Mamy Wioskę.

Mamy Wioskę. Rozwojowa i wspierająca wioska dla rodziców - blisko ۰ mądrze ۰ bez presji

Macierzyństwo dało mi bardzo dużo.Ale dopiero niedawno zrozumiałam, że jednocześnie coś mi też zabrało.Ula wczoraj piękn...
25/03/2026

Macierzyństwo dało mi bardzo dużo.
Ale dopiero niedawno zrozumiałam, że jednocześnie coś mi też zabrało.
Ula wczoraj pięknie napisała o odpuszczaniu w macierzyństwie.
Ja dopiero niedawno zrozumiałam, że zanim naprawdę zaczniemy odpuszczać… czasem potrzebujemy najpierw coś pożegnać.
Bo macierzyństwo to nie tylko początek nowego życia.
To też ciche końce wielu rzeczy, które były wcześniej.
Przez długi czas wydawało mi się, że wszystko jest „w porządku”.
Byłam w trybie działania - opieka nad dzieckiem, codzienność, obowiązki. Niewiele miejsca na zatrzymanie się i zastanowienie, co dzieje się ze mną.
Ale kiedy zaczęliśmy zbliżać się do pierwszych urodzin mojej córki, coś zaczęło we mnie pękać.
Zaczęłam być bardziej poirytowana.
Miałam mniej ochoty na spotkania z ludźmi.
Trudniej było mi cieszyć się rzeczami, które wcześniej dawały mi radość.
I zaczęłam się zastanawiać: co się ze mną dzieje?
Dopiero w ostatni weekend wiele rzeczy zaczęło mi się układać w całość.
Na zajęciach z psychologii okołoporodowej robiliśmy ćwiczenie „wstążka smutku”, które dotyczyło różnych strat w naszym życiu. I wtedy dotarło do mnie coś ważnego.
Ja przeżywam żałobę.
Nie po kimś.
Ale po częściach mojego życia sprzed macierzyństwa.
Bo macierzyństwo - oprócz ogromnej miłości - niesie też realne straty.
I bardzo rzadko o tym mówimy.
Jestem ciekawa, czy czytając to też macie moment: „kurczę… ja też coś takiego czuję, tylko nigdy tego tak nie nazwałam”.
U mnie są to między innymi:
🍃 czas tylko dla siebie
🍃 autonomia i możliwość swobodnego zarządzania swoim czasem
🍃 poczucie kontroli nad wieloma obszarami życia
🍃 zmiana w relacji z moim mężem i w naszej codzienności
Ale są też straty mniej oczywiste:
🌿utrata spontaniczności
🌿zmiana w relacjach społecznych i sposobie spędzania czasu
🌿 utrata dawnego obrazu siebie
🌿 utrata wizji macierzyństwa, którą miałyśmy w głowie
🌿poczucie, że w wielu obszarach znów jesteśmy początkujące
🌿brak ciszy i przestrzeni tylko dla siebie
🌿utrata pewnej lekkości życia sprzed dziecka.
I to wszystko może współistnieć z ogromną miłością do dziecka.
Te rzeczy się nie wykluczają.
W książce „Macierzyństwo bywa trudne” autorka pięknie opisuje, że pewnego rodzaju żałoba może być wpisana w doświadczenie macierzyństwa.
Bo kiedy rodzi się dziecko, rodzi się też nowa wersja kobiety - a poprzednia wersja częściowo odchodzi.
I kiedy w końcu to sobie uświadomiłam, coś stało się łatwiejsze.
Zamiast walczyć z tym, że czuję się inaczej niż zwykle, mogę spróbować zobaczyć, czego tak naprawdę teraz potrzebuję.
Może więcej przestrzeni dla siebie.
Może nazwania tego, co się zmieniło.
Może powolnego budowania nowej równowagi w tym nowym etapie życia.
Bo czasem to, co wygląda jak zmęczenie, irytacja czy spadek energii…
jest po prostu częścią procesu żegnania się z tym, co było - żeby zrobić miejsce na to, co jest teraz.
Gdybyście miały dokończyć zdanie:
„W macierzyństwie czasem tęsknię za…” - co by się w nim pojawiło?

- Zuza

Wiosko! 💃Mamy super wieści! 🤩 Jeśli chodzisz z nami na środowe spacery to... MASZ -10% w Śniadaniówka ! 🤤🤤  Hasło, które...
24/03/2026

Wiosko! 💃
Mamy super wieści! 🤩

Jeśli chodzisz z nami na środowe spacery to... MASZ -10% w Śniadaniówka ! 🤤🤤

Hasło, które uprawnia do korzystania z tego rabatu dowiesz się zawsze na naszych spacerach! 😉

Kolejny powód, dla którego warto chodzić na środowe spacery! 🤗

Pięknego dnia i czekamy na Was w środy!

Link do śniadaniówki: https://share.google/8k8fMjlpDLhzPyhQ1

Cześć wiosko! Dzisiaj ode mnie trochę rozkminieniowo (wymyślam już nowe słowa 😅). O tym jak macierzyństwo zmieniło mnie ...
24/03/2026

Cześć wiosko!

Dzisiaj ode mnie trochę rozkminieniowo (wymyślam już nowe słowa 😅). O tym jak macierzyństwo zmieniło mnie osobiście. Co jest oczywistą oczywistości, ale do mnie dotarło dopiero teraz. 😊

Zawsze byłam pełna energii, wszędzie było mnie pełno. Ja nie chciałam (i to ważne) ja MUSIAŁAM być wszędzie i wszystko robić na 200%, a to że kosztem siebie to było dla mnie oczywiste. I tak żyłam sobie przez 26 lat. 😮‍💨
Od zajazdu do zajazdu. Od pomysłu, do wypalenia. Każde hobby było eksploatowane na 1000% aż rzygałam nim bo wypełniało całe moje życie aż po uszy. 🤢 Krótko mówiąc cokolwiek robiłam chciałam i dążyłam do tego, żeby było super, hiper, mega, ekstra.

Aż urodziła się Aurelia. 👶🏼 Wtedy naturalnym było dla mnie to, że w tym obszarze życia będzie tak samo. Jazda!!
Nawet nie wiecie jak mnie dojeżdżało psychicznie to, że nie jestem taką mamą jaką chciałam być. Że rozszerzanie diety to nie fit srit kolorowe zdjęcia na insta, tylko rozwalony rogal na kocu, że zamiast cute outficików są brudne od ziemi kombinezony.
I nie narzekam, bo to jest super! Ale.. ale nie było tak jak sobie to w mojej głowie zaplanowałam. Przecież miałam być hiper insta matką, co zdobywa szczyty i tak dalej. 🤦🏻‍♀️
I była we mnie taka ukryta frustracja, bo na codzień jej nie czułam ale pojawiała się oczywiście w tych gorszych dniach, gdzie wszystko szło jak po grudzie. 😤 wtedy w moich myślach było "ale ty jesteś naiwna, co ty sobie myślisz".

I powiem Wam, że dla mnie decyzja "daje sobie siana, odpuszczam sobie" była prawie że nie możliwa. Autentycznie broniłam sie sama przed sobą. Ale ją podjęłam. I z dnia na dzień po prostu SOBIE odpuszczałam. 🫢 Aurę ubieram w cokolwiek, nie musi być piękny komplecik bez żadnej plamki. Je to co my, bo tak jest mi łatwiej. Ja może nie śpię wtedy kiedy ona drzemie- ale nie zajeżdżam się wtedy (i tak, nawet jeśli pranie będzie nie zrobione a podłoga nie odkurzona). I powiem Wam jedno - ALE TO JEST ŻYCIE. 🥳

Taka świadomość, że NIE MUSZĘ wszystkiego (bo jasne, że coś jednak muszę 😉). Automatycznie teraz moje myślenie przestawiło się z muszę na chcę. Oj powiem Wam, że życie nabrało kolorów a mi (i nie przesadzę jak to napiszę) - chce się żyć! Bez jakiś bzdurnych standardów rodem z idealnej rolki na insta. Bez samobiczowania się, Bez frustracji. 😤

Dlatego polecam Wam, i naprawdę namawiam- odpuść sobie rodzicu. Po prostu odpuść sobie w tym obszarze, w którym możesz. 😮‍💨 Po prostu odpuść sobie! 😄

-Ula

Ps. Dzisiaj odpuściłam sobie tak, że miałam gdzieś to czy Aura na działce pobrudzi się cała. Spoiler- oczywiście, że była cała brudna jakby ją ktoś w panierce z błota wytytłał. Jakby ktoś popatrzył z boku to wyglądała jakby mieszkała w lesie i jadła szyszki. 🤣 Ale Wracając do domu myślałam- i co z tego?! I naprawdę, co z tego? Przecież pralka i tak pracuje u nas 24/7. To co za różnica czy ubrudzi jeden zestaw ciuchów mniej czy więcej?

