Centrum Rozwoju Osobistego Małgorzata Iwaniuk

Centrum Rozwoju Osobistego Małgorzata Iwaniuk Psycholog, Psychoterapeuta

Psycholog, Psychoterapeuta
Specjalizuję się w terapii:
-osób dorosłych
-dzieci
-młodzieży
Terapia logopedyczna dzieci i młodzieży
tel. 505 257 576

Czy dziecko zawsze wie, że żyje w przemocy? A może po prostu nazywa to „normą”, bo niczego innego nie zna? Ten poruszają...
18/11/2025

Czy dziecko zawsze wie, że żyje w przemocy? A może po prostu nazywa to „normą”, bo niczego innego nie zna? Ten poruszający tekst pokazuje jak wygląda codzienność najmłodszych, którzy dorastają w domu pełnym napięcia, lęku i nieprzewidywalności, a także o ich sposobach przetrwania, ich ciszy i ich codzienności.

Przeczytaj, jeśli chcesz lepiej zrozumieć świat dziecięcych emocji.

https://www.facebook.com/share/p/1BgVKDR6F2/?mibextid=wwXIf

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedzią Psycholog Małgorzaty Iwaniuk dla Radia Akadera dotyczącą zjawiska dezinformacj...
16/09/2025

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedzią Psycholog Małgorzaty Iwaniuk dla Radia Akadera dotyczącą zjawiska dezinformacji związanej z incydentami naruszeń przestrzeni powietrznej przez drony w Polsce. W swojej wypowiedzi wyjaśnia ona dlaczego ulegamy dezinformacji i jakie mogą być tego skutki.

W ostatnich dniach w polskim internecie nasiliło się zjawisko dezinformacji związanej z incydentami naruszeń przestrzeni powietrznej przez drony. Narracje propagandowe, rozpowszechniane głównie przez rosyjskie ośrodki, mają na celu podważanie działań polskich służb i wojska oraz wzbudza...

Syndrom „wszystko albo nic" – jak uwolnić się od perfekcjonizmu„Wszystko albo nic." Znasz to uczucie? Jeśli już coś robi...
22/05/2025

Syndrom „wszystko albo nic" – jak uwolnić się od perfekcjonizmu

„Wszystko albo nic." Znasz to uczucie? Jeśli już coś robisz, to najlepiej na 120%. Albo wcale.

To częsty mechanizm — szczególnie u osób, które są ambitne, odpowiedzialne, wrażliwe. W ramach wysokich standardów własnych ich myślenie oscyluje wokół "wszystko albo nic". Albo zrobię to idealnie, albo, jeżeli nie jestem pewna, że mi to wyjdzie idealnie, to nie robię tego w ogóle.

I właśnie wtedy warto zatrzymać się i zadać sobie pytanie: czy to, co robię, może być po prostu wystarczająco dobre? Nie idealne. Nie zgodne z jakimś wewnętrznym checklistem. Tylko wystarczające — by było „okej", bez wypalania się po drodze.

🧠 85% to wystarczająco dobrze

W gabinecie często widzę, że to pytanie potrafi zatrzymać na chwilę. Bo robienie „wystarczająco dobrze" bywa mylone z bylejakością czy lenistwem.

Jest bardzo niewiele obszarów w życiu, w których te 100% to wymóg konieczny. Większość obszarów - relacje z innymi ludźmi, samorozwój, dbanie o dzieci czy życie zawodowe - to zdecydowanie 85% wystarczy, żeby dobrze funkcjonowało.

To znaczy, że czasami na kolację nie dam zdrowego posiłku, tylko coś, co szybciej mogę przygotować. To znaczy, że na 85% dobry pracownik to taki, który czasami się spóźni do pracy albo zapomni wysłać maila z załącznikiem. Zgoda na bycie człowiekiem, który nie zawsze ma siłę, zasoby, czas. Ale dalej działa — na tyle, na ile potrafi w tym momencie.

🌿 Pułapka dążenia do perfekcji

Często zdarza się, że człowiek, który próbuje wykonać zadanie na 100%, wkłada w to tyle wysiłku, że każda kolejna czynność staje się coraz bardziej kosztowna. Bilans wychodzi taki, że poświęcamy masę czasu i energii, a korzyści stają się coraz mniej znaczące.

Dążenie do perfekcji powoduje ciągłe niezadowolenie z siebie i jest studnią bez dna - zawsze można było zrobić coś lepiej. Odbiera to szczęście i nawet jeśli jesteśmy postrzegani przez otoczenie jako osoby sumienne, bardzo dbające o szczegóły, to często nie wiedzą oni, jakim kosztem się to odbywa. A odbywa się to kosztem relacji, zdrowia, spokoju i szczęścia.

⚖️ Porównywanie się z innymi

Kiedy ulegamy tej presji i porównujemy się do innych osób, które oceniamy, że żyją na 100%, będziemy żyć w dużym niedosycie. Będzie to wymuszało ciągłą chęć rozwoju, stawania się lepszym, posiadania więcej.

Jest to niestety błędne koło generujące dużo stresu i niezadowolenia z życia. Gdy zafiksujemy się na porównywaniu swojego życia do życia innych, zwłaszcza w internecie, możemy łatwo przeoczyć fakt, że to jak żyjemy, co mamy, kim jesteśmy, może być zupełnie wystarczające do tego, żeby czuć się szczęśliwymi.

Jeśli czujesz, że temat robienia „dość" to coś, z czym się zmagasz — w pracy terapeutycznej da się to rozbroić. Ten mechanizm często ma głębokie korzenie, ale można go przepracować.

Nie zawsze trzeba przekraczać siebie. Czasem wystarczy po prostu… być po swojej stronie.

Jeżeli wolisz zgłębić temat w formie wideo to rozwijam go tutaj: https://youtu.be/rUlVR6JbxMA

20/05/2025

Syndrom „wszystko albo nic" – jak uwolnić się od perfekcjonizmu

Sztuka odpuszczania – odwaga by powiedzieć "dość"🍃 "Może po prostu powinnam odpuścić..." – słowa wypowiedziane cicho, z ...
15/05/2025

Sztuka odpuszczania – odwaga by powiedzieć "dość"

🍃 "Może po prostu powinnam odpuścić..." – słowa wypowiedziane cicho, z wahaniem. Jakby były ryzykowne. Jakby miały coś przekreślić.

W gabinecie często pojawiają się właśnie tak: nieśmiało, z domieszką winy. Bo przecież tyle się mówi o tym, żeby się nie poddawać. Żeby walczyć, zaciskać zęby, „iść po swoje". W świecie gloryfikującym nieustanną produktywność i siłę, odpuszczanie wydaje się niemal grzechem.

I dopiero kiedy zaczynamy rozplątywać, co dokładnie znaczy to „odpuścić", pojawia się ulga. Bo odpuszczanie to nie porażka. To nie lenistwo. To nie brak ambicji.

🧠 Czym naprawdę jest odpuszczanie?

Do odpuszczenia sobie możemy podejść w dwojaki sposób. Z jednej strony mówimy o świadomym wyborze priorytetów i tego, czemu chcemy się poświęcić, co jest w tym momencie dla nas ważne. A z drugiej strony w negatywny sposób możemy pomyśleć o tej rezygnacji jako o przymusie czy poddaniu się.
To, do czego zachęcam, to by ten pierwszy pogląd był dla nas świadomym kierunkiem. To moment, w którym mówisz sobie: 👉 „Nie muszę już tego dźwigać." 👉 „Nie chcę już robić wszystkiego kosztem siebie." 👉 „Mam prawo przestać."

🌿 Odwaga odpuszczania

Czasem trzeba odwagi, żeby wyjść z relacji, która cię rani. Czasem siły, żeby przyznać, że to nie twoja odpowiedzialność. Czasem miłości do siebie, żeby zejść z drogi, która kiedyś miała sens — ale już nie ma.

Nie zawsze to przychodzi łatwo. Zwłaszcza kiedy odpuszczanie myli się z rezygnacją. Kiedy całe życie było się „dzielną", „ogarniętym", „zawsze wspierającym". Ale przecież można kochać i nie ratować. Troszczyć się i nie kontrolować. Dbać o innych — i nie zapominać o sobie.

⚖️ Równowaga dla dobrostanu

Aby osiągnąć dobrostan psychiczny, musimy pamiętać, że pomiędzy dążeniem do celu a odpuszczeniem sobie powinna panować równowaga i żaden z tych kierunków nie jest możliwy bez drugiego.

Jeśli w twojej głowie też pojawia się to pytanie: „Czy wolno mi odpuścić?" To może już czas, by zacząć szukać odpowiedzi nie w głowie — tylko w ciele. W oddechu. W napięciu mięśni. W tym, co domaga się ulgi od dawna.

✨ Jeśli chcę podążać do jakiegoś celu, chcę osiągać jakieś fajne rezultaty w danym obszarze, to odpoczynek czy zatrzymanie się na tej drodze będzie gwarantem mojej satysfakcji, tego, że będę uważała swoje życie za wartościowe.

Gabinet terapeutyczny jest właśnie od tego. Od tego, żeby nie trzeba było iść z tym samemu.

📍Pracujemy w Białymstoku i online. 📩 Jeśli czujesz, że to ten moment – napisz. Jesteśmy.

Jeżeli wolisz zgłębić temat w formie wideo to rozwijam go tutaj: https://youtu.be/IzsexdGhBkA

13/05/2025

Sztuka odpuszczania – odwaga by powiedzieć "dość"

Czym płacimy za perfekcjonizm? Kiedy odpoczynek staje się walką."Nie wiem, kiedy ostatnio naprawdę odpoczęłam." To zdani...
08/05/2025

Czym płacimy za perfekcjonizm? Kiedy odpoczynek staje się walką.

"Nie wiem, kiedy ostatnio naprawdę odpoczęłam." To zdanie słyszę w gabinecie zbyt często. I za każdym razem czuję, jak wiele bólu kryje się pod tymi prostymi słowami.

Są osoby, które nawet odpoczywając czują, że robią coś niewłaściwego. Jakby samo pozwolenie sobie na chwilę bez działania było porażką. Bo przecież zawsze można jeszcze coś zrobić. Dokończyć raport. Odpisać na maile. Nawet czas dla siebie musi być "produktywny".

I tak odpoczynek, zamiast być przestrzenią ulgi, staje się kolejnym źródłem napięcia.

🧠 Surowi sędziowie we własnych głowach

Szczególnie często widzę to u osób, które mierzą wysoko, są zaangażowane, wrażliwe, chcą wszystko robić "dobrze". Właśnie one najczęściej są dla siebie bezlitośnie surowe. Nie pozwalają sobie odpuścić, ponieważ wierzą, że wtedy coś tracą – szansę, tempo, kontrolę.

W terapii zaczynam wtedy od prostego pytania: "Co powiedziałabyś przyjacielowi, który właśnie siada, bo nie ma siły?" Czy powiedziałabyś: "Wstawaj, nie przesadzaj, przecież jeszcze zostały Ci trzy godziny"? Czy raczej: "Zostań tu, odpocznij. Zasługujesz na to"?

Potraktujmy siebie tak jak naszego przyjaciela. Doradźmy sobie to, co byśmy doradzili jemu. Z jakiegoś powodu wiele osób potrafi być wspierającym przyjacielem dla innych, ale wobec siebie stosuje standardy surowego nadzorcy.

🌿 Odpuszczanie jako świadomy wybór

To ważne, by zrozumieć: odpuszczanie nie musi być rezygnacją czy poddaniem się. Może być świadomym wyborem.

Można zaprzestać czegoś z pełną świadomością: "Tak uważam, tak chcę, to jest dla mnie dobre i tak zamierzam teraz działać." To nie porażka — to decyzja.

W psychologii mówimy o potrzebie przywrócenia równowagi – między dążeniem a zatrzymaniem. Bo jedno bez drugiego nie przetrwa. Bez odpoczynku nie będzie ani wyników, ani sensu, ani satysfakcji.

⚖️ Odpoczynek jako część życia

Odpoczynek to nie luksus. To nie nagroda za wykonane zadanie. To fundamentalna część życia – tak samo ważna jak działanie.

Czasami używam porównania człowieka do baterii - w ciągu dnia zużywamy energię, dążąc do różnych celów. Potrzebujemy też regeneracji, a ta regeneracja czy spokój jest stałym elementem naszego życia. Bez niej nie jesteśmy w stanie być ani efektywni, ani skupieni.

Odpoczynek pozwoli Ci działać skutecznie w dłuższej perspektywie. Będzie gwarantem Twojej satysfakcji, tego że będziesz uważać swoje życie za wartościowe. Przełoży się to też na kontakty z innymi ludźmi, na bliskie relacje.

Czasem warto usiąść i spojrzeć nie na to, ile jeszcze przed Tobą, ale na to, co już udało Ci się osiągnąć. To będzie dawało moment odpoczynku, ale też będzie formą gratyfikacji, dodawania sobie siły do dalszego mierzenia się z ważnymi zadaniami.

W moim gabinecie pracuję z osobami szukającymi równowagi między ambicją a spokojem. Pomogę Ci odnaleźć Twoją drogę do życia pełnego zarówno osiągnięć, jak i wewnętrznej harmonii.

Jeżeli wolisz zgłębić temat w formie wideo to rozwijam go tutaj: https://youtu.be/NutYjx3aY00

06/05/2025

Czym płacimy za perfekcjonizm? Kiedy odpoczynek staje się walką.

Motywacja wewnętrzna vs zewnętrzna - która napędza Twój rozwój?⚡ „Przecież trzeba się rozwijać.” - ale co tak naprawdę k...
05/05/2025

Motywacja wewnętrzna vs zewnętrzna - która napędza Twój rozwój?

⚡ „Przecież trzeba się rozwijać.” - ale co tak naprawdę kryje się za tym stwierdzeniem?
Kiedy mówimy o rozwoju, kluczowe jest rozróżnienie między motywacją wewnętrzną a zewnętrzną. Wewnętrzna motywacja to dążenie do stawania się lepszym i zbierania nowych kompetencji, które czujemy jako coś, co dobrze nam robi, rozwija nas i nadaje sens naszemu życiu. To pozytywny, fajny cel, który odczuwamy emocjonalnie.

Z drugiej strony, motywacja zewnętrzna przychodzi do nas spoza nas samych i często ma niewiele wspólnego z naszymi wewnętrznymi wartościami. Może pochodzić od bliskich osób, partnerów, którzy chcieliby, żebyśmy byli inni, czy przełożonych, którzy uważają, że wciąż jesteśmy "niewystarczająco jacyś".

Zewnętrzna motywacja może też wynikać z porównywania się do innych - znajomych, którzy według nas rozwijają się szybciej czy dynamiczniej, co budzi w nas niezadowolenie i rozczarowanie sobą.

Warto zadać sobie pytanie: czy mój rozwój wypływa z autentycznej potrzeby, czy jest raczej odpowiedzią na oczekiwania innych lub chęcią dorównania komuś? Czy uczę się nowego języka, bo mnie to fascynuje i planuję podróż do kraju, gdzie się nim posługują, czy dlatego, że "teraz wypada" go znać?

✨ Dobry i zdrowy rozwój to taki, który nie odbywa się kosztem innych ważnych aktywności w naszym życiu - snu, relacji z bliskimi, zdrowia. Wsłuchaj się w emocje związane z Twoim rozwojem - czy przeważają pozytywne odczucia, czy może więcej jest trudu i wyrzeczeń?

W mojej praktyce pomagam odnaleźć balans między autentycznym rozwojem a presją zewnętrznych oczekiwań. Zapraszam do kontaktu osoby, które chcą lepiej zrozumieć swoje prawdziwe motywacje i potrzeby.

Jeżeli wolisz zgłębić temat w formie wideo to rozwijam go tutaj: https://youtu.be/mZHVG2HVbto

29/04/2025
Kiedy rozwój staje się ucieczką - o pułapkach samorealizacjiCzasami ścieżka rozwoju, którą obieramy, może być doskonałym...
24/04/2025

Kiedy rozwój staje się ucieczką - o pułapkach samorealizacji

Czasami ścieżka rozwoju, którą obieramy, może być doskonałym wytłumaczeniem dla niezajmowania się innymi, często trudniejszymi obszarami naszego życia.

Zwróćmy uwagę na to, jak łatwo przychodzi nam poświęcać energię na rozwijanie firm, doskonalenie się jako partner, rodzic czy pracodawca, jednocześnie odkładając na później kwestie zdrowia, relacji czy wewnętrznego spokoju. Rozwój staje się wtedy tematem zastępczym - działaniem, które na pozór wygląda jak dbanie o siebie, ale w rzeczywistości odwraca naszą uwagę od prawdziwych potrzeb.

To fascynujące, jak często za pragnieniem ciągłego doskonalenia się kryje się lęk przed konfrontacją z tym, co naprawdę wymaga naszej uwagi. Można spędzić lata na kursach rozwoju osobistego, jednocześnie ignorując sygnały przemęczenia, które wysyła nam ciało, czy narastające problemy w relacjach z bliskimi.

Aby sprawdzić, czy nasz rozwój wynika z autentycznych potrzeb, warto zadać sobie kilka pytań: Czy ten kierunek rozwoju naprawdę mnie interesuje, czy raczej podążam za modą lub oczekiwaniami innych? Czy mój rozwój odbywa się kosztem innych ważnych obszarów mojego życia? Czy wykorzystuję swój rozwój jako wymówkę, by nie zajmować się trudniejszymi tematami?

Zdrowy rozwój to nie tylko nabywanie nowych umiejętności, ale także umiejętność rozpoznawania momentów, gdy potrzebujemy zwolnić, odpocząć lub skupić się na innych aspektach życia. To balans między ambicją a dbaniem o siebie, między doskonaleniem się a akceptacją tego, kim jesteśmy.

Pracuję z osobami, które chcą rozwijać się w sposób autentyczny i zrównoważony. Pomagam odnaleźć właściwą ścieżkę rozwoju - taką, która wynika z wewnętrznych potrzeb i wartości, a nie z presji otoczenia czy mechanizmów ucieczki.

Jeżeli wolisz zgłębić temat w formie wideo to rozwijam go tutaj: https://lnkd.in/g8zmSkAZ

22/04/2025

Kiedy rozwój staje się ucieczką - o pułapkach samorealizacji

Adres

Centrum Rozwoju Osobistego Małgorzata Iwaniuk Ulica Wiejska 74 A
Białystok
15-352

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00

Telefon

+48505257576

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Rozwoju Osobistego Małgorzata Iwaniuk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Centrum Rozwoju Osobistego Małgorzata Iwaniuk:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

Our Story

Wierzymy, że profesjonalna pomoc psychologiczna przy problemach dotyczących ludzkich emocji, powinna być tak naturalna jak pomoc lekarza przy przeziębieniu. Marzymy o tym, aby każdy, kto chwilowo przestał sobie radzić ze swoimi problemami dotychczasowymi sposobami, wiedział, że wsparcie psychologa to coś, czego nie warto odkładać na ostatni moment.

Dlatego dokładamy wszelkich starań, aby nasz zespół psychologów swoim wsparciem dawał najlepsze świadectwo, że nowa perspektywa rzucona przez profesjonalistę potrafi przynieść ulgę i dać nadzieję każdemu. Systematycznie poprawiamy swój warsztat pod okiem doświadczonej psycholog Małgorzaty Iwaniuk - najczęściej i najwyżej ocenianego psychologa w Białymstoku według społeczności portalu ZnanyLekarz.pl, a także społecznie dzielimy się swoją wiedzą z maturzystami w ramach specjalnego programu, który pomaga im przetrwać trudny okres wejścia w dorosłość.

Oferujemy profesjonalną pomoc psychologiczną dla Ciebie i Twoich bliskich. Wspieramy osoby doświadczające trudności w sferze osobistej i emocjonalnej, a także w obszarze relacji interpersonalnych.