28/12/2025
Cześć
Ciężka i trudna to dla mnie droga. Jestem mamą od 4 miesięcy. W ciąży wiedziałam że będę chciała karmić piersią i od razu po urodzeniu do tego dążyłam. Malutka od razu przyssała się do piersi co uznałam za dobry znak. W szpitalu byłyśmy 4 doby ( z racji niskiej masy urodzeniowej 2360g). Pierwsza doba znikoma ilość, druga doba może 15 ml, trzecia doba - nawał i ból piersi ale laktatorem mogłam ściągnąć max 30 ml na dwie piersi. Po powrocie do domu karmienie na żądanie, nie odpuszczałam do siebie myśli że będę musiała wdrożyć mm. Moja malutka przez pierwsze dwa tygodnie tak mi poraniła sutki że nie byłam w stanie karmić bo ból był okropny. Odciagalam wiec swoje mleko i podawałam butelką w dzień, w nocy jakoś dawałam radę piersią. Za namową CDL zaczęłam karmić przez nakładki silikonowe, jednak było to dla mnie mocno uciążliwe i na kolejnej wizycie sprobowalysmy z nakładek zejść. Udało się. Chwilę było pięknie ale pojawił się kolejny problem z którym borykam się do dziś: szybki wypływ. Na tyle szybki że moja malutka co karmienie się krztusi. Żadna zmiana pozycji nie przynosiła efektów aż w końcu kilka dni temu odrzuciła praktycznie w 100% pierś w dzień. W nocy jeszcze jakoś daje radę ale czuję że to długo nie potrwa. Obecnie ściągam w dzień pokarm ale mała ma takie zapotrzebowanie że nie nadążam także musiałam wdrożyć to przed czym broniłam się od 4 miesięcy : mianowicie mleko modyfikowane. Nie dużo, bo jest to około 60 ml dziennie. Czy jest mi z tym dobrze? Nie.
C.D w komentarzu
Aneta i Helena 💕
udostępnione za zgodą Pani Anety ✨
Noworodek • niemowlę • karmienie piersią • karmienie naturalne • macierzyństwo • jestem mamą • mama