02/10/2025
„Pospiesz się, nie mamy całego dnia.”
Czy odważysz się tak powiedzieć do swojego szefa?
„Nie zawracaj mi teraz głowy głupotami.”
Czy zwróciłabyś się tak do sąsiada?
„Nie dyskutuj, tylko rób, co mówię.”
Czy powiedziałbyś to pani w okienku na poczcie?
Nie?
A do własnych dzieci słowa te potrafią wymknąć się nam zbyt łatwo.
Dla obcych ludzi mamy twarz kulturalną, spokojną, starannie kontrolowaną.
Dla dzieci – tę najprawdziwszą, czasem zmęczoną, zniecierpliwioną, nie zawsze łagodną.
A przecież to ONE zasługują na najwięcej czułości.
To one potrzebują tego, co w nas najlepsze.
To właśnie one uczą się od nas, czym jest szacunek, dialog, cierpliwość.
To w naszych słowach codziennych odkrywają, jak traktować innych i same siebie.
Warto się zatrzymać i pomyśleć,
czy język, którym zwracam się do dziecka, jest językiem, którym chciałabym, by kiedyś ono mówiło do świata?
A przede wszystkim... do siebie?