Psycholog - Psychotraumatolog mgr Judyta Dubanowicz

Psycholog - Psychotraumatolog mgr Judyta Dubanowicz Psycholog | Psychotraumatolog |Zdejmij zbroję. Uwolnij napięcie. Odzyskaj spokój.| Psychologia Holistyczna

🔥🤍Ciepło. Miękko. Przytulnie.I Tak właśnie było. 🤍🔥Za nami weekend, który trudno opisać słowami – bo więcej czuło się se...
11/10/2025

🔥🤍Ciepło. Miękko. Przytulnie.
I Tak właśnie było. 🤍🔥

Za nami weekend, który trudno opisać słowami – bo więcej czuło się sercem, niż można powiedzieć.
Trzy dni w kobiecej energii, wśród gór, zapachu drewna i herbaty, przy cieple kominka i w rytmie tańca.

Był śmiech i wzruszenie.
Była cisza, która leczy.
Był dotyk, rozmowy i wspólne milczenie, które mówiło więcej niż słowa.

Tworzyłyśmy własne perfumy z Mirą, tańczyłyśmy z zamkniętymi oczami, piłyśmy kakao, które otwiera serce, i słuchałyśmy w sobie tego, co dawno chciało być usłyszane.
Podczas warsztatów z Kasią odkrywałyśmy zioła i napoje, które karmią kobiecą energię od środka.
Było SPA, sauna, śmiech do późna w nocy i to cudowne poczucie, że każda z nas wraca do siebie.

Z całego serca dziękuję każdej kobiecie, która była częścią tego wyjazdu – za obecność, ciepło, otwartość i wspólne tworzenie przestrzeni, w której mogłyśmy po prostu być.

🤍
Niech to ciepło, które rozpaliłyśmy razem, zostanie w nas jak żywy ogień – przypominając, że miękkość to też moc.

Jeśli chciałabyś dołączyć do naszej grupy wsparcia
- Kręgu Kobiet i spotkać się regularnie a także wziąć udział w takim wyjeździe - napisz 😍

Do zobaczenia😘😍🥳

Z radością informuje 🤍🥳🙏, że w miniony weekend ukończyłam I moduł Studium Integracyjnej Terapii Osób po Traumie.3 dni in...
01/09/2025

Z radością informuje 🤍🥳🙏, że w miniony weekend ukończyłam I moduł Studium Integracyjnej Terapii Osób po Traumie.

3 dni intensywnej i konkretniej pracy, prowadzonej przez wybitnego Igor Rotberg - Psychologia Współczesna – psychologa, psychoterapeutę, superwizora, autora książek i praktyka - specjalistę w pracy z traumą.

Podnosząc swoje kwalifikacje wybieram rzetelną wiedzę i sprawdzone podejścia, które dają realne narzędzia w pracy z osobami po doświadczeniach traumatycznych.

To ważne dla jakości pracy, która wymaga uważności, precyzji i odpowiedzialności🙏

🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

Jeśli potrzebujesz bezpiecznej przestrzeni.
Jeśli Twoje ciało pamięta więcej, niż możesz opowiedzieć.
Jeśli czujesz, że to właściwy moment – napisz do mnie.

Wspólnie znajdziemy ścieżkę, która przywróci Ci równowagę i ulgę.

Skontaktuj się ze mną w wiadomości prywatnej lub pod numerem telefonu 788968086 🙏

Kolejne spotkania z Wami w gabinecie i kolejne refleksje🤍ku pokrzepieniu serc🙏Dziwny ten rok.Jakby ktoś rozciągnął międz...
30/07/2025

Kolejne spotkania z Wami w gabinecie i kolejne refleksje🤍ku pokrzepieniu serc🙏
Dziwny ten rok.
Jakby ktoś rozciągnął między niebem a piekłem cieniutką nić – i próbował po niej chodzić.

Dziwny ten czas.
Jakby świat co chwilę się zatrzymywał… i za moment znów ruszał – ale w inną stronę.

Jakby życie potrząsało naszymi dniami jak układanką w kalejdoskopie –
robiąc sobie żarty z naszych planów, zamiarów, marzeń.

Cuda mieszają się z chaosem.
Radość z bólem.
Nadzieja z bezsilnością.

Rzeczy piękne przychodzą nagle
– ale tak samo nagle odchodzi spokój,
wrzucając nas prosto w objęcia rwącego nurtu chaosu.

Patrzę.
Zatrzymuję się w pół oddechu.
I próbuję zrozumieć, co to wszystko ma mi powiedzieć.

Obserwuję.
I milknę częściej niż mówię.
Bo chyba nic już nie wiem.
I chyba pierwszy raz tak bardzo przestaję udawać, że jest inaczej.

Chwilami chce się płakać z bólu.
Takiego, który rozsadza mostek.
Który ścina kolana.
Który rozlewa się po ciele jak ciemność, kiedy gaśnie ostatnia iskra.

Chwilami chce się wyć.
Bo ktoś, kogo kochasz – cierpi.
Dlatego, że znowu coś się posypało, że znów trzeba się podnosić, choć brakuje siły.
Dlatego, że dźwigasz wszystko, co tylko się da – ale nikt nie pyta, czy jeszcze dajesz radę.

Z bezsilności wobec zdarzeń.
Wobec słów, które ranią.
Wobec chorób, które zabierają więcej niż tylko zdrowie.
Z samotności, której nie widać z zewnątrz.
Z tęsknoty za kimś, kto był, a już go nie ma.
Z przemęczenia tą samotną walką, którą prowadzisz od lat.
Z tego, że znów trzeba być dzielną – choć w środku już wszystko drży.
Z niezrozumienia, które boli bardziej niż słowa.
Z samotności wśród ludzi.

Ale są też chwile, kiedy płaczesz z wdzięczności.
Z radości, że ktoś albo coś Cię ocaliło.

Bo nagle coś się układa.
Ktoś podaje rękę.
Wraca energia.
Wraca pokój.

Płacze się z radości, bo ktoś powiedział to jedno kluczowe dla Ciebie zdanie, akurat wtedy, gdy miałeś się poddać, może to zdanie ocaliło Ci nawet życie.
Z radości, bo dziecko przytuliło się mocniej niż zwykle i powiedziało „kocham cię”.
Z radości, bo wracasz do domu i wiesz, że czeka na Ciebie ktoś, może kot albo pies – kto jest tylko po to, by przy Tobie być.
Z tego, że ktoś Cię przytulił, kiedy nic nie mówiłaś, ale wszystko było widać.
Bo rozkleiłaś się w autobusie – i nieznajoma kobieta po prostu podała Ci chusteczkę.
Z chwili, kiedy słońce przebiło się przez deszcz – i Ty też poczułaś, że może jeszcze dasz radę.

Chwała Bogu za te cuda.

Za to, że choć świat się wali, to jednak codziennie wstaje słońce.
Za to, że ktoś przychodzi, zanim powiesz, że nie dasz rady.
Za to, że potrafimy się jeszcze czymś wzruszyć, chociaż w głębi duszy świat nas naprawdę boli.

Chwała Bogu za te cuda.
Za każdy ułamek światła, który rozdziera ciemność.
Za każdy oddech, który mimo wszystko jest.
Za sen, który w końcu przychodzi po wielu nieprzespanych nocach.
Za ludzi, którzy pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy wszystko zaczyna się walić.
Za delikatne słowa, które zszywają to, co się rozdarło.
Za gesty, które nie muszą być duże, żeby uratować duszę.

Bo to właśnie te cuda ratują.
Pomagają przetrwać wichry i burze, które spadają znienacka –
na człowieka zupełnie bezradnego.

I wtedy uczysz się jednej z najtrudniejszych rzeczy:
trzymać się, nawet kiedy wszystko inne się rozpadło.
Uczysz się, że czasem wystarczy tylko jedno:
nie wypuszczać nadziei z dłoni.

Bo najciemniej jest zawsze przed wschodem słońca.
A może… właśnie dziś jesteś o ten jeden świt od cudu.

„Zmęczenie, którego nie leczy sen”To nie lenistwo. To nie brak motywacji.To ciało, które od miesięcy – albo lat – żyło w...
26/07/2025

„Zmęczenie, którego nie leczy sen”
To nie lenistwo. To nie brak motywacji.
To ciało, które od miesięcy – albo lat – żyło w napięciu.
Uczyło się ogarniać. Dawać radę. Walczyć.
Ale już nie chce.

Jeśli czujesz, że żadna ilość odpoczynku nie wystarcza –
nie jesteś sama. To może być przewlekle zmęczenie.
Obezwładniające. Wyczerpujące. Prawdziwe.

✨ Zostaw 💬, jeśli to o Tobie.
✨ Wyślij komuś, kto tego dziś potrzebuje.

Czy znasz to zmęczenie, którego nie da się odespać?

Co Twoje ciało próbuje Ci powiedzieć?




















✨ Subtelne punkty zwrotne ✨W procesie terapeutycznym wiele dzieje się w naszym wnętrzu.Cicho. Niewidocznie.Powoli. Prawd...
24/07/2025

✨ Subtelne punkty zwrotne ✨

W procesie terapeutycznym wiele dzieje się w naszym wnętrzu.
Cicho. Niewidocznie.
Powoli. Prawdziwie.

Niektóre zmiany nie potrzebują dramatycznych wydarzeń.
Nie potrzebują krzyku, łez, nagłych decyzji.
Zamiast tego – pojawiają się stopniowo.
Są jak delikatne przesunięcia w systemie, który uczy się, że już można inaczej.

To momenty, które dla świata zewnętrznego mogą być bez znaczenia, a dla osoby w procesie – znaczą wszystko.


• Kobieta, która odkłada telefon przed snem.
Nie dlatego, że „powinna”.
Tylko dlatego, że wreszcie czuje, że potrzebuje ciszy.

• Ktoś zatrzymuje się na spacerze,
żeby wystawić twarz do słońca –
i nie czuje się winny, że „nic nie robi”.

• Klientka mówi:
„Wczoraj po raz pierwszy nie zareagowałam od razu.
Zamiast tego – wzięłam dwa głębokie wdechy.”

• Ktoś odwołuje spotkanie,
bo czuje zmęczenie.
I nie tłumaczy się z tego. Po prostu wybiera siebie.

• Ciało, które przestaje napinać się na myśl o weekendzie.
Bo wcześniej weekend był pracą.
Graniem uśmiechu. Ogarnianie wszystkiego co było „do nadrobienia”.

• Ramiona, które odpuszczają.
Bez świadomego „rozluźnij się”.
Po prostu… nie muszą już niczego trzymać.

• Ktoś w gabinecie mówi:
„Zrozumiałam, że nie muszę już nikomu tłumaczyć swoich emocji.
Mam prawo czuć – bez uzasadnienia.”

• Mężczyzna, który po raz pierwszy nie robi z siebie żartu, żeby rozładować napięcie.
Po prostu jest. Ze sobą. Ze swoim zdaniem. Bez obrony.

• Klientka, która przez lata mówiła: „Jest dobrze, ogarniam” –dziś mówi:
„Nie chcę już ogarniać. Chcę żyć. Chcę oddychać po swojemu.”

• Matka, która siada do kolacji z dzieckiem
i pierwszy raz nie myśli o zmywaniu, nie liczy czasu, nie analizuje.
Jest tylko ona. I ono. I uśmiech.

• Ktoś zaczyna płakać w gabinecie
–i nie zatrzymuje łez.
Pozwala im płynąć. Bez tłumaczenia. Bez walki.

• Ktoś wraca z pracy z poczuciem:
„Zrobiłam tyle, ile mogłam. I to wystarcza.”



To właśnie są subtelne punkty zwrotne.
Czułe zmiany w systemie nerwowym.
Transformacja często nie przychodzi jak burza.
Przychodzi jak westchnienie. Jak zgoda. Jak odpuszczenie.

W takich chwilach zaczyna się prawdziwe leczenie.
Nie od spektakularnych kroków.
Tylko od tego, że siebie stawiasz na pierwszym miejscu.

Układ nerwowy dobrze reaguje na łagodność.
Na czas. Na obecność.
Zmiana przychodzi wtedy, gdy robisz miejsce, żeby ją poczuć.

Subtelne punkty zwrotne są kluczem.
To one sygnalizują, że wracasz.
Do siebie. Do ciała. Do życia.

Taka refleksja dziś po sesji z Pacjentką🤍Nie wszystko musi trwać, by być wieczne.Cząstka Ciebie zawsze zostaje w czyimś ...
23/07/2025

Taka refleksja dziś po sesji z Pacjentką🤍
Nie wszystko musi trwać, by być wieczne.
Cząstka Ciebie zawsze zostaje w czyimś sercu

Czasem nie wiesz, że dla kogoś byłaś wszystkim.
Że jedno zdanie, które rzuciłaś mimochodem, w kimś zostało na zawsze.
Że Twoje czułe spojrzenie uleczyło czyjś wstyd.
Że ktoś po latach wciąż nosi w sercu wspomnienie Twojego uśmiechu — jak amulet.

Dla kogoś kilka wspólnych chwil było jak cały świat.
Dla kogoś Twoje “jestem” w tamtym momencie znaczyło więcej niż wszystko inne.
Twoja obecność kiedyś wniosła światło do czyjegoś cienia – i to światło wciąż tam jest.
Twoje słowa otuchy – choć dla Ciebie może zwykłe – dla kogoś były jak koło ratunkowe.

Niektóre dusze spotykają się tylko na chwilę, by coś sobie dać.
Czasem to lekcja. Czasem inspiracja.
Czasem tylko spojrzenie, które mówi: „Wiem, co czujesz”.
Czasem to miłość, która musiała odejść, ale zanim odeszła – nauczyła Cię kochać siebie.

Ktoś dziś żyje inaczej, bo Cię spotkał.
Ktoś nauczył się wierzyć w siebie, bo kiedyś uwierzyłaś w niego Ty.
Ktoś patrzy na siebie łagodniej, bo widział siebie w Twoich oczach.
Ktoś trzyma się nadziei, bo nauczyłaś go, że warto.

Byłaś domem, choć tylko na chwilę.
Ciepłem w najzimniejszym momencie.
Latarnią w chaosie, drogowskazem w nocy pełnej pytań.
Byłaś tą, która poprawiała szalik i mówiła: „Dbaj o siebie, dobrze?”

Zostałaś w cudzych dłoniach — bo Twoich ktoś nie potrafił utrzymać.
Zostałaś w liście, którego ktoś nigdy nie wysłał.
W kubku z pękniętym uchem.
W książce, której ktoś nie potrafi zamknąć — bo między stronami jesteś Ty.

Ktoś do dziś słucha tej jednej piosenki i myśli o Tobie.
Ktoś zaparza herbatę z cytryną, jak wtedy, gdy jego życie się sypało, a Ty powiedziałaś: „Pij. Jestem tu.”
Ktoś nosi w portfelu kamień od Ciebie — na szczęście.
Ktoś wraca do kawiarni, gdzie uśmiechałaś się do niego z czułością, bo rozumiałaś wszystko.

Dla kogoś byłaś jedyną osobą, która zapytała: „A Ty jak się czujesz… naprawdę?”.
Dla kogoś byłaś cudem, który trwał trzy dni — ale zmienił wszystko.
Ktoś zachował kartkę z Twoim „Wierzę w Ciebie” — i nosi ją jak talizman.
Ktoś nadal nie usuwa Twojego numeru z telefonu. Bo nadal nie potrafi.

Ktoś, kto kiedyś miał złamane serce, nosi w sobie Twoje słowa — bo to one nie pozwoliły mu się rozpaść.
Ktoś nadal wspomina smak porannej kawy z Tobą, rozmowy przy otwartym oknie, milczenie, które było najpełniejszą formą bycia razem.

Może byliście tylko towarzyszami jednej stacji, jednej rozmowy, jednej nocy.
Ale powiedziałaś coś, co w nim zostało.
Albo patrzyłaś — tak, jakbyś widziała wszystko.
I to było wszystko.

Zostałaś w spojrzeniu kobiety, która pokochała siebie, bo kiedyś powiedziałaś: „Masz najpiękniejsze oczy, jakie widziałam”.
Zostałaś w twarzy dziecka, które dostało imię po Tobie — bo byłaś najczulszą duszą, jaką ktoś spotkał.
Zostałaś w drżeniu palców, które dotknęły klawiszy — bo powiedziałaś: „Spróbuj. Masz talent.”
Zostałaś w milczeniu po Waszym ostatnim pocałunku, które trwa do dziś.

Zostałaś w czyjejś pamięci, gdy po długim czasie znów się uśmiechnął — bo przypomniał sobie, jak mówiłaś:
„Jeszcze będzie pięknie… tylko może trochę inaczej, niż myślisz.”

Nie wszystko, co się skończyło, jest stracone.
Nie wszystko, co przeminęło, przepadło.
Cząstka Ciebie została. I będzie w kimś zawsze.

Bo nawet jeśli myślisz, że nic nie znaczyłaś…
Cząstka Ciebie żyje w czyimś śmiechu. W czułości. W odwadze. W czyimś „kocham” – dojrzalszym, bo najpierw poznało Ciebie.
Jesteś w czyimś cichym „dziękuję”, gdy patrzy w niebo.
Zostawiłaś po sobie więcej, niż myślisz.
Twoje słowa, Twoja obecność, Twoja czułość, Twoja prawda – wrosły w czyjeś serce.
Czasem nie wiesz, że ktoś dziś modli się o Twoje szczęście.
Bo tam, w kimś, w jego wspomnieniach, gestach, wyborach – jesteś.

Nie trzeba być na zawsze, żeby pozostać na wieczność.

Dzień dobry,witam Cię serdecznie na mojej stronie.Pracuję z osobami, które doświadczyły kryzysu, przeciążenia, przewlekł...
23/07/2025

Dzień dobry,
witam Cię serdecznie na mojej stronie.

Pracuję z osobami, które doświadczyły kryzysu, przeciążenia, przewlekłego stresu, trudnych relacji, dolegliwości zdrowotnych lub traumy.

Wspieram je w powrocie do siebie – poprzez zrozumienie mechanizmów obronnych oraz mechanizmów przetrwania.
Pomagam odzyskać kontakt ze sobą, z ciałem oraz z własnymi wewnętrznymi zasobami.

W swojej pracy kieruję się podejściem psychologii holistycznej – integruję wiedzą z zakresu psychotraumatologii, psychosomatyki, pracy z ciałem oraz psychogenealogii.
Patrzę na człowiek całościowo: z jego historią, ciałem, emocjami, relacjami i potrzebami.

✔︎ Ukończyłam studia magisterskie na kierunku Psychologia kliniczna i zdrowia na Uniwersytecie SWPS
✔︎ Ukończyłam studia podyplomowe z Psychotraumatologii na Uniwersytecie Gdańskim
✔︎ Od ponad 17 lat pracuję z ludźmi – początkowo poprzez ciało, a od 2021 roku jako psycholog

Ukończyłam liczne szkolenia z zakresu:
• psychosomatyki
• pracy z traumą
• przekazu transgeneracyjnego (Generation Code)
• okołoporodowej utraty dziecka
• wsparcia kobiet w okresie okołoporodowym
• wsparcia pacjenta w kryzysie
• mindfulness

Jeśli czujesz, że nadszedł moment, by zadbać o siebie – zapraszam Cię na konsultację.
Oferuję uważne wsparcie, pomoc psychologiczną i przestrzeń, w której możesz poczuć się bezpiecznie.

Prowadzę konsultacje indywidualne – stacjonarnie i online.

Adres

Traugutta 1a
Andrychów
34-120

Godziny Otwarcia

Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00

Telefon

+48788968086

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog - Psychotraumatolog mgr Judyta Dubanowicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria