A wiesz co, mama?

A wiesz co, mama? O relacji z R. i T. czyli macierzyństwie świadomie nieidealnym, z psychologiczną refleksją w tle.

T: mama, a wiesz, że trzeba przemyśliwać wszystko jak się buduje?Ja: no trzeba, trzeba, myślenie jest potrzebneT: bo jak...
23/06/2021

T: mama, a wiesz, że trzeba przemyśliwać wszystko jak się buduje?
Ja: no trzeba, trzeba, myślenie jest potrzebne
T: bo jak się nie przemyślowuje to potem jak się jest na coś złym to się niszczy wszystko
Ja: noooo..

 T:Lube cie mamaJa: Ja ciebie też lubię T: Razem lubimy sieJa: tak, razem🥰
10/02/2021


T:Lube cie mama
Ja: Ja ciebie też lubię
T: Razem lubimy sie
Ja: tak, razem
🥰

Lęki rozłąkowe vol.2Oglądamy z T. zdjęcia niezwykłych miejsc na ziemi. Zaczęły się wyświetlać latarnie. No ok, patrzymy ...
22/11/2020

Lęki rozłąkowe vol.2

Oglądamy z T. zdjęcia niezwykłych miejsc na ziemi. Zaczęły się wyświetlać latarnie. No ok, patrzymy sobie, T. co chwila mówi:
- nie będzie mamy, taty, siostry i pieska, a T tam zostanie sam...
Ja: zostanie sam?
T: tak i będzie pakał
Ja: będzie płakał?
T: tak
Ja: będzie mu smutno?
T: będzie sam, pakał
Ja: aha..ale pewnie wszyscy po niego wrócą?
T: T. pakał ..
I tak przy każdej latarni, potem wskoczyły jakieś jaskinie i narracja małego człowieka zmieniała się na "tam nie ma wyjścia, ludzie wpadają i nie mogą wyjść" 🤦‍♀️
Miałam naprawdę szczerą ochotę przełączyć na coś bardziej wesołego i nie kojarzącego się z cierpieniem samotności albo uwięzieniem 😱

No ale tak już jest, każdy wiek ma swoje lęki, które rozwojowo są istotne i robią miejsce na...kolejne lęki.
Także ten, oswajamy przez uznawanie i próby nie uciekania w pocieszanie lub przyjemniejsze tematy ;-)

separacja vs reparacjaKiedy dziecko po raz tysiac pięćset sto dziewięćset katuje Cię jedną i tą samą zabawą to wiedz,  ż...
21/11/2020

separacja vs reparacja

Kiedy dziecko po raz tysiac pięćset sto dziewięćset katuje Cię jedną i tą samą zabawą to wiedz, że coś jest na rzeczy 🤪
Być może ćwiczy wtedy ważną dla dalszego rozwoju umiejętność, próbuje poradzić sobie z trudną emocjonalnie sytuacją albo przemyca w ten sposób jakąś informację o dorosłych, której oni sami nie chcą zobaczyć/przyjąć/przepracować.
Albo kombo tychże.
Na przykład u nas tak: kolejka, tory, autka, pociąg i ludzie czekający na peronie. Tymi ludźmi ma być mama. Dziecko jest pociągiem, który za każdym razem kiedy mama chce wsiąść, ucieka jej sprzed nosa.
Mama ma się czuć zaskoczona, wściekła aż w końcu powinna zacząć płakać. Wówczas na ratunek przyjeżdża autko, które podwozi zrozpaczoną mamę na miejsce.
I jaki z tego morał?

"Poczuj droga mamo jak ja się czuję kiedy mnie zostawiasz w przedszkolu i odjeżdżasz sobie do pracy. Ale żeby ci tak bardzo przykro nie było a wyrzuty sumienia nie zjadły zupełnie to mam dla ciebie dobre wieści: panie w przedszkolu też są ok i mimo, że nie są Tobą to jakoś pomagają przetrwać rozłąkę i uczą, że można czuć się bezpiecznie też przy innych osobach, nawet gdy ciebie chwilowo przy mnie nie ma :-)"

Mądre i kompetentne te dzieciaki, co nie?
😁😉🙃

Ja: to co T., sprzątamy?T: tak, ja popatrzę a ty osprzątaś..
20/11/2020

Ja: to co T., sprzątamy?
T: tak, ja popatrzę a ty osprzątaś..

   Dzień pełen wrażeń. Dużo bodźców, niedospanie, bunt 3-latka albo kolejny rozwojowy skok.WhateverJojczenie, mękolenie,...
27/09/2020





Dzień pełen wrażeń. Dużo bodźców, niedospanie, bunt 3-latka albo kolejny rozwojowy skok.
Whatever
Jojczenie, mękolenie, irytacja, złość, wściekłość, furia. Do tego rzucanie przedmiotami i teksty typu:
-nie lubię tego budowania, jestem gupi!
Powtarzane w kółko.
Ja: mogę ci jakoś pomóc?
T: spadaj!
R: przytulić Cię?
T:nieeee!
Ja: ok
T: nie mów do mnie!
Ja:...
T: idź stąąąd!!!
i na to R:
- spoko mamo, on po prostu nie radzi sobie ze swoją złością.....
Tak. On nie jest niegrzeczny, niewychowany, manipulujący czy wredny. Ma przeciążony układ nerwowy i potrzebuje wielu takich sytuacji żeby nauczyć się go regulować. Narazie może to zrobić przy pomocy wyregulowanego dorosłego czyli za pomocą tzw. koregulacji.
Jak to się robi? Poprzez uważność, czucie i rozumienie oraz czułe, delikatne, wyrozumiałe i łagodne bycie PRZY SOBIE.
Tak tak, dorosły robi to najpierw ze sobą i w sobie bo siła dziecięcych emocji właśnie tak wpływa na dorosłego żeby ten mógł poczuć, zrozumieć i przetworzyć to co się w dziecku dzieje. To nie są niecne zabiegi małego człowieka żeby specjalnie nas zdenerwować. To jest niesamowicie istotny proces nauki radzenia sobie z nadmiernym pobudzeniem, które u dziecka wygląda czasami jak totalne tornado.
Rolą dorosłego jest przetrwanie i nie zwariowanie 😜
Czasami bywa ciężko i dorosły potrzebuje drugiego dorosłego żeby sam się mógł wyregulować. Dziecko NIE ODPOWIADA za regulację dorosłego ani za jego dobrostan.
W tą stronę to nie działa 😉

😉😈😱

  kontra  Także ten...Ja: Chodź T. , umyjemy zębyT: Nie trzebuje mama Ja: Ale ząbki potrzebująT: Nie trzebują..I co tera...
27/08/2020

kontra
Także ten...

Ja: Chodź T. , umyjemy zęby
T: Nie trzebuje mama
Ja: Ale ząbki potrzebują
T: Nie trzebują..
I co teraz??? 😱😱😱

Wyznanie... złości 💪Ja: Jestem na Ciebie strasznie zła TymekT:Ja teś jeśtem na Ciebie źły..To pogadali 😎😜
09/08/2020

Wyznanie... złości 💪
Ja: Jestem na Ciebie strasznie zła Tymek
T:Ja teś jeśtem na Ciebie źły..
To pogadali 😎😜

R: ależ się cieszę że T. się tak bawi z kolegąJak skończy to go zapytam jak mu było🤔A: no, na pewno Ci odpowie😉R: no coo...
30/07/2020

R: ależ się cieszę że T. się tak bawi z kolegą
Jak skończy to go zapytam jak mu było🤔
A: no, na pewno Ci odpowie😉
R: no cooo, tato, interesują mnie jego odczucia!


Bywa, że idą jeden za drugimBywa, że stają naprzeciwko siebieBywa, że obierają zupełnie inne kierunkiBywa, że współpracu...
29/07/2020

Bywa, że idą jeden za drugim
Bywa, że stają naprzeciwko siebie
Bywa, że obierają zupełnie inne kierunki
Bywa, że współpracują
I bywa też tak, że potrzebują wsparcia Większego.....
Wszystkie te doświadczenia są im potrzebne do rozwoju, do uczenia się siebie w relacji.
☺️


O pozwalaniu /zabranianiuWSPÓŁPRACY Piaskownica ogólnodostępna. Siedzimy z jakimś chłopczykiem ok 3-letnim i jego mamą. ...
27/06/2020

O pozwalaniu /zabranianiu
WSPÓŁPRACY

Piaskownica ogólnodostępna. Siedzimy z jakimś chłopczykiem ok 3-letnim i jego mamą. Chłopczyk namiętnie sypie piaskiem. Siebie, do przodu, za siebie, nad głową, obsypał nawet mnie i małego T.😉
-Wojtuś nie wolno, Wojtuś nie syp, Wojtuś nasypiesz sobie do oczu, Wojtuś jak nie przestaniesz to stąd pójdziemy, no co to robisz, popatrz obsypałeś Panią, przepraszam Panią za niego, no Wojtuś czemu nie słuchasz mamy, jesteś taki niegrzeczny...
T. patrzy z ciekawością na chłopczyka, obserwuje jego mamę, w sumie jest chyba w tym samym wieku...
W końcu zrezygnowana Mama zwraca się do mnie:
- ja już z nim nie mogę, co Pani robi, że Pani syn tak nie sypie ?
Ja: pozwoliłam mu sypać :)
Mina Mamy skonsternowana więc trochę wyjaśniłam choć nie lubię tego robić poza pracą.
Czemu dzieci nas słuchają lub nie? 🤔
- im bardziej dzieci same czują się usłyszane tym częściej będą słuchać innych
- usłyszenie to nie to samo co słuchanie, zrozumienie i wykonanie polecenia, musimy się upewnić czy dziecko przyswoiło każdy z tych elementów i w danej chwili jest w stanie wszystkie te umiejętności włączyć (w napięciu, stresie, ekscytacji oczywiście nie będzie potrafiło tego zrobić)
- im więcej zabraniania tym więcej oporu, pozwalanie wcale nie "rozbestwia" a wręcz napełnia dziecku "kubeczki" z potrzebą autonomii, samodzielności, samostanowienia, sprawstwa.
Im bardziej pełne kubeczki tym dziecko bardziej skłonne żeby zaspokoić potrzebę współpracy, przynależności i też... sprostać naszym oczekiwaniom.
- często impuls do zrobienia czegoś jest silniejszy niż powstrzymanie się od niego bo to wymaga dojrzałego mózgu a i tak to nie gwarantuje że np. nie skusimy się na ostatni kawałeczek serniczka w lodówce 😉
(dla dziecka wiele czynności jest takim kuszącym serniczkiem na który się rzucają jak po cukrowym detoxie).
- jeśli dana czynność, zachowanie nie zagraża życiu lub zdrowiu samego dziecka czy innych wokół to warto mu na nią pozwolić, niech się nasyci bo zakazany owoc będzie kusił 😉
- jeśli wiemy, że to, czego chce dziecko, będzie dla niego lub kogoś jakoś przykre to możemy zawczasu omijać te miejsca, sytuacje i przedmioty które będą od nas wymagały zakazów i notorycznego upominania dziecka (w myśl lepiej zapobiegać niż leczyć)
- jeśli mamy w sobie wystarczającą ilość zimnej krwi możemy też pozwolić dziecku doświadczyć konsekwencji tejże nieprzyjemnej czynności (piasek we włosach i oczach, upadek z drabinki). Tego rodzaju naturalne konsekwencje pozwalają dziecku uczyć się przez doświadczenie a więc bliższe mu niż poprzez słuchanie o skutkach od rodzica (przy czym nasze gderanie "a widzisz, mówiłam że tak się skończy" już konsekwencją nie będzie tylko karą i możemy sobie darować takie odreagowanie swoich emocji na dziecku 😉
- i jeszcze jedną rzecz możemy.
Jak chce sobie rzucać piaskiem to mu pozwólmy tylko może niech to robi w innym kierunku niż w bawiące się dzieci, można też dać co innego do rzucania, bo to jest bardzo wszechstronnie (wzrokowo-ruchowo) rozwijająca czynność więc dziecko w swej mądrości chce ją doskonalić (nie poprzez swoją złośliwość i krnąbrność a potrzebę rozwoju 😉).

Także moja teza brzmi tak, że im mniej zakazów i wymagań tym więcej spontanicznej zgody i więcej chęci do współpracy.
Oczywiście nie mam tu na myśli rezygnowanie ze swoich granic i potrzeb ale warto o nie dbać inaczej niż przez rozkazy i zakazy.
I chyba można to przełożyć również na relacje między dorosłymi ☺️🤔

"Ojcem jest ten, kto we mnie zrodził poczucie wartości."/Krzysztof Grzywocz/
23/06/2020

"Ojcem jest ten, kto we mnie zrodził poczucie wartości."

/Krzysztof Grzywocz/

Adres

Bielsko-Biała
43-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy A wiesz co, mama? umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria