Dominika Jakubowska Gabinet Psychologiczny Ad Metam

Dominika Jakubowska Gabinet Psychologiczny Ad Metam Pomoc psychologiczna dla dorosłych, młodzieży i dzieci od 10 roku życia. Terapia indywidualna (p

26/11/2025

Obecnie wiemy, że psychoterapia powoduje zmiany w mózgu. Profesor Nancy Andersen, była redaktorka naczelna „American Journal of Psychiatry”, napisała kiedyś, że psychoterapia, czasem dyskryminowana jako pustosłowie, jest tak samo biologiczna jak leczenie farmakologiczne. Dla mnie takie rozumienie psychoterapii jest czymś odświeżającym i odkrywczym. Choć już właściwie Zygmunt Freud w „Projekcie naukowej psychologii” – który za jego życia przeszedł bez rozgłosu – podkreślał, że terapia mówieniem powoduje zmiany połączeń neuronalnych. W tamtych czasach było to jednak zbyt rewolucyjne myślenie.

Ale dziś wiemy, że tak jest rzeczywiście. Chociażby Eric Kandel – laureat nagrody Nobla – udowodnił, że proces uczenia się powoduje zmiany połączeń synaptycznych, a przecież psychoterapię możemy rozumieć jako uczenie się nowych strategii radzenia sobie z problemem, uczenie się czegoś nowego w relacji z drugim człowiekiem, przepracowywanie pewnych trudnych emocji z przeszłości. Wiele badań wykazało, że w trakcie psychoterapii dochodzi do zmian metabolizmu czy przepływu krwi w niektórych regionach mózgu, zmian analogicznych do takich, które pojawiają się pod wpływem leczenia farmakologicznego.

📍 Łukasz Kwiatek w rozmowie z psychiatrką prof. Dominiką Dudek w specjalnym wydaniu Tygodnika Powszechnego „Moc umysłu” (6/2025)
📸 Unsplash/ Bioscience Image Library by Fayette Reynolds

19/11/2025
19/11/2025

(Nie)Świadomi – Rozmowy Psychodynamiczne„(Nie)Świadomi” to cykl rozmów z psychoterapeutami i superwizorami, w których przybliżamy różne aspekty psychoterapii...

09/11/2025

Jesienne wieczory i poranki razem z deszczem przynoszą również wiele pytań i refleksji 🤨 Dla kogo jest psychoterapia? Dlaczego działa? Czym się różni psychodynamiczna od innych? Co to jest to przeniesienie?

Polecamy - wywiad z Januszem Kitrasiewiczem 👉
https://youtu.be/ZI4D9EqxgGs?si=q2U27qJsAD4XC0K-

👉 www.dynamika-brzeg.pl

01/11/2025

Berenika Steinberg: Naomi Klein w swojej najnowszej książce „Doppelgänger” pisze: „Dla osoby zdecydowanej na dokonanie transformacji za pomocą diety i ćwiczeń istnieje bowiem ona sama, w dzisiejszej postaci, oraz zawsze obecna ta, którą mogłaby się stać (…). Lepsze, inne ja, zawsze niedosięgłe”.

Anna Król - Kuczkowska: Kluczowe jest tu sformułowanie „zawsze niedosięgłe”, bo próba sięgnięcia ideału jest iluzją.

Jeżeli konsultując pacjenta przed podjęciem psychoterapii słyszę, że chciałby być kimś innym, inną wersją siebie – bardzo mocno na to reaguję. Jestem przekonana, że nie temu służy dobrze prowadzona terapia, i w ogóle nie zmierza ona w kierunku stania się przez pacjenta kimś zupełnie innym, niż jest.

Przeciwnie, pozwala człowiekowi odnaleźć się takim, jaki jest, w zdrowszy niż do tej pory sposób, z całym bagażem często niełatwych doświadczeń i ograniczeń. Tymczasem popwellnessowe podejście mówi jak w reklamie: „Możesz wszystko, tylko musisz zachcieć”. A to nie jest prawda.

Powołała się pani na Naomi Klein, a ja nawiązałabym do angielskiego psychoanalityka Adama Phillipsa, autora książki „Missing Out: In Praise of the Unlived Life”. Twierdzi on, że każdy nosi w swoim wnętrzu alternatywne, nieprzeżyte życia. Np. ja mogłabym mieć fantazję o byciu słynną aktorką. I jeśli uznam, że nie istnieją ograniczenia, że powinniśmy zdobywać w życiu wszystko – będę cierpiała z powodu tego, że nie jestem i najprawdopodobniej nie będę słynną aktorką.

A Phillips mówi, że te nieprzeżyte życia w nas to naturalna ludzka kondycja. I jeśli nauczymy się z nimi dobrze obchodzić, rozumieć siebie przez ich pryzmat, to będą one tworzyć nasze bogactwo i budować nas jako ludzi.

Berenika Steinberg: W jaki sposób?

Anna Król - Kuczkowska: Phillips wskazuje na wnikliwe i czułe rozumienie siebie jako człowieka, który nawet jeśli dobrze ocenia swoje życie, w nieunikniony sposób musiał doświadczyć różnych strat. Np. wybierając zawód, nie został kimś innym, a zawierając związek, zrezygnował z innych opcji.

Na te straty, czyli nieprzeżyte życia, dobrze spojrzeć jak na rzeczy, za którymi możemy tęsknić i o nich fantazjować, ale które zdecydowaliśmy się zostawić.

Według Phillipsa wymaga to zbudowania w sobie zdolności kluczowych dla bycia człowiekiem: przeżywania żałoby, straty, rozumienia, że z pewnych rzeczy w życiu trzeba rezygnować, godzenia się z ograniczeniami. I uznania, że z różnych powodów nie zawsze spełniamy swoje, ale też otoczenia czy naszych bliskich, oczekiwania.

Nasze ograniczenia nie zawsze są zależne od nas.
Tak, czasem mamy na nie wpływ, ale bardzo często nie. Bo nieprawdą jest, że wszyscy mamy równe szanse i wystarczy tylko chcieć, żeby osiągnąć wszystko.

Już od wieku dziecięcego pozycja wyjściowa ludzi diametralnie się różni, począwszy od sytuacji materialnej – która przekłada się na możliwości edukacyjne i kondycję zdrowotną – aż po rodzinę, która albo jest psychologicznie zasobna, albo uboga, co przekłada się na późniejsze zdrowie psychiczne. Tylko że nie zgadza się to z podejściem „bądź szczęśliwy, możesz wszystko”. W pewnym kolorowym piśmie widziałam kiedyś tytuł poppsychologicznego wywiadu: „Możesz zmienić wszystko, nawet swoją przeszłość”. Bardzo bym chciała wiedzieć, jak to się robi!

Berenika Steinberg: Co się stanie, jeśli swoich nieprzeżytych, alternatywnych żyć nie spróbujemy zrozumieć?

Anna Król - Kuczkowska: Możemy zacząć używać ich przeciwko sobie – np. przerabiając je na niezatrzymywalny pęd do bycia maksymalnie „najlepszą wersją siebie”. Wtedy często zaczynamy siebie, swoje ciało, ale też niestety swoich bliskich traktować jak wyczynowy obszar działania, projekt. Więc zakładamy, że wszystkie życia można przeżyć – przez całe życie, że można szukać idealnej miłości, chronić się przed rozczarowaniem i frustracją, zaprzeczać upływowi czasu i zawsze wyglądać jak dwudziestokilkulatek.

Berenika Steinberg: Ale co złego jest w dążeniu do bycia najlepszą wersją siebie?

Anna Król - Kuczkowska: To sformułowanie budzi we mnie nieufność i irytację.
Przyjrzyjmy mu się głębiej – co ono właściwie miałoby znaczyć?

Czy to, że cały czas krytykujemy się i zawstydzamy za to, że najlepszą wersją siebie nie jesteśmy?

A jeśli oczekujemy tego od siebie, to od innych również? Czy inni też mają być najlepszą wersją siebie? Jakim wtedy okiem patrzymy na ważne dla siebie osoby: partnera, dziecko, przyjaciela? Takim, które się nie potrafi zachwycić, które cały czas wyłapuje, co by tu jeszcze…?

Wobec zaś samych siebie: co zrealizowanie optymalnego modelu miałoby oznaczać? Że mielibyśmy być zadowoleni od rana do wieczora? Zawsze pełni pomysłów, chęci i nigdy nieprzemijającej energii? Znam takie osoby, ale zazwyczaj cierpią one również na różnego rodzaju trudności – skrajnym tego przykładem są stany maniakalne w chorobie afektywnej dwubiegunowej, które zresztą często kończą się straszliwą depresją.

Niezwykle ważna w funkcjonowaniu człowieka jest zdolność do przeżywania mniej „dobrostanowej” strony życia – cierpienia, bólu, rozczarowania. Tymczasem wellness obiecuje, że kiedy do jakiegoś punktu dobrniemy, to będziemy szczęśliwi.

Link do całej rozmowy naszej przewodniczącej Anny Król - Kuczkowskiej z Bereniką Steinberg, która ukazała się niedawno w Tygodnik Powszechny w komentarzu.

31/07/2025

- Jestem potwornie sam/a.
- Nigdy nie znajdę przyjaciela.
- Już dłużej tego nie zniosę…

Drogi Nastolatku!
Nie każda samotność wygląda tak samo. Czasem to cisza w pokoju, kiedy wszyscy inni są na imprezie.

A czasem to nawet nie cisza – tylko uczucie, że nikt Cię naprawdę nie widzi, nawet jeśli jesteś wśród ludzi.

Czasem masz dziesiątki znajomych w sieci, a mimo to… czujesz się najbardziej samotny właśnie wtedy, kiedy dostajesz powiadomienie.

Bo to nie to. Bo nikt tak naprawdę nie pyta, co u Ciebie. Nikt nie widzi, że coś się wali.

Być może masz trudność z zaufaniem... Ci, którzy do pewnego momentu byli z Tobą i przy Tobie mogli Ciebie zawieść. Być może został_ś wyśmian_, niesprawiedliwie ocenion_ i to wtedy, gdy zwierzył_ś się z czegoś bardzo intymnego. Być może opowiedział_ś komuś o czymś dla Ciebie ważnym, trudnym, przykrym, przerażającym, a ktoś to wykorzystał…

Być może próbujesz dopasować się za wszelką cenę do innych, bo wymagają od Ciebie, by być pewnym siebie, „pozytywnym” w każdej sytuacji… A Ty dobrze wiesz, że w Twoim życiu, w Twoim domu nie ma zbytnio powodów do tego… To może być prawda, bo nie każdy ma „różowo”, „bezproblemowo”…

Być może Twoja rodzina, mama, tata, rodzeństwo jest fizycznie blisko, ale masz wrażenie, że jesteś nierozumian_, nikt dla Ciebie nie ma czasu, a Ty sam masz poczucie bycia „niewidzialnym”... To może być prawda – czasem w domu wszyscy żyją obok siebie – każdy w swoim ekranie, stresie, obowiązkach.

Być może to, co czujesz, nie mieści się w słowach. Złość, wstyd, pustka albo tęsknota… nie potrafisz lub nie chcesz ubrać tego w zdanie, bo masz „pewność”, że nikt nie jest w stanie Ci pomóc… To może być prawda, bo jeśli do tej pory był_ś ocenian_, porównywan_ z innymi możesz święcie wierzyć, że to, co przeżywasz nie ma dla Twoich bliskich znaczenia…

Być może próbujesz „nie być ciężarem”, więc ludzie wokół Ciebie milkną. Udają, że wszystko gra. I z każdym dniem jest trudniej się odezwać. To może być prawda, bo mając wrażenie bycia obciążeniem dla innych, wiesz dobrze, że „każdy ma swoje problemy”, a te Twoje wydają się być „mało ważne”.

Samotność nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak. Czasem to naturalna reakcja organizmu na to, że brakuje Ci bezpiecznej więzi, autentycznej rozmowy, wspólnego milczenia.
Czasem to komunikat:

- Potrzebuję kogoś. Ale nie byle kogo. Potrzebuję prawdziwości, zrozumienia, zobaczenia, docenienia…

Co możesz zrobić, jeśli czujesz się samotny/a?
Zacznij od jednej osoby. Nie szukaj od razu „najlepszego przyjaciela”.
Może jest ktoś, z kim czujesz się trochę mniej nienaturalnie. Czasem wystarczy napisać:
– Hej, masz chwilę? Mam ciężki dzień.
To może być znajomy, kuzynka, pedagog w szkole, dorosły, który Ci nie wciska rad, tylko słucha.

Szukaj miejsc, gdzie ludzie gadają o tym, co naprawdę czują.
To może być grupa wsparcia online, to może być czat pomocowy, a może kanał na Discordzie o emocjach. Bo czasem początek więzi to nie „nowy znajomy w klasie”, ale ktoś zupełnie obcy, kto mówi: „ja też tak mam”.

Pisz. Twórz. Rysuj. Przelewaj emocje na papier. Nie dla lajków. Dla siebie.
Jeśli nie umiesz o tym mówić, możesz tworzyć. Nie chodzi o „bycie artystą”. Chodzi o to, żeby nie dusić tego, co w środku. Czasem kartka papieru to pierwszy słuchacz, który nie ocenia.

Jeśli czujesz, że już nie wiesz, co robić – poproś o pomoc.
To może być terapeuta, psycholog w poradni, ktoś zaufany. Nie musisz mieć gotowych słów. Wystarczy jedno zdanie:
- Czuję się samotnie i nie wiem, co z tym zrobić.

Jeśli czujesz się samotnie – to nie znaczy z automatu, że jesteś sam/a.
To znaczy, że Twoje ciało, emocje i myśli wysyłają sygnał:
– Potrzebuję relacji, w której nie muszę udawać.
– Potrzebuję miejsca, gdzie mogę być sobą – nawet jeśli dziś nie wiem, kim jestem.
I takie miejsce istnieje.

Może jeszcze go nie znalazłeś/aś. Ale ono jest. I nie musisz szukać go sam_. Jeśli nie wierzysz – zadzwoń: 116 111 - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę)


Obraz: Cemrecan Yurtman z Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi.
e-mail: jacek@depresjanastolatkow.pl

21/06/2025

Wstyd sprawia, że mamy trudności w nawiązywaniu relacji,. Chowamy się za maskami, bojąc się pokazać, kim naprawdę jesteśmy. Wybieramy więc udawanie, aby zasłużyć na akceptację i nie czuć strachu. Wolimy udawać kogoś, niż być sobą.
I choć trudno grać zawsze miłego, silnego, profesjonalnego czy ugodowego, o wydaje nam się, ze prawdziwych nas nikt nie zaakceptuje. Dlatego dajemy innym jedyną według nas samych "wersję nie do przyjęcia" - maskę. Problem w tym, że brak autentyczności (ukrywanie naszej prawdziwej osobowości, cech charakteru, temperamentu) sprawia, że nie jesteśmy w stanie budować prawdziwych bliskich relacji. To zaś nieuchronnie prowadzi nas do wpadania we wcześniej wymienione pułapki.

fragment artykułu Karoliny Malinowskiej "Wstyd nasz powszedni", Newsweek Psychologia 3/2025
fot. Emre Can Acer

20/06/2025

Od kilku już lat obserwuję w końcu czerwca debatę na temat czerwonych pasków na świadectwie. Dla wielu rodziców to wielki zaszczyt, powód do dumy i potwierdzenie, że mają mądre, zdolne dziecko, które pracuje cały rok na to wyróżnienie. Świadectwo z czerwonym paskiem przyznaje się uczniom, którzy osiągnęli średnią ocen powyżej 4,75 i co najmniej bardzo dobrą ocenę z zachowania.

I wszystko byłoby piękne, gdybyśmy nie zapomnieli o jednym: to, co widzimy, to tylko fragment większej psychicznej układanki.

Za czerwonym paskiem mogą stać mechanizmy, które nie zawsze prowadzą do zdrowia psychicznego i zrównoważonego rozwoju. Jakie?

Perfekcjonizm oparty na lęku.
– Muszę mieć pasek, bo inaczej jestem nikim.
Taki nastolatek nie uczy się z ciekawości, lecz ze strachu. Lęk przed zawiedzeniem rodziców, nauczycieli, a czasem siebie – staje się głównym motorem działania.
W dorosłości może się to objawiać nadmiernym analizowaniem własnych błędów; unikaniem wyzwań z lęku przed porażką („jeśli nie jestem pewny sukcesu, wolę nie próbować”), a w konsekwencji chronicznym zmęczeniem czy wypaleniem zawodowym

Potrzeba zasługiwania na miłość.
Dla niektórych czerwony pasek to bilet do akceptacji:
– Tylko jak jestem najlepszy/a, to tata się mną interesuje.
Jeśli pochwały i ciepło emocjonalne pojawiają się tylko przy sukcesach, dziecko uczy się, że musi zasłużyć na miłość. A to przekonanie często ciągnie się przez całe życie. W dorosłości taki człowiek wchodzi w toksyczne relacje, w których „trzeba zasłużyć na miłość”; nadmiernie poświęca się dla partnera lub szefa; brakuje mu/jej asertywności – zgadza się na wszystko, byle być lubianym. A przekonanie jakie może mu towarzyszyć to:
– Jeśli nie jestem użyteczny/a, to jestem zbędny/a.

Tożsamość zbudowana na osiągnięciach.
Jeśli całe „ja” dziecka skupia się na byciu prymusem, to porażka w jednej dziedzinie może zburzyć całą jego wartość. W dorosłości takie osoby często czują się „nikim”, jeśli przestaną być najlepsze, bo nie znają siebie poza rolą ucznia-prymusa.
Często towarzyszy im poczucie pustki po nieudanym projekcie, zmianie pracy, czy urodzeniu dziecka („już nic nie osiągam”); czują silną potrzebę zewnętrznych pochwał, bo uzależniają dużo od opinii innych; towarzyszy im często brak stabilnego poczucia własnej wartości, bo:
– Jeśli mnie nie chwalą, to znaczy że jestem bezwartościowy.

Brak wewnętrznej motywacji.
Nie każdy pasek oznacza pasję. Czasem to efekt spełniania cudzych oczekiwań – rodziców, nauczycieli, środowiska. Taki młody człowiek może w dorosłości nie wiedzieć, czego sam chce od życia, bo przez lata spełniał cudze oczekiwania.
Konsekwencją często jest wybór zawodu niezgodnego z pasją, tylko dlatego, że „to dobrze wygląda”; trudności z podejmowaniem własnych decyzji („nie wiem, co tak naprawdę chcę robić”); wypalenie emocjonalne, brak satysfakcji z życia mimo „sukcesu”; częste zmiany ścieżki życiowej, bo żadna nie daje poczucia sensu

Zamiatanie trudności pod dywan.
Wysokie oceny nie mówią nic o stanie psychicznym dziecka. Czasem uczeń z paskiem cierpi w milczeniu, tłumi emocje, zmaga się z lękami lub depresją, której nikt nie zauważa, bo „przecież dobrze się uczy”.
W życiu dorosłym często towarzyszy mu brak umiejętności radzenia sobie z kryzysami emocjonalnymi; tłumienie złości i frustracji – co prowadzi do nagłych wybuchów, ataków paniki lub depresji; uzależnienia jako forma ucieczki od presji (np. alkohol, kompulsywne jedzenie, pracoholizm), jak również lęk przed byciem ocenionym lub odrzuconym.

Chcę z całą mocą podkreślić:
To nie znaczy, że czerwony pasek to coś złego.
To może być efekt pasji, ciekawości świata, systematyczności – i wtedy to piękne, bo szczere i autentyczne.

Warto jednak przy okazji samemu sobie zadać pytania:

Czy moje dziecko czuje się kochane także wtedy, gdy nie błyszczy?
Czy zna swoją wartość poza osiągnięciami?
Czy umie odpoczywać, odpuszczać, zawieść – i nadal czuć się wystarczająco dobre?

Świętujmy więc osiągnięcia, ale nie zapominajmy o tym, co niewidoczne. Bo czasem największą „piątką z plusem” jest wewnętrzny spokój, zdrowe poczucie własnej wartości i prawo do bycia sobą. Bez względu na wyniki.

Świętujmy również sam fakt zakończenia roku szkolnego. Bo to było naprawdę wymagające 10 miesięcy. I to wystarczy do celebrowania zwieńczenia wysiłków Waszych dzieci i nastolatków.

By za kilka-kilkaście lat, dorosły człowiek wiedział, kim jest, czego pragnie i że nie musi być idealny, by zasługiwać na miłość.


Obraz AI z Freepik
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi.
e-mail: jacek@depresjanastolatkow.pl

Adres

Osiedle Zgody 4
Brzeg
31-858

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00

Telefon

+48508153827

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dominika Jakubowska Gabinet Psychologiczny Ad Metam umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram