26/02/2026
W świecie zwierząt istnieje mnóstwo różnorakich strategii obronnych. Zaciekawiły mnie ostatnio mimetyzm i mimikra. To pierwsze można spotkać u patyczaków i kameleonów i chodzi w nim o to, by upodobnić się do otoczenia. W drugim przypadku zwierzęta upodabniają się do gatunków trujących, jadowitych bądź agresywnych po to, by odstraszyć lub wysłać sygnał ostrzegawczy. W jednym i drugim przypadku biologia tych zwierząt dba o to, by mogły przetrwać.
Pomyślałam sobie, że my ludzie czasem też funkcjonujemy w podobny sposób - nie biologicznie, ale psychologicznie. Miewamy takie obrony, które sprawiają, że zlewamy się z otoczeniem oraz takie, które wysyłają do innych ludzi sygnał, że lepiej omijać nas szerokim łukiem.
Są tacy ludzie, którzy czują się niewidoczni. I tacy, którzy faktycznie tak się prezentują. Niewiele można o nich powiedzieć, są cisi, skryci, nie wiadomo co myślą. Dbają o to, by się nie wychylać, nie wyróżniać; by nie interesować innych swoją osobą. Jakby chcieli dać sygnał: "lepiej, żeby nie było mnie widać". Może być to sposób na unikanie zagrożenia, którym są dla nich inni ludzie. Niekoniecznie realnie. Ale na pewno w ich przeżyciu.
Niestety, takie osoby płacą wysoką cenę, ponieważ często są lub czują się samotne. Potrzeba bezpieczeństwa, którą zapewniają między innymi nasze obrony, jest niezwykle ważna, ale nie jest jedyną istotną potrzebą. Bycie widzianym, przyjętym, możliwość udziału w życiu społeczności również wpływają na nasze dobre samopoczucie. Jednak psychologiczny mimetyzm często stawia te potrzeby ze sobą w konflikcie.
A co z mimikrą?
W świecie zwierząt polegają na niej gatunki bezbronne. Gdyby nie ona, miałyby ogromny problem. A tak, wiele stworzeń nie zbliża się do nich z obawy, by nie zostać pozbawionym życia. Czy u nas jest podobnie? W pewnym sensie tak. Niektóre mechanizmy obronne mogą służyć temu, żeby przed bliskością się zabezpieczyć. Kojarzona z zagrożeniem jest wtedy źródłem lęku i aktywuje postawy, które dla innych stają się sygnałem, żeby trzymać się z daleka. Wydaje nam się wtedy, że mamy do czynienia z osobami "jadowitymi", na które trzeba uważać, bo kontakt z nimi mógłby zaszkodzić. Takie osoby mogą być chłodne, poważne, oficjalne i lakoniczne. Mogą ujawniać mało emocji i być wycofane. Dają sygnał: "tu może być trudno". Jednak faktycznie nie ranią. Przynajmniej nie mają takiej intencji. Swoją nieczułością próbują raczej chronić swoje kruche i delikatne wnętrze, żeby sami nie zostali zranieni.
W relacjach czasem trudno od razu rozpoznać co stoi za „znikaniem w tle” lub groźną pozą i z czym tak naprawdę mamy do czynienia.
Fot. David Clode z Unsplash