Dzisiaj przewodniczka duchowa, certyfikowana instruktorka jogi nidra, łącząca sferę metafizyczności z psychologią. Od 4 lat mama, od 3 lat w rozwoju osobistym. InSpïre Mama stworzyłam, żeby dzielić się z Wami wiedzą, doświadczeniem, prawdziwą historią i procesami uzdrawiania. Z miłości do życia i mojej córeczki rozpoczęłam ( dość późno ) swoją transformację. Nieświadomie wkroczyłam w macierzyństwo, ale z pełną świadomością biorę odpowiedzialność za uleczalnie ran rodowych. Kiedy urodziłam córeczkę, ja rownież „urodziłam” się na nowo. Kiedy odszedł mój ukochany tata, dało to początek nowemu życiu, otworzeniu kanału duchowości i akceptacji kręgu: życie - smierć.! Pięć lat temu - dokładnie 26.05 zrobiłam test ciążowy i okazał się pozytywny. Po ponad dziesięciu latach, gdzie lekarze nie dawali mi szansy na posiadanie dziecka, zobaczyłam dwie kreski. Pamietam jak dziś- była sobota, siedziałam w łazience ( zaraz miałam wychodzić na trening ), zbierałam myśli….Szczerze?! Przez chwilę myślałam, że to sen. Dopiero, jak do mnie doszło, że to dzieje się naprawdę, poczułam cały wodospad emocji. Radość, niedowierzanie, strach, lęk, obawę…
Miesiąc przed wiadomością o ciąży ( kwiecień 2018 ), odszedł mój ukochany tatuś. Było wówczas we mnie wiele niezgody, żalu, smutku, bólu….czułam, że rozpadam się na kawałki. Czułam totalną pustkę. Po jakimś czasie, kiedy oswoiłam się z bycia w stanie błogosławionym, świadomość moja tłumaczyła sobie, że przecież istnieje dualizm. Życie za smierć. Ja jestem, to i Ty jesteś. Początek i koniec. Światło i ciemność. Krąg życia jest nieuchronny. To dało mi nadzieję ( zresztą byłam przy nadziei - dosłownie ). Sens życia. Radość w sercu. Czułam, że tata przemawia do mnie w postaci Ducha. Przesyłał mi taką dobrą energię. Widziałam go w snach, czułam jego obecność. Wiedziałam, że już nie muszę się bać. On ma się tam dobrze na górze, a ja powinnam myśleć, o tym co ważne, tutaj na Ziemi. To mi dało bardzo dużo spokoju, czułam, że to mnie woła, to mi coś mówi, że to ma wyższy wymiar. Te daty, zbiegi okoliczności, znaki były wyraziste. Otworzyłam się na to, zaufałam, zaakceptowałam. W ogóle data narodzin córeczki, była wyznaczona na dzień urodzin mojego taty. I jak tutaj nie wierzyć w przeznaczenie?! Niestety nie urodziła się w tą datę ( ale jak się później dowiedziałam, z punktu duchowości lepiej ), ale powitała naturalnie świat w Dzień Dziadka. To był jakiś kosmos. W drodze do spełniania i uzdrowienia traum sięgałam po wiele technik, szkół i metod rozwoju. Jedną z praktyk jest joga, psychoterapia i techniki oddechowe. Odkąd pamietam interesowałam się psychologią, behawioryzmem i funkcjonowaniem ciała. To DNA zaprowadziło mnie do szkoły CUUD Coaching Oddechem, gdzie obecnie jestem studentką. Rozdział ten owocuje już sesjami indywidualnymi i grupowymi, gdzie nabieram praktyki w procesach. Wypełniając dziennik stażu, widzę sens, piękno i efekty. Moje motta:
„Nie liczy się ile cienia mamy w sobie, liczy się, ile światła jesteśmy w stanie wpuścić do środka.”
„Gwiazdy świecą najpiękniej w ciemnościach”
„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”
„Twoja droga jest tyle długa i wyboista, na ile po drodze przeoczysz znaków”. Z Miłością
Beata