Fundacja Mamy Wioskę

Fundacja Mamy Wioskę Rozwojowa i wspierająca wioska dla rodziców - blisko ۰ mądrze ۰ bez presji

Dobry wieczór, jesteśmy na zrzutka.pl :) będzie nam miło jeśli pomożecie nam uzbierać zaplanowaną sumę i prosimy o udost...
21/04/2026

Dobry wieczór,
jesteśmy na zrzutka.pl :) będzie nam miło jeśli pomożecie nam uzbierać zaplanowaną sumę i prosimy o udostępnianie linku.

Dziękujemy!

https://zrzutka.pl/y4cdfd

Fundację Mamy Wioskę tworzymy z potrzeby realnego wsparcia rodzin - szczególnie mam, ale również tatów na różnych etapach rodzicielstwa. Z własnych doświadczeń wiemy, jak bardzo brakuje przestrzeni, w której rodzic może zadbać o siebie bez poczucia winy, rozwijać się, działać i nie...

20/04/2026

Doceniasz się na codzień? Bo ja nie...

Ale czasem (i nie żartuję) po udanym dniu w domu biorę mojego Kubę za rękę i pokazuje mu wszystko co udało mi się zrobić. 🫡 Pamiętacie jak zająć dzieciaka mama wchodziła do pokoju a Wy chwalicie się jak pięknie posprzątaliście? Tak właśnie robię. 😅

Dlaczego? Tak naprawdę chwalę się sama przed sobą, pokazuje tak naprawdę sobie co udało mi sie zrobić. Czy to dziwne? Dla mnie nie. Wydaje mi się, że czasem nie potrafimy sami siebie docenić, tylko czekamy aż ktos nas pochwali. 😌
A ja czasem widzę, że Kuba naprawdę nie widzi tych małych rzeczy, nie dlatego że nie chce. Tylko dlatego, że sam jest głową gdzie indziej, myśli o innych (równie ważnych) rzeczach.

To tylko krótkie przypomnienie- doceń siebie! 🥰 Doceń co robisz, ile wkładasz w każdy dzień. Doceń siebie, tu i teraz!

~Ula

☕️ Napij się z nami wirtualnej kawy i pomóż nam budować „Wioskę”!Dzień dobry Kochani! Witamy Was w tę piękną niedzielę z...
19/04/2026

☕️ Napij się z nami wirtualnej kawy i pomóż nam budować „Wioskę”!

Dzień dobry Kochani!
Witamy Was w tę piękną niedzielę z ogromną radością w sercach. Mamy dla Was małą-wielką wiadomość: wszelkie formalności za nami - Fundacja Mamy Wioskę oficjalnie działa!
Mimo kilku zakrętów po drodze, udało się i jesteśmy za to ogromnie wdzięczne. W głowach mamy mnóstwo pomysłów i energii, by tworzyć przestrzeń, której tak bardzo potrzebujemy. Chcemy budować społeczność, wspierać się lokalnie i działać z rozmachem, ale - jak to w życiu bywa - wiele z tych pięknych planów wymaga zaplecza finansowego.
Tu pojawia się nasza prośba do Was...
Jeśli czujecie, że to, co robimy, jest ważne i chcecie pokazać nam, że w tej drodze nie jesteśmy same - postawcie nam wirtualną, ciepłą kawę! ☕️
Każdy gest, nawet ten symboliczny, to dla nas ogromny „kop” motywacyjny i realna pomoc w realizacji naszych celów.
Jak możecie nas wesprzeć?
Wpłacając darowiznę na nasze fundacyjne konto:
🏦 Numer: 37 1020 5138 0000 9702 0579 7156
👉 Tytuł: Darowizna na cele statutowe
👉 KRS: 0001230973
A może masz inny pomysł? Chcesz z nami współpracować lokalnie albo na zasadach B2B? Napisz do nas koniecznie! Jesteśmy otwarte na każdą formę wspólnego działania. 🤝
Z Waszym wsparciem będzie nam po prostu łatwiej i raźniej. Dziękujemy, że jesteście częścią naszej Wioski!
Ściskamy mocno,
Ania i Zuza ✨
________________________________________

„Czy moje dziecko sobie poradzi?”„Czy nie będzie płakać?”„Czy ktoś naprawdę zauważy jego potrzeby?”Oddanie dziecka do żł...
15/04/2026

„Czy moje dziecko sobie poradzi?”
„Czy nie będzie płakać?”
„Czy ktoś naprawdę zauważy jego potrzeby?”
Oddanie dziecka do żłobka lub przedszkola to nie jest „zwykły etap”.
To moment, w którym w wielu rodzicach pojawia się lęk.
I to jest bardzo naturalne.
Bo nagle powierzamy komuś naszego małego człowieka 🙆
Oddajemy dziecko w nowe miejsce, do nowych ludzi, w zupełnie inną rzeczywistość.
Za tym lękiem często stoi coś więcej:
potrzeba bezpieczeństwa, kontroli, pewności, że nasze dziecko będzie zaopiekowane.
Dlatego tak ważne jest, żeby wiedzieć, jak wygląda adaptacja.
Co się dzieje pierwszego dnia?
Jak reagują dzieci?
Co jest „normą”, a co może nas niepokoić?
Jak możemy wesprzeć dziecko i siebie w tym czasie?
Bo kiedy rozumiemy, co się dzieje,
lęk nie znika całkowicie…
ale przestaje być taki przytłaczający.
Zamienia się w uważność i gotowość do towarzyszenia dziecku i też rozumienie siebie w tym trudnym dla wielu rodziców czasie.
Dlatego stworzyłyśmy wydarzenie, podczas którego opowiemy o adaptacji w żłobku i przedszkolu https://facebook.com/events/s/fundacja-mamy-wioske-oraz-prze/27519707037617732/
Bez straszenia.
Bez oceniania.
Z przestrzenią na Wasze pytania i emocje. 🧡
A Ty czego najbardziej się obawiasz w tym nowym etapie ? 🌿

- Zuza

Hej Wiosko! Już tydzień po świętach a ja nadal dojadam kiełbasę 😂 czy ktoś jeszcze ma tak samo? 😂 A wiecie przy czym ją ...
13/04/2026

Hej Wiosko!

Już tydzień po świętach a ja nadal dojadam kiełbasę 😂 czy ktoś jeszcze ma tak samo? 😂 A wiecie przy czym ją dojadam? Przy moim guilty pleasure, czyli oglądaniu największych, najtańszych i najgorszych reality show

Ale już zostawmy moją kiełbasę i te hiszpańskie reality show'y- chcę Wam się przyznać, że kiedy Aurelia idzie na drzemkę a ja mam względnie ogarniętą rzeczywistość - szybcikiem odpalam najtańsze i najbardziej dramatyczne reality show! 😂 I powiem Wam, że nie pomimo tej nazwy, w ogóle nie odczuwam wstydu.

Jestem mamą 24/7 - z małymi przerwami na siku. I czasem rzeczywiście, odpoczywam w inne sposoby- wyciszam się p prostu siedząc na kanapie, rzadko ale też drzemie razem z Aurą, ale czasem wiecie potrzebuję rozrywki na miarę moich możliwości. Czyli realistyczne 15 minut "zabawy". Podpatrzę sobie jak inni "imprezują", pośmieje się, odczuję te emocje jakich już dawno nie było ze względu na inny tryb życia i powiem Wam, że jakoś tak mi lepiej. Czasem co prawda przyjdzie mi taka myśl "ojj ale bym sobie poszła na imprezę", ale po jednej drzemce już jestem po imprezie 🤣i to bez skutków ubocznych!

I powiem Wam, mimo tego że to są, naprawdę są DURNE programy, to czasem zasługujemy na to odmóżdżenie! Tak po prostu!

Teraz Twoja kolej, powiedz jakie guilty pleasure TY masz! 😃 na pewno nie będzie gorsze niż program typu Deep Fake Love na Netflix- jestem tego pewna!

Dzień dobry, Kochani!Jak Wasze nastroje? Czy Wy też lubicie piątki tak samo jak ja? 😊 Ja szczególnie je uwielbiam, bo zw...
10/04/2026

Dzień dobry, Kochani!
Jak Wasze nastroje? Czy Wy też lubicie piątki tak samo jak ja? 😊 Ja szczególnie je uwielbiam, bo zwiastują weekend i czas, kiedy mój mąż jest z nami od samego rana. Zawsze nie mogę się tego doczekać!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o naszej przygodzie ze żłobkiem. To temat ważny i - nie oszukujmy się - bywa trudny. Sama po sobie widziałam, że ta decyzja wcale nie była dla mnie prosta. Ale od początku…
Wiedziałam, że Maksiu pójdzie do żłobka, bo chce wrócić do pracy. Planowałam posłać go tam nieco wcześniej, by móc przejść proces adaptacji, będąc jeszcze w domu i w razie czego być „pod ręką”. Szybko jednak poczułam, że to ogromne wyzwanie emocjonalne. Pojawiały się myśli: „Ale jak to? Mam oddać dziecko do placówki, a sama siedzieć w domu bez niego?”, „Czy mogę korzystać z wolnego czasu tylko dla siebie?”, „Co ze mnie za matka?”.
Druga sprawa to bliskość. Choć czułam już ogromne zmęczenie i potrzebę własnej przestrzeni, w głębi duszy nie chciałam „rozstawać się” z moim synkiem. Bałam się, jak on sobie poradzi. Czy nie będzie cierpiał? Jak to na niego wpłynie? I tak z miesiąca na miesiąc wynajdywałam kolejne powody, żeby tylko ten moment odsunąć w czasie. 😉
Aż przyszedł dzień, w którym poczułam: „to już czas”. Czułam ogromne zmęczenie i irytację codziennymi obowiązkami. Zauważyłam, że szybciej tracę cierpliwość, a wiele rzeczy przestało mnie cieszyć tak jak dawniej. Brakowało mi mojego własnego „skrawka ziemi”. Poczułam chęć powrotu do swoich spraw, pasji, pracy, a przede wszystkim - potrzebę zadbania o samą siebie.
Zdecydowaliśmy: Maksiu idzie do żłobka! Czy byliśmy na to przygotowani? Nie. Czy warto się przygotować? Myślę, że tak. Wcześniej pracowałam w przedszkolu, więc temat adaptacji nie jest mi obcy, ale z perspektywy rodzica wygląda to zupełnie inaczej. 😉
Oto kilka rzeczy, które bardzo pomogły mi w tym czasie - może pomogą i Wam:
• Poranny rytuał: od rana opowiadam synkowi, jak będzie wyglądał jego dzień. Mówię, że pójdzie do dzieci i wspominam, w którym momencie po niego przyjdziemy.
• Spokój rodzica: staram się zachować pogodę ducha, zaprowadzam go w dobrej atmosferze i z uśmiechem witam panie.
• Czułe, ale sprawne pożegnanie: żegnam się z synkiem buziakiem, życzę mu miłego dnia i pozwalam na przytulenie, ale nie przedłużam momentu rozstania.
• Radosne powitanie: odbierając synka, witam go z otwartymi ramionami i wielką radością.
• Wsparcie partnera: na pierwsze dni adaptacji wybraliśmy czas, kiedy mąż miał wolne. Mogliśmy zorganizować się rano we dwójkę - było mi dzięki temu znacznie lżej.
• Higiena: po powrocie ze żłobka od razu przebieram synka w świeże ubranka, by ograniczyć kontakt z zarazkami, które przynosi się z zewnątrz.
• Zgoda na emocje: pozwalam sobie czuć to, co czuję - bez oceniania samej siebie.
Minęło półtora tygodnia adaptacji. Maksiu radzi sobie świetnie, obyło się bez wielkich smutków. Wiem, że każdy dzień może być inny i akceptuję fakt, że pojawią się też infekcje. Czy czuję się źle z tą decyzją? Absolutnie nie. Widzę same plusy. Chwile dla siebie przywróciły mi spokój.
Co zrobiłam w pierwszy dzień? Ten zupełnie pierwszy był dla mnie jeszcze trudny emocjonalnie, ale kolejnego… nie poszłam sprzątać ani robić zakupów. Poszłam zjeść śniadanie w lokalu. W ciszy, bez pośpiechu i bez wyrzutów sumienia. To było moje pierwsze śniadanie od 12 miesięcy, które mogłam zjeść naprawdę powoli. I było cudowne!
Wiem, że temat żłobka bywa kontrowersyjny. Jedni dziwią się, jak można oddać maluszka pod opiekę, inni nie mogą się doczekać powrotu do pracy. Uważam, że nie warto nikogo oceniać. Każdy ma prawo decydować po swojemu – nawet jeśli oddaje dziecko do żłobka, nie wracając od razu do pracy. Grunt, to żyć w zgodzie ze sobą. Jeśli czujemy, że mamy dość - nie bójmy się tej decyzji. Pamiętajmy: szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko.
Nie oceniajmy rodziców „żłobkowych” ani tych, którzy zostają z dziećmi w domu. Każdy z nas ma prawo do własnej drogi. Żłobek to nie miejsce płaczu, ale przestrzeń zabawy, dziecięcej radości i rozwoju pod okiem wspaniałych pań.
Ciągle się uczę i wiele rzeczy mnie ciekawi, dlatego wybieram się na spotkanie organizowane przez Przedszkole Miejskie nr 6, które odbędzie się 22 kwietnia o godz. 15:00. Panie opowiedzą tam, jak przygotować się do adaptacji i przekażą mnóstwo przydatnych informacji. Zapraszam Was serdecznie - to na pewno będzie owocne spotkanie! 😊

Link do wydarzenia znajdziecie poniżej:
https://www.facebook.com/events/27519707037617732/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22surface%22%3A%22home%22%7D%2C%7B%22mechanism%22%3A%22attachment%22%2C%22surface%22%3A%22newsfeed%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7D

P.S. A jak to wygląda u Was? Czy Wy też baliście się żłobka? Z chęcią poznam Wasze historie :)

Dobrego weekendu!
Ania

Co najczęściej robisz, kiedy popełnisz błąd albo coś Ci nie wyjdzie? 🤔 Zatrzymujesz się i myślisz: „ok, to było trudne”?...
08/04/2026

Co najczęściej robisz, kiedy popełnisz błąd albo coś Ci nie wyjdzie? 🤔
Zatrzymujesz się i myślisz: „ok, to było trudne”?
Czy raczej: „co jest ze mną nie tak…?”
Ja zdradzę, że zdecydowanie jestem mistrzynią tego drugiego sposobu mówienia do siebie 🙈
I przez to łatwo można wpaść w taki schemat:
błąd ➡️ napięcie ➡️ samokrytyka ➡️ jeszcze większe napięcie ➡️ poczucie winy ➡️ unikanie albo wycofanie
I koło się zamyka.
Problem w tym, że ta wewnętrzna krytyka wcale nas nie „naprawia” czy uczy niepopełniania błędu.
Ona nas przytłacza odcina od tego, jak możemy sobie poradzić w danej sytuacji. Sprawia, że mamy jeszcze mniej siły, żeby spróbować lub uczyć się na swoich błędach.
A co, jeśli można spróbować zacząć mówić do siebie inaczej?
Tu pojawia się samowspółczucie. 🌼
To nie jest pobłażanie sobie czy „olewanie” błędów.
To sposób traktowania siebie tak, jak potraktowałabyś bliską osobę:
z uważnością, zrozumieniem i wsparciem - nawet wtedy, kiedy coś nie wyszło.
Zamiast:
„jestem beznadziejna”
➡️ „to był trudny moment”
Zamiast:
„znowu zawaliłam”
➡️ „uczę się, to normalne, że popełniam błędy”
To mała zmiana w słowach.
Ale ogromna w tym, jak czujesz się sama ze sobą.
I jeśli czujesz, że to wcale nie przychodzi łatwo - to bardzo w porządku.
Samowspółczucie to nie jest „jedna decyzja”.
To jest zmiana nawyku, w którym Twój mózg był latami.
Nowy sposób myślenia potrzebuje czasu, powtórzeń i łagodności.
Na początku może brzmieć nienaturalnie.
Ale to nie znaczy, że nie działa.
Bo nie chodzi o to, żeby nie popełniać błędów.
Chodzi o to, co robisz ze sobą, kiedy już się wydarzą.
🧡
A Ty - co najczęściej mówisz do siebie w takich momentach?

- Zuza

Adres

Świdnica Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Mamy Wioskę umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij