zapalenie bywa głosem złości.
Nerki mówią o lęku o przetrwanie, bezpieczeństwie, pieniądzach, przepływie.
Tłuszcz – o ochronie.
I nagle wiele rzeczy zaczęło się łączyć.

Poczucie, że nie jestem wystarczająco chroniona.
Złość, że zarabiam mniej, niż bym chciała.
Rozczarowanie brakiem premii, na którą liczyłam.
Zmęczenie ciągłym „trzymaniem się”.

I powiem to wprost, bez upiększeń:
część mnie ucieszyła się z tej choroby.
Bo mogłam wreszcie się zatrzymać.
Wyspać.
Nic nie musieć.
Nie być dzielna.

Ciało czasem choruje nie po to, by nas ukarać.
Ale po to, by nas ochronić.
By zdjąć z nas ciężar, którego nie chcemy już nieść świadomie.

To nie jest post o jakiejś chorobie, czy dolegliwości. To nie książkowa, erudycyjna teoria.
To jest post o moim osobistym końcu roku.
O puszczeniu tego, co było trzymane zbyt długo.
O biologii, która wie, kiedy naprawdę trzeba odpocząć.
I o tym, że czasem najzdrowszą decyzją jest pozwolić sobie przestać się trzymać.

(Zdjęcie własne)

Dziś na blogu Wydawnictwa Virgo ukazał się mój artykuł o rodowych czynnikach determinujących wybór zawodu. Zapraszam do ...
02/12/2025

Dziś na blogu Wydawnictwa Virgo ukazał się mój artykuł o rodowych czynnikach determinujących wybór zawodu. Zapraszam do lektury 😊

👇

Opublikowany : 2025-12-01 Twoja praca, ich życie – transgeneracyjne ślady na ścieżce kariery Kategorie : Artykuły , Psychogenealogia , Totalna biologia (Psychobiologia) , Wieści z Virgo „Czym się zajmujesz?” – to jedno z pierwszych pytań, jakie zadajemy nowo poznanej osobie. W popula...

TO, CO NAJCIĘŻSZE — TOPNIEJE JAKO PIERWSZEZima ma w sobie mądrość, której często nie dostrzegamy.Uczy, że to, co zamarzł...
01/12/2025

TO, CO NAJCIĘŻSZE — TOPNIEJE JAKO PIERWSZE

Zima ma w sobie mądrość, której często nie dostrzegamy.
Uczy, że to, co zamarzło, nie znika — tylko czeka.
A kiedy przychodzi światło…
najpierw zaczynają topnieć łzy.

Te, których nie chciałaś wypuścić,
bo trzeba było być silną.
Te, które spływały nocami tylko do wewnątrz.
Te, które zamieniłaś na ból karku, bezsenność, na wieczne „jest OK”.

Ciało nie przestaje mówić.
Kropla po kropli, napięcie po napięciu —
upomina się o prawdę.

W tamtym tygodniu na sesji wydarzyło się coś, co zawsze wzrusza mnie najbardziej.
Kiedy połączyłyśmy kropki — nagle popłynęły łzy.
Nie te pełne rozpaczy.
Te inne: ciche, ciepłe, uzdrawiające.
Łzy ulgi, że ciało wreszcie zostało usłyszane.
Łzy, które wiedzą więcej niż słowa.
Patrzyłam, jak napięcie odkleja się od serca — podobne do lodu, który puszcza przy pierwszym słońcu.

Bo kiedy gromadzimy za dużo —
wystarczy promień czułości, by to, co najcięższe,
zaczęło spływać w dół.
Jak kryształowe krople na gałązce o poranku.

Może w Twoim ciele też coś zamarzło?
Może w środku coś czeka na moment, aby wreszcie popłynąć?

Jeśli chcesz usłyszeć,
co te krople chcą Ci powiedzieć —
JESTEM.
To dobry czas na rozmowę z ciałem.

📩 Napisz do mnie i umów konsultację Totalnej Biologii.

Ciało śni zanim zacznie mówić 💙---Budzisz się w nocy.Sen o wodzie która Cię zalewa.Sen o domu który się wali.Sen o uciec...
22/11/2025

Ciało śni zanim zacznie mówić 💙

---

Budzisz się w nocy.

Sen o wodzie która Cię zalewa.
Sen o domu który się wali.
Sen o ucieczce bez wyjścia.

I myślisz: "Znowu ten koszmar."

---

Ale zobacz co się dzieje:

To nie jest "zły sen".
To nie jest "koszmar do zapomnienia".

To język ciała.

Ciało które mówi:
"Tu jest coś co potrzebuje uwagi."
"Tu jest lęk który noszę od lat."
"Tu jest konflikt który działa na głębszym poziomie."

---

Z perspektywy Totalnej Biologii:

Sny są drogowskazem.

Pomagają zrozumieć jakie emocje, konflikty, doświadczenia wciąż działają w nas - zanim staną się objawem w ciele.

Woda = emocje, płynność, zagrożenie
Dom = bezpieczeństwo, struktura, tożsamość
Ucieczka = konflikt, zagrożenie, brak wyjścia
Ząb = agresja, granice, siła

Nie ma w tym przypadków.

---

I teraz zobacz:

Gdy pracujesz z ciałem (TRE®, Lowen) - często wracają sny.

Sny z dzieciństwa.
Sny które dawno się nie śniły.
Sny przerażające.

I to nie jest "pogorszenie".

To jest ciało które w końcu może mówić.

Bo gdy rozładowujesz napięcie w ciele - podświadomość ma przestrzeń żeby pokazać co tam jest.

Sen = wiadomość

---

26 LISTOPADA -
WARSZTAT: TRE® & TOTALNA BIOLOGIA
"Sny, emocje, ciało"
https://fb.me/e/3K9aajRJB

CZĘŚĆ 1:Totalna Biologia snów
→ Jak odczytywać symbole?
→ Co mówi Ci sen o Twoim ciele?
→ Jak ciało śni zanim zachoruje?

CZĘŚĆ 2: TRE® - uwalnianie napięć
→ Bo sny oczyszczają psychikę
→ A TRE® oczyszcza ciało

Spotkanie dwóch języków - ciała i duszy 💙

---

📅 26.11 (środa) | 🕐 19:00-21:30
📍 Nowy Targ, Aura Holistic Place
📞 534 799 799

Monika Diurczak (TRE®) + Aleksandra Perz-Pieron (Totalna Biologia)

Mała kameralna grupa - zapisy obowiązkowe!

Czasem, gdy noc kładzie się na świecie jak miękki koc, zaczyna dziać się coś osobliwego.Na granicy jawy i zapomnienia po...
19/11/2025

Czasem, gdy noc kładzie się na świecie jak miękki koc, zaczyna dziać się coś osobliwego.
Na granicy jawy i zapomnienia pojawia się obraz — nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co.
Drzwi, które nie istnieją. Woda, której nie dotyka wiatr. Zwierzę, które patrzy nam w oczy tak, jakby znało nas od zawsze.
I człowiek budzi się z poczuciem, że coś ważnego zostało powiedziane… tylko jeszcze nie wie co.

Sny mają własną logikę, a raczej — nie potrzebują jej wcale.
One mówią emocją, symbolem, wrażeniem.
To szept podświadomości, czasem łagodny, czasem szorstki jak kamień w potoku.
To ciało, które zostawia nam nocną wiadomość, zanim odważy się przemówić za dnia.

Na nadchodzących warsztatach spróbujemy wejść w ten świat bez pośpiechu.
Zajrzymy do miejsc, w których sny splatają się z biologią — i tam, gdzie symbole dotykają ciała bardziej, niż potrafimy to przyznać.
Opowiem o tym, jak Totalna Biologia czyta nocne obrazy:
co oznacza dom bez drzwi, jezioro bez dna, dziecko, które woła, choć nikt go nie zobaczył.
I dlaczego ciało śni czasem o stracie, zanim ją zrozumiemy; o lęku, zanim go nazwiemy; o potrzebie, której nie umiemy wypowiedzieć.

A potem przyjdzie czas na TRE — subtelne, miękkie drżenie, które pozwala ciału wypuścić to, co zagnieździło się głęboko (zadba o to Monika Diurczak - Psychoterapia przez Ciało, Aromaterapia )
Jakby nocny sen znalazł wreszcie wyjście, które prowadzi nie na zewnątrz, lecz do środka.

Jeśli masz w sobie choć jeden sen, który wraca.
Jedną scenę, która nie daje spokoju.
Jedno pytanie, które budzi Cię o świcie — zapraszamy.
Być może odpowiedź już tam jest.
Czeka tylko, aż zechcesz ją dosłyszeć.

🌿 Już wkrótce.

W komentarzu link do wydarzenia 👇

Noam Chomsky wierzył, że język mieszka w mózgu — w precyzyjnym urządzeniu  podobnym do biologicznego słownika, z którego...
04/11/2025

Noam Chomsky wierzył, że język mieszka w mózgu — w precyzyjnym urządzeniu podobnym do biologicznego słownika, z którego wystarczy odczytać kod.
Jerry Fodor dodawał, że mózg jest jak komputer — z osobnym modułem do rozpoznawania twarzy, innym do widzenia, jeszcze innym do mówienia. W jego koncepcji wszystko było hermetyczne i oddzielone. Ciało - to tylko opakowanie.

Aż w latach 80. coś się poruszyło.
George Lakoff i Mark Johnson napisali "Metafory, w których żyjemy" — i zaczęli mówić o tym, że język nie rodzi się w głowie, tylko w ciałach. Że słowa to nie znaki, lecz gesty, które zastygły w symbolu.
Że kiedy mówimy „nie mogę tego strawić”, nasze ciało naprawdę napina przełyk.
Że gdy „nie możemy kogoś znieść” — zatrzymujemy oddech, odwracamy głowę, odpychamy ramieniem.

Neurobiolog Friedemann Pulvermüller potwierdził to badaniami: kiedy badani leżeli w skanerze i czytali słowo „kopnąć”, aktywowała się ich kora ruchowa odpowiedzialna za nogę; przy słowie „chwycić” — ta od ręki.
Język nie jest więc tylko ideą.
Język to mikroruch. To symulacja świata.

Arthur Glenberg i Michael Kaschak dodali do tego doświadczenie: gdy ludzie czytają zdania o działaniu i jednocześnie poruszają ręką w tym samym kierunku — rozumieją je szybciej.
Znaczenie staje się ciałem. Dosłownie.

To, co językoznawcy nazwali 'Embodied Cognition' — ucieleśnionym poznaniem — w Totalnej Biologii znamy od dawna.
Bo ciało zawsze było pierwszym językiem.
Mówiło zanim nauczyliśmy się mówić:
– kolką niemowlęcia, które nie może „strawić” emocji matki,
– kaszlem dziecka, które „nie może wykrztusić” złości któregoś ze swoich rodziców,
– bólem barku, gdy nie możemy już dźwigać jakiegoś ciężaru.

Słowa są później.
Najpierw jest ruch, napięcie, temperatura, drżenie.
A potem – etykieta językowa, którą próbujemy nazwać to, co już się wydarzyło w ciele.

Badacze spierają się o pojęcia abstrakcyjne.
Ale nawet one są osadzone w fizjologii: czujemy przecież ciężar winy, dyskusja może stać się gorąca dzięki energii gniewu, a odczuwanie obojętności podobne jest do wrażenia chłodu.
To nie metafory – to neurologiczne fakty.

Dr Ilona Iłłowiecka-Tańska z Centrum Nauki Kopernik dodaje, że dzieci uczą się świata nie przez ekrany, ale przez ręce, dotyk i brudzenie się doświadczeniem.
Jeśli odbierzemy im cielesność, pozbawimy je wiedzy enaktywnej – tej, która rodzi się w ruchu i zmysłach.
A bez niej język stanie się jak plastikowy owoc: kształt zostanie, smak zniknie.

W gabinecie Totalnej Biologii słyszę to bardzo często.
Klient mówi: „nie mogę tego przełknąć", "mam tego po dziurki w nosie", "pęka mi głowa".
Język i ciało to ta sama sieć: jeden system znaczeń, dwie formy wyrazu.

W tym sensie Totalna Biologia nie stoi w sprzeczności z nauką – jest jej poetyckim uzupełnieniem.
Bo jeśli, jak mówi Pulvermüller, rozumienie słowa „młotek” aktywuje mięśnie dłoni, to może rozumienie słowa „ból” aktywuje całą bolesną pamięć rodu zamkniętą w określonym organie?

Ciało to język.
Język to ciało.
A między nimi – oddech, drżenie, historia i indywidualny sens.

A Ty? Jakie słowo ostatnio wypowiedziało Twoje ciało?

Wczoraj nad Tatrami zawisł wał chmur.Taki, po którym wiadomo: nadchodzi halny.Jeszcze spokojnie, jeszcze słońce świeci, ...
03/11/2025

Wczoraj nad Tatrami zawisł wał chmur.
Taki, po którym wiadomo: nadchodzi halny.
Jeszcze spokojnie, jeszcze słońce świeci, ale powietrze już gęstnieje, jakby drżało od emocji, które zaraz się poruszą.

Halny to wiatr typu fen – a to słowo ma niezwykłe korzenie.
W języku angielskim fen znaczy 'mokradło, bagno', a jego praprzodek, praindoeuropejski rdzeń pen-, znaczył dosłownie: 'bagno, moczary'.

Jakby natura sama podpowiadała metaforę:
halny to wiatr, który osusza bagna.
Porusza to, co zalega, zastyga, gnije.
Oczyszcza przestrzeń, choć czyni to gwałtownie.

W gabinecie bywa podobnie.
Czasem na dzień przed konsultacją dostaję wiadomości:
– „Nie wiem, co się dzieje, mam rozstrój żołądka.”
– „Całą noc miałam intensywne sny.”
– „Od rana boli mnie głowa.”

To znak, że ciało już wie.
Podświadomość czuje zbliżający się wiatr zmian.
Zanim zaczniemy rozmowę, coś w człowieku już zaczyna się poruszać — jak powietrze w dolinach przed halnym.

To nie pogorszenie.
To oczyszczanie mokradeł.
To przygotowanie przestrzeni pod nowe.

Nie bój się halnego w sobie.
On nie przychodzi, by zniszczyć —
lecz by przewietrzyć.

(Zdjęcie własne)

🌸 Post powarsztatowy – po spotkaniu TB & TRE dla kobiet.Wciąż mam w sobie echo tego spotkania.Tę miękkość, spokój i ciep...
26/10/2025

🌸 Post powarsztatowy – po spotkaniu TB & TRE dla kobiet.

Wciąż mam w sobie echo tego spotkania.
Tę miękkość, spokój i ciepło, które zostają, gdy kobiety spotykają się naprawdę.
Kiedy milkną telefony, a zaczyna się rozmowa – nie słowami, tylko obecnością.

Warsztaty, które poprowadziłyśmy z Moniką, były właśnie takie.
Prawdziwe, szczere, potrzebne.
Każda z kobiet, która przyszła, przyniosła swoją historię – o ciele, o emocjach, o pamięci.
O tym, co bolało, co zostało przemilczane, i o tym, co wreszcie mogło zostać wypowiedziane lub wypłakane z ciała.

W Totalnej Biologii mówimy, że ciało nie choruje bez powodu – ono szuka rozwiązania.
W TRE ciało znajduje drogę, by to rozwiązanie poczuć.
Dzisiaj te dwie przestrzenie spotkały się w jednym kręgu – i było w tym coś bardzo prawdziwego.

Dziękuję każdej z Was, która przyszła.
Za odwagę, za otwartość, za zaufanie.
Za to, że pokazałyście, jak ogromna moc rodzi się w kobiecych spotkaniach.
Byłyśmy razem w czułej obecności.

Było tak dobrze, że już planujemy kolejne warsztaty.
Jeśli przychodzą do Was jakieś tematy, które chciałybyście poruszyć – piszcie do mnie lub do Moniki.
Bo dobrze jest się spotkać.
W kobiecym kręgu. 💗

(Zdjęcia Monika Diurczak - Psychoterapia przez Ciało, Aromaterapia )

Adres

Zakopane

Telefon

+48506625363

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Totalnie w górach - Aleksandra Perz-Pieron umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Totalnie w górach - Aleksandra Perz-Pieron:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram