ASORA Terapie Naturalne

ASORA Terapie Naturalne ASORA to grupa ludzi rozumiejących wszechświat i mechanizmy w nim działające.

🌿 7 dni powrotu do równowagiCykl o regulacji, nie o ucieczce od świataMózg nie rozróżnia dobrze: widzę czy przeżywamTo m...
07/02/2026

🌿 7 dni powrotu do równowagi
Cykl o regulacji, nie o ucieczce od świata

Mózg nie rozróżnia dobrze: widzę czy przeżywam

To może być jedna z najważniejszych rzeczy, jakie możesz dziś przeczytać.

Kiedy widzisz w mediach: przemoc
wojnę
katastrofę
czyjąś tragedię
skrajne cierpienie

Twój mózg i ciało mogą reagować tak,
jakby to działo się blisko Ciebie.

Nie dlatego, że jesteś słaby.
Nie dlatego, że „za bardzo się przejmujesz”.

Tylko dlatego, że układ nerwowy tak działa.

Kiedyś człowiek reagował na zagrożenie: tu
blisko
w realnym świecie

Dziś możesz w ciągu jednego dnia zobaczyć: kilka tragedii
kilka dramatów ludzkich
kilka historii, które poruszają do głębi

I Twój układ nerwowy nie zawsze rozumie,
że to nie dzieje się obok Ciebie.

Dlatego możesz czuć: napięcie w ciele
niepokój bez powodu
trudność z wyłączeniem myśli
przeciążenie emocjonalne
zmęczenie psychiczne
problemy ze snem

To nie jest „przesada”.
To jest przeciążony system reagowania na zagrożenie.

⭐ Bardzo ważne zdanie

Możesz widzieć trudne rzeczy
i jednocześnie nie musisz przeżywać ich w swoim ciele w 100%.

To nie odbiera Ci empatii.
To chroni Twój układ nerwowy.

Czasem pierwszym krokiem regulacji jest bardzo prosta myśl:

To jest obraz.
To nie dzieje się tu i teraz.
Ja jestem tu.
Moje ciało jest tu.

I jednocześnie — bardzo ważne.

Czasem to nie jest tylko obraz z ekranu.
Czasem dotyczy to nas, naszych dzieci, naszych bliskich.
I wtedy reakcja ciała jest jeszcze silniejsza i jeszcze bardziej naturalna.

I to nie jest ucieczka od świata.
To jest powrót do siebie.

Z takimi mechanizmami pracuję też indywidualnie —
szczególnie z osobami, które czują, że ich układ nerwowy reaguje szybciej i mocniej niż kiedyś
i trudno im wrócić do poczucia bezpieczeństwa w ciele.

☯️☯️☯️

Jeśli trafiasz tu pierwszy raz —
to część większego cyklu.

Jeśli sytuacja dotyczy Cię bezpośrednio —
obserwuj kolejne posty.
Będzie osobny cykl poświęcony temu, jak działać i jak chronić układ nerwowy w realnym zagrożeniu.

Dzień 2 / 7
🌿









🌿 7 dni powrotu do równowagiCykl o regulacji, nie o ucieczce od świataTo jest normalne, że reagujesz.Jeśli widzisz w med...
06/02/2026

🌿 7 dni powrotu do równowagi
Cykl o regulacji, nie o ucieczce od świata

To jest normalne, że reagujesz.

Jeśli widzisz w mediach: okrucieństwo
wojny
skrzywdzonych ludzi
przemoc
skrajne historie

I czujesz: ścisk w klatce piersiowej
napięcie w ciele
niepokój
złość
bezsilność
problemy ze snem

To nie znaczy, że jesteś słaby.
To znaczy, że jesteś człowiekiem.

Żyjemy w czasie, w którym widzimy więcej ludzkiego cierpienia niż kiedykolwiek wcześniej.

Kiedyś człowiek widział tragedie lokalnie.
Dziś widzimy tragedie całego świata — codziennie.

Twój mózg i Twoje ciało nie były projektowane do przeżywania cierpienia tysięcy ludzi naraz.
A mimo to próbujesz to wszystko unieść.

I dlatego ciało reaguje.

Nie dlatego, że „za bardzo się przejmujesz”.
Nie dlatego, że „jesteś zbyt wrażliwy”.

Tylko dlatego, że układ nerwowy widzi zagrożenie
i próbuje Cię chronić.

Czasem przez napięcie.
Czasem przez bezsenność.
Czasem przez drżenie.
Czasem przez ciągłe czuwanie.

⭐ Bardzo ważne zdanie

To, że reagujesz na cierpienie świata —
nie oznacza, że coś z Tobą jest nie tak.

To oznacza, że Twój układ nerwowy działa.

I jednocześnie…

Nie musisz przeżywać całego cierpienia świata w swoim ciele,
żeby być dobrym, wrażliwym człowiekiem.

Coraz więcej osób ma dobre wyniki badań.
A mimo to ich ciało jest napięte, zmęczone, przeciążone.

I to jest realne doświadczenie układu nerwowego.

Z takimi tematami pracuję też indywidualnie —
z osobami, które czują, że ich organizm jest ciągle w trybie alarmu
i trudno im wrócić do stabilizacji.

Bo czasem ciało nie potrzebuje kolejnej informacji.
Tylko regulacji.

Jeśli to czytasz i czujesz, że to o Tobie —
zatrzymaj się na chwilę.
Oddychaj spokojnie.

Jesteś tu.
Teraz.

Nie w obrazie z ekranu.
Nie w tragedii z wiadomości.

Tu.

🪷🪷🪷

Jeśli trafiasz tu pierwszy raz —
to część większego cyklu.

Dzień 1 / 7
🌿









🧠 Świat informacji a układ nerwowy człowiekaDlaczego nasze ciało reaguje na wiadomości tak, jakby to działo się obok nas...
06/02/2026

🧠 Świat informacji a układ nerwowy człowieka

Dlaczego nasze ciało reaguje na wiadomości tak, jakby to działo się obok nas — i co możemy zrobić tu i teraz

Żyjemy w świecie, w którym informacje docierają do nas szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Włączasz telewizor.
Otwierasz telefon.
Słyszysz radio w samochodzie.

I nagle jesteś w środku: wojny, przemocy, tragedii, ludzkiego cierpienia, skandali, zagrożeń.

Nie dlatego, że jesteś tam fizycznie.
Ale dlatego, że Twój mózg widzi obrazy i słyszy historie tak, jakby zagrożenie było blisko.

🧬 Mózg nie rozróżnia dobrze: „widzę” a „przeżywam”

Dla układu nerwowego obraz przemocy, płaczące dziecko, scena z miejsca katastrofy —
to nie jest tylko informacja.

To jest sygnał zagrożenia.

Ciało może reagować: • napięciem mięśni
• przyspieszonym oddechem
• uczuciem niepokoju
• poczuciem, że „świat jest niebezpieczny”
• trudnością w wyłączeniu myśli
• koszmarami nocnymi

To nie jest słabość.
To nie jest „za duża wrażliwość”.
To jest biologia układu nerwowego.

Problem polega na tym, że kiedyś człowiek widział zagrożenie rzadko i lokalnie.
Dziś widzimy zagrożenia całego świata — codziennie.

🌍 Dlaczego to tak przeciąża organizm

Układ nerwowy człowieka nie jest zaprojektowany do: • przeżywania tysięcy ludzkich tragedii dziennie
• oglądania przemocy w wysokiej rozdzielczości
• bycia emocjonalnie podłączonym do całego świata naraz

Efekt?
Organizm może wejść w tryb stałego alarmu.

A stały alarm = zmęczenie psychiczne + napięcie fizyczne + spadek odporności + problemy ze snem.

🧤 Co możemy zrobić TU I TERAZ — kiedy już jesteśmy po kontakcie z trudną informacją

Nie chodzi o uciekanie ze świata.
Chodzi o to, co robimy z reakcją ciała.

✔ 1. Zatrzymaj bodziec (jeśli możesz)

To nie jest ucieczka.
To jest zakończenie kontaktu z bodźcem.

Możesz: zmienić kanał
zamknąć artykuł
odłożyć telefon
wyciszyć radio

Twój układ nerwowy potrzebuje sygnału: „zagrożenie się skończyło”.

✔ 2. Rozładuj napięcie w ciele (bardzo ważne)

Stres informacyjny zostaje w mięśniach i układzie oddechowym.

Pomaga: • napiąć i puścić mięśnie całego ciała
• kilka długich wydechów (wydech dłuższy niż wdech)
• zimna woda na dłonie lub twarz
• mocne oparcie stóp o podłoże

To są rzeczy bardzo proste — i bardzo skuteczne neurologicznie.

✔ 3. Przywróć orientację „tu i teraz”

Powiedz w myślach lub na głos:

👉 „To był obraz z ekranu”
👉 „Ja jestem tu”
👉 „Moje ciało jest bezpieczne w tym momencie”

To pomaga mózgowi wrócić z trybu alarmu do trybu rzeczywistości.

✔ 4. Daj ciału sygnał bezpieczeństwa

Kontakt z czymś stabilnym: • ciepły napój
• dotyk
• ruch
• rozmowa z kimś bliskim
• zwykła codzienna czynność

Układ nerwowy reguluje się przez doświadczenie bezpieczeństwa, nie przez analizę informacji.

🫀 Ważna rzecz: wiedzieć o świecie ≠ przeżywać wszystko w ciele

Można być świadomym.
Można wiedzieć, że zło istnieje.
Można być empatycznym.

Ale organizm człowieka nie jest stworzony do przeżywania całego cierpienia świata naraz

🌿 Zdrowa równowaga w dzisiejszym świecie

To nie jest ignorowanie rzeczywistości.
To jest dbanie o zdolność funkcjonowania w tej rzeczywistości.

Bo tylko regulowany układ nerwowy: potrafi myśleć
potrafi pomagać
potrafi podejmować dobre decyzje
potrafi chronić innych

✨ Jedno zdanie, które warto zapamiętać

Świat może być trudny.
Ale moje ciało nie musi żyć w stanie stałego alarmu.
























↪️Podaj dalej ten post, do kuzyna, przyjaciółki którym wg ciebie ten post i cała seria może, się przydać 🎯

Na pierwsze warsztaty Reiki jechałam z poczuciem, że zbliżam się do czegoś ważnego.Nie umiałam tego jeszcze nazwać, ale ...
05/02/2026

Na pierwsze warsztaty Reiki jechałam z poczuciem, że zbliżam się do czegoś ważnego.
Nie umiałam tego jeszcze nazwać, ale czułam w sobie gotowość — taką cichą, spokojną, bez fajerwerków. Raczej jak decyzję, która dojrzewa długo, zanim stanie się świadoma.

Miałam wyobrażenia.
Myślałam o inicjacji.
O symbolach.
O momencie, który symbolicznie oddziela „przed” od „po”.

Rzeczywistość okazała się inna.

Nie było struktury, którą dziś znam jako tradycyjne Reiki.
Nie było certyfikatów.
Nie było tego porządku, który dziś sama przekazuję swoim uczniom.

Zamiast tego były proste eksperymenty.
Zapałka położona na wodzie.
Ćwiczenia z intuicją.
Rozmowy o energii — bardziej w formie zaproszenia do czucia niż nauczania konkretnej metody.

Pamiętam moment lekkiego rozczarowania.
Nie dramatycznego.
Bardziej jak ciche pytanie do samej siebie:
Czy to jest ta droga?

A jednocześnie wydarzyło się coś znacznie ważniejszego, choć wtedy jeszcze nie umiałam tego uchwycić.

Otworzyło się zaufanie.
Nie do metody.
Do siebie.

Po raz pierwszy bardzo wyraźnie poczułam, że to, czego szukam, nie znajduje się wyłącznie w technikach, nazwach czy strukturach.
Że intuicja nie jest czymś, co trzeba zdobyć.
Jest czymś, co trzeba sobie pozwolić usłyszeć.

Dziś pracuję z energią zupełnie inaczej.
Głębiej.
Bardziej świadomie.
Bardziej w ciele, w układzie nerwowym, w realnym doświadczeniu człowieka.

I z perspektywy czasu widzę coś bardzo wyraźnie:
Gdybym wtedy nie pojechała na tamte warsztaty, być może nie zrobiłabym kolejnych kroków.
Nie spotkałabym właściwych nauczycieli.
Nie weszłabym w pracę, którą dziś wykonuję.

Nie wszystkie warsztaty są dla nas.
Nie każde miejsce jest tym właściwym.
Nie każdy etap jest docelowy.

Ale czasem wystarczy drobny element.
Jedno doświadczenie.
Jedno ćwiczenie.
Jedna myśl, która zostaje z nami na lata.

Bo rozwój rzadko wygląda jak spektakularny przełom.
Częściej wygląda jak kolejne drzwi, które otwierają się w środku człowieka.

I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
Nie o znalezienie kogoś, kto ma wszystkie odpowiedzi.
Tylko o odwagę, by sprawdzić, gdzie prowadzą nasze własne pytania.

Jeśli czujesz ciekawość — spróbuj.
Jeśli poczujesz, że to nie Twoje miejsce —

„Mój nauczyciel bioenergoterapii".🌿 Opowieść – blog osobistyNa warsztaty bioenergoterapeutyczne przyszłam z dużym skupie...
04/02/2026

„Mój nauczyciel bioenergoterapii".
🌿 Opowieść – blog osobisty

Na warsztaty bioenergoterapeutyczne przyszłam z dużym skupieniem.
To był etap, w którym wiedziałam już, że chcę iść głębiej.
Bardziej świadomie.
Bardziej odpowiedzialnie.

Prowadził je nauczyciel bioenergoterapii — człowiek niezwykle spokojny, precyzyjny w słowie, bardzo oszczędny w opowiadaniu o sobie.
Nie budował wokół siebie wizerunku.
Nie podkreślał swojej roli.
Po prostu pracował.

Pamiętam jeden szczegół, który od początku zwracał moją uwagę.
Elegancka koszula.
Dojrzałość.
I… czapka bejsbolowa.

Na początku wydawało mi się to zupełnie niepasujące.
Zastanawiałam się, dlaczego ją nosi.
Nie pytałam.
Po prostu obserwowałam.

Zajęcia były prowadzone w sposób, który dziś nazwałabym mistrzowskim.
Spokojnie.
Bez presji.
Bez popisywania się wiedzą.
Tak, jakby najważniejsze było nie to, kim on jest — tylko to, kim możemy stać się my, pracując w tej przestrzeni.

W trakcie jednych z ćwiczeń zdjął czapkę.

I wtedy wydarzyło się coś, czego nie zapomnę do końca życia.

Zobaczyłam nad jego głową intensywną, wielobarwną przestrzeń energii — coś, co dla mnie było absolutnie realnym doświadczeniem.
Tak mocnym, że aż zabrakło mi oddechu.

To trwało chwilę.
Może sekundę.
Może dłużej — nie wiem.

On natychmiast założył czapkę z powrotem.

Nie było żadnego komentarza.
Żadnego gestu.
Żadnej potrzeby pokazania czegokolwiek.

I wtedy zrozumiałam coś bardzo ważnego.

Prawdziwa siła nie musi być widoczna.
Prawdziwa wiedza nie potrzebuje potwierdzenia.
Prawdziwy nauczyciel nie skupia uwagi na sobie — tylko tworzy przestrzeń, w której inni mogą odkryć siebie.

Tamte warsztaty dały mi coś jeszcze.

Uświadomiły mi, że posiadamy zdolności, o których czasem nie mamy pojęcia.
Że pewne drzwi w nas otwierają się dopiero wtedy, gdy trafimy do właściwego środowiska.
Do właściwego człowieka.
Do właściwego momentu.

Jestem ogromnie wdzięczna, że na mojej drodze pojawił się nauczyciel, który uczył nie poprzez słowa o sobie —
ale poprzez jakość obecności.

I to jest lekcja, którą niosę dalej w swojej pracy.

Na pierwsze warsztaty Reiki jechałam z poczuciem, że zbliżam się do czegoś ważnego.Nie umiałam tego jeszcze nazwać, ale ...
04/02/2026

Na pierwsze warsztaty Reiki jechałam z poczuciem, że zbliżam się do czegoś ważnego.
Nie umiałam tego jeszcze nazwać, ale czułam w sobie gotowość — taką cichą, spokojną, bez fajerwerków. Raczej jak decyzję, która dojrzewa długo, zanim stanie się świadoma.

Miałam wyobrażenia.
Myślałam o inicjacji.
O symbolach.
O momencie, który symbolicznie oddziela „przed” od „po”.

Rzeczywistość okazała się inna.

Nie było struktury, którą dziś znam jako tradycyjne Reiki.
Nie było certyfikatów.
Nie było tego porządku, który dziś sama przekazuję swoim uczniom.

Zamiast tego były proste eksperymenty.
Zapałka położona na wodzie.
Ćwiczenia z intuicją.
Rozmowy o energii — bardziej w formie zaproszenia do czucia niż nauczania konkretnej metody.

Pamiętam moment lekkiego rozczarowania.
Nie dramatycznego.
Bardziej jak ciche pytanie do samej siebie:
Czy to jest ta droga?

A jednocześnie wydarzyło się coś znacznie ważniejszego, choć wtedy jeszcze nie umiałam tego uchwycić.

Otworzyło się zaufanie.
Nie do metody.
Do siebie.

Po raz pierwszy bardzo wyraźnie poczułam, że to, czego szukam, nie znajduje się wyłącznie w technikach, nazwach czy strukturach.
Że intuicja nie jest czymś, co trzeba zdobyć.
Jest czymś, co trzeba sobie pozwolić usłyszeć.

Dziś pracuję z energią zupełnie inaczej.
Głębiej.
Bardziej świadomie.
Bardziej w ciele, w układzie nerwowym, w realnym doświadczeniu człowieka.

I z perspektywy czasu widzę coś bardzo wyraźnie:
Gdybym wtedy nie pojechała na tamte warsztaty, być może nie zrobiłabym kolejnych kroków.
Nie spotkałabym właściwych nauczycieli.
Nie weszłabym w pracę, którą dziś wykonuję.

Nie wszystkie warsztaty są dla nas.
Nie każde miejsce jest tym właściwym.
Nie każdy etap jest docelowy.

Ale czasem wystarczy drobny element.
Jedno doświadczenie.
Jedno ćwiczenie.
Jedna myśl, która zostaje z nami na lata.

Bo rozwój rzadko wygląda jak spektakularny przełom.
Częściej wygląda jak kolejne drzwi, które otwierają się w środku człowieka.

I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
Nie o znalezienie kogoś, kto ma wszystkie odpowiedzi.
Tylko o odwagę, by sprawdzić, gdzie prowadzą nasze własne pytania.

Jeśli czujesz ciekawość — spróbuj.
Jeśli poczujesz, że to nie Twoje miejsce — masz pełne prawo powiedzieć „stop”.

Ale jeśli trafisz na właściwy moment, właściwych ludzi, właściwą przestrzeń —
jedno spotkanie może otworzyć w Tobie coś, czego szukasz od lat.

A to czasem zmienia wszystko. 🌿

27/01/2026
Mity o Reiki jakie dotarły do mnie.. obalamy. Mit 1: „W Reiki komuś służysz”Nie.W Reiki nikomu nie służysz.Nie mistrzowi...
13/01/2026

Mity o Reiki jakie dotarły do mnie.. obalamy.

Mit 1: „W Reiki komuś służysz”

Nie.
W Reiki nikomu nie służysz.
Nie mistrzowi. Nie energii. Nie „systemowi”.

Reiki to praktyka, a nie hierarchia władzy.
Uczysz się metody — używasz jej świadomie albo wcale.

Jeśli ktoś wymaga „posłuszeństwa”, to nie jest Reiki, tylko ego w przebraniu duchowości.

Mit 2: „Służysz mistrzowi albo linii”

Bzdura.
Mistrz w Reiki to nauczyciel, nie właściciel ludzi.

Tak samo jak:

nauczyciel jazdy nie prowadzi za ciebie auta

trener nie oddycha za sportowca

Po nauce idziesz własną drogą.
I dokładnie tak było u Usui — zero kultu, zero sekty.

Mit 3: „Służysz jakiemuś Bogu”

Nie.
Reiki nie ma dogmatu religijnego.

Jeśli ktoś chce to łączyć z Bogiem — to jego prywatna interpretacja, nie wymóg metody.
Tak samo jak medytacja, oddech czy cisza.

A teraz prawda, bez zadęcia:

👉 Szacunek do nauczyciela i starszych to nie „służenie”.
To kultura osobista.

To samo robisz gdy:
- nie przerywasz starszej osobie
- mówisz „dziękuję” komuś, kto cię czegoś nauczył
- uznajesz doświadczenie kogoś, kto był przed tobą

To się nazywa dojrzałość, nie poddaństwo.

🔥 Jednym zdaniem:
W Reiki nie służysz nikomu — uczysz się metody, a szacunek do nauczycieli to zwykłe bycie ogarniętym człowiekiem, nie akt religijny.

11.01 Nie.To nie jest żadna kosmiczna brama.Nie spływają kody z nieba i nic nie aktywuje się samo.A jednocześnie — 111 d...
10/01/2026

11.01

Nie.
To nie jest żadna kosmiczna brama.
Nie spływają kody z nieba i nic nie aktywuje się samo.

A jednocześnie — 111 działa.
Tylko nie tak, jak mówi ezoteryka.

Nie dlatego, że to „portal”.
Tylko dlatego, że mózg reaguje na wzorzec.
Widzenie 111 uruchamia uwagę.
Uwaga podgrzewa podświadomość.
Podświadomość zwiększa gotowość do decyzji.

I tyle.
Żadnej magii.
Czysta neurobiologia i psychologia.

Problem polega na tym, że większość ludzi używa takich dat, żeby…
znowu się uspokoić.
Zrzucić odpowiedzialność.
Poczekać, aż „coś się wydarzy”.

A dziś ludzie nie potrzebują kolejnej harmonizacji.
Są już wyciszeni do granic martwoty.
Wiedzą wszystko.
Przerobili wszystko.
I nadal brakuje efektu.

11.01 nie jest portalem.
Jest testem gotowości.

Nie kod uruchamia człowieka.
Człowiek uruchamia się wtedy, gdy symbol trafia w moment decyzji.

Jeśli coś w Tobie dziś reaguje — to dobrze.
Jeśli nie — żadna data Ci nie pomoże.

Napisz „RUSZAM”.
Nie tłumacz się. Nie wyjaśniaj.
Zobaczymy, kto jeszcze reaguje.


Reiki a święta i religie – spokojne współistnienieReiki to metoda pracy z uważnością, oddechem i naturalnymi zdolnościam...
23/12/2025

Reiki a święta i religie – spokojne współistnienie

Reiki to metoda pracy z uważnością, oddechem i naturalnymi zdolnościami regeneracyjnymi człowieka. Nie jest religią, nie wymaga wyznania ani zmiany światopoglądu. Z tego powodu nie koliduje z żadnymi świętami ani praktykami religijnymi – niezależnie od tego, czy są to święta chrześcijańskie, żydowskie, muzułmańskie czy obchody świeckie.

Praktyka Reiki wywodzi się z Japonii i została uporządkowana na początku XX wieku przez Mikao Usui. Jej istotą nie są dogmaty ani obrzędy, lecz praca z uwagą, spokojem i intencją wspierania równowagi psychofizycznej. Reiki nie zawiera modlitw przypisanych do konkretnej religii i nie zastępuje praktyk duchowych – może im natomiast towarzyszyć, pomagając w wyciszeniu, koncentracji i lepszym kontakcie z samym sobą.

Dlatego wiele osób praktykuje Reiki równolegle ze swoją wiarą lub tradycją kulturową, także w okresach świątecznych. Dla jednych jest to forma relaksu i regeneracji, dla innych narzędzie uważności czy wsparcie w pracy nad emocjami. W każdym przypadku Reiki pozostaje neutralne światopoglądowo.

Święta – niezależnie od tradycji – niosą podobne wartości: spokój, refleksję, życzliwość i bycie razem. Reiki nie konkuruje z tymi wartościami. Przeciwnie – pomaga je przeżywać bardziej świadomie i spokojnie.

Wesołych świąt ✨️⛄️🌲
Katarzyna Gołębiak z Asora ✨️

Adres

Czestochowa
42-200

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 21:00
Wtorek 10:00 - 21:00
Środa 10:00 - 21:00
Czwartek 10:00 - 21:00
Piątek 10:00 - 21:00
Sobota 03:00 - 18:00

Telefon

+48793111311

Strona Internetowa

https://www.facebook.com/groups/1500052314325381/?ref=share+Reiki+Dojo, https://www.facebook.com/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ASORA Terapie Naturalne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do ASORA Terapie Naturalne:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram