16/12/2022
Dawno mnie tutaj nie było, ale ciąża sprawiła, że potrzebowałam więcej czasu i przestrzeni tylko dla siebie, a w ostatnich tygodniach również dla synka 👶.
Trzy miesiące temu urodziłam moje czwarte dziecko. Tak jak przy trzecim porodzie od początku zakładałam, że będę rodzić w domu, bo tego wyjątkowego komfortu nie da się osiągnąć nawet w najlepszym szpitalu z najlepszym personelem, chociaż oczywiście dla każdego co innego jest komfortem 😉.
Mąż już od jakiegoś czasu mówił, że najlepiej by było gdyby on odebrał poród, bo chciałby, żeby to było takie całkowicie nasze. Ja nie byłam co do tego aż taka pewna, ale prawo przyciągania samo zadziałało i na pięć dni przed porodem moja położna odmówiła mi porodu z dziwnych powodów. Później szukałam innej położnej, ale wszystko i tak pokierowało mnie do tego, że ostatecznie nasz poród domowy odbył się bez asysty personelu medycznego. Tak jakby Wszechświat pokazywał mi z każdej strony, że to, co jest mi przeznaczone nie jest tym, do czego dążę. Bałam się, ale stwierdziłam, że jest to swego rodzaju sprawdzian dla mnie na ile ufam naturze i sobie, a także na ile wierzę sama w siebie. Pojawiły się tego dnia również dwie cudowne osoby, które pomogły mi uwierzyć, że wszystko będzie dobrze, za co jestem im bardzo wdzięczna 🥰🙏. Dzięki nim dostałam jakiejś magicznej mocy, która sprawiła, że skupiłam się tylko na tym, żeby pomóc naszemu dziecku przyjść na świat. Jako, że od jakiegoś czasu zajmuję się również homeopatią, to przez cały okres porodu jej używałam i wierzę, że to też pomogło mi w tym całym procesie.
Nie da się opisać radości jakiej doznałam, kiedy synek był już z nami 🥰😄. Cieszyłam się i płakałam ze szczęścia chyba przez pół godziny😅. To było zdecydowanie wyjątkowe przeżycie. Z synkiem jesteśmy zdrowi i szczęśliwi i mimo tak ogromnej dawki stresu, jestem wdzięczna za to całe doświadczenie. Gdybym miała kolejny raz podjąć taką decyzję, na pewno byłaby taka sama ❤👣.
A Wy co myślicie o porodzie domowym bez asysty, odwaga czy szaleństwo?
Z miłością ❤
Monika