21/11/2025
Z okazji rocznicy PIERWSZEGO SKURCZU, który dostałam o 23:00 i był on tak miłym ciepłym wydarzeniem jakby mały płomyk rozgrzewał moją macicę to chciałabym dziś wrócić do miłych wspomnień.
Jestem ultra dumna z mojej ciąży i porodu. Naprawdę dzięki temu co działo się przez tem niesamowity czas zdobyłam zupełnie nową perspektywe jako kobieta ale szczególnie JAKO POŁOŻNA.
Może wydać to się szalone ale naprawdę biorąc pod uwagę, że nie planuje być w kolejnej ciąży to mam wielką wdzięczność za wszystko czego mogłam doświadczyć - nawet tych najbardziej hardkorowych momentów.
Jestem przezadowolona, że urodziłam po terminie - teraz wiem z jaką niecierpliwością czekają inne Panie nad którymi wisi widmo indukcji porodu oraz jak wygląda myśl 'ja już do końca życia będę w ciąży i nigdy nie urodzę'.
Chociaż ja również nie miałam czasu na poród i myślałam, że nigdy nie urodzę bo miałam jeszcze milion zadań do wykonania jak np wyzbieranie wszystkich możliwych grzybów - a w tamtym roku był ekstra wysyp.
Urodziłam w domu, rodziłam hmm.. Czy długo? Może troszkę dłużej niż statystyczna pierworódka ale byłam nastawiona na długi poród więc nie byłam w szoku dzięki czemu mogłam wykorzystać wszystkie możliwe naturalne metody łagodzenia bólu.
Spełniłam swoje Marzenie i porodzie domowym - po pierwsze naprawdę czułam się tu bezpiecznie a po drugie to jest zgodne z moimi ideami położniczymi. Zobaczyłam jak to jest mieć kryzys któregoś tam centymetra i w ogóle wiele różnych rzeczy, emocji, skurcze no wszystko wszystko wszystko co świetnie zobaczyć ze swojej perspektywy.
Miałam transfer, który również miał swoje plusy w sumie o wiele więcej plusów niż minusów. Doswiadczyłam uczucia bycia zależnym od kogoś, w ogóle to naprawdę przeklasyfikowało rzeczy, o które martwiam się w życiu. W sumie to mam teraz TAKA WDZIĘCZNOŚĆ ZA ŻYCIE I KAŻDY JEGO DZIEŃ, że chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa. Mam poczucie, że naprawdę nie ma problemów nie do przejścia. Zobaczyłam ile mam cudownych osób obok siebie - i to było dla mnie NIE DO UDZWIGNIECIA. Jak wiele mam osób, na które mogę liczyć. Wzruszam się cały czas.
Zobaczyłam jak wyglada trudny połóg tak fizycznie - i to też pokazało mi inna perspektywe w zakresie położnictwa.
W ogóle miałam w ciaży taka myśl, która wylowiedzialam na głos, że większość moich zawodowych koleżanek,które znam przeszły poród z powiklaniami adekwatnymi do swojej specjalizacji pracy. Dlatego oczywiście, że musiałam się spodziewać niespodzianek ze strony połóg / porod i laktacja.. Nawet noszenie dziecka w chuscie było dla mnie ciężkie.
No i cóż na początku ciąży bałam się że wypadnę z zawodu a okazało się że zdobyłam doświadczenie, które nie zmiesciloby się w moim CV. Jestem ultra szczęśliwa! Kocham ten rok.
Celebruje dziś pierwszy skurcz, urodzę za dwa dni. pamietaj