Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży

Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży Udzielanie pomocy psychologicznej i terapeutycznej osobom indywidualnym oraz rodzinom z problemem alkoholowym i narkotykowym oraz uzależnieniem behawioralnym

Piętnaście lat. Piętnaście zim, wiosen, świąt i zwykłych dni pod jednym dachem z człowiekiem, który potrafił być wszystk...
05/03/2026

Piętnaście lat. Piętnaście zim, wiosen, świąt i zwykłych dni pod jednym dachem z człowiekiem, który potrafił być wszystkim i niczym jednocześnie.

Na początku był jak mur. Stabilny, pewny siebie, pracujący, wiedzący, co i jak. Mówił, że wszystko, co ma, ma dzięki mnie , że otworzyłam mu oczy jak powinna wygladać rodzina. Że beze mnie nic nie znaczy. Brzmiało to jak siła, jak bezpieczeństwo. Ale to była pułapka. Kontrola ubrana w troskę.

Słowa padały jak broń. Powtarzane dzień po dniu, aż wwiercały się w głowę:
„Wyciągnąłem cię z gówna.”
„Jesteś zerem.”
„Pasożyt.”
„Najdroższa k***a świata.”
„Beze mnie nie istniejesz.”
„Po co ci makijaż?”
„Idziesz się kur…?”
„Pustak z dolnej pułki.”
,,K***a jak ty jeździsz...? "
„Nie masz nic, jak ty się ubierasz?”
„Nie masz piętnastu lat, żeby się tak zachowywać.”
„Tylko czarny kolor nosisz.”
„Tylko dresy?”
„Dasz dupy, to twój obowiązek.”

Pamiętam dzień, kiedy połamał mi wszystkie obcasy w moich szpilkach, żebym ich nie mogła ubierać. On to widział, widział mój bunt w drobiazgach, w tym, jak próbowałam choćby trochę decydować o sobie.
Krytykował mnie za wszystko, od koloru ubrań po to, jak chodzę, jak się uśmiecham, jak oddycham, jak mam włosy uczesane. Każdy ruch był sprawdzany, oceniany, potępiany.

Nie każdy dzień był burzą. Były momenty spokoju, uśmiechu, czułości.
I wtedy wszystko mieszało się w głowie: miłość, nadzieja, strach, uzależnienie. Bo narcyz, psychopata i alkoholik w jednym potrafi być magnetyczny, zabójczo pociągający, a jednocześnie niszczyć każdą cząstkę Twojej pewności siebie.

Był alkohol. Była agresja. Był gniew, który wybuchał bez ostrzeżenia. Manipulacja, kontrola, zastraszanie, psychopatyczne wybuchy. Czasem czułaś, że go kochasz, bo kilka minut spokoju po burzy wydawało się bezcenne — jak narkotyk, który wstrzykuje ci nadzieję, a potem zabiera wszystko.

Był moment, kiedy znajomy złapał go z nożem. Do dziś myślę: gdyby nie to, nie pisałabym teraz tych słów. Czy mój syn miałby dziś siostrę?

Była zima. Przyszedł pijany. Powiedział, że idzie po siekierę i mnie zabije. Nie zdążyłam ubrać dzieci. Pamiętam jedno zdanie w głowie: zabierz dzieci i spierdalaj. Wybiegłam z nimi w noc, w mróz, bez planu, bez walizki, bez niczego poza instynktem przetrwania.

Przez lata próbowałam zrozumieć jego osobowość. Narcyz? Psychopata? Alkoholik? Ofiara alkoholika? Czasem wszystko naraz. Zawsze destrukcyjny. Zawsze manipulujący. Zawsze robiący tak, żebyś wątpiła w siebie.

Przy nim malałam. Przy nim gasłam. Przy nim chciałam przestać istnieć. Był moment, kiedy chciałam się zabić. Tak długo można żyć w chaosie, że przestaje się widzieć drzwi wyjścia.

A jednak wyszłam.

Nie dlatego, że byłam silna.
Nie dlatego, że wierzyłam, że mogę go zmienić.
Dlatego, że instynkt życia wygrał ze strachem.
Dlatego, że byłam matką.

Dziś uczę się nowego świata.
Świata, w którym kilka godzin milczenia daje więcej spokoju niż lata walki.
Świata, w którym zapach perfum uspokaja, zamiast ostrzegać.
Świata, w którym nie muszę tłumaczyć, kim jestem.

Czasem wraca echo. Gdy cisza trwa za długo.Gdy ktoś mówi swoje zdanie, prosi mnie o coś paraliżuje mnie strach przed oceną, kontrolą, że znów coś spierdolę albo, nie dorównam oczekiwań innych.

Ciało pamięta tamtą zimę. Nóż. Siekierę. Słowa, które miały mnie zniszczyć. Psychopatyczną potrzebę kontroli. Narcyzm, który odbierał pewność siebie. Alkohol, który zamieniał człowieka w bestię.Narkotyki, które zniszczyły rodzinę doszczętnie.

Ale to już nie jest moje życie.
Największe kłamstwo, jakie słyszałam, brzmiało:

„Wszystko masz dzięki mnie.”

Nie.

Przetrwałam pomimo niego.
Uciekłam pomimo strachu.
Odbudowałam siebie kawałek po kawałku, pomimo manipulacji, gróźb, alkoholu, narkotyków, przemocy, psychopatycznych wybuchów.

Nie jestem zerem.
Nie jestem niczyją własnością.
Nie jestem długiem do spłacenia.

Jestem kobietą, która przeżyła noc z siekierą za drzwiami.
Jestem matką, która wybiegła w mróz i nie obejrzała się za siebie.

Jestem człowiekiem, który uczy się oddychać bez trybu alarmowego.
Uczę się, że są na świecie ludzie, którzy potrafią zrobić coś dla drugiego człowieka bezinteresownie.
Bez rachunku.
Bez długu do spłacenia.
Bez ceny, która pojawi się później.
Jeszcze nie zawsze umiem to przyjąć.

Czasem czuję w środku napięcie, jakby zaraz miało przyjść pytanie: a co ja z tego będę miał?

Ale zaczynam rozumieć, że nie każdy gest dobra jest transakcją.
Są ludzie, którzy pomagają… po prostu dlatego, że im zależy.
I są też tacy, którzy są pomimo wszysko bo chcą być.

Jednak ja cały czas jeszcze walczę o sibie z sobą .
za:izabelajasinskawi
WalczyMy

Kiedy straciłem kontrolę? Pyta sam siebie Adam.Uzależnienie to nie jest filmowy obrazek menela na ławce. To nie jest jed...
05/03/2026

Kiedy straciłem kontrolę? Pyta sam siebie Adam.

Uzależnienie to nie jest filmowy obrazek menela na ławce. To nie jest jeden dzień, jedna tragiczna decyzja czy ten mityczny "jeden kieliszek za dużo”, po którym nagle budzisz się alkoholikiem.

To proces. Cichy, podstępny, rozciągnięty na lata. To powolne gotowanie żaby – woda podgrzewa się tak niepostrzeżenie, że zanim poczujesz oparzenia, nie masz już siły, by wyskoczyć z garnka.

"Przecież ja mam nad tym kontrolę”
U mnie zaczęło się od tego kłamstwa. Karmiłem się nim codziennie. Powtarzałem sobie: "Pracuję? Tak. Mam dom? Tak. Rodzina ma co jeść? Tak. Więc piję jak wszyscy”. Tyle że z czasem ci "inni” przestali być moim punktem odniesienia. Zacząłem podświadomie szukać towarzystwa osób, które piły więcej ode mnie, żeby na ich tle wypadać "normalnie”.

A kiedy i to przestało wystarczać, zacząłem porównywać się tylko do siebie sprzed tygodnia czy miesiąca. I choć widziałem, że coś pęka, że tracę blask w oczach, że puchnę - skutecznie odwracałem wzrok. Łatwiej jest zignorować pożar, niż zacząć go gasić.

Gad w głowie” - lekarstwo, które staje się trucizną
Znaków ostrzegawczych było mnóstwo, ale alkohol ma tę magiczną, niszczycielską moc: wyłącza czujność. Daje ulgę. Krótką, złudną, ale wystarczającą, by chcieć po nią wracać. Mój mózg szybko uznał alkohol za "lekarstwo na duszę”.

Z czasem ten mechanizm stał się jak gad w głowie - cierpliwy, sprytny i bezlitosny. Ten gad potrafił prowokować sytuacje. Podkręcał moją irytację na żonę, wyolbrzymiał stres w pracy, wyostrzał poczucie niesprawiedliwości tylko po to, by za chwilę szepnąć: "No zobacz, jak Ci ciężko. Zasłużyłeś na jeden wieczór spokoju. Tylko to Ci pomoże”.

Problemy zawodowe, niespełnione ambicje, poczucie bycia niedocenionym - to była idealna pożywka. "Dziś się napiję, jutro coś wymyślę” - mówiłem. Ale to "jutro” nigdy nie nadchodziło. Bo problemy niezałatwione nie znikają - one pęcznieją. A leczone alkoholem, rosną lawinowo.

Domowy teatr cieni
Z czasem do frustracji w pracy doszły zgliszcza w domu. Brak prawdziwych rozmów zastąpiłem unikaniem wzroku. Trudne tematy omijałem szerokim łukiem, bo wymagałyby trzeźwej odwagi, której już nie miałem. Każde napięcie, każda kłótnia stawały się pretekstem, by sięgnąć po butelkę. A po alkoholu każda próba rozmowy zamieniała się w chaos, eskalację i raniące słowa, których rano nie chciałem pamiętać.

Pętla przed lustrem
Najstraszniejszy etap? Moment, w którym Twoja własna twarz w lustrze staje się Twoim największym wrogiem.

Wieczorem, zamroczony, patrzyłem na swoje odbicie i składałem uroczyste przysięgi:
"Jutro nie piję”.
"To był ostatni raz, przysięgam”.

Rano, z rozdzierającym bólem głowy i jeszcze większym bólem sumienia, powtarzałem te słowa jak mantrę. I naprawdę w nie wierzyłem! Chciałem być wolny. Ale w ciągu dnia działo się coś przerażającego. Decyzja, która rano wydawała się wykuta w skale, po południu zaczynała "mięknąć”. Argumenty za niepiciem stawały się mgliste, a pragnienie ulgi - ostre jak brzytwa. Po pracy nogi same niosły mnie do sklepu. Jak automat. Jak więzień prowadzący samego siebie do celi.

Ostateczna prawda
Wtedy dotarło do mnie to, co najtrudniej przełknąć: straciłem kontrolę.
Nie dlatego, że piłem dużo.
Ale dlatego, że nie potrafiłem przestać, nawet gdy wiedziałem, że to mnie zabija.

To był moment, w którym iluzja pękła. Moment, w którym przyznałem, że jestem bezsilny wobec tego, co miało być tylko "relaksem”.
za:alchemiatrzezwisci

04/03/2026
04/03/2026

- Moja żona potrafiła powiedzieć: "Słuchaj, jak się nie ogarniesz, to kończymy" - mówił Bartosz Obuchowicz, który przez lata mierzył się z nałogiem. 3 marca 2026 roku aktor skończył 44 lata.

Każde uzależnienie zaczyna się niewinnie. Ale kończy się podobnie: utratą wolności i drogą ku zatraceniu.Dlaczego sięgam...
04/03/2026

Każde uzależnienie zaczyna się niewinnie. Ale kończy się podobnie: utratą wolności i drogą ku zatraceniu.

Dlaczego sięgamy po substancje? Dlaczego uzależniamy się od ludzi, zakupów, jedzenia czy pracy?
Bo szukamy ukojenia. Bezpiecznej relacji. Ulgi od bólu i samotności.

Uzależnienie to relacja, która nie działa.
Nie z drugim człowiekiem, lecz z substancją, zachowaniem, a czasem z wyobrażeniem. W tej relacji nie ma wzajemności – jest przymus, kontrola, uzależnienie.

Źródło? Często dzieciństwo.
Brak bezpiecznego przywiązania, relacje oparte na lęku i kontroli, życie w rodzinie dysfunkcyjnej (DDD), często z problemem alkoholowym (DDA). Jeśli nie uczymy się regulować emocji – szukamy regulacji na zewnątrz.

Moment przełomu?
Kiedy to, co było wyborem, staje się przymusem. Gdy nie „chcę wypić”, ale „muszę się napić”.
Gdy nie „mogę odpocząć”, dopóki nie zagram, nie zjem, nie sprawdzę telefonu.

Droga wyjścia?
– Uczciwa konfrontacja z prawdą.
– Rozpoznanie, jak działa mechanizm uzależnienia.
– Zrozumienie, co tak naprawdę próbuję zagłuszyć.
– Odbudowa tożsamości – tej prawdziwej, nie zbudowanej wokół nałogu.

Terapia to nie tylko leczenie. To proces odzyskiwania siebie.
– Uczymy się nazywać emocje, a nie je tłumić.
– Wprowadzamy proste narzędzia regulacji (STOP, oddech, ruch).
– Pracujemy ze wstydem, który mówi: „jestem zły”.
– I uczymy się mówić: „jestem wystarczający”.

A co z bliskimi osób uzależnionych?
Twoje granice są równie ważne. Pomoc to nie poświęcanie się – to umiejętność powiedzenia „dość”.
Czasem odejście ratuje nie tylko Ciebie, ale i drugiego człowieka.
za:p.przybylski

Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży wraz Centrum Pomocy Specjalistycznej "Remedium" zaprasz...
04/03/2026

Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży wraz Centrum Pomocy Specjalistycznej "Remedium" zapraszają Państwa na Konferencję , która ma za zadanie odczarować temat osoby uzależnionej i współuzależnionej. Specjaliści terapii uzależnienień i współuzależnień, psychologowie przekażą Państwu najważniejsze kwestie dotyczące choroby alkoholowej oraz związane z chorobą zależności rodziny. Gdzie szukać pomocy, od czego zacząć i jakie są rokowania. Tematyka z codziennego życia z pewnością Państwa zaciekawi. Konferencja odbędzie się w Chodzieski Dom Kultury 9 kwietnia od godz. 10 do 13. Wstęp wolny. Zapraszamy serdecznie , Romana Otto - psycholog, pedagog, psychoterapeuta, terapeuta rodzin, terapeuta TSR, terapeuta uzależnień i współuzależnień, specjalista ds przeciwdziałania przemocy w rodzinie, socjoterapeuta.

04/03/2026
Mirroring to jedna z najpotężniejszych technik negocjacyjnych FBI, która opiera się na głębokiej neurobiologii. Kiedy po...
04/03/2026

Mirroring to jedna z najpotężniejszych technik negocjacyjnych FBI, która opiera się na głębokiej neurobiologii. Kiedy powtarzasz słowa agresora, dosłownie "zawieszasz" jego układ limbiczny. Mózg rozmówcy musi nagle przetworzyć własny komunikat przez korę przedczołową, co wymusza logiczną analizę i natychmiast wygasza emocjonalny pożar. To czysta psychologia dominacji ukryta pod maską empatii. Zamiast wchodzić w walkę, stań się lustrem i patrz, jak przeciwnik traci pewność siebie, bo nie potrafi przegadać Twojego opanowania. Przetestujesz to przy najbliższej okazji? Obserwuj Kod Umysłu po więcej narzędzi do hakowania ludzkich zachowań.
za:kodumyslu

04/03/2026
Weekendowe picie może stać się rytuałem, który wydaje się kontrolowany, a tak naprawdę kryje w sobie pułapki i ryzyko uz...
04/03/2026

Weekendowe picie może stać się rytuałem, który wydaje się kontrolowany, a tak naprawdę kryje w sobie pułapki i ryzyko uzależnienia.

Kogo najczęściej dotyczy?

Weekendowe picie szczególnie często pojawia się u osób:
• aktywnych zawodowo, funkcjonujących „na wysokich obrotach”,
• ambitnych, zadaniowych, długo utrzymujących napięcie,
• młodych dorosłych i osób w środowiskach, gdzie alkohol jest elementem integracji,
• osób, które przez cały tydzień „trzymają kontrolę”, a w weekend chcą ją oddać,
• ludzi przekonanych, że skoro nie piją codziennie, to problem ich nie dotyczy.

To model bardzo społecznie akceptowany. „Wszyscy tak robią”. „To normalne”. „Przecież nie piję w pracy”. Właśnie ta normalizacja bywa najbardziej niebezpieczna.

Mit resetu – czyli jak działa myślenie w weekendowym piciu
Jednym z głównych mechanizmów podtrzymujących ten styl jest przekonanie, że alkohol:
• resetuje po tygodniu pracy,
• należy się jako nagroda,
• pomaga się „wyluzować”,
• jest elementem udanego weekendu.
Z czasem weekend zaczyna być postrzegany nie jako przestrzeń odpoczynku, relacji czy rozwoju, ale jako czas picia.
Pojawia się charakterystyczny schemat:
• już w środę lub czwartek myśli krążą wokół piątku,
• planowanie wyjazdów, spotkań i imprez zawsze uwzględnia alkohol,
• brak alkoholu w weekend wywołuje rozczarowanie, irytację lub poczucie „czegoś brakującego”.
W pewnym momencie to nie wyjazd, nie ludzie i nie relaks są atrakcją.
Atrakcją jest fakt, że będzie się piło.

Subtelne sygnały ostrzegawcze
Weekendowe picie może utrzymywać się latami bez wyraźnego alarmu. Często osoba:
• funkcjonuje zawodowo,
• nie pije w tygodniu,
• nie postrzega siebie jako osoby z problemem.

Warto jednak zadać sobie kilka pytań:
1. Czy myśl o weekendzie automatycznie łączy się z alkoholem?
2. Czy brak możliwości wypicia w weekend psuje mi nastrój?
3. Czy ilość wypijanego alkoholu z czasem rośnie?
4. Czy zdarza mi się „odcinać”, nie pamiętać części wieczoru?
5. Czy niedziela to często dzień dochodzenia do siebie?
6. Czy mówię sobie: „Od poniedziałku już grzecznie”, a w piątek wszystko wraca?

Jeśli odpowiedzi zaczynają niepokoić – to już sygnał, że warto się zatrzymać.

Pułapki weekendowego picia

1. Iluzja kontroli
„Nie piję codziennie, więc nie mam problemu”.
Tymczasem uzależnienie nie zaczyna się od częstotliwości, lecz od zmiany funkcji alkoholu w życiu.

2. Rytuał nagrody
Alkohol staje się formą wynagrodzenia:
„Byłem odpowiedzialny cały tydzień, teraz mi wolno”.
W ten sposób mózg uczy się, że regulacja napięcia = alkohol.

3. Wzrost tolerancji
Z czasem potrzeba więcej, by osiągnąć ten sam efekt. Weekend z dwóch piw staje się weekendem z kilkunastu.

4. Przesunięcie granic
Piątek wieczór → piątek i sobota → piątek, sobota i „małe coś” w niedzielę → czasem „coś” już w czwartek.

5. Niedzielna normalizacja
„Trochę prześpię, ogarnę się i do pracy”.
Funkcjonowanie zawodowe bywa argumentem obronnym:
„Skoro pracuję, to nie jest źle”.

Jak długo może to trwać?
Czasem kilka lat.
Czasem dekadę.
Czasem aż do momentu, gdy pojawią się:
• problemy zdrowotne,
• konflikty w relacjach,
• utrata kontroli nad ilością,
• picie w sytuacjach, które wcześniej były graniczne,
• trudność w wyobrażeniu sobie weekendu bez alkoholu.

Uzależnienie rozwija się często powoli, niemal niezauważalnie.

Test jednego weekendu
Prosty eksperyment:
Zaplanować weekend bez alkoholu.
Świadomie. Bez „zobaczymy”.

I obserwować:
• Czy pojawia się napięcie?
• Czy myśli wracają do picia?
• Czy pojawia się żal, że „to bez sensu”?
• Czy próbuję znaleźć pretekst, by jednak wypić?

Reakcja emocjonalna bywa bardziej diagnostyczna niż sama ilość wypijanego alkoholu.

Kiedy to już problem?
Problem zaczyna się wtedy, gdy:
• alkohol wyznacza rytm tygodnia,
• jest głównym sposobem regulacji emocji,
• brak alkoholu w weekend odbiera radość,
• planowanie życia podporządkowane jest piciu,
• pojawia się oszukiwanie siebie („To tylko weekend”, „Każdy tak ma”).

Nie chodzi tylko o ilość.
Chodzi o miejsce alkoholu w Twoim systemie wartości i sposobie radzenia sobie z życiem.

Weekend jako przestrzeń wyboru
Weekend może być:
• czasem regeneracji,
• relacji,
• rozwoju,
• ciszy,
• duchowości,
• aktywności fizycznej,
• autentycznego odpoczynku.

Alkohol bywa łatwym skrótem do ulgi.
Ale skróty często prowadzą w ślepe uliczki.

Zatrzymanie się i uczciwe przyjrzenie własnym schematom to nie oskarżenie siebie. To dojrzałość. za:nalogowyspecjalista

Zachęcamy do obejrzenia polskiego filmu pn " Żółty szalik" . To polski film  który opowiada o walce uzależnionego od alk...
04/03/2026

Zachęcamy do obejrzenia polskiego filmu pn " Żółty szalik" . To polski film który opowiada o walce uzależnionego od alkoholu dyrektora (Janusz Gajos) z nałogiem, samotnością i poszukiwaniem nadziei na nowy start, a tytułowy, symboliczny szalik podarowany przez matkę, staje się dla niego talizmanem w tej trudnej drodze, pokazując dramatyzm i siłę ludzkich relacji w obliczu choroby. W filmie pokazane są mechanizmy uzależnienia oraz współuzależnienie. Warto zapoznać się z tą tematyką i zrozumieć chorobę. A osoby współuzależnione zastanowią się jakie błędy popełniają pomagając osobie uzależnionej . Terapia jest dobrą strategią na pomoc i jednej i drugiej stronie. Romana Otto - psycholog, pedagog, psychoterapeuta, terapeuta uzależnień I współuzależnień, terapeuta rodzin, terapeuta TSR, specjalista ds przeciwdziałania przemocy w rodzinie, socjoterapeuta.

04/03/2026

"Kilka razy w miesiącu mam klientki, które w wywiadzie kosmetologicznym przyznają się do picia tzw. weekendowego, ale ja nie muszę ich nawet o to pytać... Widzę to po ich twarzach".
Więcej w komentarzu 👇

Adres

Ulica Reymonta 12
Chodziez
64-800

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:00 - 15:00
Wtorek 07:00 - 15:00
Środa 07:00 - 15:00
Czwartek 07:00 - 15:00
Piątek 07:00 - 15:00

Telefon

+48672827864

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Miejski Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chodzieży:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria