14/12/2025
Długie, ale na prawdę warto przeczytać
Drodzy Rodzice , Drodzy nauczyciele
Animator za 17 złotych !...
Grudzień to czas nie tylko imprez Mikołajkowych, ale też ostatni gwizdek na umówienie Balu Choinkowego lub Balu Karnawałowego w placówkach.
Taki bal organizuje się w przedszkolu czy szkole, od dziesiątków lat, jak jeszcze Mikołaj przypominał Dziadka Mroza, z niewyraźną mową i czerwonym nosem, którego teraz prędzej możemy spotkać pod lokalnym sklepem osiedlowym... ale nie o tym :P
Ostatnio rozmawiałam z Panią nauczycielką jednej ze szkół w której prowadziliśmy Bal Karnawałowy.
To była jedna z tych imprez, którą na prawdę z uśmiechem i satysfakcją się wspomina.
Pełne zaangażowanie dzieciaków, zabawa w najlepszym wydaniu, pot na skroniach, uśmiech, odreagowanie, wyskakanie, integracja, relacja.
No wszystko się udało !
Każdy obecny nauczyciel, po imprezie podszedł do nas i gratulował DOBREGO PROWADZENIA.
Po takiej "robocie" dostajemy wiatru w skrzydła i widzimy sens i cel pracy jako animator, mimo że czasami przychodzą chwile zwątpienia, brak sił, bo co jak co, ale imprezy prowadzę już 18 lat z rzędu.... ( teraz wyszło ile mam lat....🫣)
Mimo to....
Niestety nie doszło do rezerwacji terminu na przyszły rok....
Dlaczego...
Dla rodziców 17 złotych/ dziecko na zabawę w szkole - TO ZA DROGO !
Ok, i żeby byłą jasność, nie cena mnie tu bulwersuje, czyli to że rodzic uważa, że nasza praca nie jest tyle warta, że stroje, że dekoracje, że zusy, że podatki, że szkolenia, że jakość. Nie o to chodzi !
Nie jestem na etapie, że chodzi mi o kogoś opinie, że jesteśmy za drodzy ! I to jest dla mnie ok, że może dla kogoś 17 zł to za dużo.
Chodzi mi o coś innego...
Rodzice nie chcą by były organizowane takie imprezy z animatorem w szkole W OGÓLE !
Dlaczego ?
Ktoś z rodziców zgłosił Pani Dyrektor, że jego dziecko nie bawiło się dobrze. Ktoś uważa, że takie zabawy, animacje są już niewystarczające, że dzieci się nudzą. I że skoro tak, to lepiej nie organizować NIC, bo szkoda nawet 17 zł.
PS. Na zabawie nie było ani jednego rodzica.
Szkoła postanowiła więc, że na życzenie rodziców, takich wydarzeń w szkole więcej NIE BĘDZIE...
Tak jak wspomniałam, prowadzę imprezy dla dzieci od 18 lat, uważam, że widziałam już praktycznie wszystko i mam ogromne doświadczenie.
Wiem jak łapać uwagę dzieci, jak panować nad chaosem, jak prowadzić imprezę by każdy wiedział co ma zrobić by się dobrze czuć i świetnie bawić. Więc nie o technikę, czy moje umiejętności tu chodzi.
Zabolało mnie coś innego...
Od kilku lat zauważam, co raz mniej dziecka w dziecku...
Nie widzę już tyle uśmiechu, beztroski i radości w tych 6 -10 letnich dzieciach, co jeszcze kilka lat temu.
Nie widzę tego głodu, chęci aktywności, zainteresowania zabawą, co jeszcze niedawno.
Nie widzę by dzieci były tak jak kiedyś, głodne relacji, bycia z kolega koleżanką, wybierają co raz częściej samotność, bycie samemu...a raczej z telefonem.
Nie ma już tych dzieci...
Zamiast tego jest przebodźcowanie, szukanie dopaminy w grach, social mediach, tiktokach, youtubach, memach, emotkach, robienia ciągle selfi, ślepo przewijania ekranu palcem.
To jest samotność, smutek, obojętność, byle jakość.
Takie mamy czasy. To jest norma. Bo co może dziecku tak zapełnić czas, atrakcje i rozrywkę jak nie telefon, komputer, tablet?
Nie oszukujmy się, na co dzień bez pasji, zajęć dodatkowych i posiadanie przynajmniej jednego przyjaciela na żywo, to ciężka sprawa. Ciężko czymś innym zastąpić telefon.
Kupować codziennie klocki lego za 200 zł ? Czy zabierać na sale zabaw, na trampoliny ?
Co wynagrodzi czas z urządzeniem tak multifunkcyjnym jak smartfon ?
Nie ma co ukrywać, że ciężko go zastąpić nawet nam dorosłym. Taka jest prawda.
Więc najlepiej zrezygnować, ze wszystkiego, co jeszcze w jakiś sposób pokazuje nam NASZE CZŁOWIECZEŃSTWO.
Lepiej zrezygnować z prób i sposobów na to, by w zabawie na żywo, pokazać dzieciom sposoby na wspólną integracje, zwrócić uwagę na to że można budować na żywo między sobą relację, że można spojrzeć koledze/koleżance prosto w oczy, a nie na zdjęcie profilowe.
Że można wrócić do prostych rzeczy, prostych czynności, które dadzą endorfiny, rumieńce na policzkach, ten chociażby chwilowy uśmiech, ten błysk w oku, to poczucie wspólnoty, głębszy oddech, to zmęczenie po wyskakaniu, to poczucie zaskoczenia, nawet chwilowego zachwytu.
Co może być piękniejszego od życia w życiu ?
Co będzie się pamiętać za kilka lat ? Tą głęboką samotność trwającą tak długo. Czy może te kilka chwil podczas zabawy, które wyrwało z marazmu ?
Animacje, to nie tylko skakanie. To nie tańczenie. To nie robienie małpy z cyrku. To prawdziwa misja, odnalezienia dziecka w dziecku.
Animacje potrafią zmienić świat.
Podczas animacji doświadczamy wszystkiego tego, co piękne w życiu: pozytywnych emocji, radości, relacji, uśmiechu, współpracy, integracji.
Jeśli dziecko doświadczy tego, pójdzie z tą radością z tą dobrą emocją do domu, i będzie rozsiewać to wokół, będzie tym emanować, przenosić te dobre uczucia na innych - rodziców, rodzeństwo.
Gdzie dziecko może doświadczyć tych uczuć, bardziej niż podczas zabawy ?
Zabierając dzieciom możliwość zabawy, zabieramy im możliwość bycia dzieckiem.
Tu nie chodzi o 17 złotych, tu chodzi o ich dzieciństwo...
Animacja, pochodzi z łacińskiego słowa "anima" - co oznacza "dusza".
Animacja więc to ożywianie, to nie jest "tylko" zabawa, to podstawa prawidłowego funkcjonowania psychoruchowego dziecka.
Rezygnacja z zabawy w szkole, to nie jest oszczędność i likwidacja niepotrzebnych kosztów, to jest odbieranie dzieciom mośliwości doświadczenia BYCIA DZIECKIEM.
Długi wywód, mam nadzieję, że trafi to do rodziców i da do myślenia.
..