13/01/2026
Szok kontrolowany - czyli dlaczego po wyjściu z Parowozu warto zostać „morsem” na 30 sekund?
Wychodzisz z sauny. Ciało rozgrzane do czerwoności, skóra paruje, a w głowie masz tylko jedno: „Jak mi błogo...”. I wtedy pojawia się ona – lodowata woda lub mroźne powietrze.
I w tym momencie wiele osób pyta: „Grzesiek, to bezpieczne? Powinno się teraz wejść do tej wody?”. Odpowiedź jest jedna - zdecydowanie TAK! To właśnie w tym momencie dzieje się prawdziwa magia. To biologiczny upgrade, który fundujemy naszemu organizmowi.
No to dlaczego warto przełamać strach przed zimnem?
👉 bo jest to gimnastyka dla naczyń krwionośnych - w saunie Twoje naczynia się rozszerzają, a pod wpływem zimna – gwałtownie kurczą. To jak trening na siłowni, tylko dla Twojego układu krwionośnego. Efekt? Lepsze krążenie, zdrowsze serce i skóra, która wygląda, jakbyś właśnie wrócił z SPA. W gruncie rzeczy, właśnie jesteś w SPA :))
👉 bo dzięki temu jesteśmy turbo-odporni - ten krótki „szok” stymuluje układ odpornościowy do produkcji białych krwinek. Regularne hartowanie w saunie (zakończone chłodzeniem!) sprawia, że infekcje omijają nas szerokim łukiem. Można kupić leki w aptece. Ale po co, skoro można kupić relaks w saunie? :)
👉 last, but not least - bo wyzwala endorfiny. I to mój ukochany naturalny haj! Zimna woda po gorącym seansie wywołuje wyrzut hormonów szczęścia. To uczucie mrowienia na skórze i nagły przypływ euforii to znak, że Twój mózg właśnie dostał solidną dawkę naturalnego paliwa.
Jak to zrobić po mistrzowsku? Pamiętajmy o złotej zasadzie: chłodzenie zaczynamy od stóp i dłoni, powoli kierując się w stronę serca! Nie trzeba od razu wskakiwać do przerębla – zimny prysznic albo chwila spaceru „na mrozie” w samym ręczniku wystarczy, żeby poczuć różnicę.
PS kiedyś to było! i włosów na głowie więcej, i wody w jeziorze również ;))
Dobrego wieczoru!
Grzesiek
737 883 825