03/11/2025
Dlaczego tak rozmaicie reagujemy na zakończenie relacji/rozstanie w związku? Pod wpływem rozmowy z klientką kończącą żałobę po rozstaniu w wieloletnim związku chcę się odnieść do jednego z bardzo ważnych czynników: naszego stylu przywiązania.
1. Osoba o stylu bezpiecznym (Bliskość jest bezpieczna i dobra)
- przeżywa smutek i tęsknotę
- rozstanie spostrzegane jako bolesne, ale możliwe do przepracowania
- korzysta ze strategii adaptacyjnych: rozmowa z bliskimi, refleksja, poszukiwanie sensu
- potrafi przeżywać żałobę po relacji bez zaprzeczania ani dramatyzowania
- uczy się na doświadczeniu i w przyszłości wchodzi w relacje z większym realizmem emocjonalnym
Co ciekawe: osoby bezpieczne częściej wspominają byłych partnerów z empatią, bez idealizacji ani wrogości.
2. Osoba o stylu lękowo-ambiwalentnym (Silna potrzeba bliskości; Lęk przed odrzuceniem)
- przeżywa bardzo silny ból, panikę, poczucie odrzucenia
- przejawia tendencję do katastrofizacji (Już nigdy nikogo nie znajdę; Zawsze będę sam)
- często idealizuje byłego partnera i obwinia siebie za rozstanie (Co zrobiłam nie tak? Gdybym nie była taka, to by się nie stało)
- narażona jest na ryzyko przedłużonego cierpienia emocjonalnego i problemów z tożsamością relacyjną (Bez niego/niej nie wiem, kim jestem)
Co ciekawe: u osób o tym stylu w wyniku rozstania pojawia się silna aktywacja układu dopaminergicznego i opioidowego (podobna do objawów odstawienia uzależnienia) oraz spadek poziomu oksytocyny i wzrost poziomu kortyzolu.
3. Osoba o stylu unikowym (dystansującym) (Bliskość nie jest bezpieczna; Lęk przed zależnością i utratą autonomii)
- często zachowuje pozorny spokój
- przejawia tendencję do racjonalizacji rozstania (To i tak nie miało sensu; Wszystko się kiedyś kończy; Relacje powstają i umierają)
- dezaktywuje system przywiązania: tłumi emocje i koncentruje się na pracy, sporcie, nowych relacjach seksualnych
- przejawia tendencję do „zamykania” relacji bez przeżycia żałoby
- unika refleksji nad stratą, by nie uruchomić bólu zależności
- zazwyczaj obwinia drugą osobę za posiadanie cech, które doprowadziły do rozstania, unikając tym samym spadku samooceny (cytując Bogusława Lindę w Psach Pasikowskiego: Bo to zła kobieta była)
- nierzadko emocje wracają do tej osoby po czasie, często niespodziewanie (np. po kilku miesiącach lub w nowej relacji)
- brak przepracowania utrudnia tej osobie tworzenie głębokich więzi w przyszłości.
Co ciekawe: u osób o tym stylu w wyniku rozstania obserwuje się obniżoną aktywność ciała migdałowatego i systemu oksytocynowego oraz zwiększoną aktywność w obszarach kontroli poznawczej (kora przedczołowa).
Choć wzorce przywiązania kształtują się we wczesnym dzieciństwie, mogą ulegać zmianie w dorosłości – zwłaszcza w kontekście bezpiecznej relacji terapeutycznej lub dojrzałej relacji partnerskiej. Proces terapii może pomóc rozpoznać i nazwać własne strategie unikania lub nadmiernej zależności, a także uczyć regulacji emocji i budowania poczucia bezpieczeństwa w relacji. W ten sposób możliwe jest stopniowe „przeorganizowanie” stylu przywiązania – z lękowego lub unikowego w kierunku bardziej bezpiecznego, co przekłada się na zdrowsze relacje i łagodniejsze przeżywanie rozstań.