Cześć. Nazywam się Joanna Buławska, ale większość moich znajomych zna mnie jako JOY. Chciałam opowiedzieć Ci dziś w kilku słowach czym się zajmuje i jaka jest moja historia.
Odkąd pamiętam zajmowałam się rozwojem osobistym, duchowym, poszukiwaniem głębi w człowieku, poznawaniem naszych ograniczeń i możliwości, naturą świadomości. Jeszcze jako nastolatka czytałam Freuda, czym wprawiałam w szok swoją mamę. Zgłębiałam zagadnienia z zakresu psychologii, medycyny naturalnej czy fizyki kwantowej. Byłam w tym wszystkim jednak bardzo nieśmiała, miałam swoje problemy, czy jak dziś bym to nazwała - lekcje do odrobienia.
Zawsze fascynował mnie ludzki potencjał i nasze możliwości. Zauważyłam, iż pomimo najszczerszych chęci nie zawsze realizujemy się w życiu tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Nurtowało mnie pytanie o to jak radzić sobie z wyzwaniami życia, takimi jak ograniczenia cielesne, choroby czy tez brak szczęścia lub wszelkiego rodzaju “blokady”, emocjonalne czy energetyczne.
Wiosną 2005 roku wyjechałam do Anglii, gdzie moje imię Joanna było często skracane do Jo. Nie byłam z tego zadowolona, jakoś to do mnie nie pasowało.
Pewnego dnia trafiłam na bardzo ciekawą sesję medytacyjną prowadzoną przez Wiolettę Tuchowską, która ‘chanelluje anioły’. Pod koniec nauczycielka zapytała nas o doświadczenia. Zabrałam głos i opowiedziałam o wymiarze, który zobaczyłam, a w nim wielu mistrzów, podając wiele szczegółów. Wszyscy byli zdumieni, a ja najbardziej, bo wydawało mi się, że każdy takie rzeczy postrzega.
Pracowałam następnie z szamanami, chanellerami światła (m.in. Autorim) i odkrywałam dalej siebie, coraz bardziej okazywało się, że tkwi we mnie wielki duchowy potencjał, że przerobiłam już wiele bardzo ważnych lekcji w swoich poprzednich wcieleniach. Zgłębiłam też wiele narzędzi m.in. Theta Healing czy ustawienia systemowe Berta Helingera, jogę Kundalini oraz narzędzia fizyki kwantowej. Jestem zwolennikiem używania tego co działa. Liczy się dla mnie skuteczność i efektywność.
Pewnego wieczoru zanim poszłam spać wysłałam do wszechświata intencje o to, aby poznać swoje duchowe imię. Gdy rano się obudziłam zobaczyłam wielki połyskujący napis “JOY”. Bardzo mi się to spodobało! Ludzie zawsze cenili sobie mój radosny uśmiech i ciepły, uspokajający głos. Oczywiście nadal jednak byłam skromna i zbyt nieśmiała, aby się tak przedstawiać. Przestrzeń jednak już swoje wiedziała, bo od tego dnia po prostu wszyscy dookoła zaczęli się do mnie zwracać per JOY.
Być może kojarzycie Pana, który nosi imię MOOJI? Miałam przyjemność go spotkać. Zapytał skąd jestem i gdy powiedziałam, że z Polski bardzo się ucieszył, bo nigdy tam nie był. Zapytałam czy chciałbym, aby zorganizowała tam jego satsang. Pomimo, że jest bardzo zajętą osobą i jego terminarz jest wypełniony po brzegi ujrzał mnie jako osobę o krystalicznie czystym sercu i zrozumiał, że chce ze mną coś zrobić. Efektem mojej zdalnej pracy i wielu wolontariuszy na miejscu było wydarzenie w Krakowie na kilkaset osób! Byłam podczas tej organizacji bardzo zestresowana. Podeszła do mnie wówczas ... i zaproponowała, że zrobi mi w przerwie sesję BARS (c) z Access Consciousness (c). Nie wiedziałam o co chodzi, ale akurat miałam 2 minuty, więc się zgodziłam. Dotknęła mojej głowy w kilku miejscach i stał się cud! Cała negatywna energia mnie opuściła i otworzyła się przede mną przestrzeń wypełniona głębokim relaksem, z której mogłam robić to co do mnie należy jeszcze efektywniej, z jeszcze większym uśmiechem! Był to rok 2011 i tak właśnie trafiłam w swoim życiu na narzędzia Access’u, z których korzystam z wielką satysfakcją do dziś, realizując sesje terapeutyczne oraz szkolenia.
Pewnego bardzo późnego wieczoru, a był to czas wyboru Londynu na gospodarza Olimpiady, przechodziłam przez wielką stację metra King Cross St. Pancrass. Wracałam wówczas z eventu w “Klubie Milionerek”, a szłam na wykład poświęcony fizyce kwantowej. Cały Londyn wówczas świętował! Na tej stacji metra nie było w tym momencie nikogo, co już było niebywałe, byłam tam naprawdę praktycznie sama. Nagle zobaczyłam wielkie na całe ściany tego ogromnego gmachy bannery wyrażające radość oznajmiające światu kolorowymi jak tęcza napisami: “JOY FLOWS!” Miało to dla mnie wielkie znaczenie!
Moja przygoda ze światem niedostępnym naszemu zmysłowi wzroku trwa nadal. Od 2017r. mieszkam w Berlinie, gdzie wychowuję trójkę wspaniałych dzieci, każde z nich ma specjalne, wyjątkowe zdolności. Niedawno spełniło się moje marzenie. Otworzyłam prywatną praktykę, do odwiedzenia której serdecznie zapraszam wszystkich potrzebujących pomocy oraz tych, którzy pragną pomagać i chcieliby nauczyć się używać najlepszych narzędzi, które poznałam.