19/12/2025
BIESCZADZKIE PODEJŚCIE DO ZMĘCZENIA
W Bieszczadach szybko uczysz się jednej rzeczy, jeśli droga jest oblodzona, to nie przyspieszasz.
Nie dlatego, że „nie dajesz rady”, tylko że chcesz dojechać w jednym kawałku.
Z końcówką roku bywa bardzo podobnie.
Wiele osób w grudniu ma poczucie, że ciśnienie narasta a energia spada, ciało dopomina się snu, głowa robi się cięższa, a wewnętrzny głos zaczyna marudzić, że przecież „jeszcze trochę trzeba pociągnąć”.
Z perspektywy psychologii nie jest to oznaka braku motywacji ani słabej organizacji. To raczej moment, w którym organizm wreszcie przestaje udawać, że "jedzie po suchym asfalcie".
Układ nerwowy nie czyta kalendarza. On reaguje na długość napięcia. A kiedy napięcie trwa miesiącami, ciało w pewnym momencie po prostu mówi "zwolnij, bo inaczej wylądujemy w rowie". I nie robi tego złośliwie.
Tutaj, w Bieszczadach, ten mechanizm widać jak na dłoni. Kiedy jest mgła, nie udajemy, że jej nie ma. Kiedy spada śnieg, nikt nie oczekuje, że wszystko będzie działać jak w lipcu. A jednak w życiu psychicznym często wymagamy od siebie pełnej sprawności w warunkach, które tej sprawności nie sprzyjają.
Końcówka roku to nie zawsze moment na podsumowania, listy sukcesów i ambitne plany. Czasem to po prostu moment, w którym warto zatrzymać się i zapytać: "Czego już nie mam siły dźwigać?" I pozwolić sobie usłyszeć odpowiedź, nawet jeśli nie jest ona wygodna ani produktywna.
Zmęczenie nie jest sygnałem do walki. Czasem jest zaproszeniem do zmiany tempa. A w Bieszczadach, jak już wiesz, zmiana tempa bywa najmądrzejszą decyzją na drodze.
My potrzebowaliśmy zmiany tempa i daliśmy sobie Bieszczady a ty co sobie dasz, żeby Twoje tempo było dla Ciebie dobre?
Niech ten czas będzie w odpowiednim tempie dla Nas wszystkich.
ZOSTAŃ Z NAMI - ROZWIJAJ SIĘ - WZRASTAJ
Pozdrawiam Ania