29/12/2025
RYTUAŁ PRZEŁAMANIE RYTMU. Prawda, której nie ma w żadnej kronice
To nie jest koniec tego procesu.
Grudzień ma ciąg dalszy — i nazywa się Sylwester.
Moment zacisku. Moment, w którym architektura Matriksa zbiera dane, zamyka pętle i próbuje wyssać z człowieka wszystko, co w nim przez cały rok się urodziło — decyzje, zmiany, przebudzenia, ruch ku sobie.
Sylwster.
Nie jako przypadkowe „święto”, ale jako reakcja systemu.
Próba przerwania procesu, który nie został przez niego zaprojektowany. Próba zagłuszenia tego, co zaczęło się otwierać po przesileniu. Hałas, huk, chaos i sztuczna euforia pojawiają się dokładnie po to, by odciąć od czucia i ciągłości tego, co zostało poruszone.
Sylwester w tej sekwencji nie jest końcem roku.
Jest ingerencją po przejściu.
I właśnie o tym jest ten tekst.
To, co nazywasz „Sylwestrem”, nie jest ani nowe, ani ludzkie, ani radosne w swej esencji.
To, co widzisz świętowanie, wybuchy, alkohol, muzyka, hałas, błysk to tylko ostatnia warstwa. Nadpisana. Wciśnięta w program rzeczywistości przez tych, którzy potrzebują odciągnąć Twoją świadomość w kluczowym momencie cyklu.
Sylwester to moment zerwania z rytmem naturalnym.
Nie tylko kalendarzowym, ale energetycznym, wewnętrznym, cyklicznym.
To nie jest noc radości.
To jest noc odcięcia.
Większość z was nie lubiła tej nocy od początku.
Był lęk, był niepokój, było napięcie. Zwierzęta chowały się pod łóżka, a w ciele coś mówiło: to nie jest naturalne.
Później zostaliście nauczeni, że to jest zabawa.
Że wybuch to znak radości. Że hałas to świętowanie. Że im więcej huku, tym lepsze wejście w „nowy rok”.
To było programowanie.
Nie przejście.
To nie była celebracja nowego.
To był systemowy rytuał resetu pola.
Zbiorowa zgoda na to, by wejść w kolejny cykl — ale nie na własnych zasadach.
Zacznijmy od fundamentu.
1. RYTM NATURALNY A RYTM SYSTEMOWY
Zegar natury nie kończy roku 31 grudnia.
Końce i początki w linii Ziemi, ciał, plonów, światła działy się w przesileniach i zrównaniach. Czyli 21 grudnia, nie 31.
Wtedy następowało zakończenie starego cyklu światła i narodzenie nowego. To był rytuał oddechu Ziemi.
Słowianie, Egipcjanie, ludy Północy wszyscy wiedzieli, że prawdziwe przejście to czas, gdy dzień staje się dłuższy.
Nie było żadnych fajerwerków.
Była cisza, ogień, modlitwa, skupienie, wdzięczność.
A potem przyszli „oni”. Przyszły siły, które nie chciały, by człowiek był zsynchronizowany z polem Ziemi.
2. DLACZEGO 31 GRUDNIA? KTO TO USTAWIŁ?
Data 31 grudnia została narzucona wbrew rytmowi Ziemi, przez system kalendarzowy, który nie ma nic wspólnego z polem życia.
Papież Grzegorz XIII wprowadził kalendarz gregoriański w XVI wieku. To był instrument porządkowania czasu pod potrzeby Kościoła i Cesarstwa nie pod naturę. Zegar i kalendarz to pierwsze narzędzia niewidzialnego zniewolenia.
Ustawienie 31 grudnia jako „końca roku” to czysto technokratyczna decyzja, która odciąga świadomość od tego, co realne. Robi w głowie fałszywy reset.
Ale rytm Ziemi tego nie uznaje.
To dlatego czujesz wewnętrzne pęknięcie. Bo to nie jest prawdziwy koniec. To sztuczny skok.
3. FAJERWERKI, HUK, CHAOS — CZYLI KOD DEZORIENTACJI
To nie są tylko „światełka”.
Fajerwerki to broń energetyczna nie dla ludzi, tylko dla pola.
Huk, błysk, zakłócenia dźwiękowe — to wszystko rozbija naturalną siatkę częstotliwości. Zakłóca odbiór subtelnych sygnałów, które płyną po przesileniu. To blokada wejścia w nową jakość.
A zwierzęta? One to czują natychmiast.
Uciekają, drżą, chowają się, piszczą. Bo wiedzą: coś tu atakuje pole.
To, czego nie słyszy człowiek otępiony alkoholem i głośną muzyką, słyszy każde zwierzę.
To jest noc zakłócenia.
Niech nikt Ci nie wmawia, że to tradycja.
To programowana ingerencja w moment bramy.
4. PRZEKIEROWANIE UWAGI — ZAMIAST WEJŚCIA W SIEBIE, WYJŚCIE NA ZEWNĄTRZ
Czym była ta noc dawniej?
Nie było tańca na zewnątrz, tylko ruch w ciele wewnątrz.
Nie było fajerwerków, tylko ognisko, przy którym spalano stare wzorce.
Nie było maskarad, tylko obnażanie tego, co nieprawdziwe.
A dziś?
Dziś masz hałas, muzykę, alkohol, sztuczne światło.
To wszystko po to, by nie czuć, nie słyszeć, nie przejść.
Wystarczyłoby w tę noc zostać naprawdę ze sobą i wejść w linię pamięci,
żeby zobaczyć, jak precyzyjnie to wszystko zostało ustawione.
5. CO WIESZ, A CZEGO JESZCZE NIE?
To, czego możesz jeszcze nie wiedzieć, to to, że Sylwester jest częścią rytuału zbiorowej zgody.
Kiedy miliony ludzi w tym samym czasie, w tym samym kodzie, w tym samym zamroczeniu wypowiadają życzenia, strzelają fajerwerkami, piją alkohol
to stają się przekaźnikiem systemowego resetu.
To, czego wielu ludzi wciąż nie widzi, to fakt, że Sylwester nie działa tylko na poziomie symbolu czy kultury.
On działa na poziomie pola zbiorowego.
W tym samym momencie, w tej samej godzinie, w bardzo podobnym stanie świadomości miliony ludzi kierują uwagę w jednym kierunku. Nie do siebie. Nie do wnętrza. Tylko na zewnątrz: w hałas, światło, tłum, oczekiwanie. To tworzy jednolite pole, podatne na nadpisanie.
To, czego zwykle się nie mówi, to że nie liczy się treść życzeń, tylko stan, w jakim są wypowiadane.
A ten stan bardzo często nie jest świadomy. Jest zamroczony, rozproszony, oderwany od ciała. W takim stanie człowiek łatwo oddaje ster nie dlatego, że chce, ale dlatego, że nie jest obecny.
Mało kto wie, że taki moment zbiorowej nieuwagi działa jak otwarte okno w systemie.
To wtedy najłatwiej narzucić tempo, kierunek, narrację na kolejny cykl. Nie jednostce masie.
Kolejna rzecz, o której się nie mówi, to że Sylwester utrwala stare wzorce, zamiast je zamykać.
Zamiast prawdziwego domknięcia cyklu, następuje gwałtowny skok bez integracji, bez ciała, bez ciszy. To sprawia, że to, co nie zostało przeżyte i dokończone, przechodzi dalej. Do kolejnego „nowego roku”.
Dlatego tak wiele osób ma wrażenie, że lata się powtarzają.
Że zmieniają się liczby w kalendarzu, ale schematy zostają te same.
To nie jest przypadek to efekt braku prawdziwego przejścia.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której niewielu ludzi zdaje sobie sprawę:
ciało nie resetuje się razem z kalendarzem.
Ciało działa w innym rytmie. Pamięta. Rejestruje. Przechowuje.
Dla niego Sylwester nie jest „nowym początkiem”, tylko kolejnym przeciążeniem, jeśli odbywa się w hałasie i oderwaniu od siebie. Dlatego wiele osób czuje po tej nocy zmęczenie, pustkę albo dziwny brak sensu mimo że „powinno być dobrze”.
I najważniejsze:
z tego mechanizmu nie wychodzi się przez bunt ani walkę, tylko przez świadomość i powrót do własnego rytmu.
To jest wyjście ciche.
Bez fajerwerków.
Bez zgody na to, by ktoś inny decydował, kiedy zaczyna się Twój cykl.
Na pewno wielu z was to odczuwa.
To wewnętrzne poczucie, że coś tu jest nie tak. Że zamiast świętowania pojawia się chęć ucieczki — od zgiełku, od huku, od tego nadmiaru bodźców. Że najlepiej byłoby się gdzieś zaszyć, być w ciszy i po prostu pozwolić, żeby to jak najszybciej minęło.
U mnie to odczucie jest dokładnie takie samo. I z roku na rok coraz wyraźniejsze. Coraz mniej jest w tym ciekawości czy ekscytacji, a coraz więcej jasnej informacji z ciała: nie chcę w tym uczestniczyć. Nie dlatego, że nie ma w człowieku potrzeby radości czy domknięcia starego roku, ale dlatego, że forma, w jakiej to się dziś odbywa, jest dla wielu ciał po prostu zbyt głośna, zbyt agresywna, zbyt obca.
Wiele osób czuje to intuicyjnie, nawet jeśli nie potrafi tego nazwać. To nie jest bunt ani dziwactwo. To jest reakcja na hałas, szum i chaos, które nie rezonują z naturalnym rytmem. Ciało wie wcześniej niż umysł, kiedy coś mu nie służy i coraz więcej ludzi zaczyna to słyszeć.
Dlatego właśnie pracuję z ciałem.
Bo ciało nie jest tylko fizyczną formą. Jest nośnikiem zapisu. Archiwum. Przestrzenią, w której odkłada się wszystko: minione lata, decyzje, doświadczenia, cudze wpływy, ale też nasze własne reakcje, wybory i sposoby przetrwania.
W ciele zapisuje się to, co przechodzimy w życiu stres, strach, napięcie, presja, brak bezpieczeństwa. Zapisuje się to, co przyjmujemy nieświadomie, ale też to, co sami kodujemy przez sposób, w jaki żyjemy, myślimy, reagujemy.
Krew niesie pamięć emocji i historii rodu.
Kości przechowują ciężar doświadczeń i długotrwałych obciążeń.
Skóra zapisuje granice i ich naruszenia.
Kość ogonowa niesie pierwotne programy przetrwania, lęku i podporządkowania.
Także takie momenty jak Sylwester zostawiają w ciele ślad ,hałas, szok, przeciążenie układu nerwowego, presję zbiorową. Umysł często o tym zapomina, ale ciało pamięta i reaguje później: napięciem, zmęczeniem, brakiem spokoju, poczuciem, że coś jest „nie na swoim miejscu”.
Bez starych kodów, bez cudzych historii, bez ciężaru, który ciągnie się latami i nie pozwala ruszyć dalej to jest na to moment. Nie przez postanowienia, nie przez hałas, ale przez świadomą pracę z ciałem i zapisem, który ono niesie.
Jeżeli ten tekst porusza coś głębiej,
jeżeli ciało reaguje i daje sem wystarczy jedno spotkanie, żeby Nowy Rok naprawdę był nowym początkiem, a nie kolejną powtórką starego schematu.
Kontakt jest otwarty.
Niech to, co nowe, przyjdzie łagodnie, w swoim czasie i w zgodzie z tym, co w Tobie prawdziwe.
Merrit Magdalena 🩷
🔹🔹🔹