Życzę Wam samego fajnego odpuszczania! 🥰

Na zdjęciach reality check- czy brud, chaos, bałagan, rozwalony rogal i zadowolony dzieciak i rodzic. 💓

🧡 Rok temu urodziłam się... jako mama. I choć minęło już 12 miesięcy, to jest to wydarzenie, do którego bardzo lubię wra...
18/03/2026

🧡 Rok temu urodziłam się... jako mama.
I choć minęło już 12 miesięcy, to jest to wydarzenie, do którego bardzo lubię wracać myślami, a dziś to już szczególnie 🌼
Poród to jedno z tych doświadczeń, które zostają z kobietą na długo.
Nie tylko dlatego, że jest momentem narodzin dziecka, ale też dlatego, że często bardzo dotyka naszej psychiki - poczucia bezpieczeństwa, sprawczości, zaufania do własnego ciała.
Wokół porodów istnieje wiele różnych narracji.
Często słyszymy o bólu, strachu i trudnych doświadczeniach.
Czasem o ogromnej mocy i sile kobiety.
A prawda - jak to często bywa - mieści się gdzieś pomiędzy.
Ja na swój poród czekałam z niecierpliwością.
I to wcale nie dlatego, że się nie bałam. Wręcz przeciwnie - jestem osobą, która raczej boi się bólu i sytuacji, w których coś nie do końca kontrolowanego dzieje się z moim ciałem.
A jednak z perspektywy czasu widzę, że bardzo pomogło mi jedno: przygotowanie.
Nie takie, które miało sprawić, że zaplanuję swój „idealny poród”.
Bo poród - podobnie jak wiele momentów w macierzyństwie - nie zawsze daje się zaplanować.
Ale przygotowanie, które pozwoliło mi oswoić tę sytuację psychicznie i fizycznie.
Zrozumieć, co może się wydarzyć.
Poczuć większe zaufanie do swojego ciała.
I wejść w to doświadczenie z większym spokojem.
Myślę, że właśnie w tym tkwi sens przygotowania do porodu.
Nie w próbie kontrolowania każdego scenariusza.
Ale w budowaniu w sobie zasobów, które pomagają odnaleźć się w sytuacji, która z natury jest nowa, intensywna i częściowo nieprzewidywalna.
Dla mnie poród był doświadczeniem bardzo budującym.
Takim, które pokazało mi, że w momentach granicznych potrafimy odnaleźć w sobie więcej siły, niż nam się wcześniej wydawało.
I że czasem największym poczuciem kontroli jest właśnie… zgoda na to, że nie wszystko da się kontrolować.
Jeśli macie ochotę - podzielcie się swoją historią.
Jak wspominacie swój poród dziś, z perspektywy czasu? Co Wam najbardziej pomogło?
- Zuza 🌿

17/03/2026

Wiosko 🌿

Dzisiaj odwiedziła nas ciocia, która zawodowo jest nianią i dała nam pro- tipa: Jak uniknąć częstego chorowania kiedy dziecko uczęszcza do żłobka lub przedszkola? Od razu po wejściu do domu ściągnij wszystkie ciuchy z dziecka, umyj rece i buzię i przebierz dziecko w czyste ciuchy. Tamte "brudne" od razu wrzuć do prania.
I od razu pomyślałam - muszę to sprzedać naszej wiosce! 😍 Sama nie wpadłabym na ten pomysł, a przecież wydaje się to logiczne. Nie mniej tego tipa dostała od lekarza w Stanach kiedy była babysitterką. 👶🏼 więc robi się z tego niezła historia 😅

🤨 No ale ale- czy WY macie jakieś tipy, o których zazwyczaj nikt nie mówi ale totalnie ułatwiają życie z dzieckiem? 🤔

Ps. Jeśli ktoś ma tipy jak zająć dziecko w aucie, na długie podróże to z chęcią przygarnę, bo kończą mi się pomysły 🫣

-Ula 🤠

13/03/2026

Pov: rozszerzasz dietę swojemu dziecku.

Trochę z przymrużeniem oka - chociaż czy na pewno?🤔
Możecie to potraktować jako komentarz ode mnie w sprawie RD. 🤪

Bo odkąd zaczęliśmy to robić to KAŻDY ma coś do powiedzenia. Dziadki, ciotki, koleżanki, Pani w sklepie a nawet Instagramowy guru. Co więcej każdy mówi coś innego. I tak sobie myślę- że w obecnych czasach rodzice naprawdę nie mają łatwo. Tyle opinii, tyle rad dawanych naprawdę w dobrej wierze, a Ty rodzicu bądź mądry i decyduj.🤯

Dlatego rodzicu- odetchnij. Bo cokolwiek robisz, robisz dobrą robotę! 🫡 Nie wątp w siebie tylko dlatego, że wyszedł nowy e-book albo koleżanka robi inaczej. Rób w zgodzie ze sobą i ze swoim dzieckiem. Bo to całe jedzenie ma być w rezultacie fajne - a to czy zje placuszka z podłogi, ryż prosto z gara czy papkę w krzesełku to naprawdę w końcowym rozrachunku nie ma takiego znaczenia. 😁 (i tak, z Aurą przerabialiśmy wszystkie te warianty, a i tak wygrywa ten najbardziej brudzący). Tak podchodzę do tego i powiem Wam, że chyba dzięki temu jeszcze nie wylądowałam w psychiatryku 🤣

Dlatego zostawiam Wam tą rolkę dla uśmiechu- żebyście wiedzieli, że cokolwiek nie zrobicie, jak bardzo się nie postaracie - zawsze komuś to się nie spodoba. 😅 Dlatego róbcie swoje - bez względu na nowy trend, super porady rodziny czy życzliwe kąsanie sąsiadki, że "tylko pije tą wodę! Jeszcze się zdąży jej napić! Daj mu Kubusia".

I pamiętajcie - jesteście SUPER rodzicami, bez względu na to czy rozszerzanie dietę tak, czy owak! 😁😘

Życzę Wam samych zjedzonych obiadków i łatwych do sprzątania krzesełek! 🤣🤣
-Ula

Rozszerzanie diety mojego dziecka okazało się też… rozszerzaniem mojej tolerancji na brak kontroli.Zanim zaczęliśmy, był...
11/03/2026

Rozszerzanie diety mojego dziecka okazało się też… rozszerzaniem mojej tolerancji na brak kontroli.
Zanim zaczęliśmy, byłam przekonana, że wiem dokładnie, jak to będzie wyglądać.
BLW? Jasne. Autonomia dziecka? Oczywiście. Zaufanie procesowi? Brzmiało bardzo sensownie.
Tyle że teoria teorią, a rzeczywistość przy stole potrafi wyglądać zupełnie inaczej.
Bo ja jestem osobą, która lubi mieć kontrolę.
Lubi wiedzieć, że coś działa, że idzie do przodu, że są efekty.
A rozszerzanie diety… potrafi tej kontroli bardzo skutecznie nas pozbawić.
Są dni, kiedy dziecko prawie nic nie zjada.
Są posiłki, które kończą się bardziej eksploracją niż jedzeniem.
Są momenty, kiedy pojawia się w głowie pytanie:
„Czy na pewno wszystko idzie tak, jak powinno?”
I właśnie w tym procesie zaczęłam rozumieć coś bardzo ważnego.
Rozszerzanie diety to nie tylko uczenie dziecka jedzenia.
To też uczenie się przez rodzica odpuszczania części kontroli.
Bo z psychologicznego punktu widzenia jednym z ważnych elementów zdrowej relacji z jedzeniem jest autonomia dziecka.
Czyli możliwość decydowania o tym, czy i ile zje.
My - jako rodzice - możemy zadbać o wiele rzeczy:
🌼 co pojawia się na talerzu
🌼 kiedy jest posiłek
🌼 jaka jest atmosfera przy stole.
Ale ilość zjedzonego jedzenia… często nie jest w naszej pełnej kontroli.
I to bywa trudne.
Dla mnie ten etap okazał się trochę ćwiczeniem z zaufania: 🌿że jedzenie to proces,
🌿że relacja z jedzeniem buduje się powoli,
🌿że eksploracja też jest częścią nauki.
A przede wszystkim - że czasem mniej kontroli ze strony dorosłego daje dziecku więcej przestrzeni do nauki.
I może właśnie dlatego rozszerzanie diety jest nie tylko etapem rozwoju dziecka,
ale też momentem, w którym rodzic uczy się czegoś ważnego o sobie. Z resztą jak w całym rodzicielstwie często stajemy oko w oko ze swoimi emocjami 🤔
Trzymam za was kciuki, a jeżeli czasem macie jakieś wątpliwości pomyślcie sobie, że jest nas więcej, które mierzą się z podobnymi trudnościami 🧡

- Zuza

W Międzynarodowy Dzień Kobiet chcemy powiedzieć Ci coś ważnego 🌷Może jesteś dziś zmęczona. masz wrażenie, że robisz za m...
08/03/2026

W Międzynarodowy Dzień Kobiet chcemy powiedzieć Ci coś ważnego 🌷
Może jesteś dziś zmęczona. masz wrażenie, że robisz za mało. próbujesz pogodzić tak wiele ról, że czasem sama siebie w tym wszystkim gubisz. A może od kiedy zostałaś mamą, czasem zastanawiasz się, gdzie w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na Ciebie - na Twoją kobiecość, Twoje potrzeby, Twoje marzenia.
Chcemy Ci dziś powiedzieć: one nadal tam są.
I są ważne.
Macierzyństwo potrafi nas bardzo pochłonąć.
Dlatego życzymy Ci:
🌼 żebyś pamiętała o tej kobiecie w sobie –
żebyś czasem mogła do niej wracać, zauważać jej potrzeby,
dawać jej przestrzeń, choćby w małych momentach codzienności
🌼 łagodności dla siebie
🌼 wsparcia
🌼 ludzi, przy których możesz być sobą bez udawania, bez presji, bez konieczności bycia „idealną”
Każda z nas potrzebuje swojej wioski. 🧡
A jeśli jest w Twoim życiu kobieta, która Cię inspiruje, wspiera albo była przy Tobie w ważnym momencie - oznacz ją w komentarzu i napisz jej kilka słów.
Niech dziś kobiety przypominają kobietom, jak wiele dla siebie znaczą. 🌿
- Zuza, Ania i Ula
❤️

Dzień dobry! 😊 Za nami piękny wiosenny tydzień - też to czujecie? Jak Wasze nastroje? U nas całkiem, całkiem. Czuję, że ...
06/03/2026

Dzień dobry! 😊 Za nami piękny wiosenny tydzień - też to czujecie? Jak Wasze nastroje? U nas całkiem, całkiem. Czuję, że w końcu moja energia wraca, ale ciii… nie zapeszam 😉.
Dziś również wypowiem się na temat rozszerzania diety i opowiem, jak to wyglądało u nas.
Rozszerzanie diety rozpoczęliśmy dość szybko, bo już w 5. miesiącu. Po „zielonym światełku” od fizjoterapeuty i słuchając własnej intuicji, stwierdziłam: why not? Bez presji, na spokojnie, na zasadzie próbowania. Jako pierwszy wleciał zmiksowany brokuł - och, jak Maks się nim zajadał! 😊 Pierwsze warzywa i owoce podawałam w formie papek, łyżeczką. Dwie, trzy porcje i finito. Maksio próbował wszystkiego z wielką radością, a protestował tylko przy groszku - i wcale mu się nie dziwię 😉.
Gdy Maksio miał 5 miesięcy, pojechaliśmy na pierwsze wakacje. Tam nie bawiłam się w miksowanie i gotowanie, więc wjechały słoiczki. Uważam, że to świetna opcja na wyjazdy - nic się nie działo, nie było żadnych problemów brzuszkowych. Poza tym jestem zdania, że kiedy nie masz czasu, chęci lub po prostu jesteś zmęczona wymyślaniem posiłków - słoiczek jest okej 😉.
Ten okres był bardzo spokojny, ale wtedy przyszedł „magiczny” 6. miesiąc. Czas na BLW! I tu niestety zaczęły się schody. Przyznam szczerze: wjechała presja otoczenia i internetu. Rolki, posty, rady logopedów, że BLW od 6. miesiąca to konieczność, bo rozwój mowy, zgryz itd. Głowa robiła się ciężka.
Dodatkowo mieliśmy problem z wędzidełkiem. Mimo podcięcia i intensywnych masaży, zrosło się. Chirurg straszył, że jeśli nie podetniemy go drugi raz, na pewno „odezwie się” przy rozszerzaniu diety i będą problemy z gryzieniem. Nie zdecydowaliśmy się na drugi zabieg, ale strach w głowie został. Bałam się, że Maksio sobie nie poradzi z kawałkami, a przecież „już trzeba”, bo już 6. miesiąc! Szybciutko, ciach, ciach.
Pamiętam pierwsze posiłki w kawałkach. Byłam potwornie zestresowana, a przy stole panowało ogromne napięcie. O ile z batatem czy brokułem szło nieźle, inne produkty sprawiały mu trudność, co dla mnie wyglądało przerażająco. Ale w głowie wciąż myśl: „Musi się uczyć, musi gryźć, nie chcę znów go ciąć”. Presja rosła, zwłaszcza gdy słuchałam innych mam, których dzieci jadły już wszystko. Czułam, że ja też MUSZĘ. Ale czy Maks musiał?
Nasza przygoda z BLW szybko się zatrzymała, bo Maks zadławił się kawałkiem. Pamiętam ten dzień idealnie. Byłam sama. Pamiętam minę mojego dziecka, gdy nie mogło złapać tchu. Pierwsza myśl: „Wybiegnij na korytarz, krzycz po pomoc!”. Ale po sekundzie przyszło opamiętanie: „STOP, działaj tak, jak na szkoleniu”. Dzięki Bogu, byłam świeżo po kursie pierwszej pomocy organizowanym przez Ulę. Do dziś nie wiem, jak udało mi się zachować tak zimną krew.
Po tym zdarzeniu trzęsłam się do końca dnia i powiedziałam: DOŚĆ. Dość nagonki na BLW. Rozumiem ideę, rozumiem korzyści, ale w tym wszystkim brakuje jednej ważnej informacji: nie każde dziecko w wieku 6 miesięcy jest gotowe na kawałki.
Przestałam patrzeć na innych. Zaczęłam słuchać intuicji i patrzeć na moje dziecko. Maks był gotowy na kawałki dopiero pod koniec 8. miesiąca. I wiecie co? Gdy ten czas nadszedł, cały lęk zniknął, bo widziałam, że on sobie świetnie radzi. Ktoś mądry zapytał mnie wtedy: „Czy zna Pani dorosłego, który nie potrafi jeść?”. To mi wystarczyło.
Dziś Maks je kawałki, radzi sobie super i wcale nie musieliśmy wracać do chirurga 😊. Czasem je więcej, czasem tylko bawi się jedzeniem - i to też jest ok. To część nauki, ćwiczenie motoryki i poznawanie struktur.
Moja rada? Słuchajcie intuicji. BLW to nie wyścig, a 6. miesiąc to nie jest sztywna granica dla każdego dziecka.
Ściskam Was mocno!
P.S. Jeśli podajesz dziecku na śniadanie zwykłą kanapkę z masłem, bo nie masz siły na „fit posiłki z tiktoka” – wiedz, że nie jesteś sama. To nie czyni Cię złą mamą. Maksio dziś taką dostał i nie narzekał! 😉
Wspaniałego weekendu!

Wiosko! Skoro jesteśmy w temacie rozszerzania diety to nie mogło zabraknąć postu ode mnie z zakresu 1 Pomocy- chyba byli...
02/03/2026

Wiosko!

Skoro jesteśmy w temacie rozszerzania diety to nie mogło zabraknąć postu ode mnie z zakresu 1 Pomocy- chyba byliście na to przygotowani? 😁🩺

⛔️UWAGA! Bo daję Wam ekstremalne metody jak przygotować się do zakrztuszenia czy zadławienia u Waszych dzieci! ⛔️

Jedziemy z tym koksem, bo kwestia zarztuszenia lub (nie daj Bóg) zadławienia jest tematem mocnym - zwłaszcza dla rodzica, zwłaszcza przy pierwszym dziecku. 🫣 Wiem, bo kiedy Aurelia pierwszy raz zakrztusiła się przy jedzeniu jabłuszka - poczułam strach, chwilowy paraliż, niedowierzenie (w głowie miałam głosik "O matko! Jak to? Jak to się stało? Nie! Tylko nie to!!!)... ale mimo, że w głowie był chaos - to zadziałał instynkt i pamięć mięśniowa ze szkoleń. 😎

I właśnie o tym głównie dzisiaj napiszę. Bardzo ważna jest znajomość 1 Pomocy, to jest jasne jak słońce - i na pewno znasz na pamięć postępowanie przy zakrztuszeniu- oklepywanie po plecach (między łopatkami) i zachęcanie do kaszlu, lub kiedy widzisz, że dziecko zmienia kolory i ma problem z wypluciem to...
👶 przy niemowlaczku i małym dziecku - 5 x oklepanie między łopatkami -> nie wypluło -> 5x uciśnięcie klatki piersiowej -> 5x oklepanie między łopatkami
👧🧑👨‍🦱dziecko przedszkolne, nastolatek i dorosły - możesz zastosować chwyt Heimlicha (teraz bardzo proszę włącz sobie filmik poglądowy, żeby wszystko było jasne: https://www.youtube.com/watch?v=fW-EtDJcKME) 5x oklepanie między łopatkami -> nie wypluło -> 5x uciśnięcie podbrzusza - wysokość tchawicy (miejsce POWYŻEJ pępka, nie uciskamy na pępek!!!)

I już przemyciłam Wam podstawy z podstaw.😋 Ale nie do końca chciałam tylko o tym napisać. Chcę Was uspokoić (o ile to możliwe, w tak hardcorowym temacie) 😥
Chcę, żebyście zaufali sobie- bo wiecie co robić. Naprawdę. Chcę żebyście powiedzieli to sobie teraz, kiedy wszyscy jesteście bezpieczni i nie dławiący się- DAM RADĘ! Czymkolwiek się nie zakrztusi, damy radę! 🦸

DLA ODWAŻNYCH! 🦸Jeśli potrzebujesz- wejdź na YouTube, obejrzyj instruktaże - to TYLKO 5 minut. Bo nie trwają one dłużej. Naoglądaj się, znajdź miejsce do ucisku Heimlicha na swoim brzuchu, ba! Znajdź to miejsce na brzuchu swojego dziecka! I uwaga, bo powiem coś jeszcze bardziej hardcorowego- weź swoje dziecko/niemowlę i w formie zabawy z nim zasymuluj tą sytuację. Delikatnie wyznacz miejsce na oklepanie go po łopatkach, poobracaj niemowlę, daj swojemu mózgowi przyzwyczaić się do tego widoku. W realnej sytuacji, będziecie o krok dalej, bo już widzieliście ten widok, już "klepaliście" te łopatki. Pierwsze koty, za płoty już były- i to w komforcie, bezpieczeństwie. 😎

🤔 Na koniec o różnych możliwościach..
W stresie działamy wg. naszego instynktu i to prawda.Ale! Jeśli nie daje to skutku, to wtedy Wy dajcie sobie możliwość spróbowania innego sposobu. Oklepanie, Heimlich, do pionu, do poziomu. Jeśli jedna metoda nie daje rady- po prostu próbuj innej. Nie poddawaj się! I pamiętaj, że zawsze jest TELEFON NA 112 - gdzie dyspozytor ZAWSZE Ci pomoże, poinstruuje i zadba o to, żeby dotarła do Ciebie pomoc.

Kochani, nie jest to łatwy temat- wiem o tym i nie chciałabym powtarzać swojego i Aury incydentu z jabłkiem w tle. Nie mniej, chcę żebyście byli spokojni- poćwiczcie, pooglądajcie filmiki- bo tylko tak budujemy nasze umiejętności i spokój. A ja wychodzę z założenia, że spokojny rodzic to (choć troszkę bardziej) spokojny Ratownik. 😜

Życzę Wam samych przyjemności z rozszerzania diety i zero strachu!
Poza tym, kto jak nie Wy?! 😉

-Ula

Jedne mamy czekają z niecierpliwością, innym spędza to sen z powiek. Obserwuję też, że w praktyce jak już się zacznie te...
27/02/2026

Jedne mamy czekają z niecierpliwością, innym spędza to sen z powiek. Obserwuję też, że w praktyce jak już się zacznie ten etap to dla wielu mam to spory stres, a mówię o rozszerzenia diety 🤔
I tym samym ruszamy z tym tematem, bo pod naszym postem pojawiło się takie też zapotrzebowanie. Rozszerzanie diety to nie test z macierzyństwa.
To proces budowania relacji z jedzeniem.
Z perspektywy psychologicznej to jeden z pierwszych momentów, kiedy dziecko zaczyna doświadczać:
🌿 samodzielności,
🌿 sprawczości,
🌿 sygnałów własnego ciała (głód, sytość),
🌿 granic („nie chcę”, „wystarczy”).
A rodzic?
Rodzic często doświadcza:
🙆 napięcia,
🙆 porównywania,
🙆 lęku („czy się najada?”),
🙆 frustracji, gdy jedzenie ląduje na podłodze.
I to wszystko jest normalne.
Rozszerzanie diety rzadko wygląda jak idealne filmiki w internecie.
Czasem to trzy dni entuzjazmu i tydzień plucia.
A czasem jedno dziecko próbuje wszystkiego, a drugie potrzebuje 15 podejść do marchewki.
To nie znaczy, że coś jest nie tak.
To znaczy, że trwa proces.
Psychologicznie patrząc najważniejsze w tym czasie nie jest to, ile dziecko zjadło.
Tylko jaka atmosfera towarzyszy jedzeniu.
Bo dziecko uczy się nie tylko smaków.
Uczy się: „Czy przy stole jest bezpiecznie?”
„Czy mogę słuchać swojego brzucha?”
„Czy moje ‘nie’ jest respektowane?”
Zaufanie do procesu oznacza zgodę na to, że:
🧡 apetyt bywa zmienny,
🧡 neofobia (lęk przed nowymi smakami) jest etapem rozwojowym,
🧡 budowanie relacji z jedzeniem trwa miesiące, a nawet lata.
Twoją rolą nie jest kontrolować każdy kęs, a bardziej stworzyć bezpieczne warunki.
Reszta naprawdę dojrzewa z czasem.
W tej serii będziemy:
👉 pokazywać kulisy rozszerzenia diety
👉 dzielić się czasem fajnym przepisem
👉 pokazywać sposoby, które się u nas sprawdziły i może się sprawdzą też u was (ale nie muszą)
👉 będziemy się oswajać z tym, że bywa różnie z tym jedzeniem (dla nas to też będzie oswajanie przez dzielenie się z wami)
Na początek powiedz mi
co w rozszerzaniu diety jest dla Ciebie teraz najtrudniejsze? Albo czego byś potrzebowała?
- Zuza

Wiosko! Już 2 miesiące spacerów za nami! 🥹💚Chcę Wam podziękować, że zjawiacie się na spacerach, jesteście z nami, chodzi...
25/02/2026

Wiosko!

Już 2 miesiące spacerów za nami! 🥹💚
Chcę Wam podziękować, że zjawiacie się na spacerach, jesteście z nami, chodzimy, rozmawiamy i miło spędzamy czas 🚶‍♀️🗣

Mimo że spacery to super atmosfera dla ducha rodzica, to jednak mamy z tego REALNE benefity zdrowotne! 💪💥

Podczas każdego spaceru aplikacja zdrowotna 📱 mierzyła mi kroki i dystanse, i łącznie uzbierało się:
👟 ponad 60 tysięcy kroków (tak! Na samych spacerach!)
🛣️ 40 km dystansu z wózkami
🔥 około 3000 spalonych kalorii – to tyle co 100 pączków z lukrem! 🍩😄

Jak widzicie, co środę nie tylko gadamy i spacerujemy – dbamy o siebie! 💚
Przez tę godzinkę spaceru luzujemy głowy, rozmawiamy i śmiejemy się. Zostawiamy ciężar dnia codziennego za sobą. Czasem są poważne rozmowy, czasem wymiana doświadczeń, ale zawsze po tych spacerach jest mi lżej 🌤️Czuję się taka „dotleniona” psychicznie 🧠💨

Ale, ale! 🚨 RUSZAMY SIĘ!
Ruszaliśmy te tyłki przez całą zimę! ❄️W śniegi, mrozy, wiatry, a nawet deszcze 🌨️🌬️🌧️Co tydzień wychodziłyśmy, mimo że się nie chciało (oj jak się czasem nie chciało… 😅 – to wiedzą tylko moje cztery ściany), to i tak szłyśmy! I to naprawdę daje efekty! 💥✨

Więc jeśli złapie Cię myśl: „eee… chyba mi się nie chce” 🙈to pomyśl, na ilu płaszczyznach poczujesz się lepiej po naszym spacerze 💚

Nie gwarantuję, że schudniemy 20 kg w miesiąc ❌⚖️
Nie gwarantuję rozwiązania wszystkich problemów świata 🌍🙃
Nie gwarantuję nawet ładnej pogody ☁️😅
ALE ✨ mogę zagwarantować, że na każdym spacerze będą ludzie, którzy:
🤍 chcą spędzić z Tobą czas
👂 wysłuchają
🤗 pocieszą
😂 rozśmieszą
albo po prostu powiedzą: „mam tak samo”

I dla mnie to robi największą robotę 🥹
Nasza mała wioska, która jest gdzieś obok 🌿🏡

Także… nic już nie planuj na kolejną środę 📅bo czekamy na Ciebie! 💚👣✨

Adres

Świdnica Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mamy Wioskę. umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram