02/02/2026
R A K
Nawet najgorsza choroba zawsze wspiera.
Nie pojawia się nagle... Nagle to się dowiadujemy.
Po latach zaniedbań.
Po przekroczeniach, na które biernie pozwalałaś /pozwalałeś.
Po normalizowaniu tego wszystkiego, co względem Ciebie było przecięciem i nadużyciem.
R A K... pojawia się po bardzo długim czasie milczenia.
Bo czy wolno Ci było mówić prawdę o sobie?
R A K... przychodzi do silnych.
Do tragarek i dzwigaczy z silnymi barami... którzy dobrodusznie brali odpowiedzialność... za toksyczne emocje innych.
Do tych, którzy przez lata byli zbyt wytrzymali...
I systematycznie odkładali siebie na koniec... bo przecież cała rodzina jest najważniejsza.
Do tych, którzy żyli w takich relacjach, gdzie byli bardzo potrzebni, wręcz niezastąpieni... ale jednocześnie niewidziani i nieuszanowani.
Nie mieli zgody na własny gniew, żal, złość, frustrację, wybuch, niechęć czy sprzeciw.
A na zewnątrz byli spokojni, życzliwi, uprzejmi. Takich mieć obok siebie to skarb... do rany przyłóż.
Byli plastrami na rany innych.
I bardzo wewnętrznie odłączeni od... siebie.
GDZIE KIEŁKUJE CHOROBA?
W takiej osobie, która pozwoliła na przekraczanie i unieważnianie siebie...
Żyła w roli dobrej osoby, zawsze dostępnej, zawsze empatycznej... tej, która rozumie.
Jeśli i jesteś taką osobą, to zadaj sobie te pytania:
A gdzie jest we mnie miejsce NA MOJE EMOCJE??
Jak długo trwa moja lojalność wobec sytuacji, które tak bardzo mnie ranią?
Być może jest tym...
Małżeństwo.
Rodzina.
Praca.
Jak długo masz dalej masz to zamiar wytrzymywać?
ZŁOŚĆ JEST RAKIEM.
Tlumiona latami.
Niewyrażona.
Nieprzeżyta.
Złość za coś, co było niszczące, toksyczne, brzydkie, nadużywające, przemocowe...
A pod złością i gniewem ZAWSZE JEST... BÓL!
Tak się tworzy ognisko zapalne, mutacja komórek, ich umieranie i toksyczność...
W osobie, która oddaje swoją tożsamość innym...
Jest dla kogoś.
Nie dla siebie.
Z czasem zanika w niej poczucie... kim ja w ogóle jestem?
R A K to ODŁĄCZENIE...
Długotrwałe zerwanie kontaktu z WŁASNYM WNĘTRZEM.
To tak, jakby część organizmu przestała rozpoznawać... co jest jego, a co mu obce...
Tak samo jak człowiek... który przez lata żyje cudzym życiem.
R A K dotyka ludzi dobrych...
Ale dobro bez granic... przestaje być dobrem. Staje się samowyparciem.
A wtedy nie da się żyć w stanie ciągłego zaprzeczania sobie!
Tak więc CHOROBA PRZYCHODZI URATOWAĆ...
Próbuje zatrzymać dalsze poświęcanie się kosztem siebie...
Zatrzymać życie bez kontaktu z własnymi potrzebami!
I dalsze funkcjonowanie wbrew własnym myślom, pragnieniom i potrzebom...
Zatrzymać jakieś tam radzenie sobie... zamiast prawdziwego, tętniącego, swobodnego i dobrze wyrażonego ŻYCIA bez kija w gardle i kilogramów strachu dźwiganych za innych na własnych plecach.
Rak jeat brutalną rozprawą z PRAWDĄ O OSOBIE...
Rak Cię zatrzyma, gdy nie potrafisz.
Nauczy Cię, gdzie jest GRANICA, KTÓRĄ MUSISZ WYRAŹNIE NAZWAĆ.
Zdrowienie jest tam, gdzie odzyskujesz kontakt z życiem, a nie tylko jakoś próbujesz je przetrwać.
Jeśli więc pragniesz uruchomić RUCH KU ŻYCIU... daj sobie prawo do własnej złości!
Zgodę na mówienie: NIE!
Odejdź z ról, które po maleńku Cię zabijają.
Powróć do pytania: CZEGO JA TU CHCĘ?!
I innych pytań, które nie są wygodne, ale BARDZO SĄ UCZCIWE...
Gdzie w moim życiu oddałam /oddałem moje miejsce innym?
Jak długo byłam silna / silny ogromnym kosztem siebie?
Których emocji nie wolno mi było / nie pozwoliłam / pozwoliłem sobie mieć, ujawnić, wywalić z siebie?
Kim jestem, gdy przestaję być tą dobrą / tym dobrym?
R A K nie jest tożsamy ze śmiercią...
Jest hamulcem brutalnego Cię zatrzymania, gdzie już nie możesz dalej żyć... PRZECIWKO SOBIE.
A życie... nawet to w chorobie i w bólu... zaczyna się tam, gdzie WRACASZ DO SIEBIE 😊
I o tym jest calusieńkie nasze UNIWERSUM...
Zadbaj o siebie...
I skontaktuj się ze sobą bardziej 🧡
W komentarzu reszta...
WPIS AUTORSTWA
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI