23/07/2025
Taka refleksja dziś po sesji z Pacjentką🤍
Nie wszystko musi trwać, by być wieczne.
Cząstka Ciebie zawsze zostaje w czyimś sercu
Czasem nie wiesz, że dla kogoś byłaś wszystkim.
Że jedno zdanie, które rzuciłaś mimochodem, w kimś zostało na zawsze.
Że Twoje czułe spojrzenie uleczyło czyjś wstyd.
Że ktoś po latach wciąż nosi w sercu wspomnienie Twojego uśmiechu — jak amulet.
Dla kogoś kilka wspólnych chwil było jak cały świat.
Dla kogoś Twoje “jestem” w tamtym momencie znaczyło więcej niż wszystko inne.
Twoja obecność kiedyś wniosła światło do czyjegoś cienia – i to światło wciąż tam jest.
Twoje słowa otuchy – choć dla Ciebie może zwykłe – dla kogoś były jak koło ratunkowe.
Niektóre dusze spotykają się tylko na chwilę, by coś sobie dać.
Czasem to lekcja. Czasem inspiracja.
Czasem tylko spojrzenie, które mówi: „Wiem, co czujesz”.
Czasem to miłość, która musiała odejść, ale zanim odeszła – nauczyła Cię kochać siebie.
Ktoś dziś żyje inaczej, bo Cię spotkał.
Ktoś nauczył się wierzyć w siebie, bo kiedyś uwierzyłaś w niego Ty.
Ktoś patrzy na siebie łagodniej, bo widział siebie w Twoich oczach.
Ktoś trzyma się nadziei, bo nauczyłaś go, że warto.
Byłaś domem, choć tylko na chwilę.
Ciepłem w najzimniejszym momencie.
Latarnią w chaosie, drogowskazem w nocy pełnej pytań.
Byłaś tą, która poprawiała szalik i mówiła: „Dbaj o siebie, dobrze?”
Zostałaś w cudzych dłoniach — bo Twoich ktoś nie potrafił utrzymać.
Zostałaś w liście, którego ktoś nigdy nie wysłał.
W kubku z pękniętym uchem.
W książce, której ktoś nie potrafi zamknąć — bo między stronami jesteś Ty.
Ktoś do dziś słucha tej jednej piosenki i myśli o Tobie.
Ktoś zaparza herbatę z cytryną, jak wtedy, gdy jego życie się sypało, a Ty powiedziałaś: „Pij. Jestem tu.”
Ktoś nosi w portfelu kamień od Ciebie — na szczęście.
Ktoś wraca do kawiarni, gdzie uśmiechałaś się do niego z czułością, bo rozumiałaś wszystko.
Dla kogoś byłaś jedyną osobą, która zapytała: „A Ty jak się czujesz… naprawdę?”.
Dla kogoś byłaś cudem, który trwał trzy dni — ale zmienił wszystko.
Ktoś zachował kartkę z Twoim „Wierzę w Ciebie” — i nosi ją jak talizman.
Ktoś nadal nie usuwa Twojego numeru z telefonu. Bo nadal nie potrafi.
Ktoś, kto kiedyś miał złamane serce, nosi w sobie Twoje słowa — bo to one nie pozwoliły mu się rozpaść.
Ktoś nadal wspomina smak porannej kawy z Tobą, rozmowy przy otwartym oknie, milczenie, które było najpełniejszą formą bycia razem.
Może byliście tylko towarzyszami jednej stacji, jednej rozmowy, jednej nocy.
Ale powiedziałaś coś, co w nim zostało.
Albo patrzyłaś — tak, jakbyś widziała wszystko.
I to było wszystko.
Zostałaś w spojrzeniu kobiety, która pokochała siebie, bo kiedyś powiedziałaś: „Masz najpiękniejsze oczy, jakie widziałam”.
Zostałaś w twarzy dziecka, które dostało imię po Tobie — bo byłaś najczulszą duszą, jaką ktoś spotkał.
Zostałaś w drżeniu palców, które dotknęły klawiszy — bo powiedziałaś: „Spróbuj. Masz talent.”
Zostałaś w milczeniu po Waszym ostatnim pocałunku, które trwa do dziś.
Zostałaś w czyjejś pamięci, gdy po długim czasie znów się uśmiechnął — bo przypomniał sobie, jak mówiłaś:
„Jeszcze będzie pięknie… tylko może trochę inaczej, niż myślisz.”
Nie wszystko, co się skończyło, jest stracone.
Nie wszystko, co przeminęło, przepadło.
Cząstka Ciebie została. I będzie w kimś zawsze.
Bo nawet jeśli myślisz, że nic nie znaczyłaś…
Cząstka Ciebie żyje w czyimś śmiechu. W czułości. W odwadze. W czyimś „kocham” – dojrzalszym, bo najpierw poznało Ciebie.
Jesteś w czyimś cichym „dziękuję”, gdy patrzy w niebo.
Zostawiłaś po sobie więcej, niż myślisz.
Twoje słowa, Twoja obecność, Twoja czułość, Twoja prawda – wrosły w czyjeś serce.
Czasem nie wiesz, że ktoś dziś modli się o Twoje szczęście.
Bo tam, w kimś, w jego wspomnieniach, gestach, wyborach – jesteś.
Nie trzeba być na zawsze, żeby pozostać na wieczność.