23/02/2026
Usłyszałam kiedyś, że to, co widzimy na zewnątrz, jest odbiciem tego, co mamy w sobie.
I zaczęłam myśleć o swoim ciele.
O endometriozie.
O bólu.
O tym, jak organizm czasem zachowuje się tak, jakby walczył… ale nie z tym, z czym trzeba.
Pod wpływem rozmów o programowaniu neurolingwistycznym przyszła do mnie myśl:
A gdyby moje ciało potrafiło bronić mnie właściwie?
Nie przeciwko sobie.
Nie przeciwko własnej tkance.
Nie w autoagresji.
Tylko w stronę tego, co naprawdę jest zagrożeniem.
Zaczęłam widzieć w tym metaforę.
Jeśli ktoś nas skrzywdził — szczególnie ktoś, kogo kochamy — często łatwiej było uznać, że to z nami jest coś nie tak.
Łatwiej było skierować złość do środka niż pozwolić sobie zobaczyć czyjąś winę.
Bo nienawidzić kogoś, kogo się kocha, to rozdarcie nie do udźwignięcia.
Więc robiliśmy coś innego.
Uznawaliśmy siebie za złych.
Za niewystarczających.
Za wadliwych.
I tak powstaje wewnętrzny krytyk.
Cichy sabotażysta.
Autoimmunologiczna narracja.
Dlatego dziś wybieram inaczej.
Wyobrażam sobie moje komórki odpornościowe — białe, czujne, mądre.
Nie walczące ze mną.
Tylko oczyszczające to, co naprawdę mi nie służy.
Chroniące mnie.
Wspierające w walce z prawdziwym zagrożeniem.
🩵W psychologii mówi się o mechanizmie introjekcji — kiedy cudzą agresję, winę lub krzywdę „wchłaniamy” i kierujemy przeciwko sobie. To często strategia przetrwania w relacjach, w których nie było bezpiecznie czuć złości.
Choroby autoimmunologiczne nie są wyborem ani karą. Jednak praca nad zmniejszeniem wewnętrznej autoagresji, nad regulacją stresu i odbudową poczucia bezpieczeństwa może realnie wpływać na funkcjonowanie układu nerwowego i odpornościowego.
To nie magia. To biologia spleciona z emocjami.
❓❓Co się zmieni w moim życiu i w moim ciele, gdy przestanę być swoim przeciwnikiem, a stanę się swoim sprzymierzeńcem?
🗨️„Ciało mówi to, czego usta nie potrafią wypowiedzieć.”
— Jacques Salomé
🧘Moje ciało jest po mojej stronie. Uczę je bezpieczeństwa, łagodności i miłości do siebie.