Uznaj siebie

Uznaj siebie ŁĄCZĘ DUCHOWOŚĆ , ENERGETYKĘ i MĄDROŚĆ CIAŁA✨💓🤍
DUCHOWY TERAPEUTA DROGA DO SIEBIE I UZNANIA
Iwona Grzesik

2026.03.23Dziś zatrzymuję się na chwilę…nie po to, żeby coś naprawiać, zmieniać, udowadniać…ale żeby zobaczyć.Zobaczyć s...
23/03/2026

2026.03.23
Dziś zatrzymuję się na chwilę…
nie po to, żeby coś naprawiać, zmieniać, udowadniać…
ale żeby zobaczyć.
Zobaczyć siebie – taką, jaka jestem naprawdę.
Bez porównań.
Bez pośpiechu.
Bez tego cichego „jeszcze nie wystarczy”.
Dziś patrzę na swoje życie jak na mapę…
i zamiast skupiać się na tym, gdzie nie doszłam,
zaczynam dostrzegać, ile już przeszłam.
Ile razy się podniosłam…
ile razy zaczynałam od nowa…
ile razy serce bolało, a ja mimo to szłam dalej.
I czuję…
że może to właśnie jest mój największy dar.
Nie perfekcja.
Nie bycie „najlepszą”.
Ale ta cicha siła, która we mnie jest…
i która nie przestaje mnie prowadzić.
Dziś przypatruję się temu, co potrafię…
ale już nie z miejsca oceny.
Z miejsca wdzięczności.
Za każdą umiejętność.
Za każdą wrażliwość.
Za to, co we mnie delikatne… i to, co we mnie odważne.
Może przez lata szukałam czegoś na zewnątrz…
może próbowałam dopasować się do świata…
może goniłam za czymś, co nie było moje…
Ale dziś wracam.
Do siebie.
Do tego, co mnie naprawdę porusza.
Do tego, co mnie ożywia.
Do tego, co sprawia, że moje oczy zaczynają świecić inaczej.
Bo tam są moje skarby.
Nie gdzieś daleko.
Nie w kimś innym.
Nie w przyszłości.
We mnie.
I dziś rodzi się we mnie coś bardzo spokojnego…
taka cicha nadzieja, która nie krzyczy.
Nie mówi: „musisz więcej”.
Nie mówi: „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Ona tylko szepcze:
„Jesteś na dobrej drodze.”
I może właśnie tym jest nadzieja…
nie wielkim wybuchem światła…
ale delikatnym uczuciem, że wszystko zaczyna się układać od środka.
Dziś nie muszę być ani większa, ani mniejsza.
Nie muszę się chować…
ani udowadniać swojej wartości.
Dziś mogę stanąć w swoim miejscu.
Tak po prostu.
I powiedzieć do siebie:
„Widzę Cię.
Doceniam Cię.
Dziękuję, że jesteś.”
Bo kiedy ja zaczynam widzieć swoją wartość…
świat powoli zaczyna widzieć ją razem ze mną.
I to nie jest magia.
To jest powrót.
Do siebie 🤍
Z wdzięcznością Iwona

Bo żeby dotknąć rany matki, trzeba mieć w sobie odwagę zobaczyć, że ona w ogóle jest.Rana matki przy chłodnej, zamknięte...
23/03/2026

Bo żeby dotknąć rany matki, trzeba mieć w sobie odwagę zobaczyć, że ona w ogóle jest.
Rana matki przy chłodnej, zamkniętej, nieobecnej mamie… to jedna z najgłębszych ran, jakie może nieść człowiek.
To nie jest rana „wydarzenia”.
To jest rana braku.
Braku spojrzenia, które mówi: „widzę Cię”.
Braku dotyku, który koi.
Braku obecności, która daje poczucie: „jestem bezpieczna, bo ktoś jest przy mnie”.
I wiesz… najtrudniejsze w tej ranie jest to, że ona nie krzyczy.
Ona nie zawsze jest dramatyczna.
Ona jest cicha.
Często przez lata nawet jej nie nazywamy.
Objawia się inaczej…
– w poczuciu, że coś jest ze mną nie tak
– w ciągłym szukaniu miłości na zewnątrz
– w próbie zasłużenia na uwagę
– w tym, że jesteś dla innych, a nie ma nikogo dla Ciebie
– w napięciu, kiedy ktoś jest blisko
– w trudności, żeby naprawdę przyjąć miłość, nawet jeśli ona przychodzi
Bo kiedy mama była emocjonalnie nieobecna…
to dziecko nie dostało doświadczenia bycia przyjętym.
I wtedy w środku rodzi się ciche zdanie:
„Nie jestem wystarczająca, żeby ktoś chciał być przy mnie”.
I to zdanie potrafi prowadzić całe życie.
Ale chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego – z poziomu prawdy, nie pocieszenia:
tej rany nie uleczysz przez zmianę mamy.
Bo ona może już nigdy nie być inna.
Może nie mieć zasobów.
Może sama nigdy nie została przytulona.
I to jest moment, który boli najbardziej…
bo to jest moment, w którym serce musi odpuścić nadzieję, że „ona kiedyś da”.
To jest żałoba.
Żałoba po mamie, której nie było tak, jak potrzebowałaś.
I dopiero po tej żałobie zaczyna się prawdziwe leczenie.
Bo wtedy zaczyna się coś bardzo głębokiego…
odwrócenie kierunku miłości.
Nie już: „daj mi, mamo”.
Ale: „ja jestem przy sobie”.
I wiem… to brzmi prosto, ale to jest proces.
Na początku to nie jest naturalne.
Na początku to jest trochę sztuczne, trochę wymuszone.
Bo jak masz dać sobie coś, czego nigdy nie dostałaś?
Dlatego zaczyna się bardzo małymi krokami.
Naprawdę małymi.
Możesz zacząć od tego:
Usiądź spokojnie…
zamknij oczy…
i zobacz siebie jako małą dziewczynkę.
Nie analizuj.
Po prostu zobacz.
Jak ona wygląda?
Gdzie jest?
Co czuje?
I teraz najważniejsze…
Nie próbuj jej zmieniać.
Nie próbuj jej naprawiać.
Po prostu…
usiądź obok niej.
To jest coś, czego ona nigdy nie dostała.
Obecność.
Możesz powiedzieć w środku:
„Jestem tu z Tobą.”
„Nie zostawię Cię.”
„Widzę, jak Ci ciężko.”
I jeśli pojawią się łzy…
to bardzo dobrze.
Bo to nie są „złe emocje”.
To jest rozmrażanie serca.
Rana matki to bardzo często zamrożone uczucia.
Bo dziecko nauczyło się nie czuć, żeby przetrwać brak.
A teraz Ty zaczynasz czuć… i to jest uzdrawianie.
I jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna…
Możesz mieć w sobie złość.
Żal.
Niesprawiedliwość.
To nie znaczy, że jesteś „zła” albo „niewdzięczna”.
To znaczy, że Twoje serce mówi prawdę.
W pracy z tą raną jest miejsce na wszystko.
Na miłość i na złość.
Na wdzięczność i na ból.
Bo prawdziwe uzdrowienie nie polega na tym, żeby mówić:
„moja mama była jaka była i jest ok”.
Tylko na tym, żeby powiedzieć:
„To mnie bolało.”
„To było dla mnie za dużo.”
„Tego potrzebowałam, a tego nie było.”
I jednocześnie…
z czasem, krok po kroku…
pozwolić zobaczyć ją jako człowieka.
Nie po to, żeby ją usprawiedliwiać.
Ale po to, żeby zdjąć z siebie ciężar:
„to przeze mnie”.
Bo to nigdy nie było przez Ciebie.
Nigdy.
To, że ona była chłodna, zamknięta, nieobecna…
to była jej historia.
Jej rany.
Jej ograniczenia.
Ty byłaś dzieckiem, które chciało kochać i być kochane.
I wiesz…
najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że mimo tego braku…
Ty dalej szukasz.
Dalej czujesz.
Dalej chcesz to uzdrowić.
To znaczy, że w Tobie jest ogromne życie.
I to życie chce teraz dostać od Ciebie to, czego nie dostało wtedy.
Nie wszystko na raz.
Nie idealnie.
Ale prawdziwie.
I na koniec chcę Ci zostawić jedno zdanie, które możesz w sobie nosić:
„Moja mama nie umiała mnie pokochać tak, jak potrzebowałam…
ale ja mogę nauczyć się kochać siebie tak, jak zawsze tego pragnęłam.”
To jest droga.
Powolna.
Czuła.
Czasem bolesna.
Ale możliwa.
I Ty już na niej jesteś

🤍Usiądź wygodnie… połóż jedną rękę na sercu, drugą możesz na brzuchu.
Weź spokojny oddech.
I zaczynamy.
Punkt karate (bok dłoni):
Powtarzaj 3 razy, powoli:
„Mimo że czuję ten ból…
ten brak mamy…
to, że jej nie było tak, jak potrzebowałam…
to wybieram być teraz przy sobie.”
Jeszcze raz:
„Mimo że w środku jest ta mała dziewczynka, która dalej czeka…
i jest jej tak smutno…
to ja ją widzę i zaczynam ją przyjmować.”
I trzeci raz:
„Mimo że nie potrafię jeszcze tego puścić…
i czuję, że stoję w miejscu…
to jestem gotowa zrobić mały krok do siebie.”

Teraz przechodzimy przez punkty:
Czubek głowy:
Ten ból w moim sercu…
Początek brwi:
Ten brak mamy…
Bok oka:
To, że jej nie było emocjonalnie…
Pod okiem:
To uczucie pustki…
Pod nosem:
To czekanie, które nigdy się nie kończyło…
Pod brodą:
To, że chciałam być zobaczona…
Obojczyk:
A nie byłam…
Pod pachą:
To boli… naprawdę boli…

Druga runda (wejdź głębiej):
Czubek głowy:
Ta mała dziewczynka we mnie dalej czeka…
Brwi:
Może kiedyś mama mnie zobaczy…
Bok oka:
Może kiedyś mnie przytuli…
Pod okiem:
Może kiedyś poczuję, że jestem ważna…
Pod nosem:
I tak trudno to odpuścić…
Pod brodą:
Bo to było moje pierwsze pragnienie…
Obojczyk:
Być kochaną…
Pod pachą:
Tak po prostu…

Teraz bardzo ważna część – przejście:
Czubek głowy:
I może to już nie przyjdzie od niej…
Brwi:
To trudne to uznać…
Bok oka:
To naprawdę boli…
Pod okiem:
Ale ja zaczynam być przy sobie…
Pod nosem:
Ja zaczynam widzieć siebie…
Pod brodą:
Ja mogę dać sobie obecność…
Obojczyk:
Krok po kroku…
Pod pachą:
Delikatnie…

I teraz zamknięcie – bardzo łagodne:
Czubek głowy:
Jestem tu…
Brwi:
Jestem przy sobie…
Bok oka:
Widzę swój ból…
Pod okiem:
I nie uciekam już od niego…
Pod nosem:
Nie muszę być idealna…
Pod brodą:
Nie muszę być silna cały czas…
Obojczyk:
Mogę czuć…
Pod pachą:
I mogę się sobą zaopiekować…

Na koniec…
połóż obie ręce na sercu.
I powiedz bardzo cicho, nawet szeptem:
„Już nie jesteś sama… jestem tu.”
Zostań chwilę w ciszy.
Jeśli pojawią się łzy – pozwól im być.
To nie jest cofanie się.
To jest właśnie puszczanie.

Iwona Grzesik terapeuta holistyczny

Poczucie winy to nie twój wróg.To przestraszone dziecko w tobie, które wciąż czeka na pozwolenie, by oddychać.Pamiętam m...
22/03/2026

Poczucie winy to nie twój wróg.
To przestraszone dziecko w tobie, które wciąż czeka na pozwolenie, by oddychać.
Pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy usłyszałam zdanie:
„To nie była twoja wina."
I zamiast ulgi – poczułam wściekłość.
Bo jeśli to nie była moja wina… to znaczy, że przez te wszystkie lata dźwigałam coś, co w ogóle do mnie nie należało.
To znaczy, że nikt mnie nie uratował.
To znaczy, że byłam sama.
I wtedy dotarło do mnie coś jeszcze:
Poczucie winy było moją jedyną władzą.
Gdy dorosły krzyczał – myślałam: „to przez mnie".
Gdy mama płakała – myślałam: „zrobiłam coś źle".
Gdy tata milczał – myślałam: „jestem niewarta słów".
Bo jeśli to była moja wina, to miałam kontrolę.
Jeśli mogłam być lepsza, grzeczniejsza, cichsza – może w końcu zostaną.
Może zobaczą mnie.
Może przestaną boleć.
Ale prawda jest inna.
Nie odeszli, bo byłaś zła.
Nie zranili cię, bo na to zasłużyłaś.
Nie zignorowali, bo byłaś za mało ważna.
Oni po prostu nie umieli inaczej.
A ty – małe, bezbronnie dziecko – wzięłaś ich ból na swoje barki.
I niosłaś go latami.
Wina to nie uczucie. To rola, którą kiedyś przyjęłaś, żeby przetrwać.
I najstraszniejsze jest to, że zadziałało.
Byłaś grzeczna – i przeżyłaś.
Byłaś niewinna – i nie zostałaś odrzucona.
Byłaś cicho – i nie wywołałaś eksplozji.
Więc ta część ciebie, ta mała, przestraszona – wciąż myśli, że musi to robić.
Bo w jej świecie wina = bezpieczeństwo.
Dlatego dziś, kiedy ktoś się na ciebie obrazi – od razu myślisz: „co zrobiłam źle?"
Kiedy ktoś odejdzie – myślisz: „nie byłam wystarczająco dobra".
Kiedy komuś jest smutno – myślisz: „powinam była więcej dać".
Ale, kochana.
Już nie jesteś małą dziewczynką, która musi się kurczyć, żeby rodzic nie wybuchł.
Już nie jesteś dzieckiem, które musi nosić emocje dorosłych, bo nikt inny ich nie udźwignie.
Już nie musisz być winna, żeby być bezpieczna.
Wina to także złość, którą kiedyś połknęłaś.
Bo nie wolno było być złą.
Nie wolno było krzyczeć.
Nie wolno było powiedzieć: „przestań", „boli mnie to", „odejdź".
Więc ta złość nie zniknęła.
Odwróciła się do środka.
I zaczęłaś się obwiniać za wszystko:
– za to, że jesteś za dużo
– za to, że czujesz za mocno
– za to, że w ogóle istniejesz
A prawda jest taka:
Miałaś prawo się złościć.
Miałaś prawo powiedzieć NIE.
Miałaś prawo czuć, że to, co się dzieje, jest nie w porządku.
Ale nikt ci tego nie pozwolił.
Więc teraz oddaję ci to pozwolenie:
Możesz być zła na ludzi, których kochasz.
Możesz powiedzieć, że coś było niesprawiedliwe.
Możesz przestać chronić tych, którzy ciebie nie ochronili.
To nie znaczy, że ich nie kochasz.
To znaczy, że wreszcie kochasz też siebie.
Jak wychodzić z tej pułapki?
Nie romantycznie. Nie idealnie.
Często – boleśnie.
Bo poczucie winy było twoją tożsamością.
I kiedy zaczniesz ją zrzucać – poczujesz pustkę.
„Kim jestem, jeśli nie jestem winna?"
„Kim jestem, jeśli nie muszę ratować innych?"
„Kim jestem, jeśli po prostu… jestem?"
I wtedy – pozwól sobie nie wiedzieć.
Pozwól sobie błądzić.
Pozwól sobie być niepewną.
Pozwól sobie istnieć bez misji naprawiania świata.
Krok po kroku – delikatnie:
1. Nazwij, skąd to przyszło.
Usiądź cicho i zapytaj siebie:
„Kiedy po raz pierwszy poczułam, że jestem problemem?"
Może to był wyraz twarzy matki.
Może westchnienie ojca.
Może cisza, która mówiła więcej niż słowa.
Nie musisz tego analizować.
Wystarczy, że zobaczysz: to nie była prawda o mnie. To był ich ból.
2. Rozpoznaj, kiedy wina jest prawdziwa, a kiedy to tylko echo.
Jeśli czujesz się winna, bo:
– zraniłaś komuś celowo
– skrzywdziłaś świadomie
– złamałaś swoją wartość
To jest miejsce na odpowiedzialność. Przeproś. Napraw. Idź dalej.
Ale jeśli czujesz się winna, bo:
– powiedziałaś „nie"
– wybrałaś siebie
– ktoś się obraził, choć ty byłaś szczera
– zajęłaś miejsce
– odpoczęłaś
– poprosiłaś o pomoc
To nie jest wina. To stary głos, który mówi: „nie zasługujesz".
I ten głos kłamie.
3. Porozmawiaj z małą sobą.
Zamknij oczy.
Zobacz siebie małą – tę, która bała się, że jeśli zrobi coś źle, straci miłość.
Przytul ją.
I powiedz jej głośno, powoli:
„To nie była twoja wina.
Dorośli mieli swoje bóle.
Nie musiałaś ich dźwigać.
Mogłaś po prostu być dzieckiem.
I teraz – już jestem z tobą.
I już nigdy cię nie zostawię."
Może popłyniesz.
To dobrze.
Płacz wypuszcza to, co trzymane latami dusi.
4. Oddaj winę tam, gdzie jest jej miejsce.
To najtrudniejsze.
Bo wymaga, żebyś spojrzała w twarz tym, których kochasz – i powiedziała prawdę.
Nie na głos. Nie wobec nich.
Ale wobec siebie.
„To, co mi zrobiłeś – było nie w porządku."
„To, czego mi nie dałaś – było mi potrzebne."
„Byłam dzieckiem. A ty byłaś dorosła. To była twoja odpowiedzialność."
Możesz to napisać na kartce.
Możesz to powiedzieć do lustra.
Możesz to wyrzucić z siebie w lesie, na głos, do drzew.
Ale powiedz.
Bo dopóki to trzymasz w sobie – wina będzie rosła.
5. Wejdź w moc – nie przez siłę, ale przez prawdę.
Moc to nie dominacja.
Moc to spokój w sobie.
To zdanie:
„Mam prawo istnieć. Bez tłumaczenia się. Bez usprawiedliwiania. Po prostu – jestem."
I kiedy następnym razem poczujesz winę – zatrzymaj się.
Połóż rękę na sercu.
I zapytaj siebie szeptem:
„Czy naprawdę zrobiłam coś złego?
Czy po prostu… byłam sobą?"
Jeśli odpowiedź brzmi: byłam sobą –
To nie jest wina. To wolność, której się boisz.
Na koniec – krótka praktyka, którą możesz robić codziennie:
Usiądź wygodnie.
Jedna dłoń na sercu. Druga na brzuchu.
Oddychaj głęboko – wdech przez nos, wydech przez usta.
I powtarzaj, aż poczujesz drżenie, łzy, ciepło – cokolwiek:
„Oddaję odpowiedzialność, która nigdy nie była moja."
„Wybieram niewinność."
„Wybieram prawdę."
„Jestem wystarczająca – taka, jaka jestem."
Może na początku nie uwierzysz.
Ale twoje ciało usłyszy.
I powoli – zacznie wierzyć za ciebie.
Najważniejsza rzecz, jaką dziś chcę ci powiedzieć:
Nie jesteś winna.
Nie za to, kim jesteś.
Nie za to, że czujesz.
Nie za to, że chcesz więcej.
Nie za to, że przestajesz się kurczyć.
Jesteś człowiekiem, który przetrwał.
I teraz uczysz się żyć.
A życie – prawdziwe życie – zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz przepraszać za swoje istnienie.
💛
Jesteś tutaj nie przypadkiem.
I masz prawo zająć całe miejsce, które jest twoje.

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

ENERGIA DNIA – 22.03.2026Dziś nie jest dzień działania.To jest dzień zejścia głębiej… pod to, co widoczne.Bo prawda jest...
22/03/2026

ENERGIA DNIA – 22.03.2026
Dziś nie jest dzień działania.
To jest dzień zejścia głębiej… pod to, co widoczne.
Bo prawda jest taka, że większość tego, co kieruje Twoim życiem…
dzieje się w ciszy.
Nie w tym, co mówisz.
Nie w tym, co robisz.
Ale w tym, co czujesz… kiedy nikt nie patrzy.
Noc otworzyła w Tobie przestrzeń.
Może przez sen, może przez niepokój, może przez obrazy, które wracały jak echo.
I to nie było po to, żeby Cię zmęczyć.
To było po to, żebyś zobaczyła.
Twoja psychika nie śni bez powodu.
Układ nerwowy w nocy rozplata to, czego nie mogłaś puścić w ciągu dnia.
To, co było „za dużo”…
co było „za trudne”…
co zostało zatrzymane w ciele.
I dziś możesz być bardzo blisko siebie…
jeśli nie uciekniesz.
Bo mechanizm jest stary i bardzo ludzki:
– poczuć → przestraszyć się → zagłuszyć → wrócić do „ogarniam, daję radę”
Ale dziś… Twoje ciało nie chce już tego robić.
Dziś zaprasza Cię do innego ruchu:
poczuć… i zostać.
Wdzięczność, o której mówimy, nie jest „ładnym uczuciem”.
To jest zgoda.
Zgoda na to, co w Tobie żywe – nawet jeśli to jest niewygodne.
Może dziś poczujesz wdzięczność nie za to, że jest dobrze…
ale za to, że w ogóle czujesz.
Bo zobacz…
kiedyś trzeba było się odciąć, żeby przetrwać.
Nie czuć. Nie wiedzieć. Nie widzieć.
A dziś… Twoje wnętrze mówi:
„Już możesz wrócić.”
I to jest ogromna zmiana.
Cicha. Niewidoczna dla świata.
Ale fundamentalna dla Twojego życia.
Nadzieja, którą dziś niesiesz, nie polega na tym, że wszystko się ułoży.
Polega na tym, że Ty zaczynasz być przy sobie…
nawet wtedy, kiedy się nie układa.
I to jest moment, w którym zaczyna się prawdziwe uzdrawianie.
Nie przez kontrolę.
Nie przez analizę.
Ale przez obecność.
Dziś możesz zaufać temu, co przychodzi z głębi.
Nawet jeśli nie ma jeszcze słów.
Nawet jeśli to tylko odczucie w ciele… napięcie, miękkość, ciężar.
To są drzwi.
Nie musisz ich dziś otwierać na siłę.
Wystarczy, że przy nich usiądziesz.
I powiesz do siebie bardzo cicho:
„Jestem. Już nie uciekam.”
To jest Twoja energia dnia. 🌿
Z wdzięcznością Iwona

🌿 Energia dnia – 21.03.2026 🌿Czasem budzisz się i już od pierwszej chwili czujesz…że w środku nie ma ciszy.Jakby ktoś zo...
21/03/2026

🌿 Energia dnia – 21.03.2026 🌿
Czasem budzisz się i już od pierwszej chwili czujesz…
że w środku nie ma ciszy.
Jakby ktoś zostawił otwarte drzwi
i wszystko weszło naraz.
Myśli, które nie są do końca Twoje.
Zdania, które wracają bez zaproszenia.
Niepokój, który nie ma konkretnego powodu…
a jednak jest.
I próbujesz to poukładać.
Zrozumieć.
Zapanować.
Ale im bardziej próbujesz…
tym bardziej się to rozlewa.
Zatrzymaj się.
Nie wszystko w Tobie wymaga naprawy.
Nie wszystko musi być od razu uporządkowane.
Czasem to, co czujesz jako chaos…
jest momentem przejścia.
Jak ziemia, którą ktoś poruszył,
żeby mogło urosnąć coś nowego.
🌿
Dziś nie chodzi o to, żeby „mieć czysto w głowie”.
Dziś chodzi o to, żeby być przy sobie w tym, co jest.
Bez poprawiania.
Bez oceniania.
Bez odpychania.
Usiądź przy swoich myślach
jak przy dziecku, które się pogubiło.
Nie mów mu: „uspokój się”.
Powiedz:
„jestem… możesz tu być…”
Bo każda myśl, nawet ta trudna,
niesie jakąś informację.
Czasem to zmęczenie.
Czasem niewypłakany smutek.
Czasem lęk, który długo nie miał miejsca.
🌿
Wdzięczność dziś nie jest lekka i uśmiechnięta.
Ona jest cicha. Dojrzała. Prawdziwa.
To ta, która mówi:
„Dziękuję sobie, że przetrwałam momenty, o których nikt nie wie.”
„Dziękuję mojemu ciału, że mnie niesie, nawet gdy ja się gubię.”
„Dziękuję życiu… że mimo wszystko nadal mnie prowadzi.”
I nagle… coś zaczyna się układać.
Nie dlatego, że wszystko zrozumiałaś.
Tylko dlatego, że przestałaś ze sobą walczyć.
🌿
Nadzieja dziś nie przychodzi jako wielkie światło.
Ona przychodzi bardzo cicho.
W jednym spokojniejszym oddechu.
W jednej myśli mniej.
W jednym momencie, kiedy czujesz:
„jest mi trochę lżej…”
I to wystarczy.
🌿
Dziś możesz posprzątać swoje wnętrze inaczej.
Nie wyrzucając myśli.
Tylko robiąc w sobie miejsce.
Na ciszę.
Na łagodność.
Na siebie.
Bo kiedy wracasz do siebie…
wszystko zaczyna się jednoczyć.
Nie na siłę.
Tylko naturalnie.
Tak jak powinno. 🤍
Z wdzięcznością Iwona

Nikt nas tego nie uczył…że ciało nie boli „przypadkiem”.Że ono nie jest przeciwko nam.Że ono nie chce nas zatrzymać — on...
21/03/2026

Nikt nas tego nie uczył…
że ciało nie boli „przypadkiem”.
Że ono nie jest przeciwko nam.
Że ono nie chce nas zatrzymać — ono chce nas zatrzymać przy sobie.
Bo prawda jest taka…
Twoje ciało od zawsze mówiło.
Tylko często nikt nie nauczył Cię jego języka.
A ono mówi bardzo cicho.
Najpierw szeptem.
Potem napięciem.
Potem bólem.
Aż w końcu krzykiem, którego nie da się już zagłuszyć.
I wiesz…
MACICA I JAJNIKI … to nie są tylko narządy.
To są miejsca, które pamiętają więcej niż Twoja głowa.
To jest Twoje centrum.
Twoje najgłębsze „ja jestem kobietą”.
Nie to wyuczone. Nie to dopasowane.
Tylko to prawdziwe. Surowe. Czułe. Żywe.

MACICA …
to Twoje miejsce w świecie.
I jeśli ona zaczyna boleć, chorować, zaciskać się…
to bardzo często nie chodzi tylko o ciało.
To jest pytanie, które idzie bardzo głęboko: czy ja mam gdzie być sobą… naprawdę?
Czy jest w moim życiu miejsce, gdzie nie muszę udawać?
Czy jest przestrzeń, gdzie mogę odetchnąć… bez napięcia?
Czy ja w ogóle czuję, że mam prawo tu być?
Bo czasami kobieta żyje…
ale wewnętrznie nadal szuka domu.
I wtedy ciało zaczyna mówić: „wróć do siebie…”
MACICA PAMIĘTA …
pamięta każde „tak”, które było „nie”.
Każde oddanie siebie, żeby ktoś został.
Każde przemilczenie, żeby nie stracić miłości.
Pamięta też to, co nie było Twoje.
Twoją mamę…
która może nie miała przestrzeni na siebie.
Twoją babcię…
która musiała przetrwać, a nie czuć.
I Ty… nawet nie wiesz kiedy…
zaczęłaś nieść ich ciszę w swoim ciele.
To nie jest Twoja wina.
To jest lojalność.
Bardzo głęboka, bardzo cicha miłość do rodu.
Ale ciało w pewnym momencie mówi: „już wystarczy…”
Jajniki…
to Twoja siła.
Twój ogień.
Twoje „chcę”.
I kiedy coś tam gaśnie…
to bardzo często nie chodzi o hormony.
Tylko o to, że gdzieś po drodze…
przestałaś sobie pozwalać.
Na wybór.
Na przyjemność.
Na swoją drogę.
Może ktoś kiedyś pokazał Ci, że nie wolno.
Może trzeba było się dopasować.
Może miłość była za bycie „grzeczną”, a nie prawdziwą.
I wtedy ciało mówi: „gdzie jesteś…?”
Bo ono nie chce, żebyś była idealna.
Ono chce, żebyś była żywa.
A jeśli coś zostało zabrane…
jeśli ciało przeszło operację, stratę, usunięcie…
to posłuchaj mnie uważnie.
Twoja kobiecość nie zniknęła.
Ona nie mieszka w narządzie.
Ona mieszka w Twojej obecności.
W tym, jak oddychasz.
Jak czujesz.
Jak jesteś ze sobą.
Ciało czasem nie zabiera.
Ciało czasem uwalnia.
Mówi: „już nie musisz tego dźwigać…”
„już nie musisz być silna kosztem siebie…”
„teraz możesz żyć inaczej…”
I wiem…
to nie zawsze jest łatwe.
Bo kiedy ciało boli — pojawia się lęk.
Bezradność.
Czasem złość.
Ale pod tym wszystkim…
jest zaproszenie.
Nie do walki.
Do powrotu.
🌿
Spróbuj teraz na chwilę… tak naprawdę.
Połóż dłonie na podbrzuszu.
Nie po to, żeby coś naprawić.
Nie po to, żeby coś zmienić.
Tylko po to, żeby być.
I powiedz sobie… tak zwyczajnie, jakbyś mówiła do kogoś, kogo kochasz:
„Wiem, że było Ci ciężko…”
„Wiem, że niosłaś więcej, niż powinnaś…”
„Już nie musisz być sama…”
Zostań tam chwilę.
Bez oczekiwań.
Bez presji.
Bo Twoje ciało…
ono naprawdę nie chce od Ciebie wiele.
Ono chce tylko jednego.
Żebyś w końcu…
była po swojej stronie.

🌹To EFT jest stworzone pod ciało kobiety – macicę, jajniki, miednicę i emocje, które tam się zatrzymały.
Usiądź spokojnie.
Połóż jedną rękę na sercu, drugą na podbrzuszu.
Oddychaj.
I zaczynamy 👇
🌿 Runda 1 – Uznanie bólu
(opukuj punkt karate lub klatkę piersiową)
Mimo że w moim ciele jest napięcie…
może ból… może coś, czego nie rozumiem…
to wybieram dziś być przy sobie.
Mimo że moje ciało niesie coś ciężkiego…
emocje, historię, może nie tylko moją…
to nie odrzucam siebie.
Mimo że nie zawsze umiałam słuchać swojego ciała…
to dziś zaczynam.
Powoli. Bez presji.
🌿 Runda 2 – To, co zostało zatrzymane
(opukuj kolejne punkty)
Brwi:
Tyle emocji zatrzymanych w moim ciele…
Bok oka:
Tyle niewypowiedzianych „nie”…
Pod okiem:
Tyle momentów, kiedy się nie wybrałam…
Pod nosem:
Tyle napięcia w mojej miednicy…
Broda:
Jakby moje ciało coś trzymało…
Obojczyk:
Może nie tylko moje…
Pod pachą:
Może coś z mamy… z rodu…
Czubek głowy:
I już nie chcę tego dalej nieść sama…
🌿 Runda 3 – Lojalność i puszczanie
Brwi:
Widzę, że byłam lojalna…
Bok oka:
Że niosłam więcej, niż musiałam…
Pod okiem:
Z miłości… nieświadomie…
Pod nosem:
Ale to mnie kosztowało…
Broda:
Moje ciało już to pokazuje…
Obojczyk:
I może już mogę oddać to, co nie jest moje…
Pod pachą:
Z szacunkiem… bez winy…
Czubek głowy:
Wracam do siebie…
🌿 Runda 4 – Powrót do ciała
Brwi:
Moje ciało nie jest moim wrogiem…
Bok oka:
Ono próbuje mnie chronić…
Pod okiem:
Ono mówi do mnie…
Pod nosem:
Nawet jeśli robi to przez ból…
Broda:
Zaczynam je słyszeć…
Obojczyk:
Zaczynam mu ufać…
Pod pachą:
Zaczynam być w nim obecna…
Czubek głowy:
Jestem tutaj… w sobie…
🌿 Runda 5 – Nowa decyzja
Brwi:
Pozwalam sobie wracać do swojego ciała…
Bok oka:
Do swojej kobiecości…
Pod okiem:
Do swojej prawdy…
Pod nosem:
Nie muszę już się odcinać…
Broda:
Nie muszę już wszystkiego kontrolować…
Obojczyk:
Mogę czuć…
Pod pachą:
Mogę wybierać siebie…
Czubek głowy:
Jestem bezpieczna w swoim ciele…
🌿 Zamknięcie
Połóż dłonie na podbrzuszu.
Oddychaj spokojnie.
I powiedz:
„Moje ciało…
już Cię nie ignoruję.
Już nie walczę.
Jestem tu.”
Zostań tak chwilę.
Niech to nie będzie jednorazowe ćwiczenie.
To jest relacja.
A ciało… naprawdę zaczyna odpowiadać,
kiedy przestajesz je zmieniać…
a zaczynasz je słuchać ❤️🌿

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

❤️ 5 JĘZYKÓW MIŁOŚCI WEDŁUG GARY CHAPMAN Miłość to nie tylko uczucie.To sposób, w jaki ktoś na Ciebie patrzy.To to, czy ...
21/03/2026

❤️ 5 JĘZYKÓW MIŁOŚCI WEDŁUG GARY CHAPMAN
Miłość to nie tylko uczucie.
To sposób, w jaki ktoś na Ciebie patrzy.
To to, czy czuje się bezpiecznie przy Tobie oddychać.
To to, czy jego serce rozumie Twój gest.
Często cierpimy nie dlatego, że nie jesteśmy kochani.
Cierpimy, bo ktoś mówi do nas innym językiem.
Ktoś przynosi prezenty, a my czekamy na słowa.
Ktoś mówi pięknie, a my marzymy, by nas przytulił.
Ktoś naprawia nam samochód i robi zakupy, a my w środku myślimy:
„Dlaczego on mi nigdy nie powie, że mnie kocha?”
I zaczyna się samotność. Nie z braku miłości. Z braku tłumaczenia.
Chapman opisał pięć podstawowych języków miłości. Ja patrzę na nie jak na pięć drzwi do serca.

💖Pierwsze drzwi to dotyk.
Kontakt fizyczny.
Czasem to jedyne, czego potrzebuje ciało – ramiona, w których można opaść. Dłoń na plecach mówiąca: „Jestem”. Przytulenie, które reguluje układ nerwowy szybciej niż tysiąc słów. Dzieci wiedzą o tym instynktownie. One nie potrzebują definicji miłości. Potrzebują kolan, na których mogą usiąść.
Dorosły człowiek też tego potrzebuje. Tylko często już nie prosi.

💖Drugie drzwi to słowa.
Słowa, które budują albo niszczą.
Jedno „jestem z Ciebie dumna” potrafi uleczyć lata niewidzialności. Jedno „dziękuję, że jesteś” może przywrócić komuś wiarę w siebie. Dla niektórych miłość zaczyna się od usłyszenia jej. Jeśli nikt im jej nie powiedział w dzieciństwie – będą jej szukać w każdym związku.

💖Trzecie drzwi to czas.
Nie ten „obok siebie”, ale ten „ze sobą”.
Odłożony telefon. Prawdziwe spojrzenie w oczy. Uważność. To komunikat: „Jesteś dla mnie ważniejsza niż wszystko inne w tej chwili.” Dla wielu osób to właśnie czas jest najczystszą walutą miłości.

💖Czwarte drzwi to prezenty.
Nie chodzi o cenę. Chodzi o pamięć.
„Widziałam to i pomyślałam o Tobie.”
To dowód, że ktoś nosi Cię w sercu nawet wtedy, gdy Cię nie ma obok. Mały kamyk z wakacji. Ulubiona herbata. Książka. Symbol. Dla niektórych to konkretna forma: „Zauważam Cię.”

💖Piąte drzwi to czyny.
Zrobiona kolacja. Naprawiona kranówka. Zawiezienie do lekarza.
Dla wielu osób miłość nie brzmi – ona działa. Jeśli ktoś dorastał w domu, gdzie słowa były puste, ale czyny ratowały życie, to właśnie w działaniu będzie widział prawdę.

Najtrudniejsze?
To zrozumieć, że ktoś może kochać Cię najbardziej na świecie – a Ty możesz tego nie czuć, jeśli mówi w innym języku niż Twój.
Dlatego w relacjach potrzebna jest nie tylko miłość.
Potrzebna jest ciekawość.

ZAPYTAJ SIEBIE :
W jakim języku ja czuję się kochana?
A w jakim języku kocham innych?
Bo dojrzała miłość zaczyna się tam, gdzie przestajemy oczekiwać, że ktoś będzie mówił jak my –
a zaczynamy uczyć się jego alfabetu.
Miłość nie jest jednowymiarowa.
Ona ma odcienie.
I kiedy uczymy się je rozpoznawać – nagle okazuje się, że wokół nas było jej więcej, niż myśleliśmy.

❤️Rozpoznawanie języka miłości to nie jest test do odhaczenia.
To jest proces słuchania siebie, swojego ciała, swoich emocji i historii.

Twój język miłości często rodzi się z miejsca braku.
Z tego, czego kiedyś nie było.
Albo było za mało.
Jeśli jako dziecko rzadko słyszałaś dobre słowa – dziś możesz bardzo potrzebować afirmacji.
Jeśli nikt Cię nie przytulał – ciało może tęsknić za dotykiem.
Jeśli rodzice byli wiecznie zajęci – możesz pragnąć czasu.
Jeśli miłość była okazywana tylko przez „robienie” – możesz kojarzyć miłość z działaniem.
To nie jest wada.
To jest mapa Twojego serca.

ZACZNIJ OD REAKCJI EMOCJONALNYCH
Zadaj sobie pytania i zapisz odpowiedzi:
– Co najbardziej mnie boli w relacjach?
– Za czym najczęściej tęsknię?
– Co sprawia, że czuję się widziana?
– Po czym czuję ulgę w ciele?
Wskazówki:
Jeśli najbardziej boli brak przytulenia → prawdopodobnie dotyk.
Jeśli najbardziej boli brak ciepłych słów → afirmacje.
Jeśli boli brak uwagi i obecności → czas.
Jeśli boli brak pamięci, drobnych gestów → prezenty.
Jeśli boli brak zaangażowania w codzienność → czyny.
To ciało zwykle mówi szybciej niż głowa.

WSPOMNIENIE Z DZIECIŃSTWA
Zamknij oczy na chwilę i zapytaj siebie:
„Kiedy jako dziecko czułam się najbardziej kochana?”
Nie analizuj.
Pozwól, żeby pojawił się obraz.
– Czy ktoś mnie przytulał?
– Czy ktoś mówił mi dobre rzeczy?
– Czy ktoś spędzał ze mną czas?
– Czy dostawałam drobne prezenty?
– Czy ktoś robił coś specjalnie dla mnie?
To często pokazuje Twój pierwotny język.

OBSERWUJ, JAK OKAZUJESZ MIŁOŚĆ
Bo bardzo często kochamy tak, jak sami chcemy być kochani.
Zauważ:
– Czy częściej mówisz ludziom miłe rzeczy?
– Czy dotykasz, przytulasz?
– Czy inicjujesz wspólny czas?
– Czy robisz drobne niespodzianki?
– Czy pomagasz, wyręczasz, działasz?
To kolejna wskazówka.

SKALA SERCA
Narysuj pięć punktów i przy każdym wpisz nazwę języka:
Dotyk
Słowa
Czas
Prezenty
Czyny
Następnie przyznaj każdemu od 0 do 10 punktów:
Jak bardzo tego potrzebuję, żeby czuć się kochana?
Dwa najwyższe wyniki to Twoje główne języki.

DZIENNIK MIŁOŚCI (7 DNI)
Przez tydzień zapisuj codziennie:
– Co dziś sprawiło, że poczułam się kochana?
– Co dziś sprawiło, że poczułam się niekochana?
Po 7 dniach zobaczysz wyraźny wzór.

MAŁE EKSPERYMENTY
Każdego dnia przez tydzień dawaj sobie inny język miłości:
Dzień 1 – przytul siebie, zrób automasaż
Dzień 2 – powiedz sobie 5 dobrych zdań
Dzień 3 – spędź 30 minut tylko ze sobą
Dzień 4 – podaruj sobie drobiazg
Dzień 5 – zrób dla siebie coś praktycznego
Zauważ, który dzień przyniósł największe poruszenie lub ulgę.
Tam jest klucz.

KOMUNIKAT DO PARTNERA / BLISKIEJ OSOBY
Napisz:
„Kiedy robisz ________, czuję się kochana.”
„Kiedy tego brakuje, czuję ________.”
To nie jest roszczenie.
To jest odsłanianie serca.
MAŁA PRAKTYKA REGULUJĄCA
Połóż dłoń na sercu.
Powiedz w myślach:
„Uczę się swojego języka miłości.”
„Moje potrzeby są ważne.”
„Mam prawo prosić o miłość w sposób, który mnie karmi.”
Oddychaj powoli.
Na koniec coś bardzo czułego:
Twoje potrzeby nie są za duże.
Twoja wrażliwość nie jest problemem.
Twoje serce nie jest „zbyt”.
To tylko serce, które chce być kochane w swoim własnym języku.
I to jest święte. 💗

Z wdzięcznością Iwona

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Adres

Częstochowa
Czestochowa
42-200

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Uznaj siebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